Kolej na muchomora czerwieniejącego, którego nazwa stąd pochodzi, że w miejscu uszkodzenia miąższ jego czerwienieje, jak również czerwienieje w miejscach, które są “toczone przez czerwie” (nie jestem pewna, czy to dobrze użyłam tego wyrażenia – “toczenie przez czerwie” – jakby co, poprawię
ale podoba mi się takie wyrażenie
) Ponoć bardzo często muchomory czerwieniejące są zaczerwione, ale po tym właśnie można je ładnie rozpoznać, gdy zobaczymy, że te zaczerwione miejsca są zaczerwienione
Muchomor czerwieniejący nie ma pochwy, za to ma wyraźne bulwiaste zgrubienie u podstawy trzonu oraz bardzo ładną “plisowaną spódniczkę”, a fachowo rzecz ujmując – prążkowany pierścień na trzonie
W czasie ostatnich wakacji zrobiłam sporą sesję zdjęciową pewnego “czerwieniejącego oseska” oraz “czerwieniejącego młodziana” i sporo z tych fotografii pokażę, bo każda mi się z jakiegoś względu podoba, każda pokazuje jakiś istotny detal
To teraz zdjęć kilka muchomora czerwieniejącego w wieku, w którym ma on najwięcej muchomorkowego uroku
Jednak “jutro” tego grzybka już nie odwiedziłam, bo inne ścieżki obrałam, a na tych ścieżkach tym razem najwięcej Amanita regalis spotykałam, też piękny, a już tu przedstawiany
Przeczuwam, iż “jutro” wyrośnie w moim grzybowisku pewien piękny, acz niebezpieczny muchomor, muchomor zielonawy, a zatem … do jutra…
















