Dziewanna i …

Ten czerwcowy dzień bez wycieczki byłby dniem straconym …. Nie udało się być w lesie od świtu, ale udało się od wczesnego poranka, nie udało się być do zmierzchu, ale udało do wczesnego wieczora 🙂 Wszak to był jeden z najdłuższych dni w roku 🙂

Jednym z ostatnich wrażeń było spotkanie dziewanny i … Kim jest ten sześcioodnóży owadzik, który dzielnie wspinał się po kwiatkach dziewanny? 🙂

Verbascum sp. i ....

Verbascum sp. i ....

i ....

Reklamy

Jak kawior :-) (było Kolej na …. hmm?)

A to śluzowiec  🙂 (było Śluzowca oczywiście 🙂 )

Rado, zostałeś autorem tytułu tego wpisu o przypuszczalnym zlepniczku walcowatym 🙂 Pozwoliłam sobie zmienić tytuł tego wpisu po przeczytaniu Twojego celnego bardzo porównania prezentowanego tu śluzowca do kawioru 🙂 Dziękuję  😛

Okoliczności zeszłorocznych wakacji lipcowych …  kilkadziesiąt kroków od domu, w którym mieszkaliśmy, nieco w dół ku potoczkowi, łące, świerkowemu borowi … Jakże żywe wspomnienie, widzę to miejsce, czuję zapach i łagodne tchnienie wiatru, lekki chłodek poranka i radość początku cudownego letniego dnia obiecującego niezwykłe wrażenia … Przechodzę koło pniaka i cóż widzę? Taką oto bryłkę, zlepek drobnych połyskujących z lekka kuleczek:

przypuszczalny zlepniczek walcowaty

spojrzenie z bardzo bliska na kuleczki zlepniczka 🙂

A znalazłam go na tym oto pniaku porośniętym przez jakieś prastare huby, tak „zakręcone”, że aż trudne dla mnie do rozpoznania:

przypuszczalny zlepniczek walcowaty rośnie na górnej powierzchni pniaka

Wakacyjne grzybki już wspominałam onegdaj, zaraz jak wróciłam, trzeba by się cofnąć do archiwum sierpniowego 🙂

U mnie takich nie ma …

A tam są, pytanie gdzie? … Zeszłoroczne wakacje, cudnie słoneczny lipcowy dzień, łąka nad potokiem, a na niej …

impresja w pomarańczu i seledynie

To któryś z jastrzębców, szczególnie urodziwy, dla mnie zachwycający 🙂 Oczywiście zachwycający kwiat, zdjęcia nie mnie oceniać 😉

Raj motyli :-)

Nim rozpoczną się nowe wakacje oto wspomnienie z poprzednich wakacji. Mam jeszcze kilka „nierozliczonych” wspomnień z cudownych zeszłorocznych wakacji … Jedno z tych wspomnień to istny raj motyli, czy jesteście w stanie odgadnąć, gdzie mogłam napotkać coś tak niezwykłego?

motyli raj - odsłona pierwsza

odsłona druga

odsłona trzecia

Błękitna i troszkę nieśmiała … ;-)

Jak to dzieweczka 😉 Łątka dzieweczka? 🙂 Czy dobrze ją rozpoznaję? Możemy obejrzeć,  jak wygląda ta moja dzieweczka, tylko szczegóły główki nieznane są, bo moja ważka skryła główkę za liściem pokrzywy.

nieśmiała błękitna .... łątka dzieweczka?

Znaleziona 13 czerwca nad takim oto niewielkim zbiornikiem wodnym 🙂

tu mieszka moja ważka

Niebieska, połyskliwa, wielkoskrzydła ….

….. piękna 🙂

Ważka to jakowaś, napotkana w miejscu, gdzie jeszcze  niedawno woda powodziowa królowała … Jednak właśnie takie tereny potencjalnie zalewowe potrzebne są do tego, by woda mogła się tam rozlać nie zagrażając przy tym ludziom i ich domom, czyż nie?

Czy to jak zwykle w tym miejscu, czy też z przyczyny tego szczególnego w tym roku nawodnienia oglądałam tam mnóstwo takich pięknych niebieskich wielkoskrzydłych ważek. Jakaż to ważka?

niebieska, połyskliwa, wielkoskrzydła ...

W innym  miejscu innego dnia spotkałam łątkę dzieweczkę (takie mocne moje domniemanie po obejrzeniu tejże ważki), czeka w kolejce do grzybowiska, jednak tę jako nieoznaczoną zamieszczam pierwszą.

Letnie popołudnie w lesie :-)

Nie wiem, jak Wam, ale mnie ten tydzień nie zaczynał się najlepiej 😦 W dniu, gdy przypomniałam sobie o rocznicy grzybowiska okropnie bolała mnie głowa 😦 Wczoraj zasypiałam nawet w ciągu dnia, ratowałam się kładąc się spać najszybciej jak to było możliwe, po wcześniejszym leżakowaniu na tarasie z widokiem na ogród 🙂 Za to dziś, po taaakim wypoczynku obudziłam się w zupełnie innym nastroju, dzień minął cudnie, byłam sprawna umysłowo i fizycznie i … postanowiłam to wykorzystać! Jak? Ano w ulubiony dla mnie sposób, po pracy pojechałam do lasu i pospacerowałam w nim aż do wieczora 😛 A ściślej mówiąc do godziny 19, bo letnie wieczory są bardzo długie, trwają niemal do 22, ale ja polasowałam sobie do 19 i już to było cudowne 🙂

Teraz siedzę przy komputerze, popijam schodzone pyszne piwko z jednego z okolicznych browarów i zamierzam opowiedzieć Wam o pewnym muchomorze 🙂

Muchomor ten wbrew opinii o muchomorach jest jadalny, tak, jadalny 🙂 Jadłam go osobiście, usmażonego niczym kotlet w panierce, smaczny był 🙂 Dziś spotkanego muchomora czerwonawego – bo to o nim mowa, jako o jadalnym muchomorze – nie zabrałam do spożycia, bo wyglądał na napoczętego przez czerwie. Obecna ciepła pora roku nie sprzyja temu, by znaleźć zdrowe grzybki do spożycia. Ale cóż szkodzi wspomnieć po raz pierwszy o tym, że istnieje taki muchomor czerwonawym zwany – uwaga, nie czerwonym, tylko czerwonawym – i że jest on jadalny. Gdy po jakimś czasie dojdziecie do wniosku, że potraficie rozpoznać tego muchomora bez pudła, może spróbujecie jak smakuje 🙂

Uprzedzam tylko, że dojście do pewmości trwać może nawet 2-3 lata, powiem szczerze, że ja sama na razie jadłam tylko te muchomory czerwonawe, które zebrali specjaliści, ale kto wie, może kiedyś sama zbiorę do konsumpcji … … …

Oto dzisiejszy muchomorek czerwonawy nadjedzony przez czerwie, ale co charakterystyczne, ten nadżarty trzon przebarwia się na czerwono 🙂

Amanita rubescens nadżarty przez czerwie

Fotografia taka sobie, delikatnie mówiąc 😉 bo letni las płata figle różne, ulistnione korony drzew zacieniają dno lasu, jeśli gdzieś przez korony drzew przebije się słońce, to świeci tak mocno, że aż oślepia, ale najczęściej ciemno jest w lesie tak bardzo, że nie jest łatwo fotografować bez lampy. A ja mimo chęci nie mam dyfuzora, dlatego lampy nie używam.

Minął rok … i dzwonki :-)

Minął rok od czasu, jak założyłam w sieci  swoje własne grzybowisko i zamieściłam w nim pierwszy wpis z muchomorem czerwonym w tle … 😛

Minął ten rok tak niepostrzeżenie, że nawet zapomniałam o tym w dniu rocznicy, przypomniałam sobie dopiero teraz, po prawie dwóch tygodniach od rocznicy…

Sporo moich radości tu zawarłam, sporo mojego ukochania przyrody, które po trosze unieszczęśliwia mnie, bo czuję się rozdarta wewnętrznie, gdy zamiast rano kroki swe skierować do lasu, muszę je skierować na drogę do pracy nie związanej z przyrodą ….. 😦

Ale cóż, życie takie jest, że nie można mieć wszystkiego …..

Wciąż myślę, jaką fotografią ubarwić swój rocznicowy wpis i … nie mam pomysłu 😦 Przede wszystkim dlatego, że dziś moja głowa odmawia mi posłuszeństwa i bardzo mocno czuję, że ją mam ;-( Ale jak wrócę znów do zwykłych sił pomyślę nad rocznicową fotografią i coś zamieszczę, na pewno 🙂

***

A jednak udało się coś wymyślić 🙂

Oto czerwcowa fioletowo-dzwonkowa impresja z życzeniem, by nigdy nie brakło mi czasu na cudne wycieczki i dzielenie się swoimi wrażeniami z nich 🙂

czerwcowa fioletowo-dzwonkowa impresja 🙂

Twardziak pucharowaty, zagadkowy grzyb :-)

Długo pozostawał zagadkowym dla mnie, długo trwało, aż się dowiedziałam, jakie miano nosi grzyb spotkany rok temu w czerwcu, a ponownie w tym samym miejscu, na tym samym substracie, w czerwcu  tego roku. Tak więc rozpoznanie tego grzybka było istną szkołą cierpliwości 🙂 Z grzybami to tak jest, jeśli w danym roku nie znajdziemy wiosennych czarek czy smardzy, to na następne trzeba czekać do następnej wiosny, jeśli znaleziony grzybek jest zbyt młody, lub zbyt stary aby go rozpoznać, często trzeba czekać do następnego roku, by znaleźć odpowiedni materiał do obserwacji i rozpoznania.

Prócz cierpliwego zdobywania wiedzy mykologicznej trzeba również kojarzyć odległe w czasie fakty i znaleziska, znać doskonale tereny swoich obserwacji i występujące na nich substraty, szczególnie posusze, leżaniny, wykroty, pniaki … Cierpliwe wieloletnie obserwacje tych miejsc i substratów mogą dostarczyć dużo informacji, wiedzy i satysfakcji z ciekawych znalezisk, np. takich o kategorii E wymierające 🙂

W tym roku twardziak pucharowaty, inaczej kielichowaty znaleziony w wieku młodego grzybka wyglądał tak:

Lentinus cyathiformis – urocza parka tegorocznych młodych grzybków

Lentinus cyathiformis – powierzchnia kapelusza

Lentinus cyathiformis – trzon i listewkowate, zbiegające po trzonie blaszki

Lentinus cyathiformis – trzon i listewkowate, zbiegające po trzonie blaszki

fragment posuszu z owocnikami Lentinus cyathiformis

A jak wyglądały owocniki twardziaka pucharowatego znalezione rok temu? Pokażę za chwilkę 🙂 Wyjaśni się po trosze, skąd nazwa twardziak pucharowaty, inaczej kielichowaty tego „czerwonolistnego” o kategorii E grzybka 🙂

***

Chwilka minęła i taddam! Oto zeszłoroczne, wyrośnięte i dojrzałe owocniki twardziaka pucharowatego 🙂

Wywinięty kapelusz najwyraźniej skojarzył się autorowi nazwy z pucharem lub kielichem, ciekawe, czyż nie?

Lentinus cyathiformis – zeszłoroczne dojrzałe owocniki

Lentinus cyathiformis – zeszłoroczne dojrzałe owocniki

Życzę czytającym, by, jeśli tylko tego chcą, znaleźli kiedyś takiego grzybka, albo innego równie ładnego i rzadkiego 😛

A teraz pozdrawiam, życzę miłej niedzieli i ślicznych i ciekawych znalezisk w lesie, na łące, w ogrodzie, na balkonie … Wszędzie tam  przyroda może pokazać nam coś ciekawego, jeśli tylko damy jej taką możliwość 🙂 Jakiś  mniej wygracowany i zadbany kącik w ogrodzie, tzw. biotopy dla owadów, płazów, gadów, ptaków – jakaś kupka kamieni, pozostawiony w kąciku ogrodu pień, zakrzaczenia umożliwiające gniazdowanie ptakom…  Zorganizujmy takie biotopy, a przyroda zagości także u nas w całkiem niespodziewany, nieoczekiwany, a ciekawy sposób 😛

Ceglak, smaczny grzyb :-)

Znów przedstawiciel gatunku, którego po raz pierwszy w swoich stronach znalazłam 🙂 Tym razem nie jest to „czerwonolistna” rzadkość, ale za to smaczny grzybek  – borowik ceglastopory 🙂 Nazwa pochodzi od porów barwy ceglastej, a grzybek wykazuje charakterystyczną cechę – praktycznie natychmiast granatowieje w miejscu uszkodzenia lub potarcia. Dla odróżnienia od innego, niejadalnego borowika ponurego, ma żółty trzon  z czerwonymi kosmkami lub ziarenkami, bez siateczki, u podstawy czerwonobrązowy; powierzchnia sucha, już przy lekkim ucisku przebarwia się ciemnogranatowoza Atlasem grzybów.

Borowik ceglastopory ma bardzo ładny, elegancki matowy, zamszowaty kapelusz, no i te czerwone pory, ładny jest 😮 I smaczny 😛

smaczny Boletus erythropus

« Older entries