Patyczka i małozorek :-)

Jak to czasem przypadek rządzi tym, że znajduje się ciekawe, rzadkie grzybki :-)

Jesienią 2010 r. znalazłam po raz pierwszy u siebie patyczkę lepką. Było to w pewnym lesie nad jeziorem, rosła obficie, z relacji znajomych wynikało, że “wysypała” w tym roku dość obficie, widziano patyczkę w wielu miejscach i w sporych ilościach. W związku z tym dostrzegając ją w innym miejscu, mogłam ją zupełnie zlekceważyć, pominąć i pójść dalej … Zrobiłam jednak inaczej, podeszłam do dostrzeżonej na poboczu drogi patyczki lepkiej, a w nagrodę dostałam … małozorka zielonawego! :-)

Małozorek zielonawy o prześlicznej łaciońskiej nazwie Microglossum viride należy do kategorii V na Czerwonej Liście, co oznacza, że gatunek ten może w najbliższej przyszłości przesunąć się do kategorii wymierających, jeśli będą nadal działać czynniki zagrożenia. To tłumaczy moją wielką radość ze znalezienia tak interesującego grzybka, a wszystko to zawdzięczałam raczej pospolitej patyczce lepkiej. Raczej pospolitej, ale skądinąd wiadomo mi, że badacze przyglądają się ostatnio patyczce i z jednego szerzej rozumianego gatunku (tzw.  gatunek sensu lato) wydzielają odrębne gatunki :-)

Miejsce, gdzie patyczka i małozorek obok siebie rosły – przydrożna skarpa w buczynie – wyglądało tak:

tu patyczka i małozorek, widać je?

A same grzybki z bliska wyglądają tak:

patyczka lepka Leotia lubrica s.l. po lewej i małozorek zielonawy Microglossum viride nieco poniżej na prawo od patyczki

Gyromitra, tylko jaka?

Ojej, natrudziłam się opisując historię moich piestrzenic, ale niestety kaszlący dziś net spowodował utratę pracowicie wprowadzonego tekstu ….. To już dziś nic nie napiszę, tylko spróbuję wstawić zdjęcie ….. :-( :-( :-(

Gyromitra sp.

Grzybomaniakiem być …..

….. oznacza różne, czasem  dziwne rzeczy ;-)

Jedną z takich rzeczy jest odwiedzanie różnych miejsc, w tym lasów i nie tylko lasów, zimą, na przedwiośniu, wiosną ….. Gdy “nie-grzybo-maniak” słucha o takich rzeczach, dziwuje się, jak można grzybów szukać o takim czasie ;-) :-)

Inną rzeczą jest odwiedzanie pewnych miejsc systematycznie rok po roku, po dwóch latach, po trzech i tak dalej, i tak dalej ….. Celem tych cyklicznych, systematycznych odwiedzin jest coroczne poszukiwanie rosnących w nich grzybków, szczególnie tych rzadkich, zagrożonych, chronionych …. :-)

Jeszcze inną taką rzeczą jest poranne wstawanie o wczesnym świcie, ale to jest znane także grzybobranio-maniakom. Znane to jest też ptasiarzom, ale ci jeszcze wcześniej wstają, by na swoich stanowiskach obserwacyjnych znaleźć się nawet o trzeciej nad ranem :-)

Grzyby są specyficznym obiektem do obserwacji, są efemeryczne, grzybnia ujawnia swą obecność w postaci owocników w sposób tylko troszkę przewidywalny (typowe pory występowania gatunków), ale najczęściej bywa tak, że potrzeba wiele szczęścia, by “zgrać się w fazie” i znaleźć się we właściwym miejscu właśnie wówczas, gdy pojawi się owocnik danego gatunku.

Jesienią nastaje właściwa pora, by sprawdzać stanowiska żagwicy listkowatej, kategoria V na Czerwonej Liście ….. W zeszłym roku przybywałam kilkakrotnie na miejsca jej występowania – aktualnie znam dwa takie miejsca – i usiłowałam w ten sposób zaobserwować jej owocnikowanie :-)

Kilka prób spaliło na panewce, ale w końcu odniosłam sukces! Jedno ze stanowisk uraczyło mnie widokiem przepięknej dorodnej żagwicy listkowatej! :-) Chociaż początek nie wyglądał obiecująco. O wczesnym świcie znalazłam się w miejscu pokazywanym na zdjęciu pierwszym. Światła było tam jeszcze niewiele, tak więc musiałam ustawić czas naświetlania 30 sekund (przy ISO 100 i przysłonie11). Fotografia pokazuje charakterystyczne światło wczesnego jesiennego poranka:

tu, pod dwoma bliźniaczymi dębami czerwonymi, w tym roku nie wyrosła Grifola frondosa

Mam pewne wątpliwości, która to była godzina, bo dane EXIF zdjęcia wskazują godzinę 5:48, a jak najeżdżam kursorem na zdjęcie to pokazuje się godzina zrobienia zdjęcia 6:48, hmmm, muszę sprawdzić, na którą wówczas dotarłam do pracy, wówczas wszystko się wyjaśni :-)

Wróciłam więc do auta i podjechałam w inne miejsce, w którym rośnie kilka dostojnych, wiekowych dębów (szypułkowe czy bezszypułkowe, sprawdzę następnym razem :-) )

dostojny, piękny Quercus sp. :-)

Tak  ujawniała się u mnie ta typowa cecha grzybomaniaka – czyli osobnika, który odwiedzać będzie uparcie rok po roku pewne miejsca po to, by czasem po roku, czasem po dwóch, trzech, ale nawet i więcej latach przekonać się, że jakiś gatunek znów tu wyrósł, prawdziwa szkoła cierpliwości i systematyczności, czyż nie?

Tak właśnie było w opisywanym przypadku – pod tym dostojnym, starym dębem w grudniu 2008 roku znalazłam starego, zejściowego grzyba – przypuszczalnie żagwicę listkowatą ….. By potwierdzić to rozpoznanie musiałam znaleźć ją ponownie i dokonałam tego po dwóch latach, w październiku 2010 r.!  Otóż i ona, moja piękna, a narażona na wymarcie żagwica listkowata!

Grifola frondosa - gatunek opatrzony na Czerwonej Liście kategorią V - narażony na wymarcie

To zdjęcie było naświetlane już “tylko” 13 sekund ;-)   w końcu od wschodu słońca minęło już trochę czasu … :-P

Jeszcze jeden rzut oka na żagwicę listkowatą pod dostojnym dębem:

Grifola frondosa pod Quercus sp. o poranku :-)

Fajnie się zlewa z tłem opadłych dębowych, i nie tylko dębowych, liści, prawda? :-)

Niczym szadź zimowa, narażony ….

Grzyb pojawia się od lata do jesieni, w czasie długiej, wilgotnej pogody, w lasach, gdzie występują powalone kłody bukowe lub dębowe, albo stojące posusze tych gatunków.

Inne soplówki jodłowa, czy jeżowata swym wyglądem bardziej kojarzą się z soplami. Soplówka gałęzista, inaczej bukowa mnie kojarzy się z zimową szadzią. Proszę tylko spojrzeć na dolne zdjęcie, czyż nie mam racji?

Soplówka bukowa jest częściej spotykana niż pozostałe dwa wyżej wymienione gatunki jodłowa i jeżowata. Ona ma “tylko” kategorię V (narażony) na Czerwonej Liście, pozostałe to gatunki wymierające (E). Wszystkie gatunki soplówki są w Polsce gatunkami prawnie chronionymi.

Jednak sam fakt, iż spotkałam soplówkę dopiero po trzech latach chodzenia za grzybkami, i to spotkałam ją dzięki otrzymanej podpowiedzi, świadczy to o tym, jak niełatwo jest znaleźć ten gatunek. Czemu tak jest? Ano dlatego, że brakuje  w lasach gospodarczych substratu, na którym może ona wyrastać.

Wielkie znaczenie dla zachowania gatunków ma Puszcza Białowieska – jeszcze jest czas na zbieranie podpisów pod Obywatelskim projektem zmian do Ustawy o ochronie przyrody, który ma m.in. doprowadzić do powiększenia obszaru Białowieskiego Parku Narodowego. Każdego, któremu nie jest obojętny los przyrody, zachęcam do zapoznania się z tekstem i uzasadnieniem Obywatelskiego projektu zmian do Ustawy o ochronie przyrody i złożenie swojego podpisu pod tym projektem.

Zapraszam tu:

http://www.tydecydujesz.org/

i tu:

http://www.salamandra.org.pl/component/content/article/36-prawo/418-stop-samorzdowemu-liberum-veto.html?directory=1

Na  w/w stronach można pobrać jako dokument Microsoft Word i wydrukować specjalny formularz do składania podpisów. Formularze z podpisami można jeszcze przesyłać na adres biura Greenpeace Polska, do 5 listopada, bo organizatorzy akcji potrzebują jeszcze czasu na ich podliczenie.

Fundacja Greenpeace Polska
ul. Lirowa 13
02-387 Warszawa

Hericium coralloides - narażona na wymarcie o ile dalej będą działały czynniki zagrożenia

subtelna niczym szadź struktura Hericium coralloides

Muszę się wytłumaczyć za jakość fotografii soplówki bukowej – fotografowałam ją przy niewielkiej ilości światła, było to późnym popołudniem, gdy słońce zniżało się ku zachodowi i mimo wszelkich starań, zastosowania statywu, maksymalnej czułości i maksymalnej GO fotografie wyszły, jakie wyszły. Jednak dla dobra sprawy ochrony cudów Puszczy Białowieskiej pokazuję je, takie jakie posiadam, by świadczyły o tym, jak trudno spotkać te piękne grzyby, i jak bardzo aktywnie należy działać, by tak rzadkie gatunki jak ona miały gdzie rosnąć i trwać.

Pod kołderką z bukowych liści, narażony …

Czernidłak pstry :-) Jaki on ładny, zobaczcie na fotografii.

Na Czerwonej liście wymieniany jest w kategorii V narażone – jako gatunek, który zapewne przesunie się w najbliższej przyszłości do kategorii wymierających, jeśli będą nadal działać czynniki zagrożenia.

Czyż mogłoby w naszych lasach, głównie w buczynach, które  szczególnie sobie upodobał, zabraknąć tego grzybka? Podobne pytanie tyczy wszelkich innych organizmów, zarówno roślin, grzybów, śluzowców, zwierząt wszelkich, których szanse na przetrwanie określono na Czerwonych Listach literkami V (narażone), lub nawet E (wymierające).

Zapytajmy sami siebie, co możemy zrobić, by do tego nie dopuścić?

I tu ponawiam swój apel do miłośników przyrody i wszystkich, którym zależy na zachowaniu rzadkich i zagrożonych gatunków.

Wielkie znaczenie dla zachowania gatunków ma Puszcza Białowieska – jeszcze jest czas na zbieranie podpisów pod Obywatelskim projektem zmian do Ustawy o ochronie przyrody, który ma m.in. doprowadzić do powiększenia obszaru Białowieskiego Parku Narodowego. Każdego, któremu nie jest obojętny los przyrody, zachęcam do zapoznania się z tekstem i uzasadnieniem Obywatelskiego projektu zmian do Ustawy o ochronie przyrody i złożenie swojego podpisu pod tym projektem.

Zapraszam tu:

http://www.tydecydujesz.org/

i tu:

http://www.salamandra.org.pl/component/content/article/36-prawo/418-stop-samorzdowemu-liberum-veto.html?directory=1

Na w/w stronach można pobrać jako dokument Microsoft Word i wydrukować specjalny formularz do składania podpisów. Formularze z podpisami można jeszcze przesyłać na adres biura Greenpeace Polska, do 5 listopada, bo organizatorzy akcji potrzebują jeszcze czasu na ich podliczenie.

Fundacja Greenpeace Polska
ul. Lirowa 13
02-387 Warszawa

Coprinus picaceus - przykład gatunku z literką V na Czerwonej Liście

Świecznica, piękny grzyb :-)

Grzybowisko nareszcie przypomina sobie, że jest grzybowiskiem ;-)   A przyczynia się do tego piękny grzyb znaleziony wczoraj na zmurszałym, nasączonym wodą jak gąbka substracie drewnianym :-)

Słuchajcie, jeśli napotkacie u siebie tego pięknego grzyba, będziecie mieli naoczny przykład, jak bardzo potrzebne jest zmurszałe, a obecnie przesączone wodą drewno w lesie. Przy braku takiego drewna nie ma co marzyć, że znajdziemy wspaniałą  świecznicę rozgałęzioną. I będzie tak, że narażona na wymarcie świecznica rzeczywiście zacznie wymierać …..

Dodam jeszcze, że znaleziona wczoraj świecznica rozgałęziona jest moja pierwszą, dwa lata temu miałam przez jakiś czas nadzieję, że z czegoś maleńkiego wyrośnie właśnie to, ale nadzieja nie spełniła się. A zatem zaraz otwieram szampana na cześć mojej świecznicy, a Was zapraszam do jej oglądania  … :-)

moja piękna Clavicorona pyxidata

moja piękna Clavicorona pyxidata

Clavicorona pyxidata z bliska, prawda, że można by na niej zatknąć mnóstwo świeczuszek?

Szwedzi również zauważają jej “świecznikowatość”. Trafiłam na stronę szwedzkich pasjonatów grzybowych, a w niej do  pięknej galerii . Grzyby są podpisane nazwami szwedzkimi i łacińskimi, ponadto są bardzo ładne i czytelne zdjęcia. Stamtąd dowiaduję się, że szwedzka nazwa świecznicy rozgałęzionej Clavicorona pyxidata brzmi Kandelabersvamp. Prawda, że ładnie? Bardzo ładnie. :-)

“Nawierzbowe” cudeńka :-)

Dzisiaj miejsce wspomnień zajmie bieżąca relacja z mojej dzisiejszej przedimieninowej wycieczki, podczas której szukam sobie prezentów ;-)

I znalazłam! Spełniło się kolejne z grzybowych marzeń, a wystarczyło w tym celu odwiedzić zarośla wierzbowe dostrzeżone niedawno w pewnym lesie …..

Grzybek, który pokażę zaraz na zdjęciu wygląda być może niepozornie, ale mimo to sprawił, że gdy go znalazłam poczułam się bardzo, bardzo szczęśliwa!!! :-P To oznacza tylko jedno – nie wygląd zdobi grzybka ;-)

Powodem do dumy i szczęścia jest to, że znalazłam grzybka bardzo rzadko notowanego, który ma nadaną na Czerwonej Liście zagrożonych gatunków kategorię V – narażony na wymarcie. Jest to na pewno związane ze stopniową utratą jego siedlisk – łęgów i łozowisk :-(

Wspaniale, że poznałam w swoich stronach tak piękne stanowisko jak to, które dziś oglądałam, zliczałam, fotografowałam. Dziś podam tylko jedną fotkę, bo jest już późno  dla osoby, która jutro od raniusieńka wybiera się na kolejne poszukiwania, ale obiecuję kiedyś coś jeszcze dorzucić :-)

Mały grzybek, a ogromny powód do radości - Exidia recisa

Grzybki, które dziś znalazłam, były nieco zmrożone porannym przymrozkiem, to taka pora roku, która naraża owocniczki  Exidia recisa na ustawiczne i radykalne zmiany warunków otoczenia, ale to dzielne grzybki, poradzą sobie nawet w takich trudnych warunkach.

Z pewnym zadowoleniem dodam, iż nie był to jedyny grzybkowy prezent, jaki sobie dziś wyszukałam, ale o innych coś więcej później … :-P

I znów grzybek w rozmiarach mini-mini ;-)

… choć nie aż taki maluteńki, jak ten z wpisu o grzybku z kapeluszkiem wielkości łepka od szpilki czy też z wpisu o “szmaragdziku”, dzięki któremu spełniło się kolejne z moich grzybowych marzeń :-)

Grzybek ten lubi miejsca bardzo wilgotne, czasem wyrasta w wodzie, w kałużach i ciekach, na zmurszałym drewnie, resztkach roślin, traw, liściach, igliwiu, w płatach mchów torfowców.

Gdzie występują takie miejsca, takie grzybka tego ulubione biotopy, tam można go wypatrzyć. Owocniczki  można zauważyć  stosunkowo łatwo dzięki odcinającej się od zieleni traw, czy mchów pomarańczowej barwie ich główek :-) Zagrożeniem dla tego grzybka jest zanikanie jego biotopów, tu wielkie zadanie dla ludzi, by pozostawiali takie miejsca, które przez swą podmokło-wilgotną naturę są szczególnie cenne dla wielu wilgociolubnych organizmów, w tym właśnie dla bohaterki niniejszego wpisu – mitróweczki błotnej Mitrula paludosa.

Fotografie  Mitrula paludosa są jedną z grzybowych pamiątek z tegorocznych wakacji. Widując tu i tam  mitróweczkę błotną miałam prócz pięknych górskich widoków kolejne miłe wrażenia z pobytu w pięknych górach :-)

Pechowo jedynie składało się tak, że mitróweczki widywałam w porze przedwieczornej, gdy już słońce chyliło się ku zachodowi i tylko wielkim wysiłkiem aparatu i własnym udawało się chociaż mizerną fotkę grzybka wykonać. Pokażę mitróweczkę błotną wyrastającą na szyszce świerkowej, a to może być początek serii grzybków, które wyrastają na szyszkach świerka, sosny, są bowiem takie gatunki grzybków, które wyrastają wyłącznie na szyszkach i ze względu na to stanowią pewną grzybowo-szyszkową ciekawostkę … Ale o tym kiedyś, kiedyś w przyszłości …

Mitrula paludosa na szyszce świerkowej

Mitrula paludosa na szyszce świerkowej

Mam nadzieję, że do kolejnego spotkania z mitróweczką błotną tak się podszkolę w arkanach fotografii cyfrowej, że nie będą mi straszne ani zapadające ciemności, ani maleńkość jej owocniczków, jedno i drugie wymagające sporych umiejętności od grzybo-fotografa :-)

Od królewiątka do starego króla :-)

To będzie opowieść fotograficzna o rodzie królewskim dynastii Amanita regalis :-)

Dynastia ta panuje częściej w górach niż na nizinach. Dlatego też podczas wakacji w tychże górach spędzanych miałam kilka razy przyjemność spotkać te królewskie grzybki z kapeluszami w kolorze gorzkiej czekolady :-P

Przedstawię wymienionych w tytule członków rodu królewskiego:

Oto malutkie królewiątka:

Amanita regalis

Amanita regalis

Amanita regalis

Amanita regalis

A to królewicze w pełni urody swych gorzkoczekoladowych kapeluszy:

Amanita regalis

Amanita regalis

Amanita regalis

Amanita regalis

Oto panujący król:

Amanita regalis

Amanita regalis

i starzy królowie:

Amanita regalis

Amanita regalis

Amanita regalis

Amanita regalis

Zważywszy, że muchomor królewski jest wpisany na  Czerwoną Listę  jako gatunek  narażony na wymarcie – dobrze, że  możemy się jeszcze cieszyć się  spotkaniami z tym  królewskim grzybkiem  :-P

I oby tak było zawsze :-)

Jam nie pański, ale hetmański i owszem …

Wszak buławką jest ten “hetmański” grzybek :-)

Według wszelkiego prawdopodobieństwa jest to buławka pałeczkowata, bo wierzchołek owocnika jest zaokrąglony, a nie obły lub ucięty na szczycie :-) Gatunek jest chroniony, a w dodatku narażony na wymarcie, zatem wszelkie dane o jego jadalności możemy do szuflady głęboko schować, nie wolno go zbierać, bo chroniony, a nawet jakby nie był chroniony, to nie powinno się zbierać, bo zagrożony :-(

Spotkany gdzie? Ależ oczywiście – na Kaszubach! :-)

Clavariadelphus pistillaris

Clavariadelphus pistillaris

« Starsze wpisy

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.