O tym, jak znalazłam grzybka naporostowego …..

Po pewnej wymianie zdań na Facebooku na temat rozetki wierzbowej zyskałam znów motywację, aby wybrać się na poszukiwania tego grzybka w miejsce, gdzie mogłaby ona występować, gdyby tylko zechciała ….. 🙂 Więcej szczegółów, dlaczego właśnie tam uparcie jej szukam, napiszę następnym razem, a tymczasem ….

Jak tylko dotarłam do położonego w lesie łozowiska od razu znalazłam przyczynek do tego, aby porozmyślać na temat, ile w moim znajdowaniu grzybów celowego działania, a ile cudownego przypadku, takiego zbiegu okoliczności, że właśnie tu i teraz się znalazłam, gdy tu i teraz coś tak ślicznie owocnikuje ….. Bo nie sposób wytłumaczyć, jak to jest, że w sporym łozowisku wybiera się taką ścieżkę, na której już po kilku krokach znajduje się kilka łososiowych grudek naporostowego grzybka Illosporiopsis christiansenii! Przez jakiś czas rozglądałam się za kolejnymi łososiowym grudkami tego ciekawego grzybka … nie znalazłam …. w tym jednym miejscu rosły! Nie mam żadnego „przepisu” na znajdowanie Illosporiopsis christiansenii, jedynie duży łut szczęścia, by trafić na niego tam, gdzie wyrośnie jako pasożyt na złotoroście ściennym (Xanthoria parietina) albo obroście drobnym (Physcia tenella). Mnie taki łut szczęścia dzisiaj dopisał i sprawił, że gdy tylko spojrzałam na pewną gałązkę wierzby porośniętą porostami, to na tych porostach zauważyłam łososiowego koloru grudki, z których jedna była całkiem spora (w skali możliwości tego gatunku 🙂 ), a dzięki swojej barwie wszystkie wyraźnie odróżniały się od tła niebieskawych porostów 🙂 Tak to wyglądało na pierwszy rzut oka:

dsc_0033

a tak na drugi: 🙂

dsc_0101

W miejscu, dokąd dziś dotarłam, aby poszukać ciekawostek, mogłam także nacieszyć się możliwością wykonania fotografii grzybków, które już od dawna tam obserwuję 🙂 Jednym z takich grzybków jest talerzyk szkarłatny Cytidia salicina, od dawna marzę o tym, aby zrobić zdjęcia, które ukażą urok tego niezwykłego i rzadkiego grzybka … Na razie takie fotki z dziś 🙂

dsc_0113

dsc_0143

Kolejnym ciekawym gatunkiem porastającym uschłe gałęzie wierzbowe w tym łozowisku jest kisielnica wierzbowa Exidia recisa 🙂

dsc_0182

dsc_0052

A ostatnim dziś prezentowanym gatunkiem stamtąd jest szczeciniak tabaczkowy, inaczej żółtobrzegi Hymenochaete tabacina … przyczyna poszukiwania tam rozetki wierzbowej, tej jednak znów nie znalazłam, a czy kiedykolwiek gdziekolwiek to mi się udało, to już opiszę następnym razem 🙂

