Opieńkobranie :-)

Dziś spotkałam takie coś:

takie coś 🙂 Armillaria sp.

Było tego więcej i …..

... tak wyglądało przed 🙂

A tak …..

... wyglądało po 🙂

A tak wyglądało w …..

... w koszyku - efekt opieńkobrania 🙂

Reklamy

27 Komentarzy

  1. wg108 said,

    27 września 2011 @ 18:51

    O Ty figlaro!

    • grzybowisko said,

      27 września 2011 @ 18:57

      Hi, hi 😉
      Ale skosiłam tylko część, zresztą te wyżej położone były jakby starsze, więc je zostawiłam 🙂

  2. Bozena said,

    27 września 2011 @ 18:59

    Hmmmm… A u mnie tutejsi eksperci stanowczo odradzaja zbieranie. No, nie zbieranie, ale jedzenie 🙂 I jakos nie mam odwagi…

    • grzybowisko said,

      27 września 2011 @ 19:45

      Czym to uzasadniają?
      Witaj, Bożeno, w grzybowisku 🙂

      • Bozena said,

        28 września 2011 @ 19:24

        Metaliczny smak oraz najwazniejsze – powoduje problemy z zoladkiem. Poza tym moze wywolac alergie i psy zdychaja pozjedzeniu surowych (???). Tyle tutejsze forum grzybowe. Swoja droga jak tutaj kiedys pozbieralam podgrzybki, to towarzystwo bylo przerazone co ja jem :-)))

        Bardzo za powitanie dziekuje, zagladam regularnie i sie duuuuzo ucze 🙂

  3. wg108 said,

    27 września 2011 @ 19:38

    A ja czekam, aż mi się wysypią w ogrodzie pod domem…

  4. maciejmakro said,

    29 września 2011 @ 14:51

    W Piotrkowicach nieopodal Tarnowa jest taka stara poręba, tam zawsze można opieńki dosłownie kosą kosić.

    Bożena Bój się Boga – cóż za herezje?! Psy zasadniczo grzybów nie jedzą, przynajmniej te które znam osobiście, ale żeby zdychać po opieńkach?

    Przyznam że marynowanych nie lobię, żadnych zresztą ale opieńki susze u rozgniatam na proszek – świetna przyprawa do zup i sosów.

    • Bozena said,

      29 września 2011 @ 16:54

      maciejmakro – ja tylko _przekazuje_ mundrosci z tutejszego forum 😀 Swoja droga pracuje z dziewczyna, ktora mi wprost powiedziala, ze sie tak boi grzybow, ze nie je nawet… kupnych pieczarek z puszki. Ot, po prostu roznice kulturowe – ale to temat chyba na innego bloga 🙂 Pozdrawiam i zycze wielogrzybnych zbiorow 🙂 B

      • grzybowisko said,

        29 września 2011 @ 23:00

        O lękach związanych z grzybami też możemy porozmawiać na tym blogu 🙂 W końcu lęk (a czasem nawet panika) to nieodłączny element naszego stosunku do grzybów … Może to nawet lepiej, że towarzyszy nam pewien lęk (o różnym nasileniu u różnych osób). Skłania on na pewno do ostrożności w zbieraniu i spożywaniu grzybów, choć nie jedzenie nawet pieczarek z puszki to już raczej fobia niż, zdrowy lęk 😉 Inna sprawa, że jeśli ktoś reprezentuje tak silne lęki, to może nie zechce zgłębiać wiedzy o grzybkach i robić nam konkurencji w grzybobraniach 😉 a przede wszystkim na pewno zawsze będzie bezpieczny, bo z pewnością nie zje muchomora sromotnikowego jako gołąbka 🙂

      • grzybowisko said,

        29 września 2011 @ 23:11

        Bożeno, widzę u Ciebie pewne znajome mi śluzowce, czy znasz je? Czy mogę podać Tobie ich nazwy? Swoją drogą ciekawe, jak brzmią ich nazwy w tym drugim języku 🙂 🙂 🙂
        Nazwę jednego grzybka po szwedzku już znam, jest to kandelaberswamp (świecznica rozgałęziona), ale śluzowców jeszcze żadnych nie znam.

      • grzybowisko said,

        29 września 2011 @ 23:13

        Ale czy ten drugi język u Ciebie to szwedzki??? 🙂

      • grzybowisko said,

        1 października 2011 @ 4:16

        To musi być cudne, mieszkać w takim pięknym kraju jak Śzwecja. Byłam w Skandynawii (trasa wiodła przez Szwecję (Sztokholm), Finlandię, znów Szwecję (kaskady na rzece …. nie pamiętam nazwy :-(), Norwegię od Nord Cap po Oslo, Danię i Niemcy do Polski) i wróciłam zauroczona!!!! 🙂

  5. graforoman said,

    29 września 2011 @ 17:26

    Nie masz serca. 😦

    • grzybowisko said,

      29 września 2011 @ 22:54

      Nie mam serca? Wręcz przeciwnie, chcę zmobilizować, by mimo wielu przeszkód pozornie nie do pokonania, rzucić choć na jedno popołudnie lub sobotę to wszystko i ruszyć w las, np. na opieńkobranie 🙂 🙂 🙂

  6. Bozena said,

    30 września 2011 @ 19:14

    Tak, to szwedzki. Ja juz zeszlej jesieni mialam Cie prosic o pomoc w identyfikacji tego czegos:

    http://www.tinyurl.pl?raqrRidW

    …ale jakos tak rok mi to zajelo 🙂 Wedlug mojego atlasu grzybow to moze byc cos z rodzaju Clavariadelphus, ale nie moge jakos znalezc dokladnie tego grzyba (pistillatis?).

    Jezeli chodzi o sluzowce z zeszlego wpisu, to w atlasie znalazlam: Fuligo septica (trollsmör = „maslo trola” :-),Tubifera ferruginea (bikaksdyna = w _bardzo_ wolnym tlumaczeniu „poduszka z plastra miodu”) i Lycogala epidendron (vargmjölk = „wilcze mleko”). Zagdzalo by sie? Wiem, ze powinnam podpisywac na blogu co to 🙂

    Szwedzi grzybow sie boja jak diabel swieconej wody. Na kursie grzybowym dowiedzialam sie, ze w XIX wieku grzyby tutaj byly uwazane za jedzenie dla krow. Nikt z moich znajomych nie zbiera, wszyscy sie boja zatruc. A histerie podsycaja takie historie, jak chyba dwa lata temu – jakas Tajka przyjechala w odwiedziny do Szwecji, zobaczyla w lesie grzyby takie same, jak w Tajlandii, pozbierala, ugotowala i zjadla. Muchomory sromotnikowe. No i jak sie ludzie nasluchaja, to potem i podgrzybki robia za trujaki. Mi to prawde mowiac pasuje – w lesie wiecej zostaje dla mnie 🙂

    Pozdrawiam bardzo – jutro pogoda ma byc jak drut, heja do lasu!!! 😀

    • grzybowisko said,

      1 października 2011 @ 3:48

      Bożeno, cudowne są szwedzkie nazwy śluzowców!!! Z nieba mi spadłaś z tymi nazwami!!! W Polsce jest miłośnik śluzowców, który ucieszyłby się bardzo, bardzo na takie nazwy 🙂 🙂 🙂
      Na forum internetowym bio-forum http://www.bio-forum.pl/cgi-local/board-auth.cgi?file=/11142/11142.html&lm=1316967191 też się na pewno ucieszą bardzo z takich nazw, może napisałabyś tam o tych szwedzkich nazwach?
      Życzę cudownej „jak drut” pogody w lesie i zazdroszczę Tobie szwedzkich lasów, gdzie grzybki rosną na pewno jak malowane, a ludzie ich nie zbierają i boją się … 🙂 To istny raj dla Polaka miłośnika grzybów! 🙂 🙂 🙂

  7. Bozena said,

    30 września 2011 @ 19:32

    Wlasnie napisalam okropnie dlugi komentarz, ktory mi… zezarlo. Pisze jeszcze raz, mam nadzieje, ze sie ten pierwszy nie objawi w jakims zakamarku… No wiec jade jeszcze raz:

    1. Juz zeszlej jesieni mialam Cie pytac o tego grzyba:

    http://www.tinyurl.pl?Fx5kqy3M

    Na moje oko w atlasie podobne sa Clavariadelphus, a najbardziej pistillaris. Co Ty na to?

    2. Sluzowce 🙂 W moim atlasie znalazlam Lycogala epidendron (vargmjölk = wilcze mleko), Fuligo septica (trollsmör = maslo trola) i Tubifera ferruginea (bikaksdyna = poduszka z plastra miodu). Wiem, ze powinnam podpisywac, co i jak sie nazywa, postaram sie poprawic 🙂

    3. Roznice kulturowe: Szwedzi grzybow sie boja, jak diabel swieconej wody. W XIX wieku byly uwazane za niejadalne, ewentualnie za jedzenie dla krow – tego sie dowiedzialam na kursie grzybowym (ktory byl skoncentrowany na nauce – nomen omen – golabkow :-). Masowa histerie podsycaja historie jak ta sprzed bodajze dwoch lat, kiedy to jakas Tajka przyjechala w odwiedziny do Szwecji, zobaczyla grzyby _dokladnie_ takie same, jak u siebie w lasku, pozbierala, ugotowala i zjadla. Po czym wziela i umarla, bo to byly muchomory sromotnikowe. Jak rozmawialam po tym przypadku ze znajomymi, to trzeba im bylo wyjasnic, ze ja na pewno nie wpadlabym na pomysl, zeby jechac np. do Wietnamu i tam jesc pozbierane przez siebie grzyby. Z mojego otoczenia nikt grzybow nie zbiera, jakis miesac temu wzielam do lasu entuzjastyczna kolezanke i pokazalam, jak wygladaja kozlarze i maslaki. Mi to nastawienie w sumie nie przeszkadza, bo wiecej w lesie dla mnie zostaje 🙂

    Oj, litania mi wyszla, a nie komentarz. Przepraszam 😀

  8. Bozena said,

    30 września 2011 @ 19:42

    Bardzo chcialam odpowiedziec, ale znikaja moje (przydlugie?) komentarze 😦 Sprobuje pozniej… B

    • Bozena said,

      30 września 2011 @ 19:44

      OK, krotki przeszedl, rozdrobnie sie 🙂

      1. Juz zeszlej jesieni mialam Cie pytac o tego grzyba:

      http://www.tinyurl.pl?Fx5kqy3M

      Na moje oko w atlasie podobne sa Clavariadelphus, a najbardziej pistillaris. Co Ty na to?

      2. Sluzowce 🙂 W moim atlasie znalazlam Lycogala epidendron (vargmjölk = wilcze mleko), Fuligo septica (trollsmör = maslo trola) i Tubifera ferruginea (bikaksdyna = poduszka z plastra miodu). Wiem, ze powinnam podpisywac, co i jak sie nazywa, postaram sie poprawic 🙂

      • grzybowisko said,

        1 października 2011 @ 3:43

        To rozpoznanie jest bardzo prawdopodobne, sprawdzę tylko, czy jakiś niuans mikroskopowy nie jest potrzebny, by po cechach makro – tak, Clavariadelphus pistillaris 🙂
        Piękny jest! 🙂

    • grzybowisko said,

      1 października 2011 @ 3:41

      Bożeno, przepraszam Ciebie za WordPress 😦 On czasem tak się „wymądrza”, że wrzuca do spamu coś, co wcale spamem nie jest!!! Bywa, że „reaguje” na załączone linki, a czasem to nie wiadomo na co 😦 Ja wiedząc o tym sprawdzam zawartość folderu spamów i jak tylko coś się w nim znajdzie, co tam być nie powinno zaraz to naprawiam. Tak więc właśnie przywróciłam wszystkie Twoje wczorajsze komentarze.
      Wordpress nje ma prawa ingerować w to, czy wypowiedź jest krótsza, czy dłuższa, ma jakieś dziwne ustawienia ochrony antyspamowej 😦
      Przepraszam 🙂

  9. Bozena said,

    30 września 2011 @ 21:26

    Probuje jeszcze raz:

    1. Juz zeszlej jesieni mialam Cie pytac o tego grzyba:

    http://www.tinyurl.pl?Fx5kqy3M

    Na moje oko w atlasie podobne sa Clavariadelphus, a najbardziej pistillaris. Co Ty na to?

    2. Sluzowce 🙂 W moim atlasie znalazlam Lycogala epidendron (vargmjölk = wilcze mleko), Fuligo septica (trollsmör = maslo trola) i Tubifera ferruginea (bikaksdyna = poduszka z plastra miodu). Wiem, ze powinnam podpisywac, co i jak sie nazywa, postaram sie poprawic 🙂

    Roznice kulturowe: Szwedzi grzybow sie boja, jak diabel swieconej wody. W XIX wieku byly uwazane za niejadalne, ewentualnie za jedzenie dla krow – tego sie dowiedzialam na kursie grzybowym (ktory byl skoncentrowany na nauce – nomen omen – golabkow :-). Masowa histerie podsycaja historie jak ta sprzed bodajze dwoch lat, kiedy to jakas Tajka przyjechala w odwiedziny do Szwecji, zobaczyla grzyby _dokladnie_ takie same, jak u siebie w lasku, pozbierala, ugotowala i zjadla. Po czym wziela i umarla, bo to byly muchomory sromotnikowe. Jak rozmawialam po tym przypadku ze znajomymi, to trzeba im bylo wyjasnic, ze ja na pewno nie wpadlabym na pomysl, zeby jechac np. do Wietnamu i tam jesc pozbierane przez siebie grzyby. Z mojego otoczenia nikt grzybow nie zbiera, jakis miesiac temu wzielam do lasu entuzjastyczna kolezanke i pokazalam, jak wygladaja kozlarze i maslaki. Mi to nastawienie w sumie nie przeszkadza, bo wiecej w lesie dla mnie zostaje 🙂

    • grzybowisko said,

      1 października 2011 @ 3:53

      Bożeno, ten jeden komentarz usunę, bo się powtarza, a powtarza dlatego, że Twoje komentarze leciały do spamów, co już wyżej opisałam, ten mój komentarz też później usunę, jak już przeczytasz całość.
      🙂

      • Bozena said,

        1 października 2011 @ 20:22

        Usuwaj jak leci, zostaw tylko jeden. Az taka madra to ja nie jestem, zeby sie pare razy powtarzac 😀 Dzisiaj bylam w lesie, ktorego wczesniej nie znalam, oj fajne rzeczy znalazlam! (Nie wyrobie sie dzisiaj z obrobka zdjec, ale na pewno cos pozniej wyloze). B

  10. graforoman said,

    7 listopada 2011 @ 13:16

    Wrzuciłem na bloga kontrowersyjny przepis, jak można szybko przyrządzić grzyby leśne. 🙂


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: