Koralówka

Ze sporej liczby gatunków koralówki Ramaria sp. miałam do czynienia z kilkoma tylko. Najczęściej spotykam pospolite drobne gatunki, które przyjmują rozmiary dwóch-trzech złożonych razem pudełek od zapałek :-) Opisywałam już takiego grzybka w grzybowisku, natomiast ani słowem nie wspomniałam jeszcze o pięknym znalezisku z 2010 roku ….. Podobnie jak wspomniane niedawno patyczka i małozorek rosła ta koralówka w buczynie, a że jesień tego 2010 roku grzybkom sprzyjała, to i ten grzyb wyrósł licznie i okazale :-)

Podpisać go niestety mogę jedynie nazwą rodzajową Ramaria sp. Koralówki są niezmiernie trudne w oznaczaniu, by je oznaczyć potrzeba odnotować wiele spostrzeżeń, potrzeba nawet prócz kawałka owocnika pobrać troszkę sznurów grzybni, a po tym wszystkim potrzeba wykonać sporo obserwacji mikroskopowych … Jako, że ani kawałeczka sznura grzybni nie zabrałam, nie mam nadziei na rozpoznanie tego pięknego grzyba :-( Niech więc choć oczy nim nacieszę i doczekam kolejnego owocnikowania w jego rodzimej buczynie :-) W 2011 nie wyrósł tak licznie jak rok wcześniej, dostrzegłam tam tylko jeden owocnik, ciekawe co przyniesie obecny rok 2012 ….

Ramaria sp. z buczyny, a.d.2010

Patyczka i małozorek :-)

Jak to czasem przypadek rządzi tym, że znajduje się ciekawe, rzadkie grzybki :-)

Jesienią 2010 r. znalazłam po raz pierwszy u siebie patyczkę lepką. Było to w pewnym lesie nad jeziorem, rosła obficie, z relacji znajomych wynikało, że “wysypała” w tym roku dość obficie, widziano patyczkę w wielu miejscach i w sporych ilościach. W związku z tym dostrzegając ją w innym miejscu, mogłam ją zupełnie zlekceważyć, pominąć i pójść dalej … Zrobiłam jednak inaczej, podeszłam do dostrzeżonej na poboczu drogi patyczki lepkiej, a w nagrodę dostałam … małozorka zielonawego! :-)

Małozorek zielonawy o prześlicznej łaciońskiej nazwie Microglossum viride należy do kategorii V na Czerwonej Liście, co oznacza, że gatunek ten może w najbliższej przyszłości przesunąć się do kategorii wymierających, jeśli będą nadal działać czynniki zagrożenia. To tłumaczy moją wielką radość ze znalezienia tak interesującego grzybka, a wszystko to zawdzięczałam raczej pospolitej patyczce lepkiej. Raczej pospolitej, ale skądinąd wiadomo mi, że badacze przyglądają się ostatnio patyczce i z jednego szerzej rozumianego gatunku (tzw.  gatunek sensu lato) wydzielają odrębne gatunki :-)

Miejsce, gdzie patyczka i małozorek obok siebie rosły – przydrożna skarpa w buczynie – wyglądało tak:

tu patyczka i małozorek, widać je?

A same grzybki z bliska wyglądają tak:

patyczka lepka Leotia lubrica s.l. po lewej i małozorek zielonawy Microglossum viride nieco poniżej na prawo od patyczki

Gąska siarkowa

Gdyby ktoś zastanawiał się czemu ta gąska nazywana jest siarkową odpowiedź jest prosta – ze względu na barwę owocnika – taką siarkowożółtą. Jest jeszcze jedna charakterystyczna cecha tej gąski, a mianowicie jej zapach. Gąska siarkowa pachnie … karbidem! Właściwiej byłoby rzec – cuchnie karbidem :-( Czemu tak, skoro wygląda całkiem ładnie? Ano, grzyby tak mają, ich owocniki mają w sobie różne chemiczne substancje, dzięki którym owocniki wykazują właściwe dla danego gatunku barwy, zapachy, smaki. Ze względu na substancje chemiczne w nich zawarte jedne gatunki są szkodliwe, wręcz trujące, inne wykazują właściwości lecznicze, inne są po prostu jadalne i smaczne.

Spójrzmy więc na tę gąskę jak na twór przyrody – grzybka w żółtym kolorze, zarówno powierzchnia, jak i miąższ tej gąski jest żółty :-) ale spójrzmy też na nią jak na całkiem zaawansowane laboratorium chemiczne specjalizujące się w  syntezie takich “ciekawych zapachowo” substancji ;-)

Ponoć jest to gatunek pospolity, ale ja nie spotykam jej w wielu miejscach, znam jedną bardzo pewną miejscówkę, gdzie pojawia się co roku, a poza tym nieczęsto ją widuję. Gąska siarkowa powoduje lekkie zatrucia, ale kto tam by ją jadł, wystarczy powąchać, a zapach odrzuca ;-)

pachnąca karbidem Tricholoma sulphureum gąska siarkowa

Rzeka, topole, bobry i … grzyby :-)

Na początek mała zagadka, ile i gdzie dostrzegacie grzybków?

grzybki, ile i gdzie? :-)

I od razu odpowiedź, są tutaj:

są tutaj :-) łuskwiak niszczący Pholiota destruens

one poprawiają robotę bobrów ;-)

A także są tutaj, te z kolei wybrały sobie mieszkanko z widokiem, na rzekę ;-) :-)

łuskwiak niszczący Pholiota destruens w mieszkanku z widokiem, na rzekę :-)

A wszystko to działo się dziś, gdy pomimo przymrozku porannego i chłodku za dnia wycieczkę słuszną odbyłam :-) :-) :-)

A na koniec bonusik mały, odbicie nieba i nie tylko nieba w wodzie pewnego starorzecza :-)

niebo i drzewa w wodzie ;-)

Cieszy niezmiernie udany bardzo drugi dzień dłuższego weekendu po Święcie Niepodległości, a spędzany patriotycznie :-) na polskiej ziemi :-) :-) i na podziwianiu polskiej ziemi uroków :-) :-) :-)

Piękne zwieńczenie dnia :-)

Po całym dniu spędzonym na czynnym wypoczynku w lesie i poszukiwaniach późnojesiennych grzybków odwiedziłam starą znajomą – lakownicę żółtawą. Wyrasta ona kolejny rok na pniaku w pobliżu jednego z pobliskich jezior. Wbrew wszelkim obawom znajdowała się ona nadal na pniaku, na którym wyrosła, tak więc postanowiłam uwiecznić ją na fotografii … Dzień chylił się ku zachodowi, więc użycie statywu było niezbędne, a efekt prezentuję poniżej. Oto tegoroczna, ale już uschnięta Ganoderma lucidum :-)

Ganoderma lucidum - kategoria R na Czerwonej Liście

Chwilkę później zaczął zapadać zmierzch …

zmierzch nad jeziorem ...

Tak pięknie trwał i zakończył się mój Dzień Nepodległości spędzony na sposób, który najbardziej lubię, w leśnej głuszy, ciszy przerywanej jedynie śpiewem raniuszka i stukaniem dzięcioła … :-)

Wyprawa po szkarłatny talerzyk ;-)

Jedni wyprawiali się po złote runo, a ja po szkarłatne talerzyki się wyprawiłam. Czy mam za mało talerzyków? Nie, ja zapragnęłam  zobaczyć grzybki, talerzyki szkarłatne  Cytidia salicina, które są rzadko występującym gatunkiem.

Cytidia salicina ma czerwonej liście ma nadaną kategorię E, która oznacza gatunki wymierające – czyli  zagrożone wymarciem, których przeżycie jest mało prawdopodobne, jeśli nadal będą działać czynniki zagrożenia.

Talerzyk szkarłatny rośnie na uschłych gałązkach wierzby łozy, inaczej wierzby szarej. Pojawia się od sierpnia do jesieni. Dziś znalazłam ją w miejscu, gdzie pierwszy raz odnotowałam jej występowanie w 2009 r.

Owocniki talerzyka szkarłatnego były zaschnięte, ale dały się rozpoznać do gatunku po pewnych charakterystycznych cechach makro, do których należy znany mi ich wygląd po zaschnięciu, a także wyraźny odcień szkarłatny zaschniętych owocniczków. Grzybki te,  gdy zaschnięte, nie są nadzwyczajnie dekoracyjne, ale czy my uschnięci wyglądalibyśmy atrakcyjnie? ;-)

Pokażę przykładowe dziś znalezione grzybki, a jak przeszukam zdjęcia z poprzednich lat, to pokażę talerzyki szkarłatne wcześniej znajdowane w tym miejscu :-)

zarośla Salix cinerea, w których szukałam Cytidia salicina

Cytidia salicina - kategoria E na Czerwonej Liście

Cytidia salicina - kategoria E na Czerwonej Liście

Cytidia salicina - kategoria E na Czerwonej Liście

Owocniki talerzyka szkarłatnego sfotografowane 14 marca – był to dzień roztopów, ale śniegu jeszcze leżało sporo, natomiast padał deszcz i stopy w butach namokniętych marzły. Oj, dała wtedy pogoda do wiwatu, ale talerzyka znalazłam :-)

Cytidia salicina z 14 marca 2010 r.

A najwcześniejsze, pierwsze spotkanie z talerzykiem szkarłatnym nastąpiło w dniu 3 grudnia 2009 r. Wówczas napotkane owocniki wyglądały tak:

Cytidia salicina z dnia 3 grudnia 2009 r.

Wówczas wyglądał modelowo, niemal podręcznikowo i dobrze, że tak było, bo dzięki temu go rozpoznałam :-)

O tym, jak zgubiłam i znalazłam :-)

A wszystko przez klejka lepkiego :-)

Niedawno odwiedziłam stanowisko moich gwiazdoszy potrójnych, te piękne grzybki pokazałam w grzybowisku. Było to w poniedziałek, a w piątek rano tego samego tygodnia zaczęłam intensywnie poszukiwać swojego statywu …. Tydzień ten mijał nam pod znakiem malowania w jednym z pokoi i inne pomieszczenia mieszkania były tak specjalnie sprytnie pozaklejane, żeby się w nich nie kurzyło. Ale w piątek rano, wiedząc o tym, że nocuję u koleżanki, z którą na całodzienną wycieczkę w sobotę pojadę, zaczęłam usilnie poszukiwać statywu, wszak chciałam go zabrać z sobą :-)

Tymczasem stopniowo zaczęło okazywać się, że tego statywu w domu ….. nie ma :-/ Co się stało, zaczęłam wysilać pamięć, otwierając po kolei wszystkie pozaklejane pomieszczenia, by w nich sprawdzać jeszcze raz i jeszcze raz, czy tam nie leży ten statyw … Niemal od strychu po piwnicę dom przeszukałam i nic … I nagle … olśnienie! Przecież mogłam go zostawić w poniedziałek w lesie! Szybkie zastanowienie i coraz bardziej pewna, że tak naprawdę mogło być podjęłam karkołomną, ale jedyną słuszną na ten moment decyzję. Postanowiłam pojechać do tego lasu po statyw.

Wyobraźcie sobie dalszy ciąg wydarzeń, uszykowałam się błyskawicznie, wyruszyłam w drogę, pokonałam kilkanaście km w przeciwną stronę niż do pracy, bo taki był kierunek miejsca z poniedziałkowymi gwiazdoszami, dotarłam do lasu, podeszłam do stanowiska gwiazdoszy – statywu nie było, podeszłam kawałek dalej – statyw BYŁ! Leżał na ściółce w miejscu, gdzie go pozostawiłam! :-)

Dlaczego tam został? Gdy od gwiazdoszy wracałam do samochodu, ujrzałam wśród liści ściółki dwa ładne, dotąd nieznane mi grzybki. Statyw odłożyłam na ściółkę, przyjrzałam się grzybkom, sfotografowałam je, zabrałam i … poszłam … bez statywu :-( We wtorek wyszukałam je w atlasie, rozpoznałam jako klejka lepkiego, który rośnie w mikoryzie, wyłącznie pod sosnami, zrobiłam grzybkom zdjęcia studyjne i cały czas zadowolona byłam z poznania nowego dla mnie, choć pospolitego gatunku. Aż do piątku rano, gdy zaczęłam szukać statywu … ;-)

Jak wyglądał dalej piątkowy poranek? Dotarłam do pracy z jedynie 8-minutowym spóźnieniem, a potem, gdy wykonałam wszystkie najpilniejsze poranne czynności, usiadłam i porozmyślałam sobie nad moim roztargnieniem …. :-) ;-) :-)

Gomphidius rutilus

Gomphidius rutilus

Gomphidius rutilus - zdjęcie "studyjne"- przekrój

Gomphidius rutilus - zdjęcie "studyjne"- trzon i zbiegające blaszki

Gomphidius rutilus - zdjęcie "studyjne" - powierzchnia kapelusza

Gwiazdosz spod bzu lilaka :-)

Tym razem na razie tylko zdjęcia, opis dodam później, bo dziś już późno :-( Zaraz będzie jutro ;-)

Geastrum striatum

Geastrum striatum

Co wyrosło z “cebulek” :-)

W ostatni dzień lipca tego roku znalazłam pewne “cebulki”, które już zaanonsowałam w grzybowisku, zastanawiając się, co z nich wyrośnie :-)

Dziś rozwiązanie zagadki! A to dlatego, że po dwóch sierpniowych wizytach, które nie przyniosły rozwiązania zagadki, dziś znów znalazłam się w tym miejscu i … znalazłam gwiazdosze potrójne, które wyrosły ze znalezionych tam wcześniej “cebulek” :-)

Gwiazdosze to bardzo oryginalne grzyby. Wyrastają płytko pod powierzchnią ziemi. Początkowo mają postać kulistą, a w przypadku gwiazdosza potrójnego Geastrum triplex jest to postać kulista, ale z czubeczkiem (można to porównać do zaczynającej kiełkować cebulki tulipana). W miarę jak owocniki dojrzewają, a raczej dojrzewają zawarte w ich wnętrzu zarodniki, zaczyna pękać zewnętrzna powierzchnia tych kulistych tworów. Powierzchnia ta jest nazywana egzoperydium. Egzoperydium pęka i odchyla się od wewnętrznej części owocnika, zwanej endoperydium. Egzoperydium tworzy gwiaździstego kształtu ramiona, które z czasem odchylają się do tego stopnia, że zawijają się wręcz pod owocnik. Zjawisko to ma znaczenie dla rozsiewania zarodników – główka z zarodnikami ma szansę wówczas wynieść się nieco ponad powierzchnię ziemi, skąd wyrosły owocniki, wówczas zarodniki wydostające się przez otwór zwany perystomem mogą z ruchem powietrza odlecieć dalej od owocnika. Natomiast dla nas obserwatorów grzybów obserwacja gwiazdoszy daje sposobność kontaktu z niezwykłą jak na “typowe” grzyby formą i postacią :-) Jest to również kolejna “szkoła cierpliwości”, gdyż znalezione wczesne postaci gwiazdoszy każą dłuuugo czekać na to, aż osiągną swoją ostateczną postać :-)

Myślę, że po tych wyjaśnieniach będzie jasne, co pokazują zdjęcia, jakie stadia grzybków są na nich ukazane, gdyby coś było niejasnego, piszcie proszę, to postaram się wyjaśnić :-)

Acha, jeszcze jedno wyjaśnienie, czemu gwiazdosz potrójny – w przypadku tego gwiazdosza powierzchnia egzoperydium jest na tyle sztywna, że gdy odchyla się ono od główki, to pęka w charakterystyczny sposób, tworząc taki “kołnierz” pod główką. Jest to charakterystyczne dla tego konkretnego gatunku i stąd pochodzi nazwa tego gwiazdosza – gwiazdosz potrójny. Cechą diagnostyczną poszczególnych gatunków gwiazdoszy jest także okolica perystomu, czyli otworu uwalniającego zarodniki, którą także widać ładnie na zdjęciach :-)

Geastrum triplex

Geastrum triplex

Geastrum triplex

Geastrum triplex

Geastrum triplex

Dowód pamięci :-)

Pamiętam o grzybowisku, tylko czas dla mnie jak zwykle nieubłagany, a jeszcze prócz mknącego czasu dodatkowe przygody lub zdarzenia nałożyły mi się licznie :-) Ale najważniejsze, ze z opałów wychodzę cało i choć chwilkę znajduję właśnie, by grzybka nowego pokazać :-)

Napotkany w pewnym obszarze Natura 2000, gdzie starania gminy widzę, by informację o urokach tegoż obszaru udostępnić, a jednocześnie widzę, że są tacy, którzy obszaru Natury docenić i uszanować nie potrafią albo nie chcą, quadami po nim jeżdżąc ….. :-( :-( :-( :-( To bardzo boli oglądać widok zniszczeń :-(

***

Grzybek za to piękniutki jak dla mnie, ale dla mnie każdy grzybek piękniutki jest, nad każdym będę się rozpływać w zachwytach więc niech lepiej  grono obiektywnych czytelników grzybowiska samo oceni, jest’li ten drobnołuszczak piękniutki, czy nie? ;-)

zielonkawy drobnołuszczak na próchniejącym omszałym pniu

tenże jak powyżej drobnołuszczak

w innym miejscu tego samego próchniejącego pnia

i jeszcze jedno spojrzenie na drugiego drobnołuszczaka z tego pnia

A tak wygląda żywiciel zielonkawego drobnołuszczaka, może ktoś znajdzie na nim grzybki?

żywiciel zielonkawego drobnołuszczaka

Skąd wiem, że to drobnołuszczak? Ano ku takiemu rozpoznaniu skłania mnie miejsce (próchniejące drewno) i sposób wzrostu – taki charakterystyczny pokrój grzybka, który bardziej będzie widoczny na kolejnych zdjęciach oraz początkowo u młodego grzybka białe, a potem różowiejące blaszki (wolne, czyli nie stykające się z trzonem), żadnych śladów pierścienia lub zasnówki na trzonie, trzon biały, skórka kapelusza w zależności od gatunku może mieć różne barwy, są drobnołuszczaki o skórce kapelusza brązowej,  żółtej, czerwonej, zielonawej.

drobnołuszczak pobrany dla rozpoznania gatunku

tenże drobnołuszczak pobrany dla rozpoznania gatunku

i jeszcze raz ten sam drobnołuszczak

« Starsze wpisy

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.