dsc_0284

dsc_0300

Reklamy

O tym, jak znalazłam pałecznicę czerwonawą

Bardzo wiele jest gatunków grzybów o tak maleńkich rozmiarach, że dla ich znalezienia trzeba się uciekać do rozmaitych sposobów, używać lupy, celować w określony substrat itp. Do malutkich, choć wcale jeszcze nie najdrobniejszych, należy pałecznica czerwonawa. Ma ona postać podłużnej białej „główki” na cieniutkim jak najcieńsza niteczka trzonku. Jest to grzybek, którego najczęściej nie dostrzeże się wcale, albo jak już, to przy okazji pochylenia nad innymi grzybami. Można też specjalnie dla niej spoglądać na ściółkę pod olszami o tej porze roku jaką właśnie mamy ….. W opisywanym przypadku u mnie zadziałały dwie pierwsze okoliczności. Prawdopodobnie nie dostrzegłabym jej, gdybym nie pochyliła się nad masowo wyrastającymi, bardziej okazałymi „makaronikami” innego gatunku. Gdy uklękłam nad aparatem umieszczonym na statywie, mając pod kolanami kawałek folii przeciw zamoknięciu spodni na kolanach i zaczęłam obiektywem aparatu „celować” w te inne bardziej okazałe owocniki, bardzo pociesznie całym łanem wyrastające na składnikach ściółki ….. wzrokiem natknęłam się na pierwsze maleńkie podłużne białe „główki” pałecznicy wyrastające na ogonku liściowym starego liścia olszy ….. potem nie ruszając się z miejsca …. wciąż klęczałam na tej folii i tylko rozglądałam dookoła siebie ….. stopniowo zgromadziłam piękną kolekcję Typhula erythropus 🙂 🙂 🙂 wzrost kolekcji dokumentowałam fotograficznie, więc na poniższych zdjęciach można zobaczyć jak to wyglądało 🙂 W pewnym momencie uznałam, że dość owocników już uzbierałam i poświęciłam chwilę na sfotografowanie jednego z owocników … Ech, to było jak najcięższa orka na ugorze 😦 z wielkiej liczby ujęć i rozmaitych prób szczęśliwie udało się w domu wysortować TO JEDNO zdjęcie, poprzez które mogę ukazać grzybka będącego bohaterem obecnego wpisu 🙂 i drugie, gdzie obok jednogroszówki ukazuję rozmiar grzybka dumnie zwanego pałecznicą, i to czerwonawą 😉 Jednocześnie opisywany przypadek daje wyobrażenie, po jak ogromnej liczbie owocników pałecznicy depcze się przechodząc przez jesienny ols. Ona występuje masowo, a tylko znikomość kształtu i rozmiarów sprawia, że najczęściej jest po prostu przeoczana ….dsc_0268_5

dsc_0275_2-kopia

A tak wyglądał stopniowy wzrost kolekcji owocników Typhula erythropus od chwili, gdy jeszcze jej nie dostrzegałam, aż do finału zbioru kolekcji 🙂 Do uwidocznienia kolekcji podczas jej zbioru użyłam listka olszy 🙂 Może warto by wykadrować ten listek z jego zawartością, ale w takich rozmiarach, w jakich to pokazuję, lepiej można wyobrazić sobie całą sytuację w realu …. maleńkość okazów i to, że naprawdę trzeba się pochylić nad tą ściółką, inaczej przeoczy się pałecznicę, choć będą tam jej tysiące  ….. 🙂

dsc_0224

dsc_0225

dsc_0226

dsc_0227

dsc_0229

dsc_0231

dsc_0233

dsc_0241

O tym, jak znalazłam pierwszego swojego maczużnika …

Wpisem tym mam nadzieję otworzyć cykl kilku wpisów, w których opiszę i pokażę jak poznajdowałam, czy to poprzez szczęśliwy przypadek, czy też celowe poszukiwania, kilka szczególnie ciekawych dla mnie grzybów  …..
🙂
Był to ostatni z czterech dni eksplorowania pewnego terenu w poszukiwaniu rosnących tam grzybów. Był to też już niemal koniec tej części dnia, którą spędzałam w terenie. Mając już nieco pozbieranych okazów, a przy tym świadomość, która jest godzina, zaczynałam powoli zmierzać w drogę powrotną do samochodu. Cały czas jednak spoglądałam pod nogi wypatrując grzybów i rozmyślając o tym, czy jeszcze coś znajdę. W pewnym momencie zauważyłam czarne palcowatego kształtu podkładki przy jednym z mijanych pniaków. Nim się nad nimi pochyliłam sądziłam, że zapewne mam do czynienia z próchnilcem długotrzonowym Xylaria longipes. Jednak obejrzenie okazów z bliska ujawniło pewną ich cechę: podkładki były u dołu zabarwione z lekka żółtawo ….. Już to spowodowało, że serce zaczęło bić dużo szybciej, a gdy w kilka centymetrów obok dała się zauważyć podkładka wyraźnie żółtopomarańczowawo zabarwiona, miałam już pewność, iż znalazłam maczużnika! Było to ostatnie znalezisko podczas tego wyjazdu, a mój pierwszy w życiu „własny” maczużnik nasięźrzałowy Cordyceps ophioglossoides! Co się działo później … gdyby ktoś to oglądał, miałby niezły ubaw🙂 Sama do siebie zaczęłam mówić, relacjonując sobie samej, co to właśnie znalazłam, jak mnie to cieszy, a radość przejawiła się nawet czymś na kształt indiańskiego tańca radości😉 potem przyszedł czas na zastanowienie, co po kolei czynić. Bo to, że należy wykonać dokumentację fotograficzną, to nie ulegało wątpliwości. To, że próbę uchwycenia urody tych grzybów należy wykonać, też było pewne. To, że należy udokumentować miejsce znalezienia włącznie z koordynatami GPS, to też było oczywiste. I wreszcie to, że należy dokopać się do żywiciela podkładek maczużnika, to tak samo jak i poprzednie, było jasne jak słońce🙂 Dużo było do zrobienia, tak więc około pół godziny przy moich maczużnikach spędziłam, po kolei wszystko wykonałam i w bardzo szczęśliwa wyruszyłam w drogę powrotną do tego mojego auta …..
dsc_0223_2-kopia

widok z góry na miejsce z podkładkami maczużnika, widoczne po prawej bliźniacze podkładki to te pierwsze, które zauważyłam

Otóż i te dwie podkładki z bliska 🙂
dsc_0281_2-kopia
A oto maczużnik nasięźrzałowy w całej swojej maczugowatej okazałości 🙂 nie widać jedynie tkwiącego w ziemi owocnika jeleniaka, na którym rzeczony maczużnik wyrasta 🙂
dsc_0261_2-kopia

W Śląskim Ogrodzie Botanicznym w Mikołowie Mokrem wystawa plenerowa o grzybach

Śląski Ogród Botaniczny w Mikołowie Mokrem wraz z Polskim Towarzystwem Mykologicznym zorganizował bardzo ciekawą plenerową wystawę fotografii grzybów pod tytułem „Grzyby – mistrzowskie rzeźby natury”. Autorzy zdjęć dostarczyli licznych fotografii grzybów, które zostały ukazane na planszach z opisami o gatunku stanowiącym temat danej fotografii. Całość umieszczona jest przy alejkach Śląskiego Ogrodu Botanicznego. Zachęcam bardzo wszystkich do odwiedzenia Śląskiego Ogrodu Botanicznego w Mikołowie Mokrem i przejścia „grzybowymi alejkami”. Warto obejrzeć wystawę,zarówno by docenić kunszt fotografów, zyskać wiedzę o grzybach z opisów pod fotografiami, a przy tym dostrzec piękno natury, jakie przejawia się w każdej, jakże różnorodnej postaci wszelakich grzybów.

dsc_0097_2

dsc_0056

dsc_0048-kopia

Niezmiernie mi miło, że i ja znalazłam się w zaszczytnym towarzystwie znakomitych fotografów – autorów zdjęć umieszczonych na wystawie 🙂 Takoż i na otwarciu wystawy byłam, fotografie wszystkie pooglądałam, referatów niezwykle ciekawych wysłuchałam, miłym towarzystwem osób zgromadzonych na otwarciu wystawy się nacieszyłam, a teraz z ogromną przyjemnością do odwiedzania wystawy zachęcam 🙂

Liczne szczegóły o wernisażu opisano na stronie Śląskiego Ogrodu Botanicznego.

Moc pozytywnych emocji jakich doznałam w dniu wernisażu dodaje mi dodatkowej motywacji i energii do wszelkich nowych działań związanych, a jakże, z grzybami 🙂 🙂 🙂 zatem i moje grzybowisko, mam nadzieję, zatętni życiem grzybowym i nowymi o grzybach opowieściami 🙂 A zatem do napisania 🙂

Okładka 2017

okladka-dsc_6487_3

okladka-dsc_3877_3

Zima 2017

zima-dsc_0467_5_2

zima-dsc_1139_2

zima-dsc_1199_3

zima-dscf8417_5

Jesień 2017

 

jesien-dsc_0200_2

jesien-dsc_0440_4

jesien-dsc_3386_2

jesien-dscf3635

jesien-dscf6769_3

Lato 2017

lato-dsc_0474_1

rosiczka okrągłolistna Drosera rotundifolia

lato-dsc_0488_3

lato-dsc_1635

lato-dsc_7514_2

lato-dsc_9523