Granatowoniebieski …

Chciałabym czymś ucieszyć czytelników, czymś zaskoczyć, zaintrygować, zafrapować … Czy uda się tym razem, jeśli pokażę granatowoniebieskiego grzybka?

Znalazłam go prawie na życzenie, „wymyśliłam sobie”, że powinien tam rosnąć, dokąd dotarłam … i to się spełniło! Było to niewielkie śródleśne torfowisko, torfowisko pośród jodeł i świerków, daleko od domu, dokąd było bardzo, bardzo warto pojechać 🙂 I pośród mchów torfowców te piękne granatowoniebieskie grzybki, o różowawych blaszkach, świadczących o różowym, charakterystycznym dla rodzaju Entoloma wysypie …. Tak bardzo się ucieszyłam na widok tych grzybków! 🙂 To, że to Entoloma wiedziałam od razu, wszak marzyłam sobie o ich spotkaniu, natomiast dzięki oznaczeniu pod mikroskopem wykonanemu przez Znajomego dowiedziałam się, że to Entoloma nitidum 🙂

Oto prezentacja zdjęć mojego niebieskogranatowego grzybka:

Entoloma nitidum, grzybek i jego blaszki

Entoloma nitidum, grzybek i jego blaszki

Entoloma nitidum, dorosły grzybek w towarzystwie młodziaczków

Entoloma nitidum, dorosły grzybek w towarzystwie młodziaczków

A teraz troszkę foto-wariacji na temat jednego grzybka, zdjęcia były wykonywane w porze wieczornej, statyw w końcu poszedł w ruch, bo z każdą chwilą coraz trudniej było ze światłem, ale może w tym roku znów je tam spotkam, to się postaram, by pora do fotografowania była odpowiedniejsza … 🙂 Dziś też inaczej bym zaplanowała kadr fotografii, to wszystko da się nadrobić, o ile znów je spotkam 🙂

Entoloma nitidum

Entoloma nitidum

Entoloma nitidum

Entoloma nitidum

Entoloma nitidum

Entoloma nitidum

Entoloma nitidum

Entoloma nitidum

Entoloma nitidum

Entoloma nitidum

Reklamy

Płomienniczek żółtobrązowy :-)

Rankiem dzisiaj opisałam jeden z grzybków znalezionych na kłodzie topoli obiecując opisanie innych tam spotkanych. W ciągu mocno wypełnionego zajęciami dnia, chwilkę na odpoczynek wykorzystuję, by kolejnego grzybka stamtąd opisać 🙂

Grzybkiem tym jest płomienniczek żółtobrązowy – taką piękną nazwę zaproponował dla niego znamienity polski mykolog, nie żyjący już profesor Władysław Wojewoda. Pozostała po Profesorze wielka Jego praca, w tym Krytyczna Lista Wielkoowocnikowych Grzybów Podstawkowych Polski,w skrócie nazywana Checklistą Profesora Wojewody.

Z opracowania tego dowiaduję się, iż w Polsce do czasu opracowania tej Checklisty, która wydana została w 2003 r., stwierdzono występowanie 9 gatunków z rodzaju Flammulaster. Bardzo rzadko odnotowywano płomienniczka żółtobrązowego. Ja do tej pory spotkałam tylko jeden raz ten jeden gatunek płomienniczka. Aczkolwiek tu zastrzec muszę, że to moje rozpoznanie musi być jeszcze zweryfikowane poprzez badanie mikroskopowe. Jak nastąpi weryfikacja, napiszę aby potwierdzić, czy prawidłowo rozpoznałam tego grzybka 🙂

Czemu tak rzadko jest on spotykany? Hmm, może dlatego, że trudno mu znaleźć dla siebie „dom”? Płomienniczek żółtobrązowy potrzebuje martwego drewna. Kłoda, na której go znalazłam, była już dość mocno spróchniała i na takiej właśnie kłodzie wyrósł „mój” płomienniczek.

dla przypomnienia widok kłody, na którym widać dwa grzybki ...

dla przypomnienia widok kłody, na którym widać dwa grzybki …

płomienniczek żółtobrązowy Flammulaster muricatus

płomienniczek żółtobrązowy Flammulaster muricatus

Białe godziny i białe grzybki :-)

Tytuł „Białe godziny” to parafraza „Zielonych godzin”, które bardzo przypadły mi do gustu 🙂 Podobnie jak autor bloga Zielone godziny ja też uwielbiam swoje leśne godziny, które  od wiosny do lata z pewnością są zielone, a zimą mogą być białe, cudownie białe, tak jak wczoraj 🙂

Opisałam uszaczka po raz pierwsze znalezionego w Pięknym Lesie. Zarówno tego uszaczka, jak i pewną powłocznicę znalazłam niespodzianie przez to, że zwróciłam uwagę na miejsce, które dotąd było dla mnie ukryte, a wczoraj w zimowo-biało-bezlistnym otoczeniu otwarło się dla mnie z całym swoim bogactwem. Szłam jak zazwyczaj tamtą ścieżką, ale z daleka dojrzałam leżącą potężną kłodę.  Jako, że martwe drewno jest szczególnie ciekawe i wcale nie jest „martwe” podeszłam do kłody. Wówczas zauważyłam powaloną topolę, a na niej cały sejmik grzybkowy. Uszaczek kosmaty wiódł prym, a dolne powierzchnie pnia topolowego porastało coś białego.  Jeszcze nie widziałam takiej białej powłocznicy. Zdjęcia, chwila namysłu, w domu weryfikacja z zasobami atlasów grzybowych i chyba wiem, co znalazłam – powłocznicę osikową – jest to gatunek rzadko notowany, po 200 r. notowany na Lubelszczyźnie, w Górach Świętokrzyskich, w Białowieży i w Bieszczadach. Jest również kilka nie publikowanych jeszcze  notowań z innego rejonu kraju. I prawdopodobnie takiego właśnie grzybka ja znalazłam wczoraj w Pięknym Lesie 🙂 😮 😛

Grzybek tworzy niepozorną białą powłokę na korze uschniętych  topoli, ale niech nas nie zmyli ten jego niepozorny wygląd, a czemu to już opisałam powyżej. Moją relację fotograficzną rozpoczyna zdjęcie kłody, która jako pierwsza przyciągnęła moją uwagę, a okazała się potężną kłodą brzozową.

kłoda Betula sp. od której wszystko się zaczęło 🙂

powalona Populus sp. z menażerią grzybkową 🙂

spojrzenie od dołu na powaloną topolę

Sporo Peniophora polygonia na niej 🙂

Peniophora polygonia

Wszystkim moim zabiegom, dreptaniu wokół topoli, oglądaniu jej z wierzchu i od spodu, fotografowaniu „przyglądały się” z góry uszaczki kosmate (fotka 1) i ….. zimówki aksamitnotrzonowe  (fotka 2) posadowione wysoko, jeszcze wyżej niż uszaczki 🙂

fotka 1 – wysoko nade mną uszaczki kosmate

fotka 2 – jeszcze nieco wyżej  zimówka aksamitnotrzonowa

Na ten czas zrobiła się śliczna pogoda, błękit nieba widoczny na końcowych zdjęciach, śliczna chwila spełniania kolejnych grzybo-marzeń grzybo-fisia 🙂

***

Post scriptum

Zwróćcie, proszę,  uwagę na motto, jakim autor Zielonych godzin opatrzył swojego bloga, jest to  myśl znakomitego polskiego botanika Władysława Szafera „Ten szanuje przyrodę, kto ją pozna”

Jakżeż trafna ta myśl ….. 🙂

Łysak w wielkim mieście :-)

Czyli co, łysak synantropicus? 😉

A tak naprawdę to łysak wspaniały! To jego prawdziwa polska nazwa  – łysak wspaniały, inaczej Gymnopilus junonius.

Nie poznałabym jego stanowiska w moim mieście, gdyby nie to, że wędrowałam sobie pewnego wieczoru na  koncert pewnej grupy grającej gothic rock. Gdy przechodziłam koło pewnego trawnika, zauważyłam na nim najpierw czernidłaki kołpakowate, a gdy do nich podeszłam, spostrzegłam kolejne grzybki. Rosły jeszcze kawałek dalej od chodnika, ale żywym pomarańczem swoich kapeluszy przyciągnęły wzrok i wręcz wołały, by do nich podejść. Nie od razu wiedziałam co to za gatunek, ale przypuszczałam, że jakiś nie całkiem pospolity. Następnego dnia specjalnie do nich pojechałam, wykonałam fotografie, rozpoznawałam, upewniałam się co do rozpoznania i wyszło na to, że mam do czynienia właśnie z łysakiem wspaniałym! Grzybki jak sama nazwa wskazuje wspaniałe, a do tego wspaniały zbieg wszystkich okoliczności, że właśnie tak się sprawy potoczyły  – rzec można, że droga ku znalezieniu tych grzybków rozpoczęła się, gdy zaczęłam słuchać muzyki holenderskiej grupy Epica, albo jeszcze wcześniej, gdy zaczęłam słuchać gothic rock! 😛

Ciekawostką jest, że ta piękna wiązka grzybów znaleziona przeze mnie pozornie rośnie na trawniku, tak naprawdę musi wyrastać na ukrytym w ziemi drewnie lub korzeniach, bowiem łysak wspaniały jest saprotrofem wyrastającym właśnie na drewnie lub korzeniach.

Tu wyrasta „mój” wspaniały łysak wspaniały 🙂

Gymnopilus junonius w wielkim mieście 😉

A tak wyglądają jego kapelusze, gdy popatrzeć na nie z bliska 🙂

na owocniki Gymnopilus junonius spojrzenie z bliska 🙂

I jeszcze pewne detale budowy owocników – tak wyglądają blaszki i trzon.

Gymnopilus junonius – rzut oka na blaszki i trzonki

Jak czyreń dębowy, ale na robinii ….

… na robinii akacjowej 🙂

Kontynuuję moją opowieść o moim pierwszym tegorocznym  majowym spacerze, który odbyłam w jednym z moich najulubieńszych lasów … 🙂

Grzyb, którego tu pokażę, wygląda jak czyreń dębowy, a rośnie na robinii akacjowej, którą potocznie, ale nieprawidłowo nazywa się w Polsce „akacją”. Ten czyreń „robiniowy” zyskał nazwę Phellinus rimosus. Znam aktualnie trzy miejsca, w tym jedno w lesie odwiedzonym drugiego maja, gdzie na robinii akacjowej rośnie sobie ładnie taki ładny czyreń, jak dębowy, ale robiniowy 🙂

Oto galeria fotografii czyrenia robiniowego z pewnego Pięknego Lasu :-0

Phellinus rimosus z pewnego Pięknego Lasu

Phellinus rimosus z pewnego Pięknego Lasu

Phellinus rimosus z pewnego Pięknego Lasu

Phellinus rimosus z pewnego Pięknego Lasu

Phellinus rimosus z pewnego Pięknego Lasu

Fotki grzybka powstawały o wczesnym poranku, było mu z tym porankiem „do twarzy”, ładnie … 😛

Osiękla!

Dzisiejszy spacer po lesie pełen był miłych wrażeń. Po spędzonych w zaciszu domowym Świętach był pięknym dopełnieniem dni miłego świętowania 🙂

Wbrew „zimie” – tylko z rana było na tyle zimno, że dłonie marzły – sporo grzybków, w tym sporo wartych większej uwagi, choć przedmiot marzeń – czarka szkarłatna – nie został znaleziony …..

Natomiast na jednym ze złomów bukowych zwróciłam uwagę na fioletowawy  „nalot”, który sfotografowałam i po powrocie do domu spróbowałam rozpoznać … „Nalot” w powiększeniu okazał się być skupieniem mnóstwa charakterystycznych drobniuśkich owocniczków, które według wszelkiego prawdopodobieństwa noszą nazwę rodzajową „osiękla”, po łacinie Merismodes sp. i należą do rzędu ….. pieczarkowców!!!

Są te grzybki na tyle niesamowite dla mnie, że postanawiam sobie coś więcej się o nich dowiedzieć 😮

fioletowawy nalot - Merismodes sp.

fioletowawy nalot - Merismodes sp.

Letnia zimówka? – Zimówka letnia :-)

Zimówka aksamitnotrzonowa –  pojawia się w chłodnej porze roku, owocniki potrafią przetrwać nawet większe chłody i mrozy i wracają do życia, gdy się nieco ociepli  – to rozumiem 🙂 Ale zimówka letnia? A jednak … 🙂

Pewnego sobotniego poranka, po drodze do pracy, zaintrygował mnie nikły zarys grzybowych owocników widoczny za rzędem parkowych krzewów, na rozległym pniaku po drzewie liściastym. Nauczona doświadczeniem, że nie należy lekceważyć żadnego grzybka – vide Bardzo osobiście … – podeszłam oczywiście do tych grzybków …. 🙂 Później jeszcze kilka razy do nich podchodziłam i w różne dni, w różnych porach dnia, w różnych światełku fotografowałam sobie je i obserwowałam 🙂

Gdy wyszło na to, iż to zimówka letnia jest, oczywiście znów sporo radości z tego miałam, dowiedziałam się bowiem, że gatunek ten został opisany w 1983 roku, a więc całkiem niedawno i w Polsce notowań ma baaaaaardzo niewiele 🙂

Natomiast zgromadzony materiał fotograficzny okazał się dość wdzięcznym materiałem do ułożenia kilku scenek rodzajowych z zimówką letnią w roli głównej  🙂

Scenka pierwsza – Grunt to rodzinka, liczna rodzinka! 🙂

Grunt to rodzinka ;-) w roli głównej Flammulina fennae

Grunt to rodzinka, liczna rodzinka! 🙂 w roli głównej Flammulina fennae

Scenka druga – Ja pierwszy, ja pierwszy! 🙂

Ja pierwszy, ja pierwszy! :-) w roli głównej Flammulina fennae

Ja pierwszy, ja pierwszy! 🙂 w roli głównej Flammulina fennae

Scenka trzecia – Wspinaczka …

Wspinaczka ... w roli głównej Flammulina fennae

Wspinaczka … w roli głównej Flammulina fennae

Scenka czwarta – Ciekawe, jaki jest ten świat? 🙂

Ciekawe, jaki jest ten świat? w roli głównej Flammulina fennae

Ciekawe, jaki jest ten świat? w roli głównej Flammulina fennae

Scenka piąta – Gęsiego 🙂

Gęsiego :-) w roli głównej Flammulina fennae

Gęsiego 🙂 w roli głównej Flammulina fennae

Scenka szósta – Gęsiego 2 🙂

Gęsiego 2 :-) w roli głównej Flammulina fennae

Gęsiego 2 🙂 w roli głównej Flammulina fennae

Scenka siódma – Grzybki, grzybki, do domu!

Grzybki, grzybki, do domu! w roli głównej Flammulina fennae

Grzybki, grzybki, do domu! w roli głównej Flammulina fennae

Gdy w strugach deszczu … 2 :-)

Tego samego dnia, gdy w strugach deszczu wykonywałam objazd krzyża Jezior Wdzydzkich, w pewnym momencie zeszłam z roweru i podeszłam do leżącego kilka metrów od drogi, za jałowcami, zmurszałego pnia brzozy ….. Co mi kazało tam właśnie podejść? Gdybym chciała to wytłumaczyć, chyba musiałabym sięgnąć do argumentów metafizycznych ….. 😉 Naprawdę …

Znalazłam na murszejącym pniu brzozy nieczęsto notowanego drobnołuszczaka żółtawego, inaczej łuskowca żółtego, Pluteus leoninus. Drobnołuszczaki, inaczej łuskowce, to kolejny rodzaj o bardzo specyficznych upodobaniach – bardzo „lubią się” z murszejącycm drewnem, to kolejny powód, dla którego murszejące drewno POWINNO POZOSTAWAĆ W LASACH!!! Piszą o tym autorzy książki „Drugie życie drzewa” Jerzy M. Gutowski, Andrzej Bobiec, Paweł Pawlaczyk i Karol Zub. To jest niezmiernie ciekawe, ile gatunków może istnieć, żyć, mnożyć się i przetrwać dzięki obecności niezbędnego dla ich istnienia martwego drewna. Dodatkowo występują tu bardzo ciekawe i złożone zależności od stanu zmurszenia drewna, inne organizmy zasiedlają świeże drewno, inne zasiedlają drewno na kolejnych etapach jego stopniowego próchnienia, murszenia, aż do czasu gdy zamieni się w próchnicę, a i wtedy spełnia bardzo ważną rolę w obiegu materii …. I nie tylko tu mowa o grzybach, również o owadach, roślinności, porostach, śluzowcach … Serdecznie polecam przeczytanie tej książki, choć zdobycie jej w sytuacji, gdy nakład został wyczerpany nie będzie łatwe … Ale mnie się udało, więc zachęcam, warto spróbować ją zdobyć … 🙂

A wracając do rodzaju drobnołuszczak – poznawanie przedstawicieli tego rodzaju rozpoczęłam od najbardziej pospolitego jego przedstawiciela drobnołuszczaka jeleniego, poprzez prezentowanego TU drobnołuszczaka żółtawego, do tych, które też już spotkałam i w przyszłości je opiszę w moim grzybowisku – prześlicznego Pluteus aurantiorugosus (kat. E, wytrawni Czytelnicy już wiedzą, co to oznacza, prawda? :-o) czy nieczęstego Pluteus umbrosus ….

Ostatnich kilka słów jak rozpoznać drobnołuszczaki – wysoce prawdopodobne, że mamy do czynienia z przedstawicielami tego rodzaju, gdy znajdziemy grzybki na mocno spróchniałym drewnie, gdy ich blaszki nie są przyrośnięte do trzonu (są wówczas nazywane blaszkami wolnymi), gdy trzon jest bez pierścienia i bez pochwy, walcowaty, włóknisty, łatwo się wyłamujący, często pusty w środku, a wysyp zarodników różowy.

Ależ się rozpisałam, ale wierzcie mi, rodzaj drobnołuszczak jest godzien tego, by wieeele o nim pisać, zresztą wiele jest też innych godnych tego rodzajów …. No dobrze, już pokazuję wreszcie te fotografie! 😮

stanowisko Plutesu leoninus

stanowisko Plutesu leoninus

Pluteus leoninus, który powędrował jako eksykat do GREJ

Pluteus leoninus, który zabrałam z sobą jako eksykat

Pluteus leoninus - powierzchnia kapelusza

Pluteus leoninus – powierzchnia kapelusza

Pluteus leoninus - blaszki

Pluteus leoninus – blaszki

RRejestr gatunków grzybów chronionych i zagrożonychejestr gatunków grzybów chronionych i

Przepis niczym od Ćwierciakiewiczowej Lucyny ….

wg pani Ćwierciakiewiczowej byłoby to tak (a to co po wielokropku to już moje 😉

Wziąć dwa łuty orzechów laskowych zmielonych i łut mąki, wymieszać to wszystko razem, do gęstości, a na ostatku ….. pójść zimą do lasu i poszukać podobnych kolorem grzybków na uschłych gałęziach leszczyny 😉 Znajdziesz orzechówkę mączystą 😉

Bynajmniej jadalna ta orzechówka mączysta  nie jest, mimo spożywczych odniesień w nazwie, zresztą  kto by tam jadał takie śmieszne grzybki 😉 nawet danych o ich ewentualnej szkodliwości nie mam na razie, w każdym razie to jest kolejny z tych gatunków, które od jesieni do wiosny towarzyszą leśnym wędrownikom, zobaczysz jakąś uschłą  gałąź leszczynową, popatrz, może właśnie znajdziesz na niej te beżowe grzybki w charakterystycznym krótkostrzyżonym  kożuszku ….. 🙂

Encoelia furfuracea

Encoelia furfuracea

A gdy aura na dworze mroźno-śniegowo-styczniowa, to krótkostrzyżony kożuszek jak znalazł, by w niego otulonym zimie na nosie móc zagrać 😉

aura styczniowa

aura styczniowa

Encoelia furfuracea

Encoelia furfuracea

Z kisielem i karmelem skojarzenie słuszne bardzo …

Nic dodać, nic ująć – KISIELEC KARMELOWY i basta 🙂 Wszystko ukryte w tych dwóch słowach, przynależność rodzajowa i gatunkowa tu zawarta i oddana doskonale, a prócz przynależności rodzajowej i gatunkowej postać, barwa, konsystencja …. Wypada tylko dopowiedzieć, że spotkać można go na przewróconych, obumarłych sosnach, że jest rzadko notowanym gatunkiem, że w związku z tym cieszy mnie każde z nim spotkanie, a szczególnie korzystna pora do takich spotkań to – od jesieni do wiosny, poprzez zimy, jeśli łagodne. Jak łatwo się domyślić, w suchych i upalnych porach roku zasycha. Jeśli natrafi na takiego zaschniętego kisielca karmelowego wytrawny znawca (i wcale się nie chwalę;-) to potrafi go rozpoznać, a pewnymi sposobami utwierdzić w swoim rozpoznaniu, ale kto nie zorientowany, cóż 😉

Zatem szczególnie polecam porę od jesieni do wiosny   – także dlatego, że wówczas taka ciepła i miła uroda tego karmelowego grzybka ukazuje się bardzo ładnie 🙂

Jest kilka takich kisielcowo-trzęsakowo-galaretowatych gatunków, które szczególnie ładnie prezentują się od jesieni do wiosny, dzięki nim leśne spacery o tych porach roku mogą dostarczać wymienionych kisielcowo-trzęsakowo-galaretowatych wrażeń 🙂

Exidia saccharina

Exidia saccharina

Exidia saccharina

Exidia saccharina