Miękkie cynobrowe paciorki :-)

Śliczności z nich, gdy nauczymy się je dostrzegać, okazuje się, że bardzo często je widzimy, na butwiejącym, murszejącym drewnie, niezależnie, czy liściastego czy iglastego gatunku, cynobrowe paciorki młodziutkiego rulika nadrzewnego wielkości kilku do kilkunastu mm średnicy dostrzeżemy nawet z daleka 🙂 Czasem jest jeden, dwa lub kilka, czasem cała kolonia tego charakterystycznego śluzowca. Właśnie, śluzowca – rulik nie jest grzybkiem, to przedstawiciel niezmiernie ciekawej gromady organizmów zwanych śluzowcami 🙂

Zarówno wygląd jego młodych owocników, jak i dojrzałych sypiących zarodnikami jest bardzo charakterystyczny, z moich doświadczeń wynika, że możliwości dostrzeżenia ich są niemal przez rok cały, młodziutkie to raczej tylko w cieplejszych porach roku, ale dojrzałe widywałam nawet zimą.

Jako śluzowiec, rulik nadrzewny żywi się bakteriami, zarodnikami i rozmaitymi mikroorganizmami. Nie niszczy drewna, na którym występuje.*

Chętnie napisałabym coś więcej o tych naprawdę fascynujących organizmach, ale na razie muszę się ograniczyć do pokazania  dziś wykonanej fotografii rulika nadrzewnego, a coś więcej, w tym fotografie dojrzałych owocników, kiedyś, obiecuję 🙂

Lycogala epidendrum

Lycogala epidendrum

* zaczerpnięte ze strony internetowej www.nagrzyby.pl

Z obiecywanego dalszego ciągu na razie fotografia nieco bardziej dojrzałego rulika nadrzewnego, w innym lesie, na pniaku brzozowym, przyłapany tam w niedzielę 21 czerwca br. 🙂 Po cynobrowym kolorze nie ma już śladu, następują przeobrażenia, niebawem zacznie sypać zarodnikami, a zatem c.d.n. …

Lycogala epidendrum

Lycogala epidendrum

Śliczna „panienka” :-)

To naprawdę urodziwy grzybek, potocznie zwany „panienką”. I choć nie ma łatek na kapeluszu, to do muchomorów należy … A dlaczego? Wyjaśnienie w opisie znalezienia …

Znalezienie ślicznej  „panienki” wyglądało tak … (kolejność zamieszczenia fotografii odpowiada opisowi) … :

Cóż to za śliczny grzybek wystaje spod trawy?  I ten? I jeszcze jeden? 🙂 ….. Hmm, trzeba zobaczyć jak wygląda jego trzon, czy nie ma resztek osłony całkowitej (zwanej pochwą, a potocznie „skarpetą”) u dołu trzonu … Ma! Zatem to jakiś muchomor, jakiś Amanita sp. Tylko który …

W domu spojrzenie do Atlasu grzybów na gatunki Amanita sp. i … to chyba muchomor rdzawobrązowy 🙂 Muchomor, bo chociaż nie ma łatek na kapeluszu, ale ma pochwę – pozostałość osłony całkowitej, a to bardzo ważna cecha charakterystyczna dla rodzaju Amanita sp. 🙂 Jeszcze jedną ważną cechę Amanita sp. stanowi BIAŁY wysyp.

Pozostałe cechy tego gatunku opisane są szczegółowo w monografii Atlasu grzybów pod Amanita fulva

Amanita fulva

Amanita fulva

Amanita fulva

Amanita fulva

Amanita fulva

Amanita fulva

Amanita fulva - pozostałość osłony całkowitej

Amanita fulva – pozostałość osłony całkowitej

Amanita fulva - pozostałość osłony całkowitej

Amanita fulva – pozostałość osłony całkowitej

Amanita fulva - prążkowany brzeg kapelusza

Amanita fulva – prążkowany brzeg kapelusza

Od najmniejszego do największego :-)

Dzisiejsze moje grzybowanie-grzybobranie najkrócej  można tak podsumować – od najmniejszego do największego 😮

Odwiedziłam cudowny kawałek lasu, którego pewne miejsca już znałam, a teraz poznawałam powiązania pomiędzy tymi znanymi miejscami, a że aura grzybkom sprzyja, to ich co nieco poznajdowałam. Pełną listę chętnie bym przytoczyła, ale nawet jeszcze nie wszystkie potrafię nazwać 🙂 Ale te, które znam wymienię, gdy tylko opracuję listę spotkanych dziś gatunków, a nieznane, gdy  imiona otrzymają, na pewno się znajdą w moim grzybowisku 😮

Zacznę od najmniejszego – maluśki pomarańczowy kapeluszaczek z blaszeczkami – zdrobnienia wynikają z jego maleńkości 😉 – rósł pośród mchów – stąd podejrzany może być o to, że jest hełmówką mszarową Galerina hypnorum, ale czy na pewno, to mógłby wyjaśnić tylko mikroskop, zatem na razie pozostanie on tylko hełmówką Galerina sp. Niesamowite jest to, że przy hełmówce zasiadłam (tak, zasiadłam, usiadłam przy niej, bo ona taka maluśka pośród tych mchów) na leśnym przydrożu o godzinie 10:30, a wstałam dopiero o 11:16 !!! Cały ten czas spędziłam na fotografowaniu jej z użyciem soczewki MSN-200 oraz na równoległej walce z komarami, których niezliczona ilość padła w boju podczas uporczywych na mnie ataków …. Czy którekolwiek zdjęcie z wykonanych podczas tych 46 minut nadaje się do pokazania? Wszystkie robione były z ręki, nie ze statywu, zatem … ale przejrzę je uważnie, może … … … Póki co podam to wykonane w opcji  SuperMakro 🙂

Największego chyba nie muszę specjalnie przedstawiać – wszak to Król Naszych Polskich Grzybów – borowik szlachetny Boletus edulis! 🙂 Co ciekawe, idąc TAM minęłam się z parą grzybiarzy wracających STAMTĄD, którzy nieco grzybków z lasu wynosili, a mimo to znalazłam jeszcze tego przepięknego borowika 😮 Borowik skończył na mojej patelni, tym razem mieliśmy wspólną z mężem przystawkę przed obiadkiem, nie odmówił konsumpcji tego pięknego szlachetnego grzybka. I pomyśleć, jeden grzybek na dwoje … 😮

Galerina sp.

Galerina sp.

Boletus edulis

Boletus edulis

To był cudowny leśny i grzybowy dzień !!! 😮

Pomarańczowa trzęsąca się galaretka ;-)

Kolejny superpasożyt w grzybowisku – trzęsak pomarańczowy – pasożytuje na grzybni powłocznicy dębowej i innych powłocznic.

Wygląda oryginalnie, ta barwa, ta postać … Gatunek o łacińskiej nazwie Tremella mesenterica występuje pospolicie, towarzyszy mi od samego początku mojego grzybowania, szczególnie zaciekawiał dzieci, które niekiedy „grzybowały” wraz ze mną …  Podobny wyglądem gatunek Tremella aurantia ma odmiennie upodobania- pasożytuje na grzybni skórników – i nie występuje tak powszechnie, na niego jeszcze nie natrafiłam  😦

Szczególnie ładne okazy trzęsaka pomarańczowego spotykałam w miesiącach od jesieni do przedwiośnia (kolejny gatunek o zimowych upodobaniach, gdy następuje ciepła sucha aura trzęsaki zasychają.) Może trzęsak ten będzie stanowił zachętę do zimowego grzybkowania? 🙂

Tremella mesenterica i Peniophora quercina

Tremella mesenterica i Peniophora quercina

Tremella mesenterica

Tremella mesenterica

Tremella mesenterica

Tremella mesenterica

Dzwoneczkowatej grzybówki po rosochatym pniaku wędrówka :-)

Prawda, że  ładnie nazwano tego grzybka z rodzaju grzybówka?  Grzybówka dzwoneczkowata Mycena tintinnabulum. Gdy łagodna zima, to grzybówkowe te  „dzwoneczki” pogrywają nam dzwoneczkowato-grzybówkowe melodie rosnąc licznie na pniakach w buczynach, grądach i olsach …

Tak też „podzwoniły” mi moje w lutym spotkane grzybówki dzwoneczkowate. Mało tego,  moje grzybówki dzwoneczkowate niczym dzielni wędrownicy wspinały się sporymi grupkami po rosochatym pniaku olszy, malowniczo tuż nad spokojną wodą leśnego strumienia posadowionym, bardzo dzwoneczkowato na tym pniaku było, bardzo grzybówkowo i bardzo malowniczo … 😮

Sporą niespodzianką były dla mnie wówczas znalezienie tych grzybków na początku lutego 🙂 Kapeluszowe blaszkowce o tej porze roku … Teraz wszystko rozumiem, i wiem, że nie są jedynymi kapeluszakami możliwymi do znalezienia podczas łagodnej zimy ….

O smaku i zapachu tego grzybka tak piszą: „smak niewyraźny, gorzki; zapach chloru lub ziemniaczanych obierzyn, szybko zanikający” 🙂 Oczywiście nie sugeruję, by spożywać te grzybki, a jedynie sprawdzić ich smak i zapach 🙂

Mycena tintinnabulum

Mycena tintinnabulum

Mycena tintinnabulum

Mycena tintinnabulum

Mycena tintinnabulum

Mycena tintinnabulum

W zmurszałym pniaku mieszkanko murszaka ….

… rdzawego … Uwił tu sobie mieszkanko dla całej rodzinki … 🙂

Murszaki rdzawe sobie tak „mieszkają” – na zmurszałych pniach, pniakach, korzeniach, także pozornie wyrastają z ziemi nad porażonymi korzeniami, rzadziej na żywych drzewach, na gatunkach iglastych.

Prezentowane stanowisko znam od roku, w zeszłym roku murszak rdzawy był jeszcze gatunkiem „zgłaszalnym” do pewnego rejestru opatrzonego skrótem GREJ, kiedyś o tym napiszę … 🙂 W tym roku powędruję szlakiem murszaka rdzawego z wielką przyjemnością odnajdując nowe tegoroczne pokolenia tego gatunku na zeszłorocznych miejscówkach. Już teraz widzę, że adresu nie zmieniają, znów pojawiają się w swoich  „mieszkankach”  😉

Zdjęcia murszaka rdzawego są „jeszcze ciepłe”, wykonane wczoraj po południu, a  „murszacza rodzinka” z tego pniaka młodziutka. Dojrzałe owocniki będą wyglądać nieco inaczej, a jeszcze inaczej owocniki zejściowe, być może uda się tu z czasem zamieścić dojrzewające i starzejące się owocniki spod tego właśnie adresu 🙂

Phaeolus schweinitzii

Phaeolus schweinitzii

Phaeolus schweinitzii

Phaeolus schweinitzii

Minęły 22 dni i … tak oto wygląda murszacza rodzinka, w ogólności w i w szczególe 🙂

Phaeolus schweinitzii

Phaeolus schweinitzii

Phaeolus schweinitzii

Phaeolus schweinitzii

Phaeolus schweinitzii

Phaeolus schweinitzii

Jak kapelusz chińskiego mandaryna ;-)

Czernidłaki to bardzo ciekawy rodzaj grzybów, niektóre gatunki czernidłaka spotykamy często,  ale są też wśród nich rzadsze gatunki. Dziś zajmę się pewnym bardzo pospolitym gatunkiem, który jest tak charakterystyczny, że bardzo łatwy do rozpoznania i towarzyszy nam,  ludziom niemal na każdym kroku. Jak podaje Atlas grzybów (link poniżej)  pojawia się od maja do listopada, wyrasta z ziemi, spotkamy go w parkach, na trawnikach, na nawożonych łąkach, obrzeżach lasu, na wysypiskach śmieci i stertach nawozu, przy drogach i ulicach.

Co jest szczególnie ciekawe i charakterystyczne dla większości czernidłaków – ich owocniki, gdy dojrzeją, rozpływają się w czarną maź w procesie autolizy, rozkład postępuje od brzegów kapelusza ku środkowi.  Tak właśnie dzieje się z czernidłakiem kołpakowatym  Coprinus comatus. Jego kapelusz poczynając od krawędzi wywija się, różowieje, potem czernieje i rozpływa się, podobnie blaszki – najpierw są białe, wkrótce od strony brzegu kapelusza różowieją, potem czernieją i rozpływają się.

Co jeszcze bardziej ciekawe, czernidłak kołpakowaty jest gatunkiem jadalnym, ponoć smacznym 🙂 Co prawda jeszcze go nie spożywałam, ale kiedyś chcę wziąć pod uwagę porady z Atlasu grzybów: „Jadalne są młode owocniki, jeszcze zamknięte i czysto białe, szybko zaczynają się rozpływać dlatego nie wolno zwlekać z przyrządzeniem.”

Spotkałam kiedyś czernidłaki kołpakowate na przydrożu pod pewnym lasem, był pośród nich grzybek z kapeluszem niczym kapelusz chińskiego mandaryna – to właśnie taki rozpływający się w wyniku autolizy, a były też młode, z charakterystycznym kołpakowatym kapeluszem jeszcze autolizą nietkniętym  🙂

Coprinus comatus podczas autolizy

Coprinus comatus podczas autolizy

Coprinus comatus

Coprinus comatus

Te młode są właśnie na etapie „w sam raz na patelnię”, ale po całodniowej wycieczce już by się na tę patelkę nie nadawały, niestety 😦 Dlatego zostały na swoim leśnym przydrożu … 🙂

Tu można coś więcej jeszcze poczytać o naszym smacznym, jak młodym 🙂 Coprinus comatus

Więcej was mama nie miała? … I trochę powieje grozą …

Tak dużo ich było, od maleńkich ledwie wyrastających spod pajęczyny, do dużych z  szeroko już rozłożonymi kapeluszkami. Całymi wiązkami tłoczyło się to maślankowe towarzystwo na pniaku brzozowym, co właśnie przed chwilą pozwoliło mi rozstrzygnąć wątpliwość pomiędzy maślanką łagodną rosnącą na iglastych, a maślanką wiązkową rosnącą na liściastych – na korzyść tej wiązkowej.

O tyle to trudniejsze teraz, tylko na podstawie zdjęć, a łatwiejsze byłoby na miejscu ich spotkania, że maślanka łagodna – jadalna i smaczna jest, natomiast maślanka wiązkowa gorzka bardzo i  śmiertelnie trująca 😦 Próba smakowa – BEZ POŁYKANIA! – pomogłaby znakomicie rozstrzygnąć zagadkę maślanki, ale ze względu na niebezpieczeństwo lepiej nie próbować smaku grzybka. Maślanka wiązkowa zawiera toksyny tego samego rodzaju, co muchomor sromotnikowy – dlatego właśnie śmiertelnie trująca jest, ale raczej nie sposób byłoby się nią otruć, bo ze względu na silnie gorzki smak chyba nie dałoby się jej zjeść.

Na wszelki wypadek, żeby nie przynosić na darmo w koszyku „zbioru” do domu, trzeba koniecznie pamiętać o tym, że w przeciwieństwie do opisywanego wcześniej tandemu jadalna zimówka(liściaste)trująca hełmówka(iglaste), w tym tandemie występuje odwrotna zależność jadalna maślanka łagodna(iglaste)trująca maślanka wiązkowa(liściaste). Do tego ten gorzki smak. A tak w ogóle to może lepiej dać spokój wszelkim maślankom i tylko pooglądać, pofotografować, popodziwiać i pójść dalej szukać kolejnych grzybasków 🙂 🙂 🙂

Gdyby ktoś był ciekaw, można poczytać o szczegółach wyglądu, siarkowożółtym zabarwieniu blaszek, obecności resztek osłony na powierzchni kapelusza i na trzonie 🙂 http://www.grzyby.pl/gatunki/Hypholoma_fasciculare.htm 🙂

Hypholoma_fasciculare

Hypholoma_fasciculare

Hypholoma fasciculare

Hypholoma fasciculare

Hypholoma fasciculare

Hypholoma fasciculare

Hypholoma fasciculare

Hypholoma fasciculare

Hypholoma fasciculare

Hypholoma fasciculare

Hypholoma fasciculare

Hypholoma fasciculare

Szyszkowate pod …. bukami ….

…. Tak, tak, wszystko możliwe, szyszkowate ……  muchomory  jako, że wchodzą w całkiem bezpieczne, a nawet baaardzo dla obu zainteresowanych stron pożyteczne związki mikoryzowe z bukami, wyrosły sobie w miejscu, które mijam codziennie podążając do pracy 🙂 Kochane grzybki, tak się ślicznie wpasowały w moją trasę, że nie było najmniejszego kłopotu, by je dostrzec, a następnie nacieszyć się nimi do woli 😮

A skąd buki po drodze do mojej pracy? Ano, rosną poza swoim naturalnym zasięgiem, bardziej na zachód niż naturalnie rosną buki w Polsce, ale zostały tam posadzone ludzką ręką, daaaawno temu i stanowią teraz cudowną ozdobę pewnego parku 🙂

Muchomor szyszkowaty w Polsce ma bardzo ciekawą historię, którą tak w skrócie mi opowiedziano, cytuję: „On jest gatunkiem ciepłolubnym, w Polsce był przez jakiś czas uznany za wymarły, „wskrzeszony” w roku 1967, potem stwierdzony ponownie dopiero w latach 90-tych w Poznaniu i w Górach Kaczawskich. I właśnie w ostatnich latach podawany częściej z różnych okolic Polski – tak, że z kat. Ex na poprzedniej liście teraz jest w kat. R.”

W 1967 roku miałam dopiero 4 latka i jeszcze przez kilkadziesiąt lat 😉 nie miałam pojęcia o istnieniu muchomora szyszkowatym zwanego, ale w końcu nadszedł czas na to 🙂 Teraz wiem, znam, znalazłam, poznałam, fotografowałam i wiele, wiele, wiele przyjemności i satysfakcji ze spotkań z Amanita strobiliformis miałam. W dodatku mam nadzieję na ponowne spotkania, jako że powiedziano również:  „Jak to „mikoryzak”, będzie w tym miejscu się pojawiał pewnie przez lata :-)”

Od razu widać, że jednak nie jestem dziś w terenie, tylko przy kompie, ale z ostrą dyscypliną wykończenia opracowania o pomnikach przyrody, jednak pozwoliłam sobie na chwilkę relaksu w towarzystwie muchomora szyszkowatego, a ile nowych pomysłów ciśnie mi się do głowy, jejku, gdybyście wiedzieli, Szanowni Czytelnicy, przerazilibyście się może 😉 a może ucieszyli 🙂

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

Wiele się ich napatrzyłam, od oseska, co ledwo dopiero spod ziemi wychodzi, ale już po wzorze na kapeluszku pokazuje, czemu on „szyszkowaty”, ma taki charakterystyczny deseń przypominający powierzchnię  szyszki sosnowej:

Amanita strobiliformis - osesek

Amanita strobiliformis - osesek

po przystojniaczki czarujące swym urokiem wrażliwe serce grzybofanki:

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

po „zgrzybiałych” 😉 staruszków, od których cała sprawa się zaczęła.

A co najsmutniejsze, że i takie obrazki widziałam, grzybki potraktowane „z buta”, miały wielkiego pecha wyrastając wprost na dziko wydeptanej ludzkiej ścieżce 😦 😦 😦

to też Amanita strobiliformis :-(

to też Amanita strobiliformis 😦

Grzybek jak ze składu chińskiej porcelany …

…. i znów wspomnienie z pięknych  Kaszub …. Tam poznałam na żywo tyyyle nowych dla mnie grzybkowych gatunków, a każdy z nich godzien tego, by o nim napisać 🙂

Monetka bukowa należy do takich grzybków, których rozpoznanie nie może sprawić żadnego kłopotu, jestem tego dowodem, gdyż znałam ją tylko ze zdjęć w atlasach, a jak tylko ją spostrzegłam, od razu wiedziałam, czym są te rosnące w wiązce  grzybki jak z chińskiej porcelany. Szkoda tylko, że nieczęsto można je spotkać. „Potrzebne są do tego” kłody i pnie martwych buków, na których monetka bukowa, inaczej monetka kleista wyrasta, na złomach bukowych często na dużej wysokości. Ponieważ owocniki pojawiają się od sierpnia do listopada, trzeba by zaplanować parę pobytów tam, gdzie złomy bukowe ……., znam takie miejsca również u siebie, w moich stronach ….. 🙂

Monetki z fotografii na szczęście nie wymagały drabiny do fotografowania 😉 rosły na bocznej powierzchni przewróconego, wspartego na czymś złomu bukowego. Jedynie szkoda, że wieczorne światełko było, nie poranne 😦

Oudemansiella mucida

Oudemansiella mucida

« Older entries