Na świerzbnicowych kwiatkach

Duuuużo owadów postanowiło wynająć pokoik na kwiatostanie świerzbnicy ….. Najokazalszym motyl, który przyciągnął wzroki obiektyw aparatu, potem jakieś kózkowate, a potem, gdy w domu oglądałam fotografie okazało się, że ten świerzbnicowy kwiatostan stał się jeszcze domem dla całej  masy drobniutkich czarnych owadzików, istny blok mieszkalny z mnóstwem kawalerek 😉

Pierwsze fotografie wykonałam o poranku, gdy motyl spał w najlepsze, on dobrze wiedział, co dobre, spanko na takim kwiatku, marzenie 🙂

motyl i cała kompanija na świerzbnicy

motyl na świerzbnicy

Ponownie przechodziłam tamtędy po ponad trzech godzinach i ….. cóż widzę, motyl nadal tam jest! Najwierniej towarzyszyły mu kózkowate dwa, które raz po raz motyl trącał swoją trąbką, albo przysłaniał przede mną skrzydłami 🙂

ta sama świerzbnica i motyl po ponad trzech godzinach

ta sama świerzbnica i motyl po ponad trzech godzinach

ta sama świerzbnica i motyl po ponad trzech godzinach

Reklamy

Na różanym kwieciu

Lokatorzy różanego kwiecia to jakieś kruszczyce. O poranku widoczne było pewne zróżnicowanie aktywności, jedne spały jeszcze na kwiatach róży, niektóre wędrowały, a niektóre nawet fruwały. Wszystkie wyglądały imponująco, jak to kruszczyce. I wiedziały, co dobre … pachnące kwiaty róży pomarszczonej …. 🙂

kruszczyce na kwiecie róży pomarszczonej

kruszczyce na kwiecie róży pomarszczonej

Na zawciągowym kwiatku

Lokatorzy zawciągowego kwiatka widoczni jak na dłoni na poniższej fotografii. Zastałam ich dziś o poranku i stwierdziłam, że wiedzą, co dobre 🙂

lokatorzy zawciągowego kwiatka

Uratowałam ją! :-)

Ciekawe, jakie będą dalsze losy gąsieniczki, ale od jednego niechybnie grożącego jej niebezpieczeństwa uchroniłam ją!

Jechałam autem w miejsce docelowe mojej wycieczki. Jakimś cudem ujrzałam gąsienicę na jezdni i nie rozjechałam jej, tylko przejechałam nad nią. Potem szybkie zastanowienie, wciąż jadąc, przecież następny samochód ją rozjedzie! Nie namyślałam się długo, po kilkudziesięciu metrach zatrzymałam samochód, wysiadłam i biegiem do gąsieniczki …. Nadjeżdżał następny samochód …. Szybko urwałam dwa liście na poboczu i gąsieniczkę jednym liściem na drugi liść nałożyłam. W tym czasie mijał mnie ten nadjeżdżający samochód, widział mnie, więc ominął bezpiecznie, a ja przeniosłam gąsieniczkę na pobocze i oczywiście nie odmówiłam sobie przyjemności sfotografowania jej 🙂

Oto gąsieniczka, a poniżej szosa, którą ona po części (nawet większej części) przebyła sama, a z której ja potem ją uniosłam w bezpieczniejsze (przynajmniej teoretycznie bezpieczniejsze) miejsce. Szkoda, że nie dowiem się nigdy, czy dotrwa ona bezpiecznie chwili przeobrażenia w motyla i czy ten motyl będzie mnie pamiętał …. 🙂

gąsieniczka na liściu już na poboczu

gąsieniczka opuszcza liść

za chwilę gąsieniczka zniknęła wśród roślin

z tej właśnie szosy ją ewakuowałam 🙂

Jakem Modraszek – polecam wywiad :-)

Już raz zaprezentowałam się w stroju Modraszka, by zaanonsować akcję Kolektywu Modraszek dla Krakowskiego Zakrzówka

Dziś polecam

Wywiad z Justyną Koeke z Modraszek Kolektyw

Warto przeczytać, by dowiedzieć się bezpośrednio od osoby z Modraszek Kolektyw, jakie są motywy, sposoby i oczekiwane efekty działania ruchu Modraszek Kolektyw dla Krakowskiego Zakrzówka 🙂

A oto i ja  w stroju Modraszka, pozdrawiam!

ja jako Modraszek pozdrawiam wszystkich sympatyków modraszka, Modraszkowego Kolektywu i akcji Zielony Zakrzówek 🙂