Pogoda wczorajszego dnia nie rozpieszczała nas, całą Polskę dotknęły jakieś utrudnienia, niektóre graniczące z klęskami
Ja nie miałam świadomości tego praktycznie do samych wiadomości wieczornych, tak się bowiem złożyło, że byłam poza wszelką informacją realizując zmodyfikowany plan dnia wczorajszego.
Plan zasadniczy był taki – mam dzień wolny, a zatem korzystam z niego porządkując swoje grzybkowe sprawy rozmaite, zdjęcia, suszki, notatki itp., itd. Najbardziej ulubionym byłoby wyjście w teren, ale tego akurat na wczoraj nie planowałam …
Tymczasem coś sprawiło, że musiałam swoje plany pozmieniać i wyjechać z domu
Jednak nie ma to jak elastyczność i dostosowanie się do nowych warunków!
Postanowiłam wykorzystać przymusowy wyjazd na to, by odwiedzić pewien las i w nim poszukać czegoś …..
Pierwsze kroki w las i cóż widzę? Taki próchniejący, charakterystycznie zabarwiony na szmaragdowo kawałek drewienka, tym razem prócz szmaragdowej barwy ma coś na sobie!
W ten sposób znalazłam kilka pierwszych “własnych” owocniczków zieleniaka drobnego, po tych wszystkich dotychczasowych przypadkach, że znajdowałam jedynie zabarwione szmaragdową grzybnią drewniane kawałki
Takie szmaragdowo zabarwione grzybnią zieleniaka kawałki drewna widuje się dość często, szczególnie na drewnie dębowym, ale nawet w swoim ogrodzie takie miałam
Jak wygląda takie drewienko można zobaczyć na jednej z fotografii w Atlasie grzybów Marka Snowarskiego.
Oczywiście trzeba było pokusić się o sfotografowanie grzybków, a tym razem to nie światło stanowiło największy problem, w sumie przy pomocy statywu to problem nie taki trudny do opanowania …. Jednak tym razem problem stanowił ….. wiatr!
))
Kilka ujęć wyszło poruszonych, bo wiatr poruszał drewienkiem, może nie w sposób widoczny dla mojego oka, ale niestety widoczny dla oka mojego aparatu. Dobrze, że chociaż troszkę udało mi się pomieścić pomiędzy uderzeniami wichru i kilka fotek na granicy akceptowalnej jakości udało się wykonać. Jednak przyjemność pierwszego spotkania z zieleniakiem drobnym była tak duża, że podejmuję decyzję na “TAK” aby pokazać moje pierwsze zieleniaki w moim grzybowisku
Było ich kilka, maks 5 owocniczków, wysokości ok. 5 mm, troszkę były przyschnięte, ale jeden najmniejszy, coś jak ta duża główka od szpilki, prezentował się urodziwie, i trzoneczek jego widać i ładnie zaokrągloną miseczkę
Wszystko to pokażę na zdjęciach:

Chlorociboria aeruginascens - troszkę zeschnięte owocniczki

Chlorociboria aeruginascens - tu blisko tych przyschniętych jeden nie zaschnięty drobiażdżek .....

..... i jego portrecik - Chlorociboria aeruginascens
Zarówno ten gatunek, jak i inne wczoraj napotkane – trzęsak listkowaty, wodnicha – świadczą o tym, iż nadchodzi wielkimi krokami pora na grzybki typowe dla chłodnej pory roku, które będzie można spotykać, obserwować i fotografować w nadchodzące chłodne dni i tygodnie, a jeśli zima będzie łagodna, także w dnie zimowe …
***
A dopiero wieczorem w Wiadomościach oglądałam tragiczne skutki wichur i śnieżyc w całej Polsce …..