Po całym dniu spędzonym na czynnym wypoczynku w lesie i poszukiwaniach późnojesiennych grzybków odwiedziłam starą znajomą – lakownicę żółtawą. Wyrasta ona kolejny rok na pniaku w pobliżu jednego z pobliskich jezior. Wbrew wszelkim obawom znajdowała się ona nadal na pniaku, na którym wyrosła, tak więc postanowiłam uwiecznić ją na fotografii … Dzień chylił się ku zachodowi, więc użycie statywu było niezbędne, a efekt prezentuję poniżej. Oto tegoroczna, ale już uschnięta Ganoderma lucidum
Chwilkę później zaczął zapadać zmierzch …
Tak pięknie trwał i zakończył się mój Dzień Nepodległości spędzony na sposób, który najbardziej lubię, w leśnej głuszy, ciszy przerywanej jedynie śpiewem raniuszka i stukaniem dzięcioła …





wg108 powiedział
12 Listopad 2011 @ 7:00
Grzybek niepospolitej urody, nawet trochę biało-czerwony, w sam raz na Dzień Niepodległości
skorpion21 powiedział
12 Listopad 2011 @ 14:39
To faktycznie pięknie Ci się dzień udało spędzić, a grzyba wygląda bardzo intrygująco
maciejmakro powiedział
14 Listopad 2011 @ 12:26
Ja w ogóle lubię robić zdjęcia ze statywu, na dłuższym czasie bez lampy – wtedy nabierają uroku.