Ten grzybek mówi nam „do widzenia” …

Czernidłaki to niezmiernie ciekawe grzybki, ładne, często tak krótkotrwałe, że w czasie jednej wycieczki przez kilka godzin obserwuję jak z ładnie rozwiniętego grzybka zostaje resztka ulegającego autolizie owocnika 😦

Dziś spotkałam jakieś czernidłaczki w fazie, jakby chciały mi powiedzieć „do widzenia”, „do zobaczenia”, „wróć tu, jak wyrośnie kolejne pokolenie”, „tylko się nie spóźnij, bo nie zastaniesz nikogo …” …

Coprinus sp.

Coprinus sp.

Nie znam gatunku tego czerniadłaka, ale może dowiem się tego, jeśli osobie, która wykonuje badania mikroskopowe dostarczę odpowiedni do oznaczenia materiał 🙂 Może wtedy z Coprinus sp. stanie się czernidłakiem znanym z imienia i nazwiska 🙂

A ja też mówię „do widzenia” … Będę przez tydzień bardzo blisko z grzybkami, ale daleko od netu, a nawet jeśli net będzie pod ręką, to nie będę mieć czasu na to, by do niego zaglądać, będę się uczyć, uczyć, uczyć, grzybki poznawać, ciekawe, jakie efekty z tej mojej nauki będą 🙂

Przez to speiszyłam się bardzo z moimi zawodowymi sprawami, kosztem pracy po 10 h na dobę, pracy w soboty, żeby zdążyć i móc wygospodarować tydzień czasu na moje ulubione grzybkowania, tym razem w postaci dawki solidnej grzybkowej nauki 🙂

A zatem do widzenia, do napisania, do czytania, do oglądania za tydzień … 🙂 😮 😛

Będę tęsknić, ale tydzień szybko minie 🙂

Reklamy

Nieco zasmucony … i wcale nie wygląda jak grzybek …

… bo na pierwszy rzut oka może budzić skojarzenia ze śluzowcem jakimś, a jednak to jest grzybek – drobnoporek sproszkowany 🙂

Ta zdobycz ucieszyła mnie bardzo dziś, chociaż najpierw bardzo mnie ucieszył znaleziony przepiękny dorodny ozorek dębowy, wspaniały potrójny owocnik! Ale ten grzybek MA coś wspólnego z ozorkiem, a mianowicie to, że tak samo jak ozorek dębowy jest grzybkiem rzadkim – kategorię R na Czerwonej Liście grzybów otrzymał.

Rośnie on na substracie iglastym, mój dziś znaleziony na pniaku świerkowym sobie znalazł wikt i opierunek 😉

A jednak coś mu nie za wesoło, jakiś taki zasmucony, że aż łzawymi kropelkami się pokrył 😦

Oligoporus ptychogaster

Oligoporus ptychogaster

Ale zaraz obok rósł sobie inny drobnoporek w zgoła innym, chyba nie tak smutnym nastroju 😉

Oligoporus ptychogaster

Oligoporus ptychogaster

Mnie też będzie smutno być tydzień niemal bez dostępu do mojego grzybowiska, bez dostępu do netu, do blogów, do for …. ale o tym za chwilę ….. 😦

Hmm, opieńka … jakaż to?

Może ktoś mi pomoże? Proszę 🙂 Nie jestem mocna w opieńkach, rozpoznaję rodzaj, ale co dalej …. Oczywiście od czego atlasy, internet, forum … ale może tym razem tu padnie podpowiedź dla mnie cenna i nauka 🙂

Foto-wiązkę opieniek przywiozłam dziś z sobą z krótkiej wycieczki, krótkiej, bo pewne obowiązki mnie wzywały do domu, a oprócz tego muszę się spakować, bo … ale o tym później 🙂

A zatem, czy ktoś wie, co to może być za opeńka, którą,  a raczej opieńki, które znalazłam dziś rosnące na sośnie?

Armillaria sp. na sośnie

Armillaria sp. na sośnie

Armillaria sp. na sośnie

Armillaria sp. na sośnie

Szyszkowaty pod bukami 2

Już było w moim grzybowisku o szyszkowatych pod bukami, znalazłam je pierwszy raz roku temu, a jako bukowe mikoryzaki w tym roku pojawiają się ponownie! 🙂 Śliczne są! 😮

Amanita strobiliformis - tu rośnie :-)

Amanita strobiliformis - tu rośnie 🙂

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

To wszystko jest jeden i ten sam grzybek, fotografowany przeze mnie pracowicie z wielu stron, taki to miałam szyszkowato-muchomorkowy poranek po drodze do pracy … a jak miło się potem pracowało, wiedząc, że jak tylko wrócę do domu, będę oglądać na ekranie laptoka mojego ślicznego … 🙂

Własna dzieżka pomarańczowa? I jeszcze …

… o tym,  jak GO się ze mną w ciuciubabkę bawiła 😉

Oj, bawiła się, bawiła 😦 GO rządzi mną jak chce, kiedy JA nią zacznę rządzić, nie wiem 😉 😦

Chyba za mało zdjęć zrobiłam poszczególnym domniemanym dzieżkowym owocniczkom – nota bene, jeśli to faktycznie dzieżka pomarańczowa to jest ona pierwszą, jaką znalazłam w jednym ze swoich ulubionych lasów 🙂 – z wykonanych 2-6 fotek poszczególnych owocniczków niewiele mam do wyboru, ale grę w ciuciubabkę mam czym zilustrować na przykładzie takiego oto owocniczka:

obiekt do zabawy w ciuciubabkę ;-)

obiekt do zabawy w ciuciubabkę 😉

A teraz ilustracja samej zabawy, zaznaczam, że fotografie pokazuję w kolejności chronologicznej 🙂 Zdjęcia wykonywane z użyciem soczewki DCR-250:

domniemana Aleuria aurantia - fotografia nr 1

domniemana Aleuria aurantia - fotografia nr 1

domniemana Aleuria aurantia - fotografia nr 2

domniemana Aleuria aurantia - fotografia nr 2

domniemana Aleuria aurantia - fotografia nr 3

domniemana Aleuria aurantia - fotografia nr 3

Przede wszystkim to jeszcze rzec trzeba, że strasznie maleńka ta GO była, tym bardziej to musi być sztuka wielka – wyostrzyć obiekt według swojego uznania, a jednocześnie „wyciszyć” tło, jejku!

Powyżej pokazuję malutki, młodziutki owocniczek, który miał raptem kilka milimetrów średnicy, poniżej pokażę owocnik, którego średnica jest już znaczniejsza, szczególnie widać to przez porównanie z połówką skrzydlaka klonu 🙂 Tego już sobie fotografowałam „normalnie” 😉 bez DCR-ki, za duży na to był:

Domniemana Aleuria aurantia obok skrzydlaka klonu

Domniemana Aleuria aurantia obok skrzydlaka klonu

Poczuł bluesa albo odrobina wiosny we wrześniu …

… czyli wrześniowy zawilec gajowy 🙂

Zawilec we wrześniu? No, to on naprawdę MUSIAŁ poczuć bluesa! 🙂

To już trzeci rok z rzędu, jak spotykam zawilce gajowe późnym latem, na przełomie lata i jesieni, zawsze chociaż jednego kwiatuszka gdzieś uświadczę. I w tym roku dziś to właśnie nastąpiło, taki oto kwiatuszek ku słoneczku i ku mnie główkę wychylił 🙂

A trzeci rok z rzędu, bo chociaż one na pewno co roku się tak wrześniowo-pojawiały, to mnie wtedy po lasach nie bywało 😉

wrześniowy Anemone nemorosa

wrześniowy Anemone nemorosa

I takim oto sposobem pierwsza roślinka dostała się na moje grzybowisko, między te wszystkie grzyby 😉

***

Przeglądając zeszłoroczne zdjęcia natrafiłam na dowód rzeczowy tego, iż w zeszłym roku zawilce też czuły wiosennego bluesa we wrześniu 😉 Oto zawilec gajowy Anemone nemorosa A.D. 2008 🙂

Anemone nemorosum A.D. 2008 :-)

Anemone nemorosa A.D. 2008 🙂

😛

O ozorkach dębowych już było …

… ale nie było o ich amatorach 😛

Przesympatyczne żuki leśne, inaczej żuki gnojarze, poza swą zwykłą strawą, która jest wyraźnie uwidoczniona w ich nazwie (tej drugiej 😉 ) najwyraźniej lubią sobie podjadać te grzybki, ozorki dębowe 🙂 I w nosie mają ochronę przyrody 😉 wszak ozorek dębowy jest gatunkiem prawnie chronionym, ale cóż, żuki gnojarze mogą tego ludzkiego prawa nie przestrzegać, bo skąd to nawet mają wiedzieć o takich ludzkich zakazach i nakazach 😉

A zważywszy, że ludzie ogromną krzywdę potrafią żukom gnojarzom i innym leśnym żukom zrobić, pozostawiając w lesie puszki po piwie, do których żuki wchodzą zwabione zapachem resztek piwa, a potem wyjść nie mogą, okropność! Kiedyś z takiej puszki wytrząsnęłam około 50-60 żuków!!! 😦 Teraz zabieram z lasu każdą napotkaną w nim pustą  puszkę po piwie!!! A najpierw ją opróżniam z żuków!!! 😦

Ale żeby nie było tylko tak smutno i tragicznie wrócę do tematu ozorków i żuków „ozorkowych łasuchów” 🙂

Jak chodzi o ozorki, w tym roku wędruję poznanymi w zeszłym roku ozorkowymi ścieżkami i przekonuję się, że na pniakach czy drzewach, które w zeszłym roku były zasiedlone przez ozorki w tym roku one nie wyrastają, natomiast wyrastają na innych sąsiednich pniakach, drzewach. Jak dotąd nie spotkałam ozorka na tym samym żywicielu co w zeszłym roku, ale kilka stanowisk mam jeszcze do odwiedzenia. Poza tym od tej reguły zawsze może być jakiś wyjątek, będę sobie w dalszym ciągu zbierać te swoje obserwacje 🙂

A jak chodzi o żuki, to na zdjęciu pokażę takie dwa łakomczuszki, jak pałaszują ozorka tak, że już z niego prawie nic nie zostało 😉

Oto pniak po sporym dębie, który kiedyś tu rósł, w zeszłym roku na nim nie było ozorka.

Oto pniak po sporym dębie, który kiedyś tu rósł, w zeszłym roku na nim nie było ozorka.

W tym roku rośnie tu piękny Fistulina hepatica :-)

W tym roku rośnie tu piękny Fistulina hepatica 🙂

A tego Fistulina hepatica pałaszują ze smakiem dwa żuki leśne (Geotrupes stercorarius))

A tego Fistulina hepatica pałaszują ze smakiem dwa żuki leśne (Anoplotrupes stercorosus))

Życzyłam więc żuczkom „Smacznego!” i poszłam dalej 🙂 A maleńki kawałeczek dalej, po drugiej stronie drogi, pod sosnami, rosły sobie prześliczne Cauliflower mushroom siedzunie sosnowe 😛 I tak to się układa, tak to się plecie i przeplata, tu kiedyś rosły piękne dęby, teraz ozorki ubarwiają pniaki po tych dębach, a kawałek dalej rosną teraz strzeliste sosny, a pod nimi „siedzą sobie” siedzunie sosnowe 🙂

Na wierzbie, ale nie gruszki ;-)

Tak, tak, nie gruszki na tej wierzbie dostrzegłam dziś, tylko żółciaki siarkowe 🙂 Wielka szkoda, że w stanie jak na konsumpcję nieco starszawym, bo grzybki te można smakowicie zajadać, ale muszą być młodziutkie, świeżutkie, są wówczas smaczne i soczyste, a ich smak i konsystencją porównać można do mięska krabów 😛 Mniam!

Tylko jedna rzecz – BARDZO WAŻNA – na surowo żółciak jest trujący, można go spożywać po odpowiednim przygotowaniu – odmoczeniu i obróbce cieplnej.

Te żółciaki, które dziś spotkałam do konsumpcji, jako rzekłam, już ździebko za stare, ale w sam raz na to, by pokazać, jakich żółciaków już do zjedzenia nie zbieramy 🙂

Jakby co, to powiem, że te młodziutkie, które zebralibyśmy na żółciakową kolacyjkę muszą być ślicznie soczyście pomarańczowe, miękkie, a po uszkodzeniu puszczać sok. Tego soku to się trzeba pozbyć, należy żółciaka pokroić w plasterki, zalać wodą i lekko przycisnąć, żeby nie wypływały. Powinny tak się odmaczać jakieś 2 godzinki, a potem hulaj duszo kulinarna! W panierce usmażone, z bazylią, na pizzę, tartę albo i w kosteczkę do jajeczniczki dodane, pychotka 🙂

Byleby tylko za bardzo się nie objeść, ja tak miałam, aż za bardzo sobie podjadłam i troszeczuchnę zaniemogłam następnego dnia 😦 Ale z umiarem – jak najbardziej. Przepisy polecam na Bio-Forum w dziale „W kuchni” 🙂

Moje dzisiejsze żółciaki wyglądały sobie tak:

Laetiporus sulphureus na wierzbie

Laetiporus sulphureus na wierzbie

Laetiporus sulphureus na wierzbie - ten dolny

Laetiporus sulphureus na wierzbie - ten dolny

Laetiporus sulphureus na wierzbie - ten dolny raz jeszcze

Laetiporus sulphureus na wierzbie - ten dolny raz jeszcze

Laetiporus sulphureus na wierzbie - środkowy

Laetiporus sulphureus na wierzbie - środkowy

Laetiporus sulphureus na wierzbie - i ten górny

Laetiporus sulphureus na wierzbie - i ten górny

Imponujące te żółciakowe falbany, prawda? 🙂

Kolej na cytrynowego :-)

Muchomora cytrynowego 🙂

A tak naprawdę chcę dać znać życia, pokazać,  że żyję, choć prawie nie wiem, jak się nazywam 😦

Pracuję po 10 h na dobę,  z podróżą wychodzi to 12,5 h na dobę poza domem, a gdzie tu las, grzyby, wycieczki, szukanie, fotografowanie, poznawanie …. a wrzesień mija ….. 😦

Tak więc króciutko dziś i tylko jedna fotka muchomora cytrynowego, w ujęciu pd spodu, trzon, pochwa, pierścień i uwierzcie, to JEST muchomor cytrynowy 😉

Amanita citrina

Amanita citrina

Muchomorkowe oseski, cz. 4 :-)

11.09.2010 – uzupełniam wpis o muchomorze sromotnikowym dwoma linkami, pokazuję tam, że muchomora sromotnikowego nie można pomylić z czubajką kanią, a można pomylić z gołąbkiem i dlaczego

Muchomor sromotnikowy versus gołąbek

Burzenie mitów (o myleniu muchomora sromotnikowego z czubajką kanią)

***

Nareszcie znalazłam chwilkę (co nie jest łatwe, gdy sezon grzybowy w pełni, a i pracy pozagrzybowej sporo w tym tegorocznym wrześniu) i odszukałam zeszłoroczne zdjęcia muchomora zielonawego (inaczej sromotnikowego) Amanita phalloides w stadium oseskożłobko-przedszkola, by pokazać, jakiego to muchomora należy się na pewno bardzo, bardzo wystrzegać, aby nie popełnić tej ostatniej w życiu grzybowej pomyłki …. 😦 Muchomor zielonawy, jak również muchomory wiosenny, jadowity, plamisty to te gatunki, które są śmiertelnie trujące 😦

Powiadają, że ludzie mylą muchomory zielonawe z gołąbkami, jeśli ktoś nieostrożny nie zwróci uwagi na obecność pochwy, a pierścień już na tyle zaniknie, że ktoś go nie zauważy, a charakterystycznych dla wielu muchomorów łatek na kapeluszu ten muchomor najczęściej nie ma – i nie przyglądając się bliżej grzybkowi zetnie sam kapelusz … Ścinanie samych kapeluszy gatunków” muchomoropodobnych” jest niedopuszczalne, nie daje to możliwości oceny, czy owocnik posiadał pochwę i pierścień, a od tego to już tylko krok do śmiertelnie niebezpiecznej pomyłki. Wcale nie chcę straszyć, chcę tylko napisać to, co już wielu przede mną pisało i wielu po mnie napisze – nie wolno popełnić nieostrożności przy zbieraniu grzybów możliwych do pomylenia z muchomorem sromotnikowym, czemu, to już pisałam wyżej … 😦

Niektórzy mylą muchomora zielonawego z gąską zielonką, ale to tylko wówczas jest możliwe, gdy delikwent kandydat na umarlaka nie wie, że gąska zielonka ma żółty trzon i blaszki, a muchomor zielonawy ani jednego, ani drugiego żółtego nie posiada, tylko białe blaszki i najwyżej żółtawy albo zielonawy trzon. A w dodatku tam gdzie rosną gąski zielonki, raczej nie pojawi muchomor sromotnikowy i odwrotnie, do tego jeszcze termin występowania różni się.

Tak więc znajomość gatunku i wiedza, znajomość i wiedza po trzykroć, a oprócz tego OSTROŻNOŚĆ I ROZWAGA.

Po tej porcji nauki ostrożności i rozwagi porcja na zajęcia praktyczne – mała szkoła rozpoznawania muchomora sromotnikowego od oseska 🙂

Oto scenka rodzinna, muchomorko-zielonawe rodzeństwo w nieco różnym wieku:

Amanita phalloides "rodzinnie" ;-)

Amanita phalloides "rodzinnie" 😉

Nawet tak młode owocniki nie mają łatek na kapeluszu, niekiedy muchomor sromotnikowy posiada te łatki, ale najczęściej ich nie ma – a potem te pomyłki, gdy nieostrożnie …. jak już wyżej opisałam …. 😦 Dodatkowo – muchomor z nazwy „zielonawy” ma raczej oliwkowozielonawy kolor kapelusza, który silnie płowieje z wiekiem.

A oto młodzik solo, widać pochwę? Widać! To jest ten ważny bardzo detal budowy Amanita phalloides, jak również innych muchomorów.

Amanita phalloides młodzik solo :-)

Amanita phalloides młodzik solo 🙂

Teraz nieco starszy okaz muchomora zielonawego, wciąż zwracam uwagę na bardzo ważny detal – pochwę u podstawy trzonu, wciąż pięknie i wyraźnie jest ona widoczna 🙂

Amanita phalloides tylko troszkę starszy od poprzedniego

Amanita phalloides tylko troszkę starszy od poprzedniego

I jeszcze zbliżenie na ten tak szalenie istotny szczegół budowy:

Amanita phalloides - trzon i pochwa u podstawy trzonu z bliska

Amanita phalloides - trzon i pochwa u podstawy trzonu z bliska

Dorosłego – przystojnego i pięknego muchomora zielonawego pokażę „jutro” 🙂

***

11.09.2010 – pokazałam go, ale  dopiero po roku, linki podaję na początku tego wpisu.