Woda ptakom …

… jest niezbędna i potrzebna bardzo, tak samo jako i nam.

Ogłaszam alarm wodny na suche upalne dni (i nie tylko, woda może być zawsze, ale szczególnie w dni upalne i suche) – wystawiajmy wodę dla ptaków :-)

Moje poidełko i jednocześnie łazienka, bo w jednym i drugim celu ptaszki z tego korzystają, wygląda jak na poniższym zdjęciu:

poidełko/łazienka dla ptaków na kupce czekającego na wykorzystanie poz-bruku

poidełko/łazienka na studni nieopodal gruszy

Proste to, a jakie pożyteczne :-) Chyba właśnie tej prostej “instalacji wodnej” zawdzięczam wizytę pleszek w swoim ogrodzie, bo od pierwszego zauważenia Pana Pleszki w pewną sobotę, widuję pleszki w godzinach popołudniowych przyfruwają właśnie do wody :-) Uchwycić ten moment na fotografii nie będzie łatwo, jeśli tylko udałoby się, fotografia natychmiast w grzybowisku się znajdzie :-P

UWAGA. Ważne jest, by poidełka umieścić w taki sposób, żeby przyfruwające doń ptaki były bezpieczne przed atakiem kotów.

Sobota w ogrodzie i … pleszka!

Jak wynika już z tytułu wpisu dzisiejszą sobotę spędziłam w ogrodzie, ciężko w nim pracując ;-) :-) Naprawdę pracowałam :-) m.in. nad tym, by z połaci mojego półdzikiego ogrodu odzyskać jakiś fragmencik na postawienie stołu i krzesełka, względnie takiego super wygodnego fotela rozkładanego na płasko. Drzemka w ogrodzie w pozycji na leżąco na tym fotelu to istny cymesik wart zachodu na odzyskanie tej wspomnianej wcześniej powierzchni :-P

W międzyczasie nasłuchiwałam głosy ptaków, obserwowałam budki, w których …. nic nie zaobserwowałam :-( :-( :-( no i wracałam czasem na chwilę do domu, np. po to by przyrządzić obiad.

Podczas jednej z takich bytności w domu, spojrzałam w pewnym momencie przez okno kuchenne, które wychodzi na ogród i zobaczyłam ptaszka na gałęzi gruszy! Szybko po aparat, skok na parapet, by z górnego okna wyjrzeć na dwór i zaczęłam fotografować ptaszorka, który fajnymi minkami tudzież zachowaniami uraczył mnie łaskawie i szczodrze :-P

Wieczorem zapytanie do osób obeznanych z ptakami wszelakimi i informacja od Beaty, że to pleszka zwyczajna, śliczny samczyk tegoż gatunku! :-) Beato, dziękuję! :-)

No to teraz Wam pokażę, jak mi Pan pleszka pozował do zdjęć, a czynił to niczym zawodowy model :-)

Phoenicurus phoenicurus

Phoenicurus phoenicurus

Phoenicurus phoenicurus

Phoenicurus phoenicurus

Phoenicurus phoenicurus

Phoenicurus phoenicurus

Phoenicurus phoenicurus

Phoenicurus phoenicurus

Phoenicurus phoenicurus

Phoenicurus phoenicurus

Phoenicurus phoenicurus

Pewnie trochę przesadziłam z ilością fotek, ale Pan pleszka zauroczył mnie bardzo, tym bardziej jeszcze, że potem przyfrunął do  mojej ptasiej łazienki, gdzie się pluskał i czyścił piórka :-) Z tego niestety nie mam fotek, ale kto wie, jutro będę czatować tam od rana, może uda się przyłapać pleszkę w łazieneczce :-)

Wiadomość z ostatniej chwili! :-)

Właśnie zadzwoniła moja Mama, u której wisi jedna z budek lęgowych, jakie zakupiłam w tym roku i prezentowałam w grzybowisku, omawiając ich przeznaczenie, gdzie zawisną :-)

I cóż mi oznajmiła moja Mama? Otóż w budce, która wisi u niej w ogrodzie słychać pisk sikorkowych piskląt! Super wiadomość!

Tak oto wisi ta budka, na jabłoni w ogrodzie mojej Mamy, fotografię robiłam 15 kwietnia, a dziś 16 maja w budce są pisklęta :-P

budka lęgowa, w której mieszka ptasia rodzinka, już z "dzieckami" :-)

Adam Wajrak napisał …

Wieszajcie budki, póki jest dla kogo

Ja wzięłam to sobie do serca, jeszcze zanim przeczytałam dziś artykuł Adama Wajraka , wczoraj wykonałam tegoroczny plan – powiesiłam kolejne budki, w efekcie czego w moim ogrodzie zagościły cztery domki dla ptasich rodzinek!!!

Dziś przeczytałam linkowany artykuł i smutno troszkę mi się zrobiło, gdy zdałam sobie sprawę, jak niełatwy żywot ma ptactwo sąsiadujące z naszą wszechogarniającą cywilizacją ….. A przecież płazy też lepiej nie mają, a może nawet i gorzej … A cała reszta cennej przyrody … :-(

By odpędzić smutne myśli, oto moje budki-nówki na fotografiach dziś wykonanych. Wielką mobilizację do ich powieszenia dostarczyły same ptaszki, gdy sypiąc ziarno do karmników zobaczyłam wczoraj, że ptaszyny zaczynają się interesować tymi wiszącymi już, a wyczyszczonymi właśnie niedawno budkami ….. natychmiast pobiegłam do domu po te nowe budki! :-)

nowa budka nr 1, otwór wlotowy 28 mm średnicy, dedykowana dla drobnej pticy, np. dla modraszek :-)

nowa budka nr 2, otwór wlotowy 28 mm średnicy, dedykowana dla drobnej pticy, np. dla modraszek :-)

Adam na pytanie: “Czy można im jeszcze wieszać budki?” odpowiada “Jak najbardziej, byle zdążyć do 15 marca.”

A zatem nie zwlekajcie, wieszajcie, o ile macie budki, a jeśli nie macie ….., ja skorzystałam z oferty internetowego sklepiku Towarzystwa Przyrodniczego “Bocian” :-) :-) :-)

Zima kołem się toczy ….

…. a ja nie zasypiam gruszek w popiele ;-)

Było śnieżno, było mroźno w grudniu …  Oj, dało mi popalić, jak raz z powodu opadów śniegu spóźniłam się do pracy 6 godzin, a później jeździłam do pracy rowerem po śniegu :-) Ale co tam, fajnie było, a ile formy od tego przybyło! :-P

Potem śnieg stopniał, zima odtajała, jak przymroziła czy pośnieżyła, to z lekka i nawet zaczęło się coś dziać tu i tam, na przykład w moim ogrodzie – zakwitły ranniki zimowe :-)

Eranthis hiemalis w moim ogrodzie

Tymczasem od początku tego tygodnia zaczęło z dnia na dzień coraz silniej się oziębiać, aż w końcu w czwartek spadł śnieg. Przykrył ranniki. Chcąc je dziś sfotografować musiałam  delikatnie odgarnąć skrywający je biały puch :-)

Eranthis hiemalis pod śniegiem, w końcu "zimowe" to "zimowe" :-)

I gdy zima tak bawi się z nami w ciuciubabkę, ja nie zasypiam gruszek w popiele, w sklepiku Towarzystwa Przyrodniczego “Bocian” zamówiłam i już otrzymałam budki lęgowe do mojego ptaszyńca :-)

Niedawno opisałam i pokazałam czyszczenie tych budek, które już od trzech lat wiszą w moim ogrodzie, a dziś mogę pokazać nówki, które zostaną umieszczone w ogrodzie w tym roku :-)

budki lęgowe dla modraszek, otwór wlotowy 28 mm :-)

Na zdjęciu są trzy budki, jedna z nich powędruje do innego ogrodu jako prezent dla mojej Mamy i jej ptasząt :-) a dwie pozostałe zostaną u mnie :-)

Zostaną pokazane ponownie, gdy już umieszczę je na drzewach, a potem, kto wie, może jeszcze pokażę je z ptasimi lokatorami, o ile uda się to sfotografować nie płosząc ptasząt :-)

***

Wieczorem

Przeglądam zdjęcia od najstarszych i oto co znalazłam – ranniki zimowe sprzed czterech lat, sfotografowane w dniu 18 lutego 2007 r.

Eranthis hiemalis z 18 lutego 2007 r. :-)

Zupełnie inaczej wyglądała wówczas lutowa zima :-) Tak się ociepliło, że ranniki wychyliły słoneczka swoich kwiatków ku temu słoneczku na niebie. Ale po kilku dniach też jeszcze śnieżek poprószył:

Eranthis hiemalis z 25 lutego 2007 r. :-)

I jeszcze w dniu 28 lutego śnieżek okrył na chwilę kwitnące ranniki:

Eranthis hiemalis w dniu 28 lutego 2007 r. :-)

Tak to było w tym 2007 roku :-) Wszystko mam na zdjęciach :-) Też się zima kołem toczyła, od wiosny do zimy ;-)

Budka lęgowa – demontaż i montaż :-)

Gdy  metodą pana Słodowego “Zrób to sam” przygotowaliśmy własnej roboty budkę lęgową, czyszczenie jej odbywało się przez zdejmowanie daszku. Daszek był tak nie za mocno zmontowany z korpusem budki, że można go było ściągać bez zdejmowania budki z drzewa. Wystarczyło przystawić drabinę, odbić daszek, opróżnić budkę, przybić z powrotem daszek i już :-)

Budki lęgowe nabyte w sklepiku Towarzystwa Przyrodniczego “Bocian” wymagają ściągania z drzewa dla wykonania czyszczenia, ale są dużo solidniejsze niż ta moja własnoręczna, można je lepiej, dokładniej, skuteczniej wyczyścić i to przemawia bardzo mocno na ich korzyść :-)

Na sekwencji zdjęć pokażę, jakie czynności trzeba wykonać przy demontażu (z góry do dołu)  i montażu (w odwrotnej kolejności). Jest to tak naprawdę bardzo proste, kłopotu nie sprawia żadnego, a umożliwia bardzo staranne wyczyszczenie wnętrza naszej budki.

tutaj budka leży przygotowana do demontażu, obcęgi na podorędziu :-)

tutaj za pomocą obcęgów wyciągnięty został gwoździk znajdujący się u dołu budki

tutaj po podważeniu od dołu przedniej ścianki zaczynam wysuwać przednią ściankę

i kontynuuję wysuwanie

po demontażu

Demonstracja jest wykonana na budce już wyczyszczonej :-)

Jeśli to zbyt “łopatologicznie” pokazałam, sorry, ale tak się cieszę ze swoich dzisiejszych “osiągnięć”, że chciałabym, by wszystkim tak dobrze szło, o ile mają takie właśnie budki lęgowe dla ptaków :-)

Teraz o tym, co się działo dzisiaj :-)

Wspomniałam już, że na dziś zaplanowałam czyszczenie budek lęgowych :-) Pogoda do tego była wyśmienita, odrobinkę mrozu łagodziło pięknie świecące na bezchmurnym niebie słoneczko! :-)

Teraz muszę się do czegoś przyznać :-( Budki, które zawiesiłam w 2008 r. ….. czyściłam w tym roku po raz pierwszy :-( Chciałam  to zrobić w poprzednie lata, ale nie wyszło, cóż powiedzieć, takie życie. Moc rozmaitych obowiązków, a także spore za-grzybofisiowanie, które wymagało wiele przebywania w terenie na grzybkowych poszukiwaniach, wszystko to sprawiło, że szybko mijały styczniowe i lutowe dni, kiedy można było jeszcze wykonać czyszczenie, później już nie można tego wykonywać, żeby nie przeszkodzić ptaszkom, które  mogły już zamieszkać w budkach …..

Efekt był taki, że jak dziś otworzyłam budki, były prawie pełne, ale tak ciekawie, że z przodu było wymoszczone aż do wysokości otworu wlotowego, a gniazdko było zagłębione ku tylnej ściance :-) Czegóż tam  nie było, mech, trawki, piórka, ileż ptasich starań w tym widocznych, a ja je tak zawiodłam, dopiero po trzech latach budki wyczyściłam! :-(

Cieszę się ogromnie, że prócz własnych planów, miałam jeszcze dodatkową mobilizację ze strony Plamki mazurka, by zrealizować swoje plany :-P

Na zaimprowizowanym “warsztacie” (kupka pozbruku pozostałego jeszcze do wykorzystania w ogrodzie :-) ) dokonałam otwarcia budek, co okazało się bardzo proste. Trzeba było tylko podważyć lekko gwoździk u dołu budki, następnie go wyciągnąć obcęgami i podważyć lekko przednią ściankę, wówczas można było podnieść ściankę i wyjąć z ją budki :-)

Teraz relacja fotograficzna:

tak wyglądała zawartość budki po otwarciu

a tak wyglądała po opróżnieniu z zawartości

Widać na tych zdjęciach, jak solidnie wykonana jest budka, jak dopracowane są szczegóły, sprawdziłam też, że otwarcie jej w celu wyczyszczenia nie było wcale kłopotliwe. Zrobiłam też córce Sąsiadki krótką lekcję o budkach :-) Obejrzała wraz ze mną jak wygląda budka przed oczyszczeniem i po, obejrzała też wraz ze mną moje karmniki, chciałam tym sposobem zachęcić ją do zainteresowania się dokarmianiem ptactwa, a może i obserwacji ich lęgów :-)

Teraz pozostało już “tylko” zawiesić budki z powrotem na drzewach. To było najtrudniejsze, ale wykonalne :-) Efekt? Wiszą już dwa wysprzątane M1 dla mojego ptactwa! :-P Budki te mają średnicę otworu wlotowego 33 mm, są dedykowane m.in. dla bogatek, mazurków.

wysprzątane M1 na starej jabłoni :-)

i drugie M1 wysprzątane na innej jabłoni :-)

Te mniej profesjonalne budki zdjęłam dziś na dobre, na ich miejscu zawieszę budki o otworze wlotowym 28 mm, dedykowane dla modraszek, które niebawem otrzymam ze sklepiku Towarzystwa Przyrodniczego “Bocian” :-)

A ptactwo wciąż korzysta z mojej stołówki :-P

Oto moje ptaszynki z bliska :-)

bogatki przy karmniku butelkowym, czy ta bliższa patrzy na stwora z dziwnym czarnym okiem? ;-)

i z daleka :-)

bogatki przy karmniku butelkowym :-)

Dziś nawet miałam wrażenie, że widzę u siebie drobnego ptaszka z czerwonym birecikiem, czyżby czeczotka??? :-P

Czy ciąg dalszy nastąpi to już zależy tylko od moich ptasząt :-)

Mój ptaszyniec – początek sezonu wiosennego :-)

Zainspirowana przez Anquę, która w Plamce Mazurka, w odcinku poświęconym Pierwszym Warsztatom naprawiania gniazd bocianich w Pętowie koło Tykocina , zachęciła mnie do relacji z tego, co się będzie działo wiosną w moich budkach lęgowych dla ptaków, postanowiłam do czynu przystąpić nie zwlekając!  :-) Anquo, dzięki za zachętę :-P

Na dzień dzisiejszy zaplanowałam czyszczenie budek lęgowych :-) Tak się fajnie złożyło, że budki moje zakupiłam w 2008 r. w sklepiku tego samego  Towarzystwa Przyrodniczego”Bocian”, które zorganizowało w tym roku Pierwsze Warsztaty naprawy gniazd bocianich w Pętowie :-)

Kiedyś dawno, dawno temu, gdzieś ok. 6-8 lat, dokładnie w tej chwili nie pomnę, wykonaliśmy z mężem pierwszą budkę lęgową do naszego ogrodu. “Przepis” na wykonanie wzięty był z pisma Mój piękny ogród, gdzie podane były zasady, jak należy taką budkę zbudować. W ostatnim sezonie, gdy jeszcze wisiała, w 2007 r. budka ta wyglądała tak:

to ta pierwsza budka lęgowa, gdy jeszcze wisiała, w ostatnim sezonie 2007 roku

Jakiś czas po zmontowaniu pierwszej budki dokupiłam jeszcze dwie, ale nie były one tak profesjonalne (rozmiar, kształt), jak powinny być. Jakoś jednak ptasim rodzinkom służyły. W 2008 r. moja pierwsza, ta własnoręcznie wykonana budka rozpadła się. Z deseczek pożytek był taki, że zaczęły rosnąć na nim jakieś grzybki ;-) Trzeba było jednak koniecznie znaleźć źródło na nowe budki. Okazało się, że sklepik Towarzystwa Przyrodniczego “Bocian” oferował piękne, profesjonalnie, doskonale wykonane budki! :-) Zakupiłam dwie z otworami wlotowymi 33 mm i tak w 2008 r. stałam się posiadaczką ogrodu z czterema budkami – dwoma profesjonalnymi i dwoma mniej profesjonalnymi :-) Z zamówieniem spóźniłam się nieco i dlatego budki dotarły do mnie w kwietniu, który to termin był już dość późny, ale niezależnie od wszystkiego budki powiesiłam i zdałam się na ptaszęta i ich chęć założenia ptasich rodzinek mimo takiej już późniejszej wiosny :-)

Ogród ma sporą powierzchnię i rośnie w nim kilka starych wysokopiennych drzew owocowych. One znakomicie nadają się do wieszania budek lęgowych :-) Jedna z moich “nówek” powieszona na starej jabłoni, wyglądała tak:

budka lęgowa z Towarzystwa Przyrodniczego "Bocian" zawisła na starej jabłoni w dniu 17 kwietnia 2008 r.

17 kwietnia tegoż roku w moim ogrodzie działy się już między innymi takie rzeczy:

17 kwietnia 2008 r. w moim ogrodzie było już tak wiosennie

cudny to był dzień wiosenny w moim ogrodzie

c.d.n.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.