Woda ptakom …

… jest niezbędna i potrzebna bardzo, tak samo jako i nam.

Ogłaszam alarm wodny na suche upalne dni (i nie tylko, woda może być zawsze, ale szczególnie w dni upalne i suche) – wystawiajmy wodę dla ptaków 🙂

Moje poidełko i jednocześnie łazienka, bo w jednym i drugim celu ptaszki z tego korzystają, wygląda jak na poniższym zdjęciu:

poidełko/łazienka dla ptaków na kupce czekającego na wykorzystanie poz-bruku

poidełko/łazienka na studni nieopodal gruszy

Proste to, a jakie pożyteczne 🙂 Chyba właśnie tej prostej „instalacji wodnej” zawdzięczam wizytę pleszek w swoim ogrodzie, bo od pierwszego zauważenia Pana Pleszki w pewną sobotę, widuję pleszki w godzinach popołudniowych przyfruwają właśnie do wody 🙂 Uchwycić ten moment na fotografii nie będzie łatwo, jeśli tylko udałoby się, fotografia natychmiast w grzybowisku się znajdzie 😛

UWAGA. Ważne jest, by poidełka umieścić w taki sposób, żeby przyfruwające doń ptaki były bezpieczne przed atakiem kotów.

Reklamy

Sobota w ogrodzie i … pleszka!

Jak wynika już z tytułu wpisu dzisiejszą sobotę spędziłam w ogrodzie, ciężko w nim pracując 😉 🙂 Naprawdę pracowałam 🙂 m.in. nad tym, by z połaci mojego półdzikiego ogrodu odzyskać jakiś fragmencik na postawienie stołu i krzesełka, względnie takiego super wygodnego fotela rozkładanego na płasko. Drzemka w ogrodzie w pozycji na leżąco na tym fotelu to istny cymesik wart zachodu na odzyskanie tej wspomnianej wcześniej powierzchni 😛

W międzyczasie nasłuchiwałam głosy ptaków, obserwowałam budki, w których …. nic nie zaobserwowałam 😦 😦 😦 no i wracałam czasem na chwilę do domu, np. po to by przyrządzić obiad.

Podczas jednej z takich bytności w domu, spojrzałam w pewnym momencie przez okno kuchenne, które wychodzi na ogród i zobaczyłam ptaszka na gałęzi gruszy! Szybko po aparat, skok na parapet, by z górnego okna wyjrzeć na dwór i zaczęłam fotografować ptaszorka, który fajnymi minkami tudzież zachowaniami uraczył mnie łaskawie i szczodrze 😛

Wieczorem zapytanie do osób obeznanych z ptakami wszelakimi i informacja od Beaty, że to pleszka zwyczajna, śliczny samczyk tegoż gatunku! 🙂 Beato, dziękuję! 🙂

No to teraz Wam pokażę, jak mi Pan pleszka pozował do zdjęć, a czynił to niczym zawodowy model 🙂

Phoenicurus phoenicurus

Phoenicurus phoenicurus

Phoenicurus phoenicurus

Phoenicurus phoenicurus

Phoenicurus phoenicurus

Phoenicurus phoenicurus

Phoenicurus phoenicurus

Phoenicurus phoenicurus

Phoenicurus phoenicurus

Phoenicurus phoenicurus

Phoenicurus phoenicurus

Pewnie trochę przesadziłam z ilością fotek, ale Pan pleszka zauroczył mnie bardzo, tym bardziej jeszcze, że potem przyfrunął do  mojej ptasiej łazienki, gdzie się pluskał i czyścił piórka 🙂 Z tego niestety nie mam fotek, ale kto wie, jutro będę czatować tam od rana, może uda się przyłapać pleszkę w łazieneczce 🙂

Wiadomość z ostatniej chwili! :-)

Właśnie zadzwoniła moja Mama, u której wisi jedna z budek lęgowych, jakie zakupiłam w tym roku i prezentowałam w grzybowisku, omawiając ich przeznaczenie, gdzie zawisną 🙂

I cóż mi oznajmiła moja Mama? Otóż w budce, która wisi u niej w ogrodzie słychać pisk sikorkowych piskląt! Super wiadomość!

Tak oto wisi ta budka, na jabłoni w ogrodzie mojej Mamy, fotografię robiłam 15 kwietnia, a dziś 16 maja w budce są pisklęta 😛

budka lęgowa, w której mieszka ptasia rodzinka, już z "dzieckami" 🙂

Adam Wajrak napisał …

Wieszajcie budki, póki jest dla kogo

Ja wzięłam to sobie do serca, jeszcze zanim przeczytałam dziś artykuł Adama Wajraka , wczoraj wykonałam tegoroczny plan – powiesiłam kolejne budki, w efekcie czego w moim ogrodzie zagościły cztery domki dla ptasich rodzinek!!!

Dziś przeczytałam linkowany artykuł i smutno troszkę mi się zrobiło, gdy zdałam sobie sprawę, jak niełatwy żywot ma ptactwo sąsiadujące z naszą wszechogarniającą cywilizacją ….. A przecież płazy też lepiej nie mają, a może nawet i gorzej … A cała reszta cennej przyrody … 😦

By odpędzić smutne myśli, oto moje budki-nówki na fotografiach dziś wykonanych. Wielką mobilizację do ich powieszenia dostarczyły same ptaszki, gdy sypiąc ziarno do karmników zobaczyłam wczoraj, że ptaszyny zaczynają się interesować tymi wiszącymi już, a wyczyszczonymi właśnie niedawno budkami ….. natychmiast pobiegłam do domu po te nowe budki! 🙂

nowa budka nr 1, otwór wlotowy 28 mm średnicy, dedykowana dla drobnej pticy, np. dla modraszek 🙂

nowa budka nr 2, otwór wlotowy 28 mm średnicy, dedykowana dla drobnej pticy, np. dla modraszek 🙂

Adam na pytanie: „Czy można im jeszcze wieszać budki?” odpowiada „Jak najbardziej, byle zdążyć do 15 marca.”

A zatem nie zwlekajcie, wieszajcie, o ile macie budki, a jeśli nie macie ….., ja skorzystałam z oferty internetowego sklepiku Towarzystwa Przyrodniczego „Bocian” 🙂 🙂 🙂

Zima kołem się toczy ….

…. a ja nie zasypiam gruszek w popiele 😉

Było śnieżno, było mroźno w grudniu …  Oj, dało mi popalić, jak raz z powodu opadów śniegu spóźniłam się do pracy 6 godzin, a później jeździłam do pracy rowerem po śniegu 🙂 Ale co tam, fajnie było, a ile formy od tego przybyło! 😛

Potem śnieg stopniał, zima odtajała, jak przymroziła czy pośnieżyła, to z lekka i nawet zaczęło się coś dziać tu i tam, na przykład w moim ogrodzie – zakwitły ranniki zimowe 🙂

Eranthis hiemalis w moim ogrodzie

Tymczasem od początku tego tygodnia zaczęło z dnia na dzień coraz silniej się oziębiać, aż w końcu w czwartek spadł śnieg. Przykrył ranniki. Chcąc je dziś sfotografować musiałam  delikatnie odgarnąć skrywający je biały puch 🙂

Eranthis hiemalis pod śniegiem, w końcu "zimowe" to "zimowe" 🙂

I gdy zima tak bawi się z nami w ciuciubabkę, ja nie zasypiam gruszek w popiele, w sklepiku Towarzystwa Przyrodniczego „Bocian” zamówiłam i już otrzymałam budki lęgowe do mojego ptaszyńca 🙂

Niedawno opisałam i pokazałam czyszczenie tych budek, które już od trzech lat wiszą w moim ogrodzie, a dziś mogę pokazać nówki, które zostaną umieszczone w ogrodzie w tym roku 🙂

budki lęgowe dla modraszek, otwór wlotowy 28 mm 🙂

Na zdjęciu są trzy budki, jedna z nich powędruje do innego ogrodu jako prezent dla mojej Mamy i jej ptasząt 🙂 a dwie pozostałe zostaną u mnie 🙂

Zostaną pokazane ponownie, gdy już umieszczę je na drzewach, a potem, kto wie, może jeszcze pokażę je z ptasimi lokatorami, o ile uda się to sfotografować nie płosząc ptasząt 🙂

***

Wieczorem

Przeglądam zdjęcia od najstarszych i oto co znalazłam – ranniki zimowe sprzed czterech lat, sfotografowane w dniu 18 lutego 2007 r.

Eranthis hiemalis z 18 lutego 2007 r. 🙂

Zupełnie inaczej wyglądała wówczas lutowa zima 🙂 Tak się ociepliło, że ranniki wychyliły słoneczka swoich kwiatków ku temu słoneczku na niebie. Ale po kilku dniach też jeszcze śnieżek poprószył:

Eranthis hiemalis z 25 lutego 2007 r. 🙂

I jeszcze w dniu 28 lutego śnieżek okrył na chwilę kwitnące ranniki:

Eranthis hiemalis w dniu 28 lutego 2007 r. 🙂

Tak to było w tym 2007 roku 🙂 Wszystko mam na zdjęciach 🙂 Też się zima kołem toczyła, od wiosny do zimy 😉

Budka lęgowa – demontaż i montaż :-)

Gdy  metodą pana Słodowego „Zrób to sam” przygotowaliśmy własnej roboty budkę lęgową, czyszczenie jej odbywało się przez zdejmowanie daszku. Daszek był tak nie za mocno zmontowany z korpusem budki, że można go było ściągać bez zdejmowania budki z drzewa. Wystarczyło przystawić drabinę, odbić daszek, opróżnić budkę, przybić z powrotem daszek i już 🙂

Budki lęgowe nabyte w sklepiku Towarzystwa Przyrodniczego „Bocian” wymagają ściągania z drzewa dla wykonania czyszczenia, ale są dużo solidniejsze niż ta moja własnoręczna, można je lepiej, dokładniej, skuteczniej wyczyścić i to przemawia bardzo mocno na ich korzyść 🙂

Na sekwencji zdjęć pokażę, jakie czynności trzeba wykonać przy demontażu (z góry do dołu)  i montażu (w odwrotnej kolejności). Jest to tak naprawdę bardzo proste, kłopotu nie sprawia żadnego, a umożliwia bardzo staranne wyczyszczenie wnętrza naszej budki.

tutaj budka leży przygotowana do demontażu, obcęgi na podorędziu 🙂

tutaj za pomocą obcęgów wyciągnięty został gwoździk znajdujący się u dołu budki

tutaj po podważeniu od dołu przedniej ścianki zaczynam wysuwać przednią ściankę

i kontynuuję wysuwanie

po demontażu

Demonstracja jest wykonana na budce już wyczyszczonej 🙂

Jeśli to zbyt „łopatologicznie” pokazałam, sorry, ale tak się cieszę ze swoich dzisiejszych „osiągnięć”, że chciałabym, by wszystkim tak dobrze szło, o ile mają takie właśnie budki lęgowe dla ptaków 🙂

Teraz o tym, co się działo dzisiaj :-)

Wspomniałam już, że na dziś zaplanowałam czyszczenie budek lęgowych 🙂 Pogoda do tego była wyśmienita, odrobinkę mrozu łagodziło pięknie świecące na bezchmurnym niebie słoneczko! 🙂

Teraz muszę się do czegoś przyznać 😦 Budki, które zawiesiłam w 2008 r. ….. czyściłam w tym roku po raz pierwszy 😦 Chciałam  to zrobić w poprzednie lata, ale nie wyszło, cóż powiedzieć, takie życie. Moc rozmaitych obowiązków, a także spore za-grzybofisiowanie, które wymagało wiele przebywania w terenie na grzybkowych poszukiwaniach, wszystko to sprawiło, że szybko mijały styczniowe i lutowe dni, kiedy można było jeszcze wykonać czyszczenie, później już nie można tego wykonywać, żeby nie przeszkodzić ptaszkom, które  mogły już zamieszkać w budkach …..

Efekt był taki, że jak dziś otworzyłam budki, były prawie pełne, ale tak ciekawie, że z przodu było wymoszczone aż do wysokości otworu wlotowego, a gniazdko było zagłębione ku tylnej ściance 🙂 Czegóż tam  nie było, mech, trawki, piórka, ileż ptasich starań w tym widocznych, a ja je tak zawiodłam, dopiero po trzech latach budki wyczyściłam! 😦

Cieszę się ogromnie, że prócz własnych planów, miałam jeszcze dodatkową mobilizację ze strony Plamki mazurka, by zrealizować swoje plany 😛

Na zaimprowizowanym „warsztacie” (kupka pozbruku pozostałego jeszcze do wykorzystania w ogrodzie :-)) dokonałam otwarcia budek, co okazało się bardzo proste. Trzeba było tylko podważyć lekko gwoździk u dołu budki, następnie go wyciągnąć obcęgami i podważyć lekko przednią ściankę, wówczas można było podnieść ściankę i wyjąć z ją budki 🙂

Teraz relacja fotograficzna:

tak wyglądała zawartość budki po otwarciu

a tak wyglądała po opróżnieniu z zawartości

Widać na tych zdjęciach, jak solidnie wykonana jest budka, jak dopracowane są szczegóły, sprawdziłam też, że otwarcie jej w celu wyczyszczenia nie było wcale kłopotliwe. Zrobiłam też córce Sąsiadki krótką lekcję o budkach 🙂 Obejrzała wraz ze mną jak wygląