Zakątek, który odwiedziłam w niedzielę, znam od około 2 lat, odwiedzałam go zimą, odwiedzałam jesienią i zawsze coś grzybkowego tam znajdowałam, ale jeszcze nigdy nie natrafiłam tam na gwiazdosze – bardzo ciekawe grzyby, wszystkie gatunki ściśle chronione. Ostatniej niedzieli postanowiłam znów zajrzeć w to miejsce, by zobaczyć, co tam rośnie o obecnej, tak ładnie sprzyjającej grzybkom, porze.
Zakątek ten mieści się nieopodal niewielkiego śródleśnego jeziorka, w stronę jeziora teren lekko się obniża, wilgotne torfowe podłoże porasta olsza i brzoza, a przy samej dróżce rosną świerki. Po przeciwnej stronie teren nieco się wznosi, a rośnie na nim sosna z domieszką dębu. Szłam tamtędy wypatrując grzybków i nagle na samej dróżce zauważyłam zeszłorocznego sczerniałego już gwiazdosza prążkowanego, najpierw jednego, a potem następne dwa. Porozglądałam się za młodymi okazami, ale takich nie znalazłam.
O tym, że to gwiazdosz prążkowany Geastrum striatum świadczy prążkowane ujście zarodników zwane perystomem oraz ostry kant u dołu główki.
Później dopisało mi szczęście, gdy zobaczyłam stary spróchniały pniak olszy z żyłkoblaszką wklęsłokapeluszową (o niej napiszę coś więcej później), a potem porozglądałam się jeszcze po otoczeniu tego pniaka z żyłkoblaszką ….. i w pewnym momencie wzrok mój padł na coś, co mogło być tylko jednym – pozostałością po jakimś gatunku gwiazdosza …. Kolejny rzut oka i widzę, że takich gwiazdoszowych pozostałości jest tam więcej! Doliczyłam się ich ponad trzydziestu!
Co ciekawe, większość z nich to były same gwiazdo-kształtne egzoperydia, bez “główek”.
Skoro tyle tam tych gwiazdoszkowych pozostałości, to wypadałoby, aby również były “świeżynki”, wszak to już pora, zwłaszcza, że jest po deszczach wilgotno …. Zaraz rozpoczęłam poszukiwania młodych okazów i coś znalazłam! Były to takie jeszcze nie typowo dla dojrzałych gwiazdoszy uformowane owocniki, ale ich młodociana postać, która trwa do czasu dojrzenia zarodników – znalezione przeze mnie dojrzewające gwiazdosze miały postać wychodzących z ziemi cebulek i wyglądały tak:
Tak oto pozostałości zeszłorocznych gwiazdoszy wskazały mi miejsce ich występowania
Musiałam bardzo uważać, żeby nie rozdeptać “cebulek”, których też doliczyłam się ponad 30!
Teraz muszę koniecznie je ponownie odwiedzić, by zobaczyć w pełni uformowane gwiazdosze, przekonać się co do ich gatunku i pokazać ich fotografie w grzybowisku






Maciej powiedział
3 Sierpień 2011 @ 7:31
dobra robota
grzybowisko powiedział
3 Sierpień 2011 @ 15:31
Dziękuję!
Frajda powiedział
3 Sierpień 2011 @ 17:32
Nominacja do nagrody ONE LOVELY BLOG AWARD, ZAPRASZAM: http://frajdap.blogspot.com/2011/08/niespodzianka-nieprzyrodnicza.html
grzybowisko powiedział
4 Sierpień 2011 @ 19:37
Dziękuję!!!
wg108 powiedział
7 Sierpień 2011 @ 22:47
Podczas spacerów po lesie Wiewiórka oczywiście ugania się za “jadalnymi”, a ja uwielbiam przyglądać się bogactwie tych “niejadalnych”. Wiele z nich to jak goście z kosmosu
grzy-basik powiedział
8 Sierpień 2011 @ 6:52
O tak, gdyby w 10-stopniowej skali oceniać grzybową fantazję do tworzenia niezwykłych kształtów, ode mnie dostałyby dziesiatkę
skorpion21 powiedział
31 Sierpień 2011 @ 0:47
Wspaniałe znalezisko, ja niestety nie miałem szczęścia ich spotkać ;/
grzybowisko powiedział
1 Wrzesień 2011 @ 20:58
Może kiedyś? Ja stopniowo zaczynam poznawać coraz więcej stanowisk, choć przyznaję, nie jest łatwo je znaleźć.
Co wyrosło z „cebulek” :-) « moje grzybowisko powiedział
24 Październik 2011 @ 22:32
[...] ostatni dzień lipca tego roku znalazłam pewne „cebulki”, które już zaanonsowałam w grzybowisku, zastanawiając się, co z nich [...]