Gwiazdki z nieba mi się marzą … :-)

…. I marzenia się spełniają! :-)

Pomimo sporego zapracowania udaje mi się tej dopiero co rozpoczętej jesieni  raz po raz na grzybki pojechać i różne śliczniaste znajdować :-)

Szczególnie śliczne, co i oryginalne wśród grzybków są gwiazdosze :-) Króciutko wspomnę o kilku ostatnio znalezionych. Obecna pora im sprzyja im bardzo, przy odrobinie szczęścia można znaleźć pięknie rozwinięte gwiazdosze w różnych odpowiadających im miejscach :-)

Oto gwiazdosz potrójny Geastrum triplex, gatunek, który długo stanowił przedmiot wzdychań i marzeń, a od roku daje mi się ujrzeć w coraz to nowych miejscach :-)

Geastrum triplex gwiazdosz potrójny

Kolejny to gwiazdosz rudawy, to pierwszy gatunek gwiazdosza jaki znalazłam, od tamtego dnia minęło już kilka lat, a wciąż buzia się śmieje, gdy takie piękne oglądam:

Geastrum rufescens gwiazdosz rudawy

To teraz znów rzadszy,  bo nie tylko przeze mnie rzadziej spotykany, gwiazdosz koronowaty Geastrum coronatum. Miejsca, w których ja go znajduję nie są specjalnie piękne czy atrakcyjne, ot zarośla, zakrzaczenia, a jednak takie miejsca upodobał sobie ten piękny grzybek:

Geastrum coronatum gwiazdosz koronowaty

Podobne miejsca odpowiadają innemu z gwiazdoszy, temu prążkowanemu, ten szczególnie lubi, gdy nad jego gwiazdoszkową główką zaszumią bzy lilaki …

Geastrum striatum gwiazdosz prążkowany

Z napotkanych przez siebie kilku gatunków przedstawiłam tutaj cztery, sporo brakuje mi, by wszystkie siedemnaście polskich gwiazdoszy napotkać i obejrzeć, ale to temat na sporą część naprawdę ciekawego życia … :-) :-) :-)

Czas na jakis „smaczek” :-)

Znaleziony przez kolegę i rozpoznany przez nas (gdy niewielką grupką łaziliśmy po pewnym lesie) zasłonak fioletowy stanowi dziś fajny „smaczek” w moim grzybowisku, a to z tego powodu, że jest to gatunek V – narażony – według Czerwonej Listy z 2006 r.

Powiem tylko tyle, że kiedyś  za przyczyną m.in. tego grzybka rozpoczęło się moje zainteresowanie grzybami. Zobaczony po raz pierwszy na zdjęciu grzybek przemówił do mnie silnie pięknym kolorem swego owocnika :-) Nieomal pięć lat czekałam, by owocnik tegoż gatunku ujrzeć w naturze, a miało to miejsce kilka tygodni temu :-)

Otóż i on – zasłonak fioletowy – Cortinarius violaceus :-)

Cortinarius violaceus zasłonak fioletowy

Powyższa fotografia ukazuje ostrzej powierzchnię kapeluszka, a zajrzyjmy jeszcze do podstawy trzonu, tam wyrasta następny, na razie malutki, zasłonak fioletowy :-)

Cortinarius violaceus zasłonak fioletowy

Lejkownik kubkowatokapeluszowy

Hmm, ostatnio zawodzi mnie nieco zdolność wymyślania tytułów … jednak grzybki przychodzą mi z pomocą :-) Bo cóż więcej można wymyślić, jeśli grzybek nazywa się lejkownikiem kubkowatokapeluszowym ;-) Spotyka się tego grzybka w lasach na drewnie. Ja swoje lejkowniki znajduję na pięknie omszałym drewnie. Ciekawie się prezentuje taki grzybek na tle żywozielonych mchów :-) Jest to grzybek późnej jesieni, widoczne na zdjęciu owocniki znalazłam pod koniec października zeszłego roku w buczynie (znów buczyna :-) ), natomiast dwa lata wcześniej napotkałam Pseudoclitocybe cyathifmormis w świetlistej dąbrowie. Jest to zgodne z „upodobaniami” tego gatunku do drewna drzew liściastych.

Pseudoclitocybe cyathiformis

Koralówka

Ze sporej liczby gatunków koralówki Ramaria sp. miałam do czynienia z kilkoma tylko. Najczęściej spotykam pospolite drobne gatunki, które przyjmują rozmiary dwóch-trzech złożonych razem pudełek od zapałek :-) Opisywałam już takiego grzybka w grzybowisku, natomiast ani słowem nie wspomniałam jeszcze o pięknym znalezisku z 2010 roku ….. Podobnie jak wspomniane niedawno patyczka i małozorek rosła ta koralówka w buczynie, a że jesień tego 2010 roku grzybkom sprzyjała, to i ten grzyb wyrósł licznie i okazale :-)

Podpisać go niestety mogę jedynie nazwą rodzajową Ramaria sp. Koralówki są niezmiernie trudne w oznaczaniu, by je oznaczyć potrzeba odnotować wiele spostrzeżeń, potrzeba nawet prócz kawałka owocnika pobrać troszkę sznurów grzybni, a po tym wszystkim potrzeba wykonać sporo obserwacji mikroskopowych … Jako, że ani kawałeczka sznura grzybni nie zabrałam, nie mam nadziei na rozpoznanie tego pięknego grzyba :-( Niech więc choć oczy nim nacieszę i doczekam kolejnego owocnikowania w jego rodzimej buczynie :-) W 2011 nie wyrósł tak licznie jak rok wcześniej, dostrzegłam tam tylko jeden owocnik, ciekawe co przyniesie obecny rok 2012 ….

Ramaria sp. z buczyny, a.d.2010

Patyczka i małozorek :-)

Jak to czasem przypadek rządzi tym, że znajduje się ciekawe, rzadkie grzybki :-)

Jesienią 2010 r. znalazłam po raz pierwszy u siebie patyczkę lepką. Było to w pewnym lesie nad jeziorem, rosła obficie, z relacji znajomych wynikało, że „wysypała” w tym roku dość obficie, widziano patyczkę w wielu miejscach i w sporych ilościach. W związku z tym dostrzegając ją w innym miejscu, mogłam ją zupełnie zlekceważyć, pominąć i pójść dalej … Zrobiłam jednak inaczej, podeszłam do dostrzeżonej na poboczu drogi patyczki lepkiej, a w nagrodę dostałam … małozorka zielonawego! :-)

Małozorek zielonawy o prześlicznej łaciońskiej nazwie Microglossum viride należy do kategorii V na Czerwonej Liście, co oznacza, że gatunek ten może w najbliższej przyszłości przesunąć się do kategorii wymierających, jeśli będą nadal działać czynniki zagrożenia. To tłumaczy moją wielką radość ze znalezienia tak interesującego grzybka, a wszystko to zawdzięczałam raczej pospolitej patyczce lepkiej. Raczej pospolitej, ale skądinąd wiadomo mi, że badacze przyglądają się ostatnio patyczce i z jednego szerzej rozumianego gatunku (tzw.  gatunek sensu lato) wydzielają odrębne gatunki :-)

Miejsce, gdzie patyczka i małozorek obok siebie rosły – przydrożna skarpa w buczynie – wyglądało tak:

tu patyczka i małozorek, widać je?

A same grzybki z bliska wyglądają tak:

patyczka lepka Leotia lubrica s.l. po lewej i małozorek zielonawy Microglossum viride nieco poniżej na prawo od patyczki

Witajcie w Nowym Roku :-)

Trochę późno może na przywitanie Gości grzybowiska w Nowym Roku, ale skoro nie przywitałam się wcześniej, to lepiej teraz, choć późno, niż wcale :-)

Sądząc po grzybowisku można by przypuszczać, że naprawdę w sen zimowy zapadło ono, ale to dlatego, że właścicielka grzybowiska czas styczniowy pracowicie spędzała i to właśnie w towarzystwie swoich grzybków :-) Porządkowałam, układałam, opisywałam swój zielnik grzybowy, a to czasu zabiera sporo, gdy cały 2011 rok jest do uporządkowania :-)

W tym wszystkim pewna liczba suszków grzybkowych wędruje do oznaczania mikroskopowego, a wyniki oznaczeń bywają zaskakująco ciekawe i ekscytujące :-) Osobie dokonującej oznaczeń składam podziękowania, kiedyś może coś więcej o tym napiszę :-)

A dziś tak jak obiecałam przed kilkoma godzinami postanowiłam pojechać w pewne wypatrzone na mapie miejsce, by je zlokalizować w naturze i porozglądać się tam za czymś ciekawym. Czego to można szukać o tej porze roku, zapytacie. O ile nie ma grubej warstwy śniegu, szukać można o tej porze roku ….. gwiazdoszy! :-) Potencjalne siedliska niektórych gatunków gwiazdoszy to miejsca przekształcone przez człowieka, zarośla bzu lilaka, śnieguliczki, głogu …. Po drodze do mojego upatrzonego miejsca natrafiłam na takie zarośla na przydrożu, zatrzymałam się tam, poszłam, poszperałam i gwiazdosza znalazłam. Jedynie problem stanowi to, JAKI to gwiazdosz, bowiem główka jego jest tak sfatygowana, że dalibóg, nie wiem, co to :-( Ale nic to, wystarczy kiedyś znów tam pojechać, poszperać i albo inne okazy, albo we właściwszej porze nowe owocniki znaleźć, wówczas zagadka gwiazdoszowa wyjaśni się z pewnością. Tymczasem kilka migawek z dzisiejszej przejażdżki po łyk mroźnego oddechu i po gwiazdosza :-)

W zaroślach bzu lilaka, śnieguliczki i głogu .....

.... wśród lekko tylko oprószonych śnieżnym puchem liści znaleźć można .....

.... gwiazdosza, tylko dalibóg, JAKI to gwiazdosz??? :-)

Jest pewne prawdopodobieństwo, że to gwiazdosz uwieńczony, taki gatunek znajdowałam w dwóch innych miejscach pod bzem lilakiem, ale jak już wcześniej napisałam, trzeba się uzbroić w cierpliwość i zaczekać, albo na znalezienie mniej zniszczonych owocników, albo na świeże owocniki. Znów szkoła cierpliwości, ale to nic nowego dla mnie ;-)

 

Rzeka, topole, bobry i … grzyby :-)

Na początek mała zagadka, ile i gdzie dostrzegacie grzybków?

grzybki, ile i gdzie? :-)

I od razu odpowiedź, są tutaj:

są tutaj :-) łuskwiak niszczący Pholiota destruens

one poprawiają robotę bobrów ;-)

A także są tutaj, te z kolei wybrały sobie mieszkanko z widokiem, na rzekę ;-) :-)

łuskwiak niszczący Pholiota destruens w mieszkanku z widokiem, na rzekę :-)

A wszystko to działo się dziś, gdy pomimo przymrozku porannego i chłodku za dnia wycieczkę słuszną odbyłam :-) :-) :-)

A na koniec bonusik mały, odbicie nieba i nie tylko nieba w wodzie pewnego starorzecza :-)

niebo i drzewa w wodzie ;-)

Cieszy niezmiernie udany bardzo drugi dzień dłuższego weekendu po Święcie Niepodległości, a spędzany patriotycznie :-) na polskiej ziemi :-) :-) i na podziwianiu polskiej ziemi uroków :-) :-) :-)

Gwiazdosz spod bzu lilaka :-)

Tym razem na razie tylko zdjęcia, opis dodam później, bo dziś już późno :-( Zaraz będzie jutro ;-)

Geastrum striatum

Geastrum striatum

Co wyrosło z „cebulek” :-)

W ostatni dzień lipca tego roku znalazłam pewne „cebulki”, które już zaanonsowałam w grzybowisku, zastanawiając się, co z nich wyrośnie :-)

Dziś rozwiązanie zagadki! A to dlatego, że po dwóch sierpniowych wizytach, które nie przyniosły rozwiązania zagadki, dziś znów znalazłam się w tym miejscu i … znalazłam gwiazdosze potrójne, które wyrosły ze znalezionych tam wcześniej „cebulek” :-)

Gwiazdosze to bardzo oryginalne grzyby. Wyrastają płytko pod powierzchnią ziemi. Początkowo mają postać kulistą, a w przypadku gwiazdosza potrójnego Geastrum triplex jest to postać kulista, ale z czubeczkiem (można to porównać do zaczynającej kiełkować cebulki tulipana). W miarę jak owocniki dojrzewają, a raczej dojrzewają zawarte w ich wnętrzu zarodniki, zaczyna pękać zewnętrzna powierzchnia tych kulistych tworów. Powierzchnia ta jest nazywana egzoperydium. Egzoperydium pęka i odchyla się od wewnętrznej części owocnika, zwanej endoperydium. Egzoperydium tworzy gwiaździstego kształtu ramiona, które z czasem odchylają się do tego stopnia, że zawijają się wręcz pod owocnik. Zjawisko to ma znaczenie dla rozsiewania zarodników – główka z zarodnikami ma szansę wówczas wynieść się nieco ponad powierzchnię ziemi, skąd wyrosły owocniki, wówczas zarodniki wydostające się przez otwór zwany perystomem mogą z ruchem powietrza odlecieć dalej od owocnika. Natomiast dla nas obserwatorów grzybów obserwacja gwiazdoszy daje sposobność kontaktu z niezwykłą jak na „typowe” grzyby formą i postacią :-) Jest to również kolejna „szkoła cierpliwości”, gdyż znalezione wczesne postaci gwiazdoszy każą dłuuugo czekać na to, aż osiągną swoją ostateczną postać :-)

Myślę, że po tych wyjaśnieniach będzie jasne, co pokazują zdjęcia, jakie stadia grzybków są na nich ukazane, gdyby coś było niejasnego, piszcie proszę, to postaram się wyjaśnić :-)

Acha, jeszcze jedno wyjaśnienie, czemu gwiazdosz potrójny – w przypadku tego gwiazdosza powierzchnia egzoperydium jest na tyle sztywna, że gdy odchyla się ono od główki, to pęka w charakterystyczny sposób, tworząc taki „kołnierz” pod główką. Jest to charakterystyczne dla tego konkretnego gatunku i stąd pochodzi nazwa tego gwiazdosza – gwiazdosz potrójny. Cechą diagnostyczną poszczególnych gatunków gwiazdoszy jest także okolica perystomu, czyli otworu uwalniającego zarodniki, którą także widać ładnie na zdjęciach :-)

Geastrum triplex

Geastrum triplex

Geastrum triplex

Geastrum triplex

Geastrum triplex

Dowód pamięci :-)

Pamiętam o grzybowisku, tylko czas dla mnie jak zwykle nieubłagany, a jeszcze prócz mknącego czasu dodatkowe przygody lub zdarzenia nałożyły mi się licznie :-) Ale najważniejsze, ze z opałów wychodzę cało i choć chwilkę znajduję właśnie, by grzybka nowego pokazać :-)

Napotkany w pewnym obszarze Natura 2000, gdzie starania gminy widzę, by informację o urokach tegoż obszaru udostępnić, a jednocześnie widzę, że są tacy, którzy obszaru Natury docenić i uszanować nie potrafią albo nie chcą, quadami po nim jeżdżąc ….. :-( :-( :-( :-( To bardzo boli oglądać widok zniszczeń :-(

***

Grzybek za to piękniutki jak dla mnie, ale dla mnie każdy grzybek piękniutki jest, nad każdym będę się rozpływać w zachwytach więc niech lepiej  grono obiektywnych czytelników grzybowiska samo oceni, jest’li ten drobnołuszczak piękniutki, czy nie? ;-)

zielonkawy drobnołuszczak na próchniejącym omszałym pniu

tenże jak powyżej drobnołuszczak

w innym miejscu tego samego próchniejącego pnia

i jeszcze jedno spojrzenie na drugiego drobnołuszczaka z tego pnia

A tak wygląda żywiciel zielonkawego drobnołuszczaka, może ktoś znajdzie na nim grzybki?

żywiciel zielonkawego drobnołuszczaka

Skąd wiem, że to drobnołuszczak? Ano ku takiemu rozpoznaniu skłania mnie miejsce (próchniejące drewno) i sposób wzrostu – taki charakterystyczny pokrój grzybka, który bardziej będzie widoczny na kolejnych zdjęciach oraz początkowo u młodego grzybka białe, a potem różowiejące blaszki (wolne, czyli nie stykające się z trzonem), żadnych śladów pierścienia lub zasnówki na trzonie, trzon biały, skórka kapelusza w zależności od gatunku może mieć różne barwy, są drobnołuszczaki o skórce kapelusza brązowej,  żółtej, czerwonej, zielonawej.

drobnołuszczak pobrany dla rozpoznania gatunku

tenże drobnołuszczak pobrany dla rozpoznania gatunku

i jeszcze raz ten sam drobnołuszczak

« Older entries

Obserwuj

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.