Patyczka i małozorek :-)

Jak to czasem przypadek rządzi tym, że znajduje się ciekawe, rzadkie grzybki :-)

Jesienią 2010 r. znalazłam po raz pierwszy u siebie patyczkę lepką. Było to w pewnym lesie nad jeziorem, rosła obficie, z relacji znajomych wynikało, że “wysypała” w tym roku dość obficie, widziano patyczkę w wielu miejscach i w sporych ilościach. W związku z tym dostrzegając ją w innym miejscu, mogłam ją zupełnie zlekceważyć, pominąć i pójść dalej … Zrobiłam jednak inaczej, podeszłam do dostrzeżonej na poboczu drogi patyczki lepkiej, a w nagrodę dostałam … małozorka zielonawego! :-)

Małozorek zielonawy o prześlicznej łaciońskiej nazwie Microglossum viride należy do kategorii V na Czerwonej Liście, co oznacza, że gatunek ten może w najbliższej przyszłości przesunąć się do kategorii wymierających, jeśli będą nadal działać czynniki zagrożenia. To tłumaczy moją wielką radość ze znalezienia tak interesującego grzybka, a wszystko to zawdzięczałam raczej pospolitej patyczce lepkiej. Raczej pospolitej, ale skądinąd wiadomo mi, że badacze przyglądają się ostatnio patyczce i z jednego szerzej rozumianego gatunku (tzw.  gatunek sensu lato) wydzielają odrębne gatunki :-)

Miejsce, gdzie patyczka i małozorek obok siebie rosły – przydrożna skarpa w buczynie – wyglądało tak:

tu patyczka i małozorek, widać je?

A same grzybki z bliska wyglądają tak:

patyczka lepka Leotia lubrica s.l. po lewej i małozorek zielonawy Microglossum viride nieco poniżej na prawo od patyczki

Gyromitra, tylko jaka?

Ojej, natrudziłam się opisując historię moich piestrzenic, ale niestety kaszlący dziś net spowodował utratę pracowicie wprowadzonego tekstu ….. To już dziś nic nie napiszę, tylko spróbuję wstawić zdjęcie ….. :-( :-( :-(

Gyromitra sp.

Wyczekane :-)

Czwarty rok wiosennego oczekiwania na czarki – grzybowe krokusy, szkarłatną ozdobę i prawdziwy klejnot runa leśnego, jak je określił  w 1993 r. profesor Władysław Wojewoda (Echa Leśne 4: 28, “Szkarłatna ozdoba”) …..

I już poznałam trzy miejsca, które ucieszyły mnie obecnością tych grzybowych klejnocików :-)

Wyczekałam …. Grzybki zasłużyły na Galerię w grzybowisku!

Otóż  i ona – galeria szkarłatnych grzybków :-P

Wiosna idzie – wołają grzybki!

W takich oto okolicznościach przyrody:

niby jeszcze zimowo .....

spotkałam dziś takie oto grzybki:

grzybowy zwiastun wiosny - Sarcoscypha sp. :-)

Dodam, iż to pierwsze moje czarki, jakie ujrzałam na żywo, a nie na fotografii ….. Czwarty rok poszukiwań i nareszcie znalezione! Jakaż to radość, zrozumieć może to łatwo miłośnik  mykologii, ale także każdy miłośnik przyrody, czy botanik, czy ornitolog, czy entomolog, czy herpetolog, czy każdy inny ….. :-) :-o :-P

Na “kotkach” olszowych

Wydawać by się mogło, że odwiedziny wczesną wiosną w tak mało atrakcyjnie wyglądającym miejscu pokrytym warstwą próchniejących zeszłorocznych liści nie przyniosą niczego ciekawego, że nie znajdziemy tutaj o tej porze roku żadnych przejawów życia … Nic bardziej mylnego!  Wizyta wczesną wiosną w miejscu porośniętym przez olszę czarną może zaowocować znalezieniem drobnego, miseczkowatego grzybka – kubianki olszowej, inaczej kubianki kotkowej :-) Jest to możliwe dlatego, że pośród opadłych liści spoczywają również pozostałości zeszłorocznych i starszych “kotków” olszowych, czyli kwiatostanów męskich olszy, a na nich właśnie wyrasta ten wczesnowiosenny miseczkowaty grzybek z gromady workowców.

wczesnowiosenny, pozornie mało atrakcyjny zagajnik z olszami

"nakotkowa" grzybowa drobinka - Ciboria amentacea

Ciboria amentacea - portrecik :-)

Kubianka olszowa jest często spotykana. Ma ona natomiast rzadziej notowaną kuzynkę – kubiankę talerzykowatą, która wyrasta na starych żołędziach dębowych :-) Warto zatem zwrócić naszą wczesnowiosenną uwagę również, a właściwie szczególnie, na stare żołędzie, by się przekonać, czy kubianka talerzykowata występuje tylko w Puszczy Białowieskiej … ?

Takie sobie mikrusy :-)

Wciąż to samo miejsce i czas – 2 maja – leśne ustronia – jak dotąd jeden z najpiękniejszych dni tegorocznego maja … :-)

Na swym szlaku napotykam pewien miły leśny “bałagan”. Jest to miejsce, w którym spoczywają omszałe, próchniejące konary i pnie. Zgodnie z wiedzą nabytą po lekturze  książki “Drugie życie drzewa” autorów Gutowskiego i innych jest to miejsce, gdzie cudnie mogą rozwijać się organizmy ksylobiontyczne.  Są to organizmy, którym do życia jest niezbędne drewno, pozornie martwe. Tymczasem okazuje się, że takie drewno ma w sobie więcej życia, niż żywe drzewo …. Tak wiele gatunków, tak wiele organizmów, owadów, grzybów, porostów, mchów może skorzystać z obecności martwego drewna i rozwijać się na nim :-)

O tej majowej porze roku znajduję zawsze na takim drewnie pewnego grzybka, który na razie jest mały, niepozorny, właściwie niczym nie przyciąga uwagi … Jednak gdy dorośnie, to jesienią pokaże swoje prawdziwe oblicze – oblicze pięknego czarnoskórego próchnilca długotrzonkowego :-) Tu może ktoś zaoponować, w czym widzę piękno takiego czarnego grzybka, nawet niepodobnego do “normalnego” grzyba ;-) A jednak … Może fotki nie oddają w pełni jego urody, ale to tylko dodaje mi motywacji, by kiedyś przy ponownym spotkaniu spróbować ładniej pokazać, że taki grzybek jest naprawdę ładny :-)

Xylaria longipes - majowe mikrusy

Xylaria longipes - majowe mikrusy

Xylaria longipes - grudniowych seniorów fota grupowa

Xylaria longipes - grudniowych seniorów fota grupowa

“Mikroskopijne” wspomnienie o prószyku brudzącym :-)

Do grzybowiska zawitało już nieco grzybków, ale większość z nich zaistniała jeszcze w erze przedmikroskopowej :-)

Dlatego teraz postanowiłam sobie poświęcić niektórym z nich chwilkę na małe, mikroskopijne, a ściślej mówiąc mikroskopowe wspomnienie :-)

Jutro rano zamierzam obudzić się o normalnej porze, a może nawet i wcześniej, by nie patrząc na zegarek i nie myśląc o tym, że dzień o godzinę krótszy, zdążyć powspominać mikroskopowo kilka grzybowiskowych grzybków ….. Już dziś zapraszam :-P

*****

Jako napisałam, tak i wykonuję, oto prószyk brudzący w ujęciu mikro :-)

Owocnik prószyka, który mikroskopowałam był bardzo dojrzały i “prószył” aż miło, palec mi brudził swoimi czarnymi zarodnikami jak sadzą, wszystko zgodnie z trafną bardzo nazwą gatunkową tego grzybka :-)

Tytułem wstępu powiem, iż prószyk brudzący należy do workowców Ascomycota, czyli grzybów, u których zarodniki są tworzone w specjalnych komórkach zwanych workami. W jednym worku zwykle znajduje się osiem zarodników, rzadziej cztery lub inna liczba. Owocniki o najróżniejszych kształtach, różne od typowych dla grzybów kapeluszowych.

Trudno by o tym sądzić, gdyby spojrzeć na drobny maczek jego zarodników “luzem”, które w powiększeniu od 50 do 400 razy wyglądają tak:

Bulgaria inquinans - zarodniki "luzem w powiększeniu 50-krotnym

Bulgaria inquinans - zarodniki "luzem w powiększeniu 100-krotnym

Bulgaria inquinans - zarodniki "luzem w powiększeniu 400-krotnym

Jednak sedno sprawy tkwi w czym innym, a zobaczyć to można już na takim zdjęciu z powiększenia 50-krotnego:

Bulgaria inquinans - worki z zarodnikami oglądane w powiększeniu 50-krotnym

Te same worki przybliżone dwukrotnie, czyli w powiększeniu 100-krotnym uchylają dalszych rąbków tajemnicy o ich ciekawej strukturze :-)

Bulgaria inquinans - worki z zarodnikami oglądane w powiększeniu 100-krotnym

Ale dopiero teraz w powiększeniu 400-krotnym możemy się w pełni nacieszyć oglądaniem ślicznych prószykowych worków, w których co ciekawe,  występują często po cztery dojrzałe i cztery niedojrzałe zarodniki :-o

Bulgaria inquinans - worki z zarodnikami oglądane w powiększeniu 400-krotnym

Bulgaria inquinans - worki z zarodnikami oglądane w powiększeniu 400-krotnym

Bulgaria inquinans - worki z zarodnikami oglądane w powiększeniu 400-krotnym

Uwieńczeniem oglądania worków prószyka brudzącego jest oczywiście spojrzenie na nie pod tysiąc-krotnym powiększeniem, ładne, wyraziste, duże czarne zarodniki (te dojrzałe) i re nieco bledsze i mniejsze  (te niedojrzałe) pokazują pełnię swojej urody :-P

Bulgaria inquinans - worki z zarodnikami oglądane w powiększeniu 1000-krotnym

Bulgaria inquinans - worki z zarodnikami oglądane w powiększeniu 1000-krotnym

To na dziś tyle, ale kolejne “mikroskopijne” wspomnienia o następnym grzybkach, które już w grzybowisku opisywałam, czekają na swoją kolej …., a zatem do zobaczenia …..  :-) :-o :-P

W dzień wiosenny niecodzienny, bo podziemny … grzybek …

Był to prześliczny dzień kwietniowy, wiosenny, już niedługo znów możemy takich ślicznych dni kwietniowych wyczekiwać … :-P

Cała przyroda cieszyła się z dotknięcia ciepłych promieni słonecznych i ku nim się wychylała, i rośliny, i motyle, a my wraz z nimi :-)

... i roślny, jak ta śledziennica Chrysosplenium sp.

śledziennica Chrysosplenium sp. raz jeszcze

... i motyle, jak ten ...... hmm, jakie imię nosi ten wiosenny motylek

tu inne spojrzenie na tego samego motyla :)

Wokół piękne wiosenne zapachy, śpiew ptaków, chciałoby się tegoroczny kwiecień tylko tak wykorzystywać, by z jego uroków w pełni móc korzystać każdego dnia, ech, marzenia ….

Pośród tylu śliczności jedna spora ciekawostka mi się trafiła! :-P

W takim oto niewielkim dziczym buchtowisku, tuż przy leśnej drodze …

... w buchtowisku tuż przy drodze ...

… znalazłam to:

... to ...

Spyta ktoś na pewno, a cóż to? Odpowiadam – grzyby!!! :-) Podziemne grzyby! :-) Jeleniaki sarnie, inaczej jeleniaki ziarniste, po łacinie Elaphomyces granulatus, inaczej Elaphomyces cervinus. Fajne, czyż nie?

Coś niecoś o szczegółach wyglądu tych grzybków, ich rozmiary i to jak wyglądają na przekroju, a potem ….. :-)

Elaphomyces granulatus wobec miarki

przekrój przez owocnik Elaphomyces granulatus

raz jeszcze przekrojony owocnik Elaphomyces granulatus

Jeleniak sarni należy do grzybów zwanych grzybami hypogeicznymi,  takim słowem wyrażona jest  “podziemna natura” tych grzybków. Miałam niezmierne szczęście, że praktycznie nie szukając – zajrzałam po prostu do przydrożnego buchtowiska – tak po prostu znalazłam te grzybki :-) Chciałoby się bardzo znaleźć inny gatunek, ściśle związany z jeleniakiem sarnim, a mianowicie pasożytującego na nim maczużnika Cordyceps sp., ale tu jak na razie szczęście mi nie dopisało … :-(

Gdy minęło nieco czasu, zakupiłam, jak już wiadomo, mikroskop. Owocniczek jeleniaka przekrojony daaawno temu do fotografowania przekroju, a potem zasuszony i wprowadzony do mojego fungarium (grzybozielnika) posłużył mi do oznaczenia gatunku. Bowiem teraz już wiem, że to jeleniak sarni, ale by się o tym przekonać musiałam wykonać obserwację mikroskopową zarodników :-)

Oto zarodniki jeleniaka w powiększeniu 400-krotnym, już trochę widać taką  szczególną, “szorstką”, kolczastą fakturę powierzchni tych zarodników :-P

zarodniki Elaphomuces granulatus w powiększeniu x400

tu te same zarodniki dla innej GO

A teraz spojrzenie w  powiększenie x1000 na jeleniakowe zarodniki i kolce na ich powierzchni :-P

zarodniki Elaphomyces granulatus w powiększeniu x1000 (immersja)

Jeleniaki należą do workowców, zatem teoretycznie powinnam mieć możliwość obejrzeć pod mikroskopem worki z zarodnikami, jednak oglądany przeze mnie owocnik był już owocnikiem dojrzałym i nie było już w nim śladu po workach, tak bywa u niektórych workowców. Bywa tak, że u dojrzałych kurzawek i purchawek nie dojrzę już podstawek, podobnie u dojrzałej suchogłówki, a tu u jeleniaka nie widzę już worków. Pokażę i worki workowców i podstawki podstawczaków, gdy będę prezentować odpowiednie do tego gatunki grzybków, wszystko w swoim czasie, ale już dziś zapraszam :-P

Dla porównania jak się mają zarodniki jeleniaka do prezentowanych wcześniej zarodników kurzawki czerniejącej, oto zdjęcia, które wykonane są w dokładnie w taki sam sposób – pierwotnie zdjęcia dla powiększenia x1000 wykonane w 3 MPx, potem są identycznie zmniejszone i ładnie uwidaczniają różnicę rozmiarów zarodników tych dwóch gatunków.

zarodniki Bovista nigrescens, powiększenie x 1000, średnica zarodnika 5 um

zarodniki Elaphomyces granulatus, powiększenie x 1000, średnica zarodnika 20 um

Widać różnicę, prawda?

:-)

Wiosenna sałatka z grzybkiem ;-)

Zima jeszcze wciąż przed nami, dopiero nas czekają śniegi i mrozy, ale wkrótce po zimie, gdy zakwitną zawilce gajowe, pojawią się również towarzyszące im grzybki.

One nie tyle wiernie towarzyszą zawilcom, co raczej jako wyspecjalizowane pasożyty wykorzystują je pasożytując na korzeniach Anemone nemorosa.

Zatem klucz do znalezienia twardnicy bulwiastej, bo ten właśnie  gatunek jest  składnikiem  mojej “wiosennej sałatki”, stanowią: wiosenna pora roku – od marca do maja,  leśne zakątki porośnięte zawilcem gajowym oraz czas i chęć poszukania pośród tychże zawilców małych miseczek brązowego koloru wyrastających ze znajdujących się w  ziemi nieregularnie bulwiastych sklerot.

Przyjemności temu towarzyszących jest ogromnie wiele, by wymienić tylko: pobyt na świeżym powietrzu w cudne wczesnowiosenne dni, korzystanie z uroków otoczenia wypełnionego wiosennymi zapachami i świergotem ptaków, podziwianie ślicznie kwitnących roślin i do tego znajdowanie grzybków. A może gdzieś w pobliżu znajdą się również smardze, albo czarki szkarłatne ….. Jeśli tylko takie znalazłyby się, możemy się nimi nacieszyć, sfotografować, a potem pozostawić w największym spokoju, bo zarówno smardze, jak i czarki są objęte prawną ochroną gatunkową.

Anemone nemorosa - "jeden ze skladników wiosennej sałatki z grzybkiem"

Dumontinia tuberosa - "drugi ze składników tejże sałatki"

Tu co prawda grzybek rośnie tuż przy roślince o nazwie jaskier ziarnopłon, ale wkoło było wiele zawilca gajowego, a dodatkowo badaniem mikroskopowym potwierdzona była tożsamość grzybka :-) Tu podziękowanie na ręce Piotrka Ch.

Wciąż wspominam … :-)

Rosnący na bocznej powierzchni omszałego pniaka, kierujący się zgodnie z zasadą geotropizmu ku górze, przyciągnął moją uwagę owocnik próchnilca gałęzistego  :-)

Pospolity, ale przyciągający uwagę ze względu na rozmaitość kształtów “gałązek” swoich podkładek, próchnilec gałęzisty spełnia swoją rolę saprotrofa pożywiającego się martwym drewnem gatunków liściastych. Najczęściej widuję go, jak zasiedla pniaki, na których pojawia się licznymi grupami i gdy trafić na etap tworzenia zarodników konidialnych, sypie na biało bardzo obficie :-) Można potrząsnąć z lekka końcówkami owocników, by zobaczyć efekt białego dymku. Zarodniki workowe również się tworzą  – w zagłębionych w podkładce otoczniach (perytecjach), uchodzących na powierzchnię mikroskopijnym otworkiem. I proszę, przy takim wydawałoby się pospolitym gatunku pojawia się sporo nowych pojęć związanych z biologią workowców: podkładki, perytecja, zarodniki workowe, zarodniki konidialne, wszystko to związane jest z dwoma sposobami rozmnażania się grzybów zwanych ogólnie workowcami :-)

Rzut oka na mojego pierwszego w życiu próchnilca gałęzistego:

Xylaria hypoxylon

… Początki grzybowania, początki fotografowania, a całość w scenerii zimowego, z lekka ośnieżonego lasu …..

Chłodno było, nos marzł, stopy marzły, ale nic to nie znaczyło wobec uroku spotkań z pierwszymi moimi grzybkami :-P

« Starsze wpisy

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.