Jak czyreń dębowy, ale na robinii ….

… na robinii akacjowej :-)

Kontynuuję moją opowieść o moim pierwszym tegorocznym  majowym spacerze, który odbyłam w jednym z moich najulubieńszych lasów … :-)

Grzyb, którego tu pokażę, wygląda jak czyreń dębowy, a rośnie na robinii akacjowej, którą potocznie, ale nieprawidłowo nazywa się w Polsce “akacją”. Ten czyreń “robiniowy” zyskał nazwę Phellinus rimosus. Znam aktualnie trzy miejsca, w tym jedno w lesie odwiedzonym drugiego maja, gdzie na robinii akacjowej rośnie sobie ładnie taki ładny czyreń, jak dębowy, ale robiniowy :-)

Oto galeria fotografii czyrenia robiniowego z pewnego Pięknego Lasu :-0

Phellinus rimosus z pewnego Pięknego Lasu

Phellinus rimosus z pewnego Pięknego Lasu

Phellinus rimosus z pewnego Pięknego Lasu

Phellinus rimosus z pewnego Pięknego Lasu

Phellinus rimosus z pewnego Pięknego Lasu

Fotki grzybka powstawały o wczesnym poranku, było mu z tym porankiem “do twarzy”, ładnie … :-P

Z zieloną czuprynką ;-)

Ile lat musi mieć ten czyreń sosnowy, którego tak ładnie zdobi zielona czuprynka? A może lat nie tak wiele, co inne warunki szczególnie dobrze sprzyjały wzrostowi zielonej mszystej czuprynki? :-)

Różne wcielenia czyrenia sosnowego widywałam, bywały bardzo urodziwe i oryginalne w kształcie, ale takiego z piękną zieloną czuprynką to jak dotąd raz tylko spotkałam :-)

Phellinus pini en face

Phellinus pini - profil prawy

Phellinus pini - profil lewy

Phellinus pini - widok na tytułową czuprynkę

Wiosenna sałatka z grzybkiem ;-)

Zima jeszcze wciąż przed nami, dopiero nas czekają śniegi i mrozy, ale wkrótce po zimie, gdy zakwitną zawilce gajowe, pojawią się również towarzyszące im grzybki.

One nie tyle wiernie towarzyszą zawilcom, co raczej jako wyspecjalizowane pasożyty wykorzystują je pasożytując na korzeniach Anemone nemorosa.

Zatem klucz do znalezienia twardnicy bulwiastej, bo ten właśnie  gatunek jest  składnikiem  mojej “wiosennej sałatki”, stanowią: wiosenna pora roku – od marca do maja,  leśne zakątki porośnięte zawilcem gajowym oraz czas i chęć poszukania pośród tychże zawilców małych miseczek brązowego koloru wyrastających ze znajdujących się w  ziemi nieregularnie bulwiastych sklerot.

Przyjemności temu towarzyszących jest ogromnie wiele, by wymienić tylko: pobyt na świeżym powietrzu w cudne wczesnowiosenne dni, korzystanie z uroków otoczenia wypełnionego wiosennymi zapachami i świergotem ptaków, podziwianie ślicznie kwitnących roślin i do tego znajdowanie grzybków. A może gdzieś w pobliżu znajdą się również smardze, albo czarki szkarłatne ….. Jeśli tylko takie znalazłyby się, możemy się nimi nacieszyć, sfotografować, a potem pozostawić w największym spokoju, bo zarówno smardze, jak i czarki są objęte prawną ochroną gatunkową.

Anemone nemorosa - "jeden ze skladników wiosennej sałatki z grzybkiem"

Dumontinia tuberosa - "drugi ze składników tejże sałatki"

Tu co prawda grzybek rośnie tuż przy roślince o nazwie jaskier ziarnopłon, ale wkoło było wiele zawilca gajowego, a dodatkowo badaniem mikroskopowym potwierdzona była tożsamość grzybka :-) Tu podziękowanie na ręce Piotrka Ch.

Huba

Wydawałoby się, nic dodać, nic ująć – huba po prostu ;-) A jednak tych “hub” spora rozmaitość jest i niewielu hubom jak dotąd poświęciłam swój “czas blogowy” ;-) a może jednak warto ….. :-)

Dwa lata temu spotkałam pewną hubę na obumarłym dębie, właściwie to dwie sztuki tej huby na tym dębie rosły i z tego co mi wiadomo, a ostatnio byłam tam we wrześniu br. dąb nadal stoi i huby na nim wciąż rosną i mają się dobrze :-o

Ta “pewna huba” to czyreń dębowy Phellinus robustus, a wygląda on tak:

Phellinus robustus - owocnik pierwszy

Phellinus robustus - owocnik pierwszy

Phellinus robustus - owocnik drugi

Phellinus robustus - owocnik drugi

Phellinus robustus - wciąż jeszcze morfologia owocnika

Phellinus robustus - wciąż jeszcze morfologia owocnika

Phellinus robustus - tu wreszcie nieco romantyczniej ;-)

Phellinus robustus - tu wreszcie nieco romantyczniej ;-)

Na wierzbie, ale nie gruszki ;-)

Tak, tak, nie gruszki na tej wierzbie dostrzegłam dziś, tylko żółciaki siarkowe :-) Wielka szkoda, że w stanie jak na konsumpcję nieco starszawym, bo grzybki te można smakowicie zajadać, ale muszą być młodziutkie, świeżutkie, są wówczas smaczne i soczyste, a ich smak i konsystencją porównać można do mięska krabów :-P Mniam!

Tylko jedna rzecz – BARDZO WAŻNA – na surowo żółciak jest trujący, można go spożywać po odpowiednim przygotowaniu – odmoczeniu i obróbce cieplnej.

Te żółciaki, które dziś spotkałam do konsumpcji, jako rzekłam, już ździebko za stare, ale w sam raz na to, by pokazać, jakich żółciaków już do zjedzenia nie zbieramy :-)

Jakby co, to powiem, że te młodziutkie, które zebralibyśmy na żółciakową kolacyjkę muszą być ślicznie soczyście pomarańczowe, miękkie, a po uszkodzeniu puszczać sok. Tego soku to się trzeba pozbyć, należy żółciaka pokroić w plasterki, zalać wodą i lekko przycisnąć, żeby nie wypływały. Powinny tak się odmaczać jakieś 2 godzinki, a potem hulaj duszo kulinarna! W panierce usmażone, z bazylią, na pizzę, tartę albo i w kosteczkę do jajeczniczki dodane, pychotka :-)

Byleby tylko za bardzo się nie objeść, ja tak miałam, aż za bardzo sobie podjadłam i troszeczuchnę zaniemogłam następnego dnia :-( Ale z umiarem – jak najbardziej. Przepisy polecam na Bio-Forum w dziale “W kuchni” :-)

Moje dzisiejsze żółciaki wyglądały sobie tak:

Laetiporus sulphureus na wierzbie

Laetiporus sulphureus na wierzbie

Laetiporus sulphureus na wierzbie - ten dolny

Laetiporus sulphureus na wierzbie - ten dolny

Laetiporus sulphureus na wierzbie - ten dolny raz jeszcze

Laetiporus sulphureus na wierzbie - ten dolny raz jeszcze

Laetiporus sulphureus na wierzbie - środkowy

Laetiporus sulphureus na wierzbie - środkowy

Laetiporus sulphureus na wierzbie - i ten górny

Laetiporus sulphureus na wierzbie - i ten górny

Imponujące te żółciakowe falbany, prawda? :-)

Do startu, gotowi …..

Cykl fotografii z dzisiejszego poranka chyba wyjaśni tytuł znakomicie :-)

Jedno z drzew, które mijam po drodze do pracy, jest żywicielem żagwi łuskowatej. W kilku miejscach pnia właśnie wyrasta sierpniowe pokolenie owocników tego grzyba, które, wczoraj zauważone, fotografowałam dziś rano.

Żagiew łuskowata nie jest chyba zbyt lubianym grzybem, najczęściej widuję jej owocniki kopnięte lub utrącone. A chyba bardzo niewiele osób wie, że jest to grzyb jadalny! :-) Co prawda, walory kulinarne mają tylko młodziutkie owocniki, ale kto wie, może warto skosztować smak młodziutkiej żagwi łuskowatej … :-)

Polyporus squamosus "w blokach startowych"

Polyporus squamosus "w blokach startowych"

Polyporus squamosus - te wystarowały nieco wcześniej ;-)

Polyporus squamosus - te wystartowały nieco wcześniej ;-)

... i wcześniej ....

... i wcześniej ....

... a te ruszyły najwcześniej ...

... a te ruszyły najwcześniej ...

Wokół tych młodziutkich owocników latało mnóstwo owadów – myślę, że to właśnie poznane niedawno  na Chwastowisku warszawskim grzybiarki :-)   Podjęłam mizerną próbę wykadrowania jednej z grzybiarek, która dała się złapać w kadr, niestety nie miałam z sobą DCR-ki :-( A to błąd, poważny błąd :-( Tę soczewkę powinnam mieć ZAWSZE przy sobie!

grzybiarka na Polyporus squamosus

grzybiarka na Polyporus squamosus

Gdy burza zmierzała ku nam …

Dawno, dawno temu zamieściłam swój ostatni wpis …. Nastały wakacje, wyczekany urlop, wymarzony wyjazd, pobyt w Szklarskiej Porębie, Karkonoszach, Górach Izerskich :-) Po takich wakacjach trudno się wraca do rzeczywistości …..

Ale pora najwyższa powrócić do tej miłej strefy mojego grzybowiska, w którym nastanie teraz kilka wakacyjnych i grzybowych wspomnień …..

Oto pierwsze wspomnienie – upalnego i parnego dnia, 23 lipca, gdy rozsądek kazał nam się kryć w chłodnych budowlach i cienistych lasach, ścieżki nasze powiodły nas ku zamkowi Czocha, a następnie ku górze Chojnik z jej zamkiem, ale przede wszystkim cienistą buczyną :-) Podchodząc do zamku spostrzegłam w pewnym miejscu wspaniałego żywego buka z charakterystyczną hubą na nim, był to czyreń bukowy Phellinus nigricans. Wykonałam szybciutkie dwie fotki, bo już nieco odstawałam od idącego przodem męża, wszak już po drodze tu i ówdzie było  co nieco do pooglądania z tych chojnikowych grzybków :-) Obiecywałam sobie jednak, że wracając zatrzymam się przy tym czyreniu chwilkę dłużej …. Tymczasem zmierzała ku nam czarna chmura, którą zauważył ktoś z będących pod zamkiem, jego ostrzegawczy okrzyk zmobilizował wszystkich do wymarszu spod zamku. Czy to była słuszna decyzja? Hmm, zważywszy, że po niejakiej chwili zaczął wiać naprawdę silny wicher, gnący i niemal przewracający dorodne chojnikowe buki, a po chwili zaczął padać ulewny deszcz, to może decyzja szybkiego odwrotu do najsłuszniejszych nie należała, trzeba było zostać na górze, przynajmniej w tamtejszym gościnnym barze przeczekać nawałnicę ….

Nie muszę pisać, że nie było już żadnego zatrzymywania się przy buku z Phellinus nigricans, prawda?

Ale jako, że gatunek ten jest wpisany na Czerwoną Listę z kategorią I i niewiele w GREJ zgłoszeń o jego występowaniu, tak więc w dniu wyjazdu z wakacji poszłam raz jeszcze trasą na górę zamkową Chojnik, specjalnie po to, by ponownie czyrenia bukowego zobaczyć, sfotografować, uwiecznić, zapamiętać, a potem móc zgłosić do GREJ :-)   I tak właśnie uczyniłam :-o

Oto i on na pniu dorodnego żywego buka:

Phellinus nigricans

Phellinus nigricans

A teraz w widoku z boku:

Phellinus nigricans

Phellinus nigricans

i w widoku z przodu, nieco z góry:

Phellinus nigricans

Phellinus nigricans

W zmurszałym pniaku mieszkanko murszaka ….

… rdzawego … Uwił tu sobie mieszkanko dla całej rodzinki … :-)

Murszaki rdzawe sobie tak “mieszkają” – na zmurszałych pniach, pniakach, korzeniach, także pozornie wyrastają z ziemi nad porażonymi korzeniami, rzadziej na żywych drzewach, na gatunkach iglastych.

Prezentowane stanowisko znam od roku, w zeszłym roku murszak rdzawy był jeszcze gatunkiem “zgłaszalnym” do pewnego rejestru opatrzonego skrótem GREJ, kiedyś o tym napiszę … :-) W tym roku powędruję szlakiem murszaka rdzawego z wielką przyjemnością odnajdując nowe tegoroczne pokolenia tego gatunku na zeszłorocznych miejscówkach. Już teraz widzę, że adresu nie zmieniają, znów pojawiają się w swoich  “mieszkankach”  ;-)

Zdjęcia murszaka rdzawego są “jeszcze ciepłe”, wykonane wczoraj po południu, a  “murszacza rodzinka” z tego pniaka młodziutka. Dojrzałe owocniki będą wyglądać nieco inaczej, a jeszcze inaczej owocniki zejściowe, być może uda się tu z czasem zamieścić dojrzewające i starzejące się owocniki spod tego właśnie adresu :-)

Phaeolus schweinitzii

Phaeolus schweinitzii

Phaeolus schweinitzii

Phaeolus schweinitzii

Minęły 22 dni i … tak oto wygląda murszacza rodzinka, w ogólności w i w szczególe :-)

Phaeolus schweinitzii

Phaeolus schweinitzii

Phaeolus schweinitzii

Phaeolus schweinitzii

Phaeolus schweinitzii

Phaeolus schweinitzii

Siedzącego przy pniaku sosnowym rozmyślania ….

…. Tak sobie siedzę przy tym sosnowym pniaku …. i tak sobie rozmyślam …., na przykład o tym, kto mógł wpaść na  pomysł, by mnie, pięknego grzyba o fantazyjnych „zakręconych” kształtach nazwać „szmaciakiem”, „szmaciakiem gałęzistym” :-( :-( :-( Szczęście, że w końcu ktoś* wpadł na pomysł bym nosił miano siedzuna. I tylko zależnie od tego, czy chodzi o mnie „siedzącego” pod sosną, czy moich bliskich kuzynów siedzących pod drzewami liściastymi lub jodłą, to mamy w nazwie wpisane słowa: „sosnowy”, „dębowy”, „jodłowy” …. :-) Skądinąd wiadomo mi, że zmieniając nasze miano szmaciak na siedzuń, kierowano się względami estetycznymi. I bardzo dobrze! :-)

* chyba zawdzięczam to Panu Profesorowi Wojewodzie :-) albo jakiejś Szanownej Komisji pod Jego przewodnictwem :-)

Więc teraz mogę sobie siedzieć spokojnie przy tym sosnowym pniaku ciesząc się, że jestem prawnie chroniony, ale jednocześnie martwiąc się  trochę tym, że mam przypisaną kategorię R, jako rzadki, potencjalnie zagrożony wymarciem gatunek, Ojej, to bardzo smutne jest! :-(

Lubię rosnąć (cóż, jako pasożyt) u podstawy sosen, mój krótki trzon jest połączony z korzeniami drzewa, pod którym rosnę, a czasem też rosnę jako saprotrof na sosnowym drewnie…  Mam przyjemny korzenny zapach i łagodny orzechowy smak (ponoć smaczny jestem) i bardzo oryginalny kształt, sami popatrzcie, Basia zrobiła mi portret, wyszedł jak wyszedł, tak sobie, średnio, ale obiecała mi, że następnym razem lepiej się  postara  :-)

A kysz, nie zbierać mnie, nie niszczyć mnie, a kysz, a kysz …..

Sparassis crispa

Sparassis crispa

Grzybek, który popadł w ciężką depresję :-(

Czyżby mu tak źle było w przepięknym lesie porastającym stoki Babiej Góry? Czemuż to taki zapłakany? :-(

Zjawisko, które zaobserwowałam wówczas u pniarka nazywa się gutacją*, a przejawia się ono obecnością kropel płynu na spodzie owocnika, sprzyja temu wysoka wilgotność powietrza. Tego dnia wilgotność była rzeczywiście bardzo wysoka po silnej nocnej ulewie. Szczęśliwie w ciągu dnia się ładnie rozpogodziło i nie padało …. do popołudnia ;-) wycieczka przez Babiogórski Park Narodowy połączona z wejściem na piękną, ale  kapryśną i często zaskakująco groźną Babią Górę odbyła się bez przeszkód i szczęśliwie, tylko z lekkim pokropieniem pod koniec drogi powrotnej  :-)

A pniarka obrzeżonego niejeden raz widuję na swoich nizinach, ale jak dotąd “najsmutniejszym” pniarkiem był tamten z Babiej Góry :-( Musi być naprawdę sucho w tej mojej Wielkopolsce, że pniarki nie “płaczą” :-/

Fomitopsis pinicola

Fomitopsis pinicola

* Gutacja – błędnie zwane czasem płaczem roślin – zjawisko wydzielania kropel wody (ściślej: wodnych roztworów związków organicznych i soli mineralnych) przez: specjalne struktury u roślin wyższych umieszczone na krańcach blaszki liściowej, zwane wypotnikami lub hydatodami lub, u roślin niższych i niektórych grzybów, przez wszystkie komórki powierzchniowe. Gutacja następuje zwykle w warunkach środowiskowych niesprzyjających transpiracji wskutek parcia korzeniowego. Pomaga pozbyć się nadmiaru turgoru i niektórych soli. Występuje zwłaszcza u młodych roślin, nasturcji, zbóż, roślin obrazkowych i, jak wspomniano, wybranych grzybów (np. stroczka domowego, zwanego także płaczącym lub łzawym).

według Wikipedii http://pl.wikipedia.org/wiki/Guttacja

« Starsze wpisy

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.