Dzisiejsze czarkobranie :-)

Ależ mi dzisiaj dopisało szczęście 🙂 Było cieplutko, piękna pogoda, dobra decyzja o małym wypadzie po pracy … w miejsce gdzie dwa lata temu znalazłam po raz pierwszy czarki austriackie … Wówczas to był początek marca i słońce szybko chyliło się ku zachodowi … A dziś słoneczko miało dobry humorek i raz po raz ślicznie oświetlało mi jakąś czarkę 🙂 Z tej współpracy słoneczka ze mną wyszło to co poniżej prezentuję … W rzeczywistości powstało duuużo więcej zdjęć, ale część czysto dokumentalna, a część z większymi staraniami, by czarusie ładnie pokazać … Czy się udało, hmm, nie wiem, ale starałam się, naprawdę 🙂

A rzecz działa się w niepozornym biotopie, w sąsiedztwie śródleśnego stawku (a jak wiadomo wilgotne podłoże, a w nim zagrzebane gałązki to podstawa bytowania czarki austriackiej), po zeszłorocznych badylach znać, ze pokrzywy tym miejscem nie gardzą … A i młode się już pokazują, rozpościerając  niczym opiekuńcze ramiona świeże łodyżki i listki ponad czarusiami  🙂

otóż i opisany powyżej biotop

otóż i opisany powyżej biotop

... w sąsiedztwie śródleśnego stawku

… w sąsiedztwie śródleśnego stawku

A wszędzie wokoło wielka liczba (na pewno kilkadziesiąt) owocniczków czarki austriackiej 🙂

czarka austriacka Sarcoscypha austriaca

czarka austriacka Sarcoscypha austriaca

czarka austriacka Sarcoscypha austriaca

czarka austriacka Sarcoscypha austriaca

czarka austriacka Sarcoscypha austriaca

czarka austriacka Sarcoscypha austriaca

czarka austriacka Sarcoscypha austriaca

czarka austriacka Sarcoscypha austriaca

Reklamy

Milutkie w dotyku :-)

Od czwartku nic nowego nie zagościło w moim grzybowisku … Jednak nie próżnowałam, zbierałam materiał ….

Zazwyczaj ostatnio wpisy zaczynam od krajobrazu miejsca, które odwiedziłam, tak też i dziś będzie, oto dwa widoki na Jezioro Trześniowskie w lubuskiem.

jezioro o poranku jednego dnia

jezioro o poranku jednego dnia

jezioro o poranku dnia drugiego

jezioro o poranku dnia drugiego

Oba poranki były jak zaczarowane … tak naprawdę to trzeba to przeżyć, zobaczyć, poczuć, dotknąć … ale może fotografie choć troszkę ukazują czarowność tych kwietniowych poranków nad pięknym jeziorem.

Pośród tego krajobrazowego piękna zwracałam oczywiście uwagę na grzybki 🙂 Spotkałam ponownie poznaną osobiście w zeszłym roku fałdówkę kędzierzawą. Zeszłoroczna fałdówka kędzierzawa była już lekko przyschnięta, a znalezione w ostatnich dniach  owocniczki były w pełni rozwoju, z wszystkimi ich walorami 🙂 Jedną z cech tych drobnych grzybków rosnących na gałązkach głównie bukowych jest to, że są bardzo miłe w dotyku. Są niezwykle delikatne i bardzo, bardzo miłe w dotyku. Sprawia to króciutko filcowato owłosiona powierzchnia drobnych kapeluszków. Owocniki mają wachlarzowaty kształt, są koncentrycznie strefowane, z wierzchu mają kolor od ochrowobrązowego do prawie białego na krawędzi, a od spodu znajdziemy na owocniczkach charakterystyczne bielutkie fałdki. Bardzo miło było spotkać znów te grzybki, tym bardziej, że na obecnej Czerwonej Liście wielkoowocnikowych gatunków grzybów opatrzone są kategorią R.

fałdówka kędzierzawa Plicaturopsis crispa

fałdówka kędzierzawa Plicaturopsis crispa

fałdówka kędzierzawa Plicaturopsis crispa

fałdówka kędzierzawa Plicaturopsis crispa

 

 

Ten trzeci grzybek …

Trzeci grzybek z topolowej kłody to świecznica rozgałęziona. O świecznicy rozgałęzionej – pięknym saprotroficznym grzybku potrzebującym martwego próchniejącego drewna, pisałam już wcześniej. Dziś kilka fotografii z nowego miejsca, w którym będzie można go jeszcze podziwiać, o ile nie zniknie jego żywiciel …..

świecznica rozgałęziona Clavicorona pyxidata

świecznica rozgałęziona Clavicorona pyxidata

świecznica rozgałęziona Clavicorona pyxidata

świecznica rozgałęziona Clavicorona pyxidata

świecznica rozgałęziona Clavicorona pyxidata

świecznica rozgałęziona Clavicorona pyxidata

świecznica rozgałęziona Clavicorona pyxidata

świecznica rozgałęziona Clavicorona pyxidata

świecznica rozgałęziona Clavicorona pyxidata

świecznica rozgałęziona Clavicorona pyxidata

świecznica rozgałęziona Clavicorona pyxidata

świecznica rozgałęziona Clavicorona pyxidata

 

 

 

 

 

Płomienniczek żółtobrązowy :-)

Rankiem dzisiaj opisałam jeden z grzybków znalezionych na kłodzie topoli obiecując opisanie innych tam spotkanych. W ciągu mocno wypełnionego zajęciami dnia, chwilkę na odpoczynek wykorzystuję, by kolejnego grzybka stamtąd opisać 🙂

Grzybkiem tym jest płomienniczek żółtobrązowy – taką piękną nazwę zaproponował dla niego znamienity polski mykolog, nie żyjący już profesor Władysław Wojewoda. Pozostała po Profesorze wielka Jego praca, w tym Krytyczna Lista Wielkoowocnikowych Grzybów Podstawkowych Polski,w skrócie nazywana Checklistą Profesora Wojewody.

Z opracowania tego dowiaduję się, iż w Polsce do czasu opracowania tej Checklisty, która wydana została w 2003 r., stwierdzono występowanie 9 gatunków z rodzaju Flammulaster. Bardzo rzadko odnotowywano płomienniczka żółtobrązowego. Ja do tej pory spotkałam tylko jeden raz ten jeden gatunek płomienniczka. Aczkolwiek tu zastrzec muszę, że to moje rozpoznanie musi być jeszcze zweryfikowane poprzez badanie mikroskopowe. Jak nastąpi weryfikacja, napiszę aby potwierdzić, czy prawidłowo rozpoznałam tego grzybka 🙂

Czemu tak rzadko jest on spotykany? Hmm, może dlatego, że trudno mu znaleźć dla siebie „dom”? Płomienniczek żółtobrązowy potrzebuje martwego drewna. Kłoda, na której go znalazłam, była już dość mocno spróchniała i na takiej właśnie kłodzie wyrósł „mój” płomienniczek.

dla przypomnienia widok kłody, na którym widać dwa grzybki ...

dla przypomnienia widok kłody, na którym widać dwa grzybki …

płomienniczek żółtobrązowy Flammulaster muricatus

płomienniczek żółtobrązowy Flammulaster muricatus

Grzybek o kontrowersyjnej nazwie :-)

Grzyby pod względem sposobu odżywiania można najogólniej rzecz biorąc podzielić na trzy grupy. Zacznę od mikoryzy, czyli symbiozy grzybów z roślinami, gdzie oba organizmy wzajemnie od siebie zyskują substancje odżywcze. Innym sposobem posługują się grzyby, które pasożytują na żywych organizmach, np. na drzewach. A ponadto jest bardzo dużo saprotrofów, które wybierają sobie do życia obumarłe elementy przyrody np. opadłe z drzew liście lub drewno. Część saprotrofów może wyrosnąć na substracie różnego pochodzenie, na drewnie pochodzącym z kilku gatunków drzew, na różnych elementach ściółki.  Ale są też takie saprotrofy, które  mają bardzo  szczególne wymagania i wyrastają wyłącznie na określonym substracie, jakim może być przykładowo szyszka sosny lub świerka, orzeszek buka, liść albo nerw liściowy, uschnięta gałązka ściśle określonego gatunku, drewno określonego gatunku i w określonym stadium rozkładu itp., itd. Mam troszkę materiału, żeby stopniowo o takich grzybkach ze specyficznymi wymaganiami poopowiadać i będzie się to działo w moim grzybowisku, gdy po dłuższej nieobecności poczułam wenę i chęć pisania 🙂 To tyle jak chodzi o obietnice na przyszłość, a wracając do tematu tego wpisu ….

Pewne saprotrofy mają szczególne wymaganiami o tyle, że przedmiotem ich zainteresowania są odchody. Upodobanie to jest określone bardzo ładnie brzmiącym słowem – koprofilność, są to grzybki koprofilne. Wbrew temu z punktu widzenia człowieka mało apetycznemu upodobaniu są to niezmiernie ciekawe grzybki, a niektóre – przykład pieczarki – bardzo przydatne dla człowieka. Jednak nazwa pieczarki pochodzi bardziej od pieczar, gdzie mogą one znajdować odpowiedni mikroklimat do wzrostu – widziałam we Francji w Dolinie Loary takie pieczary wykorzystywane do uprawy grzybów. Natomiast nazwa gnojanka pochodzi wprost od substratu i nie pozostawia żadnych wątpliwości, prawda? Nazwa kontrowersyjna, upodobanie szczególne, ale czyż egipskie skarabeusze nie mają podobnych? 🙂 🙂 🙂

W Polsce obecnie występują trzy gatunki gnojanki, bardzo pospolita to gnojanka żółtawa Bolbitius vitellinus, duuużo rzadsza gnojanka usiatkowana Bolbitius reticulatus i aktualnie prawdopodobnie przybywająca do nas z cieplejszych stron gnojanka różowawa Bolbitius coprophilus.

Przedstawianie gatunków Bolbitius zacznę dziś od tej najrzadszej w Polsce, a rodzimej, czyli gnojanki usiatkowanej. Stanowi ona przykład grzybka, o którym rozmyślam sobie niekiedy, wiedząc, że taki istnieje …. wiem, że ktoś gdzieś w Polsce go widział …. wiem, jak wygląda i czym może zwrócić na siebie uwagę …. i czekam, aż może kiedyś i moje ścieżki podczas którejś leśnej wędrówki skrzyżują się z takim ciekawym grzybkiem ….

Stało się to poprzedniej jesieni! A jest jednocześnie dowodem na dwie rzeczy, że niektóre grzybki koprofilne jednak też wyrastają na odpowiednio rozłożonym substracie drewnianym oraz, jak bardzo ten odpowiednio rozłożony substrat drewniany jest potrzebny, by mogły na nim wyrastać określone gatunki grzybków.

miejsce to odwiedzam najczęściej po to, by znajdować piękne ozorki u podstawy wspaniałych starych dębów ...

miejsce to odwiedzam najczęściej po to, by znajdować piękne ozorki u podstawy wspaniałych starych dębów …

jednak tym razem dodatkowo przyciągnęła moją uwagę kłoda topoli, a to za sprawą widocznego na zdjęciu pięknego grzybka

jednak tym razem dodatkowo przyciągnęła moją uwagę kłoda topoli, a to za sprawą widocznego na zdjęciu pięknego grzybka

obchodząc kłodę dostrzegłam kolejne grzybki, które zarówno wdzięcznie wyglądały do fotografii, jak i każdy z nich był znamienny jeszcze z innych powodów

obchodząc kłodę dostrzegłam kolejne grzybki, które zarówno wdzięcznie wyglądały do fotografii, jak i każdy z nich był znamienny jeszcze z innych powodów

oto przedmiot dzisiejszego wątku – gnojanka usiatkowana Bolbitus reticulatus

oto przedmiot dzisiejszego wątku – gnojanka usiatkowana Bolbitus reticulatus

nazwa usiatkowana wywodzi się od delikatnej siateczki na kapeluszku grzybka

nazwa usiatkowana wywodzi się od delikatnej siateczki na kapeluszku grzybka

Zdjęcia ukazują, że nie tylko Bolbitius reticulatus zamieszkała na tej kłodzie topoli.  Ja w tym dniu skupiłam swoją uwagę na trzech gatunkach grzybków, z których jeden już jest przedstawiony, a pozostałe będą … a ponadto widać, że i śluzowce upodobały sobie tę kłodę – to te malutkie żółtawe kuleczki koło grzybka … i mchy wdzięcznie towarzyszą grzybkowi … a gdyby jeszcze baczniej poobserwować kłodę zarówno tego dnia, jak i w ciągu roku, z pewnością okazałoby się, że mnóstwo innego życia jeszcze na niej bytuje …. I tu odpowiedzmy sobie na pytanie, czy byłoby lepiej, gdyby kłoda ta została szybko po przewróceniu zabrana i spalona w kominku, czy lepiej jest, że spoczywa w tym zakątku i daje środowisko do życia roślinom, grzybom, śluzowcom, a z pewnością i owadom, a przez to i ptakom …. taka kłoda to taki mały mikrokosmos życia, nad którym jakże warto się pochylić ….. Nieprawdaż?

Jesienna konkurencja dla wiosennej czarki

Pora jesienna zapewne bije na głowę wiosenną pod względem ilości i rozmaitości wszelakich grzybków … ale czy znajdziemy jesienią grzybka, który mógłby konkurować z wiosenną czarką? Hmm, może pierścieniaki … ?

Spróbujmy najpierw ocenić czy sama pora jesienna może konkurować z wiosną …

jesienne mgły o poranku

jesienne mgły o poranku

tego samego poranka, po godzinie ...

tego samego poranka, po godzinie …

W dniu 20 października o godzinie 8:20 wstający poranek był osnuty mgiełką i leciuteńko różowił niebo, by już po godzinie rozbłysnąć błękitem nieba i początkami pomarańczowych przebarwień liści drzew.

Wśród takiej aury ładnie z nią się komponowały niebieskie pierścieniaki, otóż i one:

pierścieniaki dwa

pierścieniaki dwa

pierścieniak jeden z kolegami w tle :-)

pierścieniak jeden z kolegami w tle 🙂

Prezentowany grzybek to zapewne Stropharia aeruginosa (Curt.: Fr.) Quelet łysiczka niebieskozielona (pierścieniak grynszpanowy) (Psilocybe aeruginosa).  Wielość nazw wynika z różnie przyjmowanych przez autorów pozycji gatunku w systematyce. Dodatkowo moje oznaczenie tego grzybka do gatunku jest o tyle przypuszczeniem, że gatunki rodzaju pierścieniak Stropharia (jak i Psilocybe łysiczka)  należałoby obejrzeć pod mikroskopem, aby w ten sposób upewnić się obiektywnie co do gatunku 🙂 Pewną cechą wskazującą wstępnie gatunek jest trzon z wyraźnym, błoniastym, dość trwałym pierścieniem, poniżej pierścienia z białawymi łuseczkami, trzon z wiekiem staje się nagi. Następnie w rozpoznaniu pomogłoby też obejrzenie ostrzy blaszek – powinny być biało oprószone. Tego jednak nie uczyniłam skupiając się na fotografowaniu, i to fotografowaniu z właściwej perspektywy … W tym celu padłam do ich stóp niczym dawniej najbardziej ulegli niewolnicy przed swym panem i  władcą i usiłowałam w ten sposób tę najwłaściwszą perspektywę na fotografii uzyskać … Przykładałam się do tego tak szczególnie, bo tydzień wcześniej otrzymałam przyjacielską, acz zasadniczą reprymendę za niewłaściwą perspektywę na fotografii grzybka, która to fotografia mogłaby na tym wieeeele zyskać, bo światełko zagrało mi wówczas niemal idealnie …

Ale wracając do jesienno-wiosennej konkurencji grzybkowej, czy tenże jesienny grzybek może stawać z wiosenną czarką w konkury? 🙂

A wracając ponownie do pierścieniaka … grzybka tego spotkać możemy w lasach liściastych rosnącego na ziemi lub na spróchniałych szczątkach drewna, wynika z tego, że jest on saprotrofem „dojadającym” to co wcześniej „przygotowały” dla niego inne gatunki nadrewnowe 🙂

Czarkowe „czarowanie” …

…. marzy mi się …. czarkowe  „czarowanie” …. niełatwe to ….., ale czy czarowanie łatwe jest? 🙂 Nie wystarczy W POŁUDNIE(!) do czarek przyjechać, nie wystarczy kilka setek zdjęć zrobić …. trzeba jeszcze na „ten” moment natrafić … trzeba umieć „ten” moment do swojego czarowania wykorzystać ….

Ile z tych warunków było spełnionych, gdy w piękną już niemal wiosenną niedzielę do moich niedawno znalezionych czarek pojechałam? Oceńcie sami … 🙂

W jeden z pierwszych wyjątkowo ciepłych dni marcowych, po których nastała z powrotem zima,  w pewnym opuszczonym miejscu, będącym obecnie zbiorowiskiem o wdzięcznej nazwie Chelidonio-Robinietum, znalazłam ku wielkiej nie słabnącej wciąż radości kolejne stanowisko czarki austriackiej 🙂

Wczoraj postanowiłam ponownie odwiedzić to miejsce, licząc na możliwość sfotografowania czarek wśród śniegu … okazało się jednak, że śniegu było więcej niż sądziłam, jednak mimo wszystko kilka owocniczków udało się odszukać, reszta relacji na fotografiach …

tak wyglądało to miejsce, gdy tam zawitałam ...

tak wyglądało to miejsce, gdy tam zawitałam …

i gdzie tu szukać czarek, hmm .....

i gdzie tu szukać czarek, hmm …..

JEST CZARKA!

JEST CZARKA!

I następne dwie czarki SĄ!

I następne dwie czarki SĄ!

Oto one z bliska :-)

Oto one z bliska 🙂

Po chwili ... następna! szczęście, że jej nie zadeptałam, choć i tak nie wchodziłam głębiej, ale ta na samym skraju tego miejsca wyrastała na zagrzebanym drewienku przykrytym uschłymi badylkami :-)

Po chwili … następna! szczęście, że jej nie zadeptałam, choć i tak nie wchodziłam głębiej, ale ta na samym skraju tego miejsca wyrastała na zagrzebanym drewienku przykrytym uschłymi badylkami 🙂

Po chwili okazało się, że nie jedna, a DWIE czarki tam są!

Po chwili okazało się, że nie jedna, a DWIE czarki tam są!

W międzyczasie słoneczko obróciło się na niebie i potem dłuuuugo czekałam, aby znów móc czarką i słonecznym promykiem "poczarować" ...

W międzyczasie słoneczko obróciło się na niebie i potem dłuuuugo czekałam, aby znów móc czarką i słonecznym promykiem „poczarować” …

Ta czarka jako ostatnia ucieszyła moje oczy, a sfotografowałam ją w taki sposób, żeby ukazać cechy jej siedliska, uważny obserwator znajdzie kilka wyraźnych cech wskazujących na to wdzięcznie brzmiące Chelidonio-Robinietum ....

Ta czarka jako ostatnia ucieszyła moje oczy, a sfotografowałam ją w taki sposób, żeby ukazać cechy jej siedliska, uważny obserwator znajdzie kilka wyraźnych cech wskazujących na to wdzięcznie brzmiące Chelidonio-Robinietum ….

Jesienny bilard :-)

Czy ktoś zaprzeczy, że jesienne purchawki gruszkowate nie nadają się doskonale do tego celu? Aura dnia jesiennego przydawała sporej dozy tajemniczości …, ale widok „kul bilardowych” nastroił do żartu … 🙂

mglista jesienność i tajemniczość ...

mglista jesienność i tajemniczość …

… a pośród tych mglistości …

... bilardowe kule ... purchawka gruszkowata Lycoperdon perlatum

… bilardowe kule … purchawka gruszkowata Lycoperdon pyriforme

Grzybek, który zamieszkał pod zamkiem :-)

Grzybek ten „ze swoich okien” ma tak oto widok 😉

„widok z okien”

Mieszka bowiem tuż po zamkiem 🙂

taki widok ma, bo mieszka tu, na tym pniaku 🙂

Grzybkiem tym jest uszak skórnikowaty:

uszak skórnikowaty Auricularia mesenterica

Uszak skórnikowaty – to grzybek, który na Czerwonej Liście został ujęty jako rzadki 🙂 Grzybek jest od spodu nieco podobny do uszaka bzowego, a z wierzchu przypomina skórnika szorstkiego, stąd jego nazwa to taki miks – uszak skórnikowaty 🙂 Oto górna powierzchnia grzybka:

Auricularia mesenterica – górna powierzchnia grzybka

Spotykacie może kłody, pniaki jesionowe, ale i innych liściastych gatunków? Zachęcam, spójrzcie, czy nie wyrasta na nich uszak skórnikowaty 🙂

Leśny boczniak – płucny :-)

Grzyby boczniaki znamy ze sklepów – oferowane są na tackach styropianowych boczniaki ostrygowate. Także w lesie możemy te boczniaki ostrygowate znaleźć, rosną w porze okołozimowej, i smacznie zjeść 🙂

Natomiast w porze letniej spotkane boczniaki to boczniaki łyżkowate, inaczej płucne. Też są jadalne, aczkolwiek ja nigdy ich do konsumpcji nie zbierałam. Po pierwsze dlatego, że są rzadkie (kategoria R na Czerwonej Liście), po drugie dlatego, że w ciepłej porze letniej grzyby szybko robaczywieją, dla owadów stanowią m.in. miejsce rozrodu, składania jaj. Z tych względów odpuszczam sobie zbiór koszykowy, natomiast z całą przyjemnością, przerwaną może jedynie odganianiem komarów, fotografuję je 🙂

Dodam, że boczniaki zarówno ostrygowate, jak i płucne, mogą stanowić kolejne przykłady gatunków wyrastających na drewnie, vide wczorajszy wpis 🙂

boczniak płucny Pleurotus pulmonarius

« Older entries