Wspomniałam już, że na dziś zaplanowałam czyszczenie budek lęgowych
Pogoda do tego była wyśmienita, odrobinkę mrozu łagodziło pięknie świecące na bezchmurnym niebie słoneczko!
Teraz muszę się do czegoś przyznać
Budki, które zawiesiłam w 2008 r. ….. czyściłam w tym roku po raz pierwszy
Chciałam to zrobić w poprzednie lata, ale nie wyszło, cóż powiedzieć, takie życie. Moc rozmaitych obowiązków, a także spore za-grzybofisiowanie, które wymagało wiele przebywania w terenie na grzybkowych poszukiwaniach, wszystko to sprawiło, że szybko mijały styczniowe i lutowe dni, kiedy można było jeszcze wykonać czyszczenie, później już nie można tego wykonywać, żeby nie przeszkodzić ptaszkom, które mogły już zamieszkać w budkach …..
Efekt był taki, że jak dziś otworzyłam budki, były prawie pełne, ale tak ciekawie, że z przodu było wymoszczone aż do wysokości otworu wlotowego, a gniazdko było zagłębione ku tylnej ściance
Czegóż tam nie było, mech, trawki, piórka, ileż ptasich starań w tym widocznych, a ja je tak zawiodłam, dopiero po trzech latach budki wyczyściłam!
Cieszę się ogromnie, że prócz własnych planów, miałam jeszcze dodatkową mobilizację ze strony Plamki mazurka, by zrealizować swoje plany
Na zaimprowizowanym “warsztacie” (kupka pozbruku pozostałego jeszcze do wykorzystania w ogrodzie
) dokonałam otwarcia budek, co okazało się bardzo proste. Trzeba było tylko podważyć lekko gwoździk u dołu budki, następnie go wyciągnąć obcęgami i podważyć lekko przednią ściankę, wówczas można było podnieść ściankę i wyjąć z ją budki
Teraz relacja fotograficzna:

tak wyglądała zawartość budki po otwarciu

a tak wyglądała po opróżnieniu z zawartości
Widać na tych zdjęciach, jak solidnie wykonana jest budka, jak dopracowane są szczegóły, sprawdziłam też, że otwarcie jej w celu wyczyszczenia nie było wcale kłopotliwe. Zrobiłam też córce Sąsiadki krótką lekcję o budkach
Obejrzała wraz ze mną jak wygląda budka przed oczyszczeniem i po, obejrzała też wraz ze mną moje karmniki, chciałam tym sposobem zachęcić ją do zainteresowania się dokarmianiem ptactwa, a może i obserwacji ich lęgów
Teraz pozostało już “tylko” zawiesić budki z powrotem na drzewach. To było najtrudniejsze, ale wykonalne
Efekt? Wiszą już dwa wysprzątane M1 dla mojego ptactwa!
Budki te mają średnicę otworu wlotowego 33 mm, są dedykowane m.in. dla bogatek, mazurków.

wysprzątane M1 na starej jabłoni

i drugie M1 wysprzątane na innej jabłoni
Te mniej profesjonalne budki zdjęłam dziś na dobre, na ich miejscu zawieszę budki o otworze wlotowym 28 mm, dedykowane dla modraszek, które niebawem otrzymam ze sklepiku Towarzystwa Przyrodniczego “Bocian”
A ptactwo wciąż korzysta z mojej stołówki
Oto moje ptaszynki z bliska

bogatki przy karmniku butelkowym, czy ta bliższa patrzy na stwora z dziwnym czarnym okiem?
i z daleka

bogatki przy karmniku butelkowym
Dziś nawet miałam wrażenie, że widzę u siebie drobnego ptaszka z czerwonym birecikiem, czyżby czeczotka???
Czy ciąg dalszy nastąpi to już zależy tylko od moich ptasząt