Porcelana chińska, czy miśnieńska? ;-)

Tak bym chciała czytelników grzybowiska czymś nowym ucieszyć, a tu znów czasu za mało i gdy dzień jakiś nawet w terenie pobędę, to potem w domu nadrabiać różności muszę, a komputer w odstawce i grzybowisko w odstawce.

Obecnie z ostatnimi poremontowymi porządkami zmagam się wytrwale, m.in. po to, by miejsce dla swojego komputera odzyskać ;-), bym nie musiała z nim kątem w kuchni skrawka blatu szukać 😉

Może wówczas dam radę zasiąść do grzybowiska i słów parę do zamieszczonych grzybków dopisać, a na razie same fotki, by choć dla oka coś grzybowo-miłego podać 🙂

Oudemansiella mucida

Reklamy

Późny :-)

łycznik późny

łycznik późny

łycznik późny

łycznik późny

łycznik późny

Liczny :-)

jeszcze nie wiem, co to 🙂

Pstry ;-)

czernidłak pstry

Gwiazdosz spod bzu lilaka :-)

Tym razem na razie tylko zdjęcia, opis dodam później, bo dziś już późno 😦 Zaraz będzie jutro 😉

Geastrum striatum

Geastrum striatum

Co wyrosło z „cebulek” :-)

W ostatni dzień lipca tego roku znalazłam pewne „cebulki”, które już zaanonsowałam w grzybowisku, zastanawiając się, co z nich wyrośnie 🙂

Dziś rozwiązanie zagadki! A to dlatego, że po dwóch sierpniowych wizytach, które nie przyniosły rozwiązania zagadki, dziś znów znalazłam się w tym miejscu i … znalazłam gwiazdosze potrójne, które wyrosły ze znalezionych tam wcześniej „cebulek” 🙂

Gwiazdosze to bardzo oryginalne grzyby. Wyrastają płytko pod powierzchnią ziemi. Początkowo mają postać kulistą, a w przypadku gwiazdosza potrójnego Geastrum triplex jest to postać kulista, ale z czubeczkiem (można to porównać do zaczynającej kiełkować cebulki tulipana). W miarę jak owocniki dojrzewają, a raczej dojrzewają zawarte w ich wnętrzu zarodniki, zaczyna pękać zewnętrzna powierzchnia tych kulistych tworów. Powierzchnia ta jest nazywana egzoperydium. Egzoperydium pęka i odchyla się od wewnętrznej części owocnika, zwanej endoperydium. Egzoperydium tworzy gwiaździstego kształtu ramiona, które z czasem odchylają się do tego stopnia, że zawijają się wręcz pod owocnik. Zjawisko to ma znaczenie dla rozsiewania zarodników – główka z zarodnikami ma szansę wówczas wynieść się nieco ponad powierzchnię ziemi, skąd wyrosły owocniki, wówczas zarodniki wydostające się przez otwór zwany perystomem mogą z ruchem powietrza odlecieć dalej od owocnika. Natomiast dla nas obserwatorów grzybów obserwacja gwiazdoszy daje sposobność kontaktu z niezwykłą jak na „typowe” grzyby formą i postacią 🙂 Jest to również kolejna „szkoła cierpliwości”, gdyż znalezione wczesne postaci gwiazdoszy każą dłuuugo czekać na to, aż osiągną swoją ostateczną postać 🙂

Myślę, że po tych wyjaśnieniach będzie jasne, co pokazują zdjęcia, jakie stadia grzybków są na nich ukazane, gdyby coś było niejasnego, piszcie proszę, to postaram się wyjaśnić 🙂

Acha, jeszcze jedno wyjaśnienie, czemu gwiazdosz potrójny – w przypadku tego gwiazdosza powierzchnia egzoperydium jest na tyle sztywna, że gdy odchyla się ono od główki, to pęka w charakterystyczny sposób, tworząc taki „kołnierz” pod główką. Jest to charakterystyczne dla tego konkretnego gatunku i stąd pochodzi nazwa tego gwiazdosza – gwiazdosz potrójny. Cechą diagnostyczną poszczególnych gatunków gwiazdoszy jest także okolica perystomu, czyli otworu uwalniającego zarodniki, którą także widać ładnie na zdjęciach 🙂

Geastrum triplex

Geastrum triplex

Geastrum triplex

Geastrum triplex

Geastrum triplex

Zagadkowy sześcioodnóży :-)

Proszę, niech ktoś mi pomoże, co to za „gościu”, z którym ścieżki moje skrzyżowały się 15 sierpnia tego roku?

to dla mnie zagadka, nie wiem, co to

Dowód pamięci :-)

Pamiętam o grzybowisku, tylko czas dla mnie jak zwykle nieubłagany, a jeszcze prócz mknącego czasu dodatkowe przygody lub zdarzenia nałożyły mi się licznie 🙂 Ale najważniejsze, ze z opałów wychodzę cało i choć chwilkę znajduję właśnie, by grzybka nowego pokazać 🙂

Napotkany w pewnym obszarze Natura 2000, gdzie starania gminy widzę, by informację o urokach tegoż obszaru udostępnić, a jednocześnie widzę, że są tacy, którzy obszaru Natury docenić i uszanować nie potrafią albo nie chcą, quadami po nim jeżdżąc ….. 😦 😦 😦 😦 To bardzo boli oglądać widok zniszczeń 😦

***

Grzybek za to piękniutki jak dla mnie, ale dla mnie każdy grzybek piękniutki jest, nad każdym będę się rozpływać w zachwytach więc niech lepiej  grono obiektywnych czytelników grzybowiska samo oceni, jest’li ten drobnołuszczak piękniutki, czy nie? 😉

zielonkawy drobnołuszczak na próchniejącym omszałym pniu

tenże jak powyżej drobnołuszczak

w innym miejscu tego samego próchniejącego pnia

i jeszcze jedno spojrzenie na drugiego drobnołuszczaka z tego pnia

A tak wygląda żywiciel zielonkawego drobnołuszczaka, może ktoś znajdzie na nim grzybki?

żywiciel zielonkawego drobnołuszczaka

Skąd wiem, że to drobnołuszczak? Ano ku takiemu rozpoznaniu skłania mnie miejsce (próchniejące drewno) i sposób wzrostu – taki charakterystyczny pokrój grzybka, który bardziej będzie widoczny na kolejnych zdjęciach oraz początkowo u młodego grzybka białe, a potem różowiejące blaszki (wolne, czyli nie stykające się z trzonem), żadnych śladów pierścienia lub zasnówki na trzonie, trzon biały, skórka kapelusza w zależności od gatunku może mieć różne barwy, są drobnołuszczaki o skórce kapelusza brązowej,  żółtej, czerwonej, zielonawej.

drobnołuszczak pobrany dla rozpoznania gatunku

tenże drobnołuszczak pobrany dla rozpoznania gatunku

i jeszcze raz ten sam drobnołuszczak

Wytrwałość popłaca :-)

Jak również upór w wyszukiwaniu wciąż nowych miejsc, potencjalnych siedlisk nowych dla mnie gatunków grzybków 🙂

Pewnej wrześniowej niedzieli postanowiłam wejść do częściowo znanego mi już lasu, ale od zupełnie innej, jeszcze nie znanej mi strony. Przygotowałam się do tego, wypatrując na mapie możliwości przybycia pod ten las inaczej niż zazwyczaj. Okazało się, że taka możliwość istnieje. Jest tam droga gruntowa dojazdowa do pól pod lasem, tak więc autem w pobliże lasu podjechałam i tam je pozostawiłam. Sama natomiast obułam swoje nogi w kaloszki (mam nowe, bardzo lekkie i wygodne kaloszki do łażenia po lecie 🙂 ) i ruszyłam w las ….

Nie długo to trwało, gdy po kilkunastu minutach marszu, przerwanego tylko spoglądaniem na spotykane po drodze grzybki i śluzowce znanych już gatunków, znalazłam w szczelinie pnia świerkowego coś, co okazało się nowym dla mnie gatunkiem! I to gatunkiem, o którym już dawno sobie rozmyślałam, że to dziwne, że go nie spotykam, bo on ponoć wcale nie rzadki (był wymieniony w poprzedniej edycji Czerwonej Listy, tej z 2002 r., w obecnej nie jest ujęty), a tymczasem moim oczom nigdzie się nie ukazuje …. I masz, wystarczyło we wrześniową niedzielę obrać nowy kierunek do znanego lasu, by boczniak białożółty Pleurotus dryinus  mi się ukazał 🙂

Otóż i on w szczelinie świerkowego pnia:

Pleurotus dryinus w szczelinie pnia świerka

Gdy go znalazłam, był już nieco podsuszony, ale jednak moim zdaniem ta włókienkowata skórka kapelusza zdradza jego tożsamość 🙂 No i biały wysyp 🙂

Pleurotus dryinus w szczelinie pnia świerka

Jak widać na poprzednim zdjęciu, pewne następstwo pokoleń miało już tam miejsce, obserwujemy boczniaka „dziadka” całkiem już zasuszonego, boczniaki w sile wieku, które są głównym obiektem zdjęć, ale proszę zwrócić uwagę na boczniaka „oseska”, który na kolejnym zdjęciu wyraźnie nam się ukazuje 🙂

Pleurotus dryinus w szczelinie pnia świerka

Może jeszcze raz nieco bliżej tego oseska pokażę, choć fotografia do najbardziej udanych nie należy, no ale wartość dokumentalną za to posiada 😉

Pleurotus dryinus w szczelinie pnia świerka

Wreszcie cię mam, ty białożółty boczniaku 😉 🙂

Na dnie lasu czerwone :-)

Zapewne od razu każdy skojarzy czerwone na dnie lasu z muchomorem czerwonym lub czerwonymi gołąbkami, prawda? Otóż i one 🙂

muchomor czerwony

czerwone gołąbki dwa 😉

młodziuteńki czerwony gołąbek jeden 🙂

« Older entries