O tym, jak kiedyś …. nie znalazłam lasu ….

Wybierałam zdjęcia do pewnego wpisu na FB i myślami powędrowałam ku pewnemu ciągowi zdarzeń, jakie miały miejsce od 2011 do 2013 r. W efekcie tegoż postanowiłam najpierw opisać to u siebie, choć cała ta historia nie jest w pełni tak radosna i wesoła, jak przystałoby na dzisiejszy barbórkowy dzień …. Jej wspomnienie jakąś taką zadrą tkwi we mnie, przez lat kilka zadra jakby stała się mniej ostra, ale jak myślą wracam do tego, to znów przypomina się ….. i to co miłe, i to co niemiłe ….

A zaczęło się całkiem dobrze …. Jak wciągnęłam się w grzyby i zaczęłam szukać różnych ciekawych grzybowo miejsc w swoich stronach, dotarłam kiedyś do miejsca z pomnikowymi dębami, a na nich pięknymi jesienią ozorkami dębowymi. Nieopodal znajdował się niewielki, ale gęsto zarośnięty łęg olszowy …. Przez sporą część roku był, jak to łęg, tak zarośnięty roślinnością zielną i krzewami pod okapem koron olszy czarnej, że zdecydowałam się tam wejść dopiero przy kolejnej bytności u „moich” ozorków, a było to w 2011 r. Ech, nigdy nie pożałowałam tego wejścia … Jedno, że wreszcie od wnętrza spojrzałam na to siedlisko, drugie, że zebrałam tam drobne grzybki, które później przekazane do oznaczenia okazały się być nowym dla Polski gatunkiem Coprinus 🙂 Był to Coprinus coniophorus. Napisano już o nim w publikacji o nowych lub rzadkich w Polsce gatunkach czernidłaka, ależ to była frajda, że moim znaleziskiem mogłam się przysłużyć do zwiększenia, o jeden skromny, o drobniutkich owocniczkach, gatunek Coprinus 🙂 Inni mają zdecydowanie większe osiągnięcia w tym zakresie, ale ja cieszę się tym swoim jednym (i jeszcze kilkoma innymi, o nich może kiedyś …)

Otóż i jak wyglądało to miejsce wówczas, gdy ten pierwszy raz tam wkroczyłam, było to 7 września 2011r.

2011-09-07-dscf7901

Strumień płynący tamtędy ku Warcie, ślicznie meandrował i zapewniał wilgoć swojemu otoczeniu:

2011-09-07-dscf7844

W takich to okolicznościach przyrody wyrosły sobie te grzyby z rodzaju Coprinus (tyle mogłam przypuszczać zbierając je), a które okazały się być nowym dla PL gatunkiem 🙂

2011-09-07-dscf7846

Kolejna wizyta przypadła wiosną następnego roku i …. było cudnie, choć jeszcze tak wczesnowiosennie, gdy marcowa przyroda ledwie, ledwie przebudza się do życia i tylko jakieś delikatne symptomy wskazują, że niedługo wiosna zacznie rozkwitać.

2012-03-27-dscf8525

Powędrowałam tam wówczas z dość ściśle określonym zamiarem. Był to czas, gdy poszukiwałam nowych stanowisk czarki austriackiej w Wielkopolsce i przyjechałam także tutaj, aby to miejsce spenetrować pod kątem tych grzybowych zwiastunów wiosny – grzybowym odpowiednikiem krokusów ….. I znalazłam czarki – na jednej gałęzi wyrastało kilka owocników, trzeba się było mocno nachodzić, nim na nie trafiłam, ale w końcu sukces był i dzień zakończył się bardzo miło! 🙂

2012-03-27-dscf8536

Odchodząc ostatnie spojrzenia kierowałam na ten pozorny „bałagan”, w którym można było jeszcze tyle innych przejawów życia dostrzegać, szukać, rejestrować ….

2012-03-27-dscf8552

2012-03-27-dscf8553

Kolejnego roku … w maju …. zastałam tam już „porządek” …..

2013-05-16-dsc_3425

Nie było już gdzie szukać czarek …. nie było gdzie przedzierać się przez gęstwinę krzewów, przekraczać przewróconych pni, nie było jak w ogóle wejść w to miejsce tak inaczej już wyglądające. Ale obchodząc dookoła płotu udało się dotrzeć do strumienia, ten płynął (na szczęście) jak przedtem ….

2013-05-16-dsc_3428

A w dodatku okazało się, że tym miejscem nie tylko człowiek rządzi …..

2013-05-16-dsc_3438

2013-05-16-dsc_3439

Przy tym zakolu strumienia, nieopodal miejsca, gdzie rok wcześniej znalazłam czarki, można było podumać nad utraconym spłachetkiem łęgu, który z pewnością był domem licznych drobnych i większych zwierząt, roślin, grzybów … i czy naprawdę warto było go wycinać …. ileż z tego było „zysku”, a ile STRAT …..

2013-05-16-dsc_3445

Reklamy

1 komentarz

  1. maciejmakro said,

    5 grudnia 2016 @ 10:42

    No cóż dla leśników łęgi to raczej same straty… gospodarczo wartościowe drzewa tam pozyskać trudno a grzybki czy „robaczki” jakoś sobie muszą poradzić…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: