Zacytowałam te słowa z komentarza do wpisu o moich początkach blogowania z muchomorem czerwonym w tle, a sromotnikiem bezwstydnym w komentarzach
Dokładnie tak właśnie dzisiaj było (ech, już wczoraj, północ minęła 25 minut temu
Po południu pojechałam do pewnego lasu, pooglądałam sobie różne grzybki, a gdy wracałam, w pewnym momencie poczułam TEN ZAPACH. Cofnęłam się nieco, podeszłam nieco do przodu, stwierdziłam, że najsilniej czuję ten zapach pośrodku i postanowiłam pójść za zapachem i spróbować GO znaleźć …..
Jak później obliczyłam, przeszłam 21 kroków, cały czas kierując się wskazaniami mojego nosa, szłam prostopadle do ścieżki, przy której ten zapach wyczułam i nagle – BINGO!!! JEST!!! Dorodny, piękny, choć bezwstydny
choć muchy się już uwinęły z pobraniem całości zarodnikonośnej mazi z główki to wciąż było czuć baaaaaardzo charakterystyczny zapach, nawet z 10 metrów
i na pewno jeszcze dalej, ale jak daleko tego już nie sprawdzałam
Mój sromotnik bezwstydny rósł w młodym zagajniku sosnowym, jak mogłam stwierdzić z całą pewnością, był to zagajnik posadzony ludzką ręką, drzewka w rzędach, radliny, ale to wcale nie przeszkodziło sromotnikowi, by tam sobie wyrosnąć
Żałuję, że było już pod wieczór i z braku dostatecznej ilości światła zdjęcia z ręki przy wysokim ISO nie mogły wyjść wyraźniejsze, ale chociaż jedno muszę pokazać jako dowód spotkania

Phallus impudicus