Rok bez piestrzenicy??? Nie może to być :-)

Gdyby nie poniedziałkowy wypad do lasu, który nawet puszczą zwany jest :-) rok ten zapewne byłby rokiem piestrzenicowo-straconym :-( Ale chyba jakieś przeczucie powiodło mnie do tego lasu, a właściwie tej puszczy … Co prawda cel miałam wyznaczony zgoła inny i tego nie udało się niestety zrealizować.  Chciałam sprawdzić, czy spotkane jesienią grzyby to może być smolucha Ischnoderma sp. jako, że doświadczenia z innym stanowiskiem smoluchy już dwa lata z rzędu upewniły mnie co do tego, że można zeszłoroczne owocniki obserwować jeszcze wczesną wiosną następnego roku. I właśnie chciałam sprawdzić takie jesienne owocniki, wówczas młodziutkie i niepewne co do gatunku, tymczasem okazało się, że żywiciela tego grzybka jak i samych grzybków nie ma … :-( :-( :-( Cóż, jak zniknął żywicielski pień, czy konary, to jak mogłabym tam jeszcze znaleźć te grzyby … :-( niestety podejrzewam ludzką ingerencję i nie ukrywam, że jestem zła, jeśli ktoś rzeczywiście zabrał to z lasu!

Na osłodę mojego rozczarowania otrzymałam za to w prezencie … piestrzenicę! Rosła zaraz obok i była piękna! :-) Była piękna tą pięknością mózgowatych zwojów główki piestrzenicowej, którą taką to chyba ona tylko posiada :-) Pytanie co do gatunku – niepewna jestem, czy to piestrzenica kasztanowata (obok są modrzewie, sosny), czy olbrzymia (dąb w pobliżu też był). Tak więc pozostanie ona na razie piestrzenicą, a i to jest piękne i ciekawe :-)

W innym z kolei miejscu, gdzie z pewnością powinnam znaleźć właśnie piestrzenicę, i to tę olbrzymią, znalazłam tylko …. ślady robót leśnych i … ogryzki piestrzenicy tzn. resztki trzonków po wyciętych grzybkach :-( I tak to się toczy, tam, gdzie się spodziewam, tam jej nie mogę zobaczyć, tam, gdzie nie myślę o jej spotkaniu, ona wychodzi mi naprzeciw …

piestrzenica Gyromitra sp.

piestrzenica Gyromitra sp.

Piestrzenicy ładnie towarzyszył szczawik zajęczy :-)

szczawik zajęczy Oxalis acetosella towarzyszący piestrzenicy :-)

szczawik zajęczy Oxalis acetosella towarzyszący piestrzenicy :-)

No to jeszcze jedno spojrzenie na piestrzenicę :-)

jeszcze jedno spojrzenie na piestrzenicę :-)

jeszcze jedno spojrzenie na piestrzenicę :-)

Kolory zdjęć – chyba się troszkę wytłumaczę, fotografie robiłam o porze przedwieczornej, bez szansy na promyk słoneczka, stąd barwy stonowane i specyficzne dla takich bezświetlnych warunków … pana malarza Światło niestety zabrakło …

Gąska siarkowa

Gdyby ktoś zastanawiał się czemu ta gąska nazywana jest siarkową odpowiedź jest prosta – ze względu na barwę owocnika – taką siarkowożółtą. Jest jeszcze jedna charakterystyczna cecha tej gąski, a mianowicie jej zapach. Gąska siarkowa pachnie … karbidem! Właściwiej byłoby rzec – cuchnie karbidem :-( Czemu tak, skoro wygląda całkiem ładnie? Ano, grzyby tak mają, ich owocniki mają w sobie różne chemiczne substancje, dzięki którym owocniki wykazują właściwe dla danego gatunku barwy, zapachy, smaki. Ze względu na substancje chemiczne w nich zawarte jedne gatunki są szkodliwe, wręcz trujące, inne wykazują właściwości lecznicze, inne są po prostu jadalne i smaczne.

Spójrzmy więc na tę gąskę jak na twór przyrody – grzybka w żółtym kolorze, zarówno powierzchnia, jak i miąższ tej gąski jest żółty :-) ale spójrzmy też na nią jak na całkiem zaawansowane laboratorium chemiczne specjalizujące się w  syntezie takich “ciekawych zapachowo” substancji ;-)

Ponoć jest to gatunek pospolity, ale ja nie spotykam jej w wielu miejscach, znam jedną bardzo pewną miejscówkę, gdzie pojawia się co roku, a poza tym nieczęsto ją widuję. Gąska siarkowa powoduje lekkie zatrucia, ale kto tam by ją jadł, wystarczy powąchać, a zapach odrzuca ;-)

pachnąca karbidem Tricholoma sulphureum gąska siarkowa

Późny :-)

łycznik późny

łycznik późny

łycznik późny

łycznik późny

łycznik późny

Wygodne posłanko sobie wymościły ;-)

Tęgoskór cytrynowy to grzybek, który może zaciekawić. Podobnie jak purchawica olbrzymia, purchawki czy czasznice należy do wnętrzniaków, czyli takich grzybków, które wytwarzają zarodniki w glebie wypełniającej wnętrze owocnika. Właściwie to pospolity gatunek, spotkać można go prawie na każdym leśnym kroku, ale warto zwracać uwagę na jego owocniki. Jest bowiem inny gatunek grzybka, ściśle z tęgoskórem powiązany, a mowa o podgrzybku pasożytniczym. Podgrzybek pasożytniczy rozwija się na grzybni tęgoskóra pospolitego. I tak jak tęgoskór cytrynowy jest pospolitym, tak podgrzybek pasożytniczy jest rzadkim i chronionym gatunkiem. Podgrzybka pasożytniczego jako gatunku chronionego nie wolno zbierać do koszyka, natomiast można zapamiętać sobie, gdzie wyrósł, a informację tę przekazać do danych naukowych :-)  Niestety jak na razie, mimo spoglądania na wiele tęgoskórów, ja jeszcze podgrzybka pasożytniczego nie znalazłam :-( Teraz, gdy już nastał listopad, pozostaje mi czekać do przyszłego roku na kolejną szansę spotkania podgrzybka na tęgoskórach.

Brak podgrzybka pasożytniczego próbowały mi wynagrodzić pewne spotkane we wrześniu owocniki tęgoskóra cytrynowego, które wyrosły przy pniaku w taki sposób jakby wymościły sobie pod nim  wygodne posłanko  ;-)

2009_09130371

Scleroderma citrinum w wygodnym posłanku ;-)

Pamiętajmy jeszcze o jednym, miło popatrzeć na te grzybki, ale nie wolno ich spożywać, bo są trujące!

Na ceglasto :-)

Jako drugi – grzybek w sam raz dla budowlańców i murarzy, ale tylko tych, którzy prawdziwą ceglastą cegłą budują .i murują .. ;-)  I znów – oczywiście nie polecam tego TRUJĄCEGO grzybka do jedzenia, a jedynie do poszukania, pooglądania, pofotografowania :-)

Łysiczka CEGLASTA ma nawet w nazwie zaakcentowaną cechę barwy swoich kapeluszków. Spotkałam dziś śliczną rodzinkę na pniaku dębowym, obok na tym samym pniaku rósł szczeciniak rdzawy, co upewniło mnie co do tożsamości pniaka :-)

Portretów łysiczki (maślanki) ceglastej powstało sporo, a nie bardzo mogłam się zdecydować, które pokazać, a które odrzucić, więc też sporą serię ich pokażę :-) I proszę mi wierzyć, jeszcze trzy razy tyle portretów powstało :-)

Hypholoma sublateritium - rodzinka, tylko gdzie jest Tata? ;-)

Hypholoma sublateritium – rodzinka, tylko gdzie jest Tata? ;-)

Hypholoma sublateritium - wciąż ta sama rodzinka :-)

Hypholoma sublateritium – wciąż ta sama rodzinka :-)

Hypholoma sublateritium - wciąż ta sama :-)

Hypholoma sublateritium – wciąż ta sama :-)

Hypholoma sublateritium - wciąż ta  :-)

Hypholoma sublateritium – wciąż ta :-)

Hypholoma sublateritium - wciąż .... :-)

Hypholoma sublateritium – wciąż …. :-)

Hypholoma sublateritium - gromadka rozkosznych maluszków :-)

Hypholoma sublateritium – gromadka rozkosznych maluszków :-)

Hypholoma sublateritium - raz jeszcze gromadka rozkoszna ;-)

Hypholoma sublateritium – raz jeszcze gromadka rozkoszna ;-)

Hypholoma sublateritium - maluszki pod czujną opieką szczeciniaka rdzawego (w tle)

Hypholoma sublateritium – maluszki pod czujną opieką szczeciniaka rdzawego (w tle)

Na różowo :-)

Chwilowo odchodzę od tematu maleńkich grzybeczków, bo co niektóre większe dziś mnie również zachwyciły i przyciągnęły, a jak tylko skończę z maksi-grzybkami-z dziś przejdę do tych malenieczkich :-) :-o :-P

***

Jako pierwszy -  grzybek w sam raz dla małych dziewczynek, które uwielbiają różowy kolor :-) Oczywiście nie polecam tego TRUJĄCEGO grzybka do jedzenia, a jedynie do poszukania, pooglądania, pofotografowania :-)

Na bazie zeszłorocznych doświadczeń i pomocy w rozpoznawaniu, jaką znajdowałam w zeszłym roku na w odniesieniu do bardzo podobnych grzybków znalezionych też w lesie liściastym, wówczas pod bukami, dziś pod olszą, brzozą, leszczyną –   stawiam tezę, iż jest to grzybówka czysta Mycena pura. Postaram się tę tezę  zweryfikować, o efektach napiszę, a póki co pokażę te różowe grzybeczki :-)

Mycena pura - na razie na etapie domniemań, ale będę się upewniać

Mycena pura - na razie na etapie domniemań, ale będę się upewniać

Kartka z wakacji pachnąca maggi ;-)

Za oknem tak zimno, dziś rano trzeba było szyby samochodowe od lodu czyścić! Aż chce się sięgnąć po kartkę z wakacji, ciepłych, słonecznych, przemiłych, szklarskich wakacji, tym bardziej, że kartka ta interesująco maggi pachnie … Skąd ten zapach? Zaraz wyjaśnię :-o

Dnia pewnego lipcowego, wędrując przez Góry Izerskie, zanim na szczyt Wysokiego Kamienia dotarliśmy (fotka pierwsza), by na szczycie tym poszukać kosza na pozbierane po drodze śmieci (fotka druga), by w ten sposób spełnić choć jedno z życzeń fraszkopisarza Jana Sztaudyngera (fotka trzecia)  i z bardzo wysokiego kamienia przepiękną panoramę Karkonoszy podziwiać (fotka czwarta) zauważyliśmy, a raczej mój mąż zauważył ładnego grzybka (fotka piąta), bo ja w tym czasie fotografowałam pewnego maślaka żółtego :-). Znaleziony grzybek nie dość, że ładny, to jeszcze ciekawy, bo grzybek ten pachnie maggi, naprawdę! A zwie się on mleczajem płowym Lactarius helvus.

... zanim na szczyt Wysokiego Kamienia ...

... zanim na szczyt Wysokiego Kamienia ...

... by na szczycie tym poszukać kosza na zebrane po drodze ...

... by na szczycie tym poszukać kosza na zebrane po drodze ...

... by w ten sposób spełnić choć jedno z życzeń fraszkopisarza ...

... by w ten sposób spełnić choć jedno z życzeń fraszkopisarza ...

... i z bardzo wysokiego kamienia przepiękną panoramę Karkonoszy ...

... i z bardzo wysokiego kamienia przepiękną panoramę Karkonoszy ...

... mój mąż zauważył ładnego i ciekawego grzybka ...

... mój mąż zauważył ładnego i ciekawego grzybka ...

Później droga nasza wiodła nas jeszcze bardzo daleko i bardzo ciekawie, a pod koniec tej drogi na samym Zakręcie Śmierci (fotka szósta), na poboczu drogi,  cóż spotkaliśmy? Znów maggi pachnącego mleczaja płowego, oczywiście :-) :-o :-P

... a pod koniec tej drogi na samym Zakręcie Śmierci ...

... a pod koniec tej drogi na samym Zakręcie Śmierci ...

Oto grupka owocników mleczaja płowego z samochodem w tle, przejeżdżającym właśnie przez Zakręt Śmierci:

Lactarius helvus na poboczu tragicznego zakrętu, a w tle samochód

Lactarius helvus na poboczu tragicznego zakrętu, a w tle samochód

I jeszcze rzut oka na powierzchnię kapelusza oraz mała impresja z Lactarius helvus w roli głównej :-)

Lactarius helvus - powierzchnia kapelusza

Lactarius helvus - powierzchnia kapelusza

Lactarius helvus - impresja :-)

Lactarius helvus - impresja :-)

Lactarius helvus - impresja druga, o ile można nazwać impresją niezbyt udane zdjęcie ;-)

Lactarius helvus - impresja druga, o ile można nazwać impresją niezbyt udane zdjęcie ;-)

Ale co by nie powiedzieć, od wakacyjnych wspomnień cieplej się zrobiło … :-)

A maggi-cznie pachnące grzybki można spotkać i latem, przykładem  mleczaj płowy, i zimą, o ile napotkamy na swoich leśnych ścieżkach pewne grzybowe “suche główki” :-P

Kolej na cytrynowego :-)

Muchomora cytrynowego :-)

A tak naprawdę chcę dać znać życia, pokazać,  że żyję, choć prawie nie wiem, jak się nazywam :-(

Pracuję po 10 h na dobę,  z podróżą wychodzi to 12,5 h na dobę poza domem, a gdzie tu las, grzyby, wycieczki, szukanie, fotografowanie, poznawanie …. a wrzesień mija ….. :-(

Tak więc króciutko dziś i tylko jedna fotka muchomora cytrynowego, w ujęciu pd spodu, trzon, pochwa, pierścień i uwierzcie, to JEST muchomor cytrynowy ;-)

Amanita citrina

Amanita citrina

Muchomorkowe oseski, cz. 1 :-)

Muchomory to szczególnie urodziwe grzyby, elegancka bardzo, wypracowana w detalach, wręcz wyrafinowana jest ich postać. Ślicznie wyglądają jako grzyby w pełni swojej dojrzałości, ale równie ślicznie, czasem naprawdę uroczo prezentują się jako młodziutkie grzybki, takie grzybowe oseski. Oczywiście nie zapominamy, iż ta przepiękna ich postać zewnętrzna kryje w sobie śmiertelnie niebezpieczne pułapki, wśród muchomorów – ale NIE TYLKO wśród muchomorów – są gatunki śmiertelnie trujące, których nie wolno nawet jednego przez pomyłkę zebrać. To nie powinno nam jednak przeszkodzić w podziwianiu przepięknej urody tych grzybów, a przy tej okazji poznaniu ich tak dobrze, by nigdy ich  nie zebrać przez nieostrożność, czy pośpiech do koszyka. A jednocześnie mówię i powtarzam, pozostawiamy je w lesie w stanie nienaruszonym, bo jak każdy inny gatunek grzyba, rośliny, zwierzęcia są potrzebne przyrodzie, a przez to i nam ludziom, by przyroda wokół nas była różnorodna, ciekawa, piękna i ekscytująca :-)

A oto pierwszy grzybowy osesek muchomora czerwonego, którego pokażę zarówno w portrecie, jak i w miejscu, w którym sobie był wyrósł :-) A wyrósł w mało przytulnym i mało bezpiecznym miejscu przy ścieżce pod sporym głazem.

Amanita muscaria

Amanita muscaria

Amanita muscaria

Amanita muscaria

Drugi z młodziaków już wyrósł nieco ponad wiek oseskowy, a prezentuje się tak, jak na poniższym portrecie. Ten wyrósł na ściółce z szpilek świerkowych, pośród lasu, ale też niedaleko ścieżki. Wykonując mu portret oczywiście nie zauważyłam zawadiacko wystającej mu znad kapelusza gałązeczki ;-)

Amanita muscaria

Amanita muscaria

Amanita muscaria

Amanita muscaria

Od królewiątka do starego króla :-)

To będzie opowieść fotograficzna o rodzie królewskim dynastii Amanita regalis :-)

Dynastia ta panuje częściej w górach niż na nizinach. Dlatego też podczas wakacji w tychże górach spędzanych miałam kilka razy przyjemność spotkać te królewskie grzybki z kapeluszami w kolorze gorzkiej czekolady :-P

Przedstawię wymienionych w tytule członków rodu królewskiego:

Oto malutkie królewiątka:

Amanita regalis

Amanita regalis

Amanita regalis

Amanita regalis

A to królewicze w pełni urody swych gorzkoczekoladowych kapeluszy:

Amanita regalis

Amanita regalis

Amanita regalis

Amanita regalis

Oto panujący król:

Amanita regalis

Amanita regalis

i starzy królowie:

Amanita regalis

Amanita regalis

Amanita regalis

Amanita regalis

Zważywszy, że muchomor królewski jest wpisany na  Czerwoną Listę  jako gatunek  narażony na wymarcie – dobrze, że  możemy się jeszcze cieszyć się  spotkaniami z tym  królewskim grzybkiem  :-P

I oby tak było zawsze :-)

« Starsze wpisy

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.