Grzybowe pory roku

WIOSNA

LATO

JESIEŃ

ZIMA

OKŁADKA

Reklamy

Ochrona gatunków grzybów z rodziny smardzowatych w Polsce

Z powodu wielu niejasności i błędnych przekonań związanych z ochroną gatunków grzybów z rodziny smardzowatych w Polsce, mój Znajomy Kris przygotował odpowiedzi na najczęściej pojawiające się pytania.

Pytania i odpowiedzi zamieszczam poniżej, a Krisowi bardzo serdecznie dziękuję za możliwość zamieszczenia tego tekstu w moim grzybowisku 🙂

Oddaję zatem głos Krisowi 🙂

Problematykę ochrony grzybów leśnych reguluje Rozporządzenie Ministra Środowiska z dnia 9 października 2014 r. w sprawie ochrony gatunkowej grzybów (Dz. U. z 2014 poz. 1408) na podstawie art. 50 ustawy z dnia 16 kwietnia 2004 r. o ochronie przyrody (Dz. U. 2004 Nr 92, poz. 880) Głównym problemem regulacji dotyczących ochrony gatunkowej grzybów w Polsce jest fakt, iż wyżej wymienione akty prawne oraz inne z nimi powiązane, nie są w praktyce respektowane. Wynika to głównie z faktu, że w ogóle nie są one znane, ponadto nie są precyzyjne i wymagają weryfikacji. Niezależnie jednak od tych regulacji prawnych, każda osoba udająca się na grzybobranie MA OBOWIĄZEK zapoznania się z chronionymi gatunkami grzybów, podobnie jak każdy kierowca musi znać kodeks drogowy, a każdy wędkarz wymiary ochronne ryb.

  1. Jakie gatunki grzybów z rodziny smardzowatych podlegają ochronie?

Gatunki objęte ochroną ścisłą:

– Krążkówka żyłkowana (Disciotis venosa)

Gatunki objęte ochroną częściową:

– smardz półwolny (Morchella gigas), aktualna nazwa mitrówka półwolna (Mitrophora semilibera)

– naparstniczka (smardzówka) czeska (Verpa bohemica)

– naparstniczka stożkowata (Verpa conica)

– smardz grubonogi (Morchella crassipes)

– smardz jadalny (Morchella esculenta)

– smardz stożkowaty (Morchella conica)

– smardz wyniosły (Morchella elata)

  1. W jakich przypadkach można zbierać smardzowate objęte ochroną?

W przypadku pięciu gatunków ochronie podlegają owocniki rosnące poza terenem ogrodów, upraw ogrodniczych, szkółek leśnych oraz poza terenami zieleni. Znaczy to, że z wyżej wymienionych terenów mogą być zbierane.  Dotyczy to niżej wymienionych gatunków:

– smardz półwolny (Morchella gigas), aktualna nazwa mitrówka półwolna (Mitrophora semilibera)

– smardz grubonogi (Morchella crassipes)

– smardz jadalny (Morchella esculenta)

– smardz stożkowaty (Morchella conica)

– smardz wyniosły (Morchella elata)

Zgodnie z Ustawą o ochronie przyrody tereny zieleni to tereny urządzone wraz z infrastrukturą techniczną i budynkami funkcjonalnie z nimi związanymi, pokryte roślinnością, pełniące funkcje publiczne, a w szczególności parki, zieleńce, promenady, bulwary, ogrody botaniczne, zoologiczne, jordanowskie i zabytkowe, cmentarze, zieleń towarzysząca drogom na terenie zabudowy, placom, zabytkowym fortyfikacjom, budynkom, składowiskom, lotniskom, dworcom kolejowym oraz obiektom przemysłowym. Rozporządzenie reguluje również sposób pozyskiwania gatunków grzybów objętych ochroną częściową, które mogą być pozyskiwane, czyli tych wymienionych powyżej. W przypadku smardzowatych w grę wchodzi jedynie ręczny zbiór owocników poprzez wykręcanie (bez użycia noża).

  1. Czy naparstniczkę (smardzówkę) czeską (Verpa bohemica) i naparstniczkę stożkowatą (Verpa conica) można zbierać na terenach ogrodów i działek podobnie jak w przypadku smardzów i mitrówki półwolnej?

Nie! W przypadku tych dwóch gatunków ochronie podlegają wszystkie owocniki niezależnie od miejsca występowania. Ustawodawca nie przewiduje tutaj żadnych odstępstw.

  1. Czy można zbierać gatunki grzybów objęte ochroną częściową?

Nie! W stosunku do dziko występujących grzybów należących do gatunków objętych zarówno ochroną ścisłą, jak i częściową obowiązują następujące zakazy: – umyślnego niszczenia, – umyślnego zrywania lub uszkadzania, – niszczenia ich siedlisk, – pozyskiwania lub zbioru, – umyślnego przemieszczania w środowisku przyrodniczym, – umyślnego wprowadzania do środowiska przyrodniczego. Należy tutaj zaznaczyć, że dziko występujące grzyby są w myśl ustawy grzybami: – niepochodzącymi z uprawy lub hodowli, – wprowadzonymi do środowiska przyrodniczego w celu odbudowy lub zasilenia populacji.

  1. Mam prywatny las. Czy mogę w nim zbierać gatunki objęte ochroną?

Nie! Lasy Państwowe jak i lasy prywatne podlegają takim samym ustawom i rozporządzeniom. Forma ich własności nie ma znaczenia. Zgodnie z ustawą o lasach, jest to grunt o zwartej powierzchni co najmniej 0,10 ha, pokryty roślinnością leśną (uprawami leśnymi) – drzewami i krzewami oraz runem leśnym – lub przejściowo jej pozbawiony przeznaczony do produkcji leśnej. NIE MA NIC O FORMIE WŁASNOŚCI LASU! Zgodnie z Rozporządzeniem Ministra Środowiska w sprawie ochrony gatunkowej grzybów, w przypadku pięciu gatunków smardzowatych ochronie podlegają owocniki rosnące poza terenem ogrodów, upraw ogrodniczych, szkółek leśnych oraz poza terenami zieleni. Lista terenów objętych wyjątkiem jest zamknięta i nie ma w niej uwzględnionych lasów prywatnych.

A ode mnie takie oto bliźniaki syjamskie mitrówki półwolnej (Mitrophora semilibera) 🙂

mitrówka półwolna (Mitrophora semilibera)

Cztery pory roku (grzybowe)

JESIEŃ

Cordyceps militaris

 

Clavulinopsis sp.

 

Otidea sp.

 

LATO

Cyathus striatus

 

Volvariella bombycina

 

Climatocystis borealis

 

WIOSNA

Morchella esculenta

 

Trametes suaveolens

 

 

 

 

O tym, jak odnalazłam swoje przewrotki :-)

Rok temu znalazłam na pewnej piaszczystej grobli pewne grzybki, ni to purchawki, ale nie purchawki … hmm, pomyślałam wówczas o przewrotce, ale czy to na pewno ona??? Wszak to taki rzadki grzybek, czy to możliwe, abym ją ot tak po prostu znalazła??? I tak od roku męczyło mnie to pytanie, przewrotka to, czy nie przewrotka??? Dziś w tym samym miejscu znalazłam ją po raz drugi 🙂 Aby zyskać nieco więcej pewności, zapytałam o to i od Znajomego z http://www.grzybiarze.eu/ zyskałam upewnienie co do mojego typowania!

Edit: wiem już, cóż to za przewrotka, otóż moja przewrotka z tejże grobli to Disciseda bovista (przewrotka wielka) (podziękowania dla BG za jej oznaczenie), na Czerwonej Liście PL opatrzona kategorią E – wymierające. Z dwóch polskich przewrotek ta jest częściej spotykana, niż druga Disciseda candida (przewrotka łysa), choć tę samą kategorię na CzL Pl posiadają. Nie przepuszczę żadnej przewrotce, gdziekolwiek je napotkam, czekam bowiem na tę „łysą” 🙂

Aby wyjaśnić, na czym polega ta przewrotność przewrotki, posłużę się cytatem z atlasu grzyby.pl :

„Rodzaj przewrotka wyróżnia się wśród innych przedstawicieli rodziny purchawkowatych obróceniem „do góry nogami” owocnika podczas dojrzewania. Mechanizm jest następujący: owocniki tworzą się tuż pod powierzchnią gleby, w miarę dojrzewania zaczynają wystawać ponad powierzchnię gleby. Dolna połowa osłony zewnętrznej (egzoperydium) owocnika jest cieńsza i podczas dojrzewania pęka i odwarstwia się od owocnika. Ten nie jest już przytrzymywany do podłoża, swobodnie leży na ziemi. Wtedy górna połowa egzoperydium – która jest gruba, przylegająca, pozlepiana z cząstkami podłoża i tworzy ciężką skorupę (krustę) przeważa owocnik tak, że ten przewraca się o 180 stopni. Tak jak w mechanizmie „wańki-wstańki”, w przewróceniu może pomóc impuls w rodzaju powiewu wiatru, potem owocnik leży już stabilnie „do góry nogami”. Miejsce przyrostu sznura grzybni jest wtedy ustawione ku górze i w tym miejscu tworzy się nieregularny otwór przez który uwalniają się zarodniki.” Świetne, prawda?

Na tym pojedynczym okazie na dłoni  widać, że ma to grube pierwotnie górne egzoperydium pod spodem 🙂


A oto grupa – kolekcja znalezionych owocników 🙂

A jak odnalazłam swoją przewrotkę wczoraj, w miejscu, gdzie spotkałam ją pierwszy raz rok wstecz?

Było to tak …

Robiłam wczoraj trasę po swoich terenach, za zaczęłam od pewnego grodziska, które wydawało mi się ciekawym miejscem na murawkę (murawki w ostatnim czasie zafascynowały  mnie z powodu grzybków rosnących na nich), ale grodzisko okazało się …. własnością prywatną   więc nie wchodziłam na nie, ale po przyjrzeniu się nawet z daleka wydało się być pokryte wojłokiem traw, a nie murawą, więc nie żałując zbytnio pojechałam dalej …. A oto trzy wiatraki stojące naprzeciw niegościnnego „prywatnego” grodziska …

Następnie wstąpiłam do berłóweczki zimowej … ale rozjeżdżone pobocze tym razem nie ucieszyło mnie owocniczkami tego gatunku, za to na porośniętym m.in. trawą, ale i wysypanym trocinami miejscu po przeciwnej stronie drogi, w kierunku jeziora, znalazło się parę ciekawych drobiazgów   Rok temu berłóweczka rosła tu. A widok na tamtejsze jezioro też wynagradzał brak tegorocznych berłóweczek …

Potem pojechałam szlakiem włóknouszka szczotkowatego, od zeszłej jesieni wiem, że rośnie na drzewach przydrożnych od miejscowości A, do miejscowości B 🙂 i kilka razy jechałam tam tego roku chcąc trafić na młodziaki, raz udało się na młodziaka trafić, a kolejna wizyta wczorajsza dała taki rezultat, że znalazłam jeszcze dwa drzewa z tym gatunkiem, ale wszystkie, zważywszy jaką porę roku mamy,  już stare, sczerniałe i takie tylko mumie mogłam sfotografować …

Aż w końcu dotarłam do stawów rybnych, obecnie jest tam na części stawów ptasia Natura 2000.

Z wcześniejszych pobytów tam wiem, że część grobli jest piaszczysta …. no to heja na ten piaseczek z chrapką na wilgotnice, purchatnicę, czy inne napiaskowe cudenka 🙂 ale wilgotnicy żadnej nie ujrzałam, ani purchatnicy, za to były inne, jakaś dzwonkówka, jakieś lejkówki, kołpaczki i inne z nadziejami na jakieś ciekawostki …

W międzyczasie dnia ubywało, dzwon na kościele w pobliskiej miejscowości oddzwaniał kolejne kwadranse upływającego czasu, ale nie było zmiłuj, musiałam groblę dookoła przejść, bo odwrót trwałby dłużej, a poza tym miałam dojść do miejsca z przewrotką … Koniec końców rzeczonej przewrotki szukałam już w takich okolicznościach około zachodu słońca ….

A była to taka część grobli, która wiedzie wzdłuż szosy, na szosie pojazdy, w pojazdach kierowcy … ciekawe co sobie myśleli o osobie w ciemniej kurtce (która mogła jednak utrudniać im dostrzeżenie człowieka na grobli), która idzie groblą, co rusz się pochyla, czegoś wypatruje, czegoś szuka i raz po raz pakuje coś do pudełeczka ….. 😉 po drodze znów trafiały mi się jakieś kołpaczki, aż w końcu dotarłam do miejsca, gdzie odnalazłam moje przewrotki! Widać dobrze sobie zapamiętałam to miejsce sprzed roku, a istny piach grobli w tym miejscu nie pozwolił rozrosnąć się trawskom, które grubym wojłokiem przykryłyby miejsce ulubione przez moje Disciseda ….. Teraz żeby zrobić im zdjęcie grupowe w coraz ciemniejszym otoczeniu, musiałam wykorzystać statyw do aparatu i maksymalny 30-sekundowy czas naświetlania … Dodatkowo wciąż wiał wiatr, więc koszykiem, plecakiem i sobą osłaniałam grzybki, żeby ich wiatr nie porwał! 🙂 Na szczęście grube egzoperydium także chroniło owocniki przed wywianiem ich przez wiatr, więc udało się je spokojnie pofotografować. Takie to były okoliczności mojego wczorajszego przewrotkowania 🙂 🙂 🙂

A kto dotrwał do końca opowieści, będzie miał w nagrodę info o książeczce o grzybach, która właśnie wyszła i można ją obecnie nabyć 🙂 Ta książeczka to „Tajemnicze życie grzybów” Roberta Hofrichtera – można ją np. zamówić internetowo w Empiku 🙂 albo na czytam.pl

http://czytam.pl/k,ks_692746,Tajemnicze-zycie-grzybow-Robert-Hofrichter.html

 

XI kalendarz bio-forum 2018 – moje propozycje zdjęć

Tu zamieszczam propozycje zdjęć do kalendarza na 2018 r.

Wiosna:

Lato:

Jesień:

Zima:

Okładka

Floralia 2017 w Imielnie – trzecia edycja

Hej!

Pisałam kiedyś, że jak wydarzy się coś grzybo-nowego u mnie, to o tym napiszę …. Otóż i wydarzyło się 🙂 Miałam wczoraj ogromną przyjemność uczestniczyć w imprezie plenerowej z roślinami i sztuką w roli głównej, a także grzyby tam zagościły jako trzecie królestwo, z których wiele współistnieje z roślinami (mykoryzy rozmaite) od milionów lat (albo je zjada żywe lub martwe 😉 ) 🙂 Było niezmiernie miło i chętnie podzielę się wrażeniami, muszę tylko poczekać, aż dostanę zdjęcia z tej imprezy, to i opowiem, i zilustruję to fotografiami 🙂 A wszystkich chętnych do udziału w takiej imprezie zaproszę na za rok, będzie kolejna edycja tej pięknej imprezy 🙂

Oto fragment mojej prezentacji 🙂

Slajd1

/…/

Slajd30

Slajd31

Slajd32

Slajd33

Slajd34

Slajd35

Slajd36

Slajd37

Slajd38

Slajd39

Slajd40

Slajd41

itd., itd. ….. 🙂  🙂  🙂

 

Pępówkowy …..

By jeszcze przez czas jakiś pozostać w temacie mleczajów ….

Dziś jeszcze krócej niż ostatnio, tez będę musiała uzupełnić opis grzybka, ale choć króciutko wspomnę tym wpisem znalezienie drobniutkiego, a bardzo ciekawego (rzec można, że ta „ciekawość” grzybka jest dokładnie odwrotnie proporcjonalna do wielkości jego owocniczków 🙂 )

To słówko o tych rozmiarach  – do fotografowania grzybków posłużyłam się lupką filatelistyczną (w moich zastosowaniach wcale nie filatelistyczną, a mykologiczną ta moja lupka jest 😉 )

Średnica mojej lupki wynosi najwyżej 3 cm … a na niej najpierw jeden, ten pierwszy, a potem dwa, jedyne dwa owocniczki mleczaja pępówkowego Lactarius omphaliformis, znalezione w żyznym podmokłym olsie około leśnego strumienia … Moje oznaczenie zostało zweryfikowane, a stanowisko opublikowane wraz z innymi danymi z GREJ-a z roku 2011 r. A ja mogę cieszyć się wspomnieniem znalezienia ciekawego grzybka, a i pamiętać, aby mieć oczy otwarte i nie przeoczyć tego drobiażdżku, gdyby znów znalazł się na moich ścieżkach po leśnych podmokłościach 🙂 ponieważ, za Atlasem Marka Snowarskiego, podam, że gatunek ten występuje latem i jesienią na torfowiskach, pod brzozami, także pod olszami i wierzbami ….

dscf8239

dscf8245_2

dscf8245

 

Kokosowy …

Wspomnę teraz mleczaja o bardzo miłym, a zaskakującym u grzyba, bo kokosowym zapachu ….

Ja sama miałam niezwykłą niespodziankę, a była ze mną koleżanka, którą to jeszcze bardziej zaskoczyło, gdy obie jednocześnie nazwałyśmy ten zapach („kokos”, a potem co prędzej „raz, dwa, trzy, moje szczęście” 🙂 )

Krótka chwila wejścia na grzybowisko w czasie picia zupki szczawiowej, a przed pieczeniem rogalików 🙂 nie pozwala zbyt długo się rozwodzić nad cechami owocników mleczaja kokosowego, ale to uzupełnię niebawem, a tymczasem dwie fotografie 🙂 Jedna taka bardziej siedliskowa, rzut oka na liście opadłe z drzew rosnących w miejscu znalezienia grzybków dają pogląd, co tam rośnie: brzoza i wierzba, a i dąb w pobliżu … miejsce około jeziora, miło i rozmaicie grzybne, dwa inne grzyby stamtąd już wspomniałam niedawno 🙂

dsc_0395

A druga fotografia to grzyby z bliska, niestety zapach kokosa można sobie jedynie wyobrazić, jeszcze nie ma możliwości przenosić zapachu wraz z fotografią 😉

dsc_0398-lactarius-glyciosmus

Przydymiony …

Od dawna planowałam napisać o tym jednym z najpiękniejszych mleczajów, jakiego poznałam „osobiście” dwa lata temu w górach … Rodzaj mleczaj obfituje w gatunki i aż chciałoby się wszystkie je „rozkminiać” i poznawać szczegółowo, ale na razie musi się to, w moim przypadku, ograniczyć do rozpoznawania tych, które są szczególnie charakterystyczne i rozpoznawalne po cechach makro owocników. Do takich należy mleczaj przydymiony 🙂 Jego postać jest tak charakterystyczna dzięki ciemnobrunatnemu (aż czarnemu) kapeluszowi i trzonowi w podobnym do kapelusza kolorze. Powierzchnia kapelusza jest matowa, aksamitna, sucha, drobno pofałdowana, pomarszczona. Z kolei blaszki pięknie kontrastują z brązem kapelusza, są białe, a ta ich biel w kontraście z kapeluszem i trzonem wydaje się być wręcz śnieżnobiała. Z wiekiem stają się ochrowe, a uszkodzone przebarwiają się rdzawoczerwono. Także miąższ i sok ulegają charakterystycznym przebarwieniom: łososiowemu – miąższ, a różowemu, potem ochrowemu – sok. Blaszki są przyrośnięte do trzonu, a nawet nieco zbiegające na trzon. W efekcie tego w górze trzonu można oglądać listwy biegnące od blaszek 🙂 Wszystkie powyższe cechy, tak ładnie opisane w Atlasie Marka Snowarskiego, obejrzałam, za wyjątkiem obserwacji przebarwienia uszkodzonych blaszek i przebarwień miąższu i soku …. Te cechy pooglądam przy kolejnym spotkaniu z mleczajem przydymionym Lactarius lignyotus 🙂 W tym celu wybiorę się w góry, najlepiej w to samo miejsce, gdzie pierwszy raz je spotkałam, myślę, że jak w podobnej porze się tam wybiorę, to te piękne, by nie rzec przystojne wielce, mleczaje znów spotkam 🙂 Bowiem spotkać je można w starych lasach świerkowych, w mszystych miejscach (ale to niekoniecznie, moje nie wśród mchu rosły, tylko pośród ściółki ze świerkowego igliwia), na pogórzu i w górach.

Oto sekwencja fotografii mleczaja przydymionego, od takiej, która ukazuje pierwsze z nim spotkanie … i proszę mi powiedzieć, czy widać tu jakiekolwiek mszystości???

dsc_0108-2

Spoglądając na powyższą fotografię łatwo dostrzec, że już zdołałam podejść do owocników mleczaja i kilka pobrałam i obejrzałam od spodu, wówczas to przez kontrast barw kapelusza, trzonu i blaszek rozpoznałam z jakim gatunkiem mam do czynienia 🙂 Owocniki zostały pobrane w celu dokonania zgłoszenia stanowiska, bowiem ten piękny mleczaj przydymiony jest rzadko notowanym gatunkiem.

To teraz jeszcze dwa spojrzenia z bliska na moje urodziwe grzybki 🙂

dsc_0108

dsc_0110

Przeoczyłam …

I patrzcie, przez to, że nie prowadziłam na bieżąco spisu treści to przeoczyłam, że oto popełniłam już 400, a właściwie 401 wpisów w moim grzybowisku … A zajęło mi to z górą siedem lat 🙂 Siedem lat zachwytu okazywanego częściej lub rzadziej w moim grzybowisku nad pięknem natury, głównie w jej grzybowej, a niekiedy także innej postaci …

Odrobinka tego różnorodnego piękna zatem także i w tym, już 402 wpisie niech zagości …. przyroda piękną jest, a moje usiłowania, by niekiedy tego piękna ulotność zatrzymać w kadrze, wielkie, ale nie zawsze owocne … jednak wciąż jeszcze dużo przede mną … może nadchodzący czas łaskawszy będzie dla moich poczynań 🙂

dsc_4512

dsc_0092

dsc_0247

« Older entries