Muchomorkowe oseski, cz. 3 :-)

Kolej na muchomora czerwieniejącego, którego nazwa stąd pochodzi, że w miejscu uszkodzenia miąższ jego czerwienieje, jak również czerwienieje w miejscach, które są „toczone przez czerwie” (nie jestem pewna, czy to dobrze użyłam tego wyrażenia – „toczenie przez czerwie” – jakby co, poprawię 🙂 ale podoba mi się takie wyrażenie 🙂 ) Ponoć bardzo często muchomory czerwieniejące są zaczerwione, ale po tym właśnie można je ładnie rozpoznać, gdy zobaczymy,  że te zaczerwione miejsca są zaczerwienione 😛

Muchomor czerwieniejący nie ma pochwy, za to ma wyraźne bulwiaste zgrubienie u podstawy trzonu oraz bardzo ładną „plisowaną spódniczkę”, a fachowo rzecz ujmując – prążkowany pierścień na trzonie 🙂

W czasie ostatnich wakacji zrobiłam sporą sesję zdjęciową pewnego „czerwieniejącego oseska” oraz „czerwieniejącego młodziana” i sporo z tych fotografii pokażę, bo każda mi się z jakiegoś względu podoba, każda pokazuje jakiś istotny detal 😮

Amanita rubescens

Amanita rubescens – młodzutki z bliziutka 🙂

Amanita rubescens

Amanita rubescens z niewielkim uwzględnieniem siedliska

Amanita rubescens w swoim siedlisku pełnym dostojnych świerków

Amanita rubescens tu z widokiem na siedlisko pośród dostojnych świerków

To teraz zdjęć kilka  muchomora czerwieniejącego w wieku, w którym ma on najwięcej muchomorkowego uroku 😉

Amanita rubescens - widok góry kapelusza

Amanita rubescens – widok góry kapelusza

Amanita rubescens - widok z "półukosu"

Amanita rubescens – widok z „półukosu”

Amanita rubescens - widok prawie na wprost

Amanita rubescens – widok prawie na wprost, tu ostrość na trzonie 😉

Amanita rubescens - szczegóły trzonu i pierścienia

Amanita rubescens – szczegóły trzonu i pierścienia

Amanita rubescens - pożegnanie z grzybkiem, do jutra ... ;-)

Amanita rubescens – pożegnanie z grzybkiem, do jutra … 😉

Jednak „jutro” tego grzybka już nie odwiedziłam, bo inne ścieżki obrałam, a na tych ścieżkach tym razem najwięcej Amanita regalis spotykałam, też piękny, a już tu przedstawiany 😛

Przeczuwam, iż „jutro” wyrośnie w moim grzybowisku pewien piękny, acz niebezpieczny muchomor, muchomor zielonawy, a zatem … do jutra…

🙂

Muchomorkowe oseski, cz. 2 :-)

Kolejnym muchomorem, którego zaprezentuję od niemal pierwszych chwil jego nadziemnego bytowania będzie muchomor twardawy Amanita spissa 🙂

Bliższą z nim znajomość zawarłam podczas wakacji w górach, gdzie parokrotnie spotkany dał się wdzięcznie fotografować. Tylko w postaci najprzystojniejszego muchomora młodziana nie dał się zobaczyć, cokolwiek temu zawiniły konsumujące go z upodobaniem  ślimaki, ale maluśkie oraz takie w sile wieku owocniki obserwowałam 🙂

Jak chodzi o wiek najmłodszy muchomora twardawego, popatrzcie sami, czy to co na pierwszej fotografii wystaje ledwo, ledwo ponad ściółkę przypomina później pokazane bardziej już rozwinięte  muchomory twardawe? Nota bene, ten gatunek muchomora jest jadalny! Ale uwaga, uwaga, nie jest tak prosto, gdyż istnieje niebezpieczeństwo pomylenia go z muchomorem plamistym, a to już nie byłoby wesoło, a wręcz przeciwnie! Baaaardzo smutno!!! Śmiertelnie smutno!!! 😦

I tu jeszcze jedna ważna uwaga – nie dajmy się zwieść ślimaczym apetytom, sądząc, że spożywają one tylko te jadalne dla ludzi gatunki grzybów. To co mogą bez szkody zjeść ślimaki, może zatruć człowieka! 😦

Amanita spissa

Amanita spissa

A skąd wiem,  że to maleństwo jest właśnie muchomorem twardawym? Ano dlatego, że zaraz obok rósł starszy owocnik tego gatunku, stąd zakładam na 99%, że to też jest muchomor twardawy. Ale tu znów ostrzec muszę przed pochopnymi decyzjami, gdyby chodziło o zbiór grzybków do koszyka. Czasem całkiem bliziutko siebie mogą rosnąć owocniki podobnych, ale diametralnie różniącym się  gatunków 😦 Dlatego takie maleństwa możemy próbować rozpoznawać, potem np. ponownie odwiedzić i upewniać się co do słuszności rozpoznania, ale NIGDY nie zbierać do koszyka, by się nie okazało, że bez przeszczepu wątroby długo nie pożyjemy …. Ojej, trochę strasznie się zrobiło, żeby rozchmurzyć troszkę wątek o jadalnym bądź co bądź muchomorze twardawym – teraz jego nieco starsze owocniki, portrecik w ujęciu pionowym, poziomym oraz ujęcie siedliskowe  🙂

Amanita spissa

Amanita spissa

Amanita spissa

Amanita spissa

Amanita spissa

Amanita spissa

Kolejny odcinek będzie o jadalnym muchomorze czerwonawym, inaczej czerwieniejącym (nie mylić z muchomorem czerwonym), a potem o muchomorze zielonawym, który trującym muchomorem jest, i to bardzo trującym 😦

Muchomorkowe oseski, cz. 1 :-)

Muchomory to szczególnie urodziwe grzyby, elegancka bardzo, wypracowana w detalach, wręcz wyrafinowana jest ich postać. Ślicznie wyglądają jako grzyby w pełni swojej dojrzałości, ale równie ślicznie, czasem naprawdę uroczo prezentują się jako młodziutkie grzybki, takie grzybowe oseski. Oczywiście nie zapominamy, iż ta przepiękna ich postać zewnętrzna kryje w sobie śmiertelnie niebezpieczne pułapki, wśród muchomorów – ale NIE TYLKO wśród muchomorów – są gatunki śmiertelnie trujące, których nie wolno nawet jednego przez pomyłkę zebrać. To nie powinno nam jednak przeszkodzić w podziwianiu przepięknej urody tych grzybów, a przy tej okazji poznaniu ich tak dobrze, by nigdy ich  nie zebrać przez nieostrożność, czy pośpiech do koszyka. A jednocześnie mówię i powtarzam, pozostawiamy je w lesie w stanie nienaruszonym, bo jak każdy inny gatunek grzyba, rośliny, zwierzęcia są potrzebne przyrodzie, a przez to i nam ludziom, by przyroda wokół nas była różnorodna, ciekawa, piękna i ekscytująca 🙂

A oto pierwszy grzybowy osesek muchomora czerwonego, którego pokażę zarówno w portrecie, jak i w miejscu, w którym sobie był wyrósł 🙂 A wyrósł w mało przytulnym i mało bezpiecznym miejscu przy ścieżce pod sporym głazem.

Amanita muscaria

Amanita muscaria

Amanita muscaria

Amanita muscaria

Drugi z młodziaków już wyrósł nieco ponad wiek oseskowy, a prezentuje się tak, jak na poniższym portrecie. Ten wyrósł na ściółce z szpilek świerkowych, pośród lasu, ale też niedaleko ścieżki. Wykonując mu portret oczywiście nie zauważyłam zawadiacko wystającej mu znad kapelusza gałązeczki 😉

Amanita muscaria

Amanita muscaria

Amanita muscaria

Amanita muscaria

Od królewiątka do starego króla :-)

To będzie opowieść fotograficzna o rodzie królewskim dynastii Amanita regalis 🙂

Dynastia ta panuje częściej w górach niż na nizinach. Dlatego też podczas wakacji w tychże górach spędzanych miałam kilka razy przyjemność spotkać te królewskie grzybki z kapeluszami w kolorze gorzkiej czekolady 😛

Przedstawię wymienionych w tytule członków rodu królewskiego:

Oto malutkie królewiątka:

Amanita regalis

Amanita regalis

Amanita regalis

Amanita regalis

A to królewicze w pełni urody swych gorzkoczekoladowych kapeluszy:

Amanita regalis

Amanita regalis

Amanita regalis

Amanita regalis

Oto panujący król:

Amanita regalis

Amanita regalis

i starzy królowie:

Amanita regalis

Amanita regalis

Amanita regalis

Amanita regalis

Zważywszy, że muchomor królewski jest wpisany na  Czerwoną Listę  jako gatunek  narażony na wymarcie – dobrze, że  możemy się jeszcze cieszyć się  spotkaniami z tym  królewskim grzybkiem  😛

I oby tak było zawsze 🙂

Detektor modrzewi albo co widzi aparat, czyli …

… kaprysy głębi ostrości 😛

Ad. detektora modrzewi – to słowo „detektor” jest żywcem wzięte z mojej branży, jakem chemik, tak słowo detektor w mojej praktyce laboratoryjnej towarzyszyło mi  na co dzień … 🙂 Rzekłabym też inaczej – wykrywacz, ale to słowo z kolei kojarzy się silnie z „wykrywaczem kłamstw” a tu raczej nie o taki kontekst się rozchodzi 😉

A zatem – jest to  grzybek o tak ściśle  ukierunkowanych upodobaniach mikoryzowych, że gdy tylko go ujrzę, podnoszę wzrok sponad ściółki i co widzę? Ano, modrzewie 🙂 😮 😛

Ad. tego co widzi aparat – cóż, dopiero na ekranie komputera dostrzegam na pozornie (i chyba rzeczywiście ;-)) nieudanym zdjęciu coś, na co w naturze wzrok nie padł, co całkowicie  umknęłoby uwadze, gdyby nie to, że aparat „pokaprysił” podczas nastawiania ostrości Autofocusem,  dzięki czemu teraz widzę, że był tam jeszcze jeden grzybek!!! Ależ to zabawa z tą głębią ostrości 🙂

Co do tematu tego wpisu – głównym bohaterem jest tu maślak żółty Suillus grevillei występujący, jak podaje linkowana monografia Atlasu grzybów, wyłącznie pod modrzewiami, stąd ta pewność, że podnosząc wzrok sponad ściółki modrzewie najpewniej ujrzę nad sobą 🙂 A gdybym modrzewi nie ujrzała, należałoby się grzybkowi uważnie przyjrzeć, żeby nie było jakiej niespodzianki, poważnie to mówię 🙂 Przede wszystkim sprawdzić, czy aby na pewno ma rurki pod kapeluszem, a nie blaszki, a tak w ogóle to takich młodziaków nie zbierałabym, lepiej wybierać bardziej wyrośnięte 🙂

tu Suillus grevillei głównym bohaterem jest, a i trawka też ;-)

tu Suillus grevillei głównym bohaterem jest, a i trawka też 😉

tu przejścióweczka, czy Suillus grevillei jest tu najważniejszy, czy też ....

tu przejścióweczka, czy Suillus grevillei jest tu najważniejszy, czy też ....

... czy też ten oto grzybo-obywatel wychodzący z cienia ...

... czy też ten oto grzybo-obywatel wychodzący z cienia ...

a raczej zakamarków głębi ostrości poniższej, bądź co bądź nieudanej fotografii 🙂

Suillus grevillei kompletnie nieostry, ale ...

Suillus grevillei kompletnie nieostry, ale ...

😉 🙂 😮

Ognisty i piękny … :-)

Na początek – normalnie nie wyrabiam, wciąż mam zaległości z grzybkowymi gatunkami, które chciałabym pokazać w grzybowisku, a w międzyczasie z kolejnych wycieczek przywożę następne i następne do pokazania …. i nie wiem, co pokazać najpierw, a co później ….. W tym przypadku od przybytku aż głowa boli … 😦

Decyzja na dziś – pokażę znalezionego dziś i już rozpoznanego łuskwiaka ognistego – grzybek ten zauroczył mnie od pierwszego wejrzenia swoją urodą, barwą, pięknymi łuseczkami, piękny jest!

Czy fotki to oddadzą? No, nie wiem, bo jak zwykle, światełko było tylko takie jakie zastałam, ale gdy podam kilka szczegółów, gdzie i jak go wyszukać, może znajdziecie swoje własne Pholiota flammans i podobnie jak ja zauroczycie się nimi? 😛

Do znalezienia łuskwiaka ognistego potrzebne są: wilgotne miejsce, las iglasty lub z domieszką gatunków iglastych – bo w nich poszukać musimy leżących pni drzew iglastych lub spróchniałych pniaków, termin od lipca do października i odrobina szczęścia, by spotkać ten gatunek, co nie powinno być bardzo trudne, bo on jest dość częsty 🙂

Jeśli dostrzeżemy w w/w okolicznościach ślicznej złotożółtej barwy owocniki z efektownymi tej samej barwy łuskami, to będzie oznaczało, że szczęście nam dopisało! 😮

Pholiota flammans - kapelusz młodziutkiego grzybka

Pholiota flammans – kapelusz młodziutkiego grzybka

Pholiota flammans - trzon młodziutkiego grzybka

Pholiota flammans – trzon młodziutkiego grzybka

Pholiota flammans

Pholiota flammans

Pholiota flammans - sorry za ułamany kapeluszek ...

Pholiota flammans – sorry za ułamany kapeluszek …

…. ale dzięki temu można dostrzec jaskrawożółtą barwę miąższu, który  po przecięciu przebarwia się czerwonobrązowawo  🙂

Życzę wszystkim, którym się spodobał ten grzybek, spotkania ognistego i pięknego łuskwiaka 😮

Jak beżowa beza :-)

Porównanie z bezą zapożyczyłam od Znajomego, który polecił mi też kilka bardzo interesujących linków o tym gatunku, zamieszczę je tutaj 🙂

A czemu „beza”?  Gdy młodziutki, białoporek brzozowy jest jaśniutkokremowy jak beza, a starszy i wyschnięty  leciutki jak beza jest 😉

Jest bardzo charakterystyczny – rośnie wyłącznie na drewnie brzozowym, ma bardzo charakterystyczną postać, a w historii mojego grzybowania  jest jednym z pierwszych gatunków, które samodzielnie oznaczyłam właśnie dzięki wymienionym dwóch informacjom – gatunku żywicielskiego drewna i wyglądzie.

Ostatnio spotkałam białoporka pięknego dnia, 14 sierpnia, tego samego dnia, gdy rankiem znalazłam śliczną Ganoderma lucidum. Rósł w leśnym zagajniku przy cudnych łąkach nad rzeczką wijącą się jak wełna pośród tych łąk:

widok z leśnego zagajnika na nadwełniańskie łąki

widok z leśnego zagajnika na nadwełniańskie łąki

Piptoporus betulinus

Piptoporus betulinus

Piptoporus betulinus od spodu

Piptoporus betulinus od spodu

Piptoporus betulinus

Piptoporus betulinus

Do startu, gotowi …..

Cykl fotografii z dzisiejszego poranka chyba wyjaśni tytuł znakomicie 🙂

Jedno z drzew, które mijam po drodze do pracy, jest żywicielem żagwi łuskowatej. W kilku miejscach pnia właśnie wyrasta sierpniowe pokolenie owocników tego grzyba, które, wczoraj zauważone, fotografowałam dziś rano.

Żagiew łuskowata nie jest chyba zbyt lubianym grzybem, najczęściej widuję jej owocniki kopnięte lub utrącone. A chyba bardzo niewiele osób wie, że jest to grzyb jadalny! 🙂 Co prawda, walory kulinarne mają tylko młodziutkie owocniki, ale kto wie, może warto skosztować smak młodziutkiej żagwi łuskowatej … 🙂

Polyporus squamosus "w blokach startowych"

Polyporus squamosus "w blokach startowych"

Polyporus squamosus - te wystarowały nieco wcześniej ;-)

Polyporus squamosus - te wystartowały nieco wcześniej 😉

... i wcześniej ....

... i wcześniej ....

... a te ruszyły najwcześniej ...

... a te ruszyły najwcześniej ...

Wokół tych młodziutkich owocników latało mnóstwo owadów – myślę, że to właśnie poznane niedawno  na Chwastowisku warszawskim grzybiarki 🙂  Podjęłam mizerną próbę wykadrowania jednej z grzybiarek, która dała się złapać w kadr, niestety nie miałam z sobą DCR-ki 😦 A to błąd, poważny błąd 😦 Tę soczewkę powinnam mieć ZAWSZE przy sobie!

grzybiarka na Polyporus squamosus

grzybiarka na Polyporus squamosus

Przystojniak, a tyle w nim goryczy … ;-)

Grzybek ten, jak najprawdziwsza  żółć, gorzki, a rosnąć sobie upodobał na kwaśnym podłożu pod sosnami, świerkami i pachnie przyjemnie 🙂 Ale nie dajmy się zwieść przystojniakowi, jak wielu niedoświadczonych grzybiarzy się zwodziło już nie raz i całe koszyki goryczaka żółciowego z lasu wynosiło 😉

Choć naprawdę ładnie wygląda ze swoim pękatym, eleganckim trzonem i zgrabnym, matowym, płowobrązowym kapeluszem, to jednak różowawe pory (ich barwa zmienia się z wiekiem owocnika, od szarobiałych, poprzez różowiejące do cielistobrązowych), a przede wszystkim wyraźnie widoczna brązowa siateczka na trzonie ostrzeże nas przed tym pełnym goryczy gatunkiem 🙂 Smak zaś upewni, wystarczy przytknąć do języka kawałek miąższu owocnika 😦

Goryczak żółciowy jest trujący, ale jak to bywa z tak gorzkimi w smaku grzybkami, zjeść go nie sposób, więc  możliwość zatrucia się nim jest niezmiernie  nikła. Co innego, gdy choćby jeden owocnik śmiertelnie trującego muchomora sromotnikowego o wcale nie podpadającym smaku w potrawie się znajdzie 😦 Ale, że muchomory odróżniają się od innych gatunków charakterystyczną POCHWĄ u podstawy trzonu (odróżnienie od gołąbków) i ZAWSZE niezależnie od wieku owocnika białymi blaszkami (odróżnienie od pieczarek), to naprawdę nie powinniśmy się pomylić, by zebrać go do koszyka.

Nie można jednak zapomnieć o innych jeszcze trujących gatunkach, trujących zasłonakach, strzępiakach, hełmówkach, czubajeczkach, krowiakach i innych, warto poznawać grzybków gatunki różne, ale zawsze jednakowo ostrożnie podchodzić do zbierania, jeśli czegoś nie wiemy, jakiegoś gatunku nie znamy.   Szczególne zasadzki szykują na nieostrożnych grzybiarzy te gatunki, których hymenofor zbudowany jest z blaszek. Nie ma żartów z grzybkami, każdy powinien z tego sobie zdawać sprawę.

Natomiast każdy z nieznanych nam gatunków, niezależnie od tego, czy jadalny, czy niejadalny, czy trujący, powinien pozostać w lesie i rosnąć sobie tam bez przeszkód, bo każdy gatunek jest potrzebny dla zachowania  różnorodności przyrodniczej naszych lasów, różnorodności otaczającej nas przyrody 🙂

Tylopilus felleus - gorzkie trojaczki ;-)

Tylopilus felleus - gorzkie trojaczki 😉

Tylopilus felleus - rzut oka na powierzchnię kapelusza

Tylopilus felleus - rzut oka na powierzchnię kapelusza

Tylopilus felleus z lekkim naciskiem na brązowo-siateczkowy trzonek

Tylopilus felleus z lekkim naciskiem na brązowo-siateczkowy trzonek

a tu Tylipolis felleus "od trzonka strony" ;-)

a tu Tylopolus felleus "od trzonka strony" 😉

Bardzo osobiście …

… o mojej pierwszej znalezionej i poznanej na żywo lakownicy lśniącej Ganoderma lucidum

O różnych gatunkach sobie ostatnio marzyłam i niektóre z nich gdzieś bliżej lub dalej od domu znajdowałam, ale nawet nie marzyło mi się  spotkanie z lakownicą lśniącą … Czemu? Ano po kilku „falstartach”, gdy jakieś zwyczajne pniarki miały tak lśniącą skórkę,  że myślałam sobie o nich – może to właśnie TO …, ale one nigdy nie posiadały tego, co dla tej lakownicy jest niezmiernie istotne – charakterystycznego trzonu … Niestety, były tylko zwyczajnymi pniarkami … Ale, dość o pniarkach, o lakownicy lśniącej ma być 🙂

Wczoraj, wycieczka zaplanowana na cały dzień, start z punktu zero o godzinie 8:03, przejazd kilkuset metrów, po drodze jakaś kruchaweczka, jakiś śluzowiec, wszystkim im skrupulatnie poświęcam czas zdjęciowy i w pewnym momencie, ok. godziny 8:30 wzrok mój pada na „coś” na przydrożnym pniaku. „Pewnie to jakiś kolejny krowiak aksamitny” pomyślałam, ale podeszłam bliżej i już zaczęła mi „podpadać” wyraźnie błyszcząca powierzchnia tego owocnika … Bliższe oględziny po odgarnięciu gęsto zarastających to miejsce krzewów, roślin, istna plątanina gałęzi, pędów, liści … jejku, to MUSI BYĆ Ganoderma lucidum!!!!! 🙂 😮

I tu już będzie bardzo osobiście – radość ze spotkania lakownicy lśniącej towarzyszyła mi podczas całej wycieczki, nie straszne były mi ŻADNE przeszkody, jakie dość niespodziewanie napotykałam na swojej drodze …  Radość pogłębiła się jeszcze, gdy potwierdzono moje rozpoznanie i tak naprawdę radość ta trwa jeszcze do dziś! 🙂

Ile radości ze spotkania jednego takiego grzybka!!!

Jest to nowy dla mnie gatunek, piękny i bardzo oryginalny grzybek, do tego rzadki i podlegający ochronie, a do tego, jak to często bywa ze spotkaniami rzadkich gatunków – spotkany całkiem niespodzianie, ten spotkany w miejscu, w pobliżu którego latem bywa bardzo wiele osób – jest to pobliże plaży nad ślicznym jeziorkiem … Ależ radość,  wiele radości … 😮

Mniej więcej tak wyglądało pierwsze spojrzenie na tego grzybka, ledwie prześwitywał spośród gałęzi i liści:

Ganoderma lucidum

Ganoderma lucidum

Tak wygląda pięknie lśniąca skórka owocnika lakownicy lśniącej:

Ganoderma lucidum

Ganoderma lucidum

A tak wygląda owocnik lakownicy lśniącej „z profilu” ze swoim charakterystycznym trzonem:

Ganoderma lucidum

Ganoderma lucidum

« Older entries