Nie tylko niezwykły grzybek …

… bo historia znalezienia jednego z „moich” gwiazdoszy – gwiazdosza rudawego – też niezwykła 🙂 Zaczęło się od zagubienia aparatu komórkowego … a skończyło na znalezieniu grzybka podczas prób odnalezienia tej „komórki”, którą nota bene też po jakiejś chwili odnalazłam … Gdybym nie zagubiła tej komórki, to nie znalazłabym grzybków, zbiegi okoliczności są niekiedy naprawdę niezwykłe, niemal tak niezwykłe, jak znajdowane dzięki nim grzybki! 😛

Gwiazdosze są jednymi z najbardziej oryginalnych grzybów – ich kształt w niczym nie przypomina „typowego” grzyba z kapeluszem na trzonku, popatrzcie sami:

Geastrum rufescens - gwazdosz rudawy

Kształt gwiazdoszy wypracowała natura po to, żeby główka, w której mieszczą się zarodniki mogła znaleźć się powyżej poziomu gruntu, dla lepszego efektu rozsiania zarodników przez wiatr.  Gwiazdosze początkowo mają postać kulistawą, na szczycie stożkowato uwypukloną  i są zagłębione w ziemi. Gdy rosnąc wydostają się na powierzchnię zewnętrzna osłona tzw. egzoperydium pęka  i odgina się – w ten sposób powstają gwiaździste ramiona, które wynoszą główkę – to ta część osłonięta endoperydium – ponad poziom gruntu.

8 Komentarzy

  1. chwastowisko said,

    6 grudnia 2009 @ 17:58

    Świetny jest. 🙂 Gwiazdosze chyba już tak mają z natury rzeczy, że znajduje się je wtedy, gdy szuka się czegoś innego. U mnie było tak samo. 😉

  2. grzybowisko said,

    6 grudnia 2009 @ 18:15

    😉
    Oglądałam kiedyś Twojego cudnego gwiazdosza potrójnego, dziś zajrzałam ponownie http://chwastowisko.wordpress.com/2009/04/08/gwiazdosz-potrojny1/#comments 😛

    Tam u Ciebie opowiedziałam, tu w skrócie powtórzę, jak znalazłam innego z moich gwiazdoszy – gwiazdosza prążkowanego, gdy na wspólnym spacerze mój mąż szperał w menu komórki (i znów wątek komórki się przewija 😉 ) żeby coś udoskonalić w korzystaniu z opcji GPS 🙂 Ja czekając na niego szłam powolutku i ….. znalazłam gwiazdosze prążkowane 😛

    Następnym znów coś zamotam z komórką, to może jakieś kolejne gwiazdoszki pokażą się moim oczom 😉

  3. chwastowisko said,

    6 grudnia 2009 @ 18:27

    Byłam wtedy w szoku, rósł parę metrów od niesłychanie ruchliwej ulicy! A czarek, których wtedy tam szukałam, ani śladu. 😉
    Koniecznie musisz coś czasem zrobić z komórką, albo Twój mąż – wyraźnie widać, że gwiazdosze mają do niej słabość. 🙂

  4. Filu said,

    6 grudnia 2009 @ 21:22

    Zaczynam się zastanawiać, czy to nie czasem jakiś szwindel, wydeptałem naprawdę sporo kilometrów na grzybobraniach i nigdy, napiszę jeszcze dużymi literami NIGDY, nie trafiłem na coś chociażby zbliżonego kształtem do tego co pokazałaś w tym, czy paru ostatnich wpisach.
    Jak szukać takich grzybów, gdzie, komu zaprzedać duszę? 🙂

  5. grzybowisko said,

    6 grudnia 2009 @ 22:17

    Filu, powiem Tobie, ile lat latam za grzybkami i ile gwiazdoszy przez ten czas znalazłam – latania 2 lata, a stanowisk gwiazdoszy 3 – słownie trzy 😉 Sama czasem się zadziwiam, że mi się chce, ale te 1,5 stanowiska gwiazdosza na rok wynagradza wszelkie trudy 😉 😉 😉

    Najkrócej można powiedzieć, że potrzeba duuuużo czasu, duuuuużo cierpliwości, duuuuużo wytrwałości, duuuuużo szczęścia, żeby po przewędrowanych kilometrach, we właściwym czasie w TAKIE miejsce trafić, kolejne duuuuużo szczęścia, żeby TO zauważyć, czasem to może prościej wygrać milion w totka 😉

    A czasem trafia się tak niespodziewanie, że aż dziw, jak łatwo poszło 😛 Tak było z moimi berłóweczkami w lipcowy poranek przed pracą, ni z tego ni z owego nagle przede mną berłóweczki, gdy po drodze do pracy zajrzałam do pewnego ogrodu w pobliżu ….. Pisałam tu już o tym lipcowym poranku …. July morning jak z napiękniejszych snów Basi grzybiarki 🙂
    🙂

  6. jacekk said,

    31 grudnia 2009 @ 14:58

    cudny gwiazdosz!!!
    widać, za dużo siedzę w domu, a za mało w krzakach i jeszcze go nie ujrzałem.

  7. grzybowisko said,

    2 stycznia 2010 @ 15:18

    A ja to się trochę martwię, że może za dużo po krzakach siedzę grzybów pod nimi szukając, bo szukanie grzybów jest jak narkotyk, wciąga, uzależnia i świata poza nimi się nie widzi 😉

  8. grzybowisko said,

    3 stycznia 2010 @ 9:55

    Ale tak bardziej na poważnie 🙂
    Swoje gwiazdosze znajduję w okolicach jezior i małej rzeczki, w lasach w pobliżu nich rosnących.
    Opisywanego powyżej gwiazdosza rudawego znalazłam przy pniaku dębowym pozostałym po sporym dębie. Po dawnych dębach pozostały tam teraz tylko pniaki, a w miejscu tym obecnie rośnie sosna w fazie chyba tyczkowiny i leszczyna. Co ciekawe, za pierwszym razem, gdy poszukiwałam zagubionej komórki znalazłam owocniki tylko przy jednym pniaku dębowym, ale przy powtórnej wizycie obejrzałam niemal każdy tamtejszy pniak dębowy i przy wielu z nich, właśnie PRZY TYCH PNIAKACH znajdowałam kolejne gwiazdosze – od jednego do czterech gwiazdoszy przy poszczególnych pniakach. To upewniło mnie, że jest to mocne stanowisko i zachęca to do zaglądania tam w następnych sezonach na kolejne obserwacje.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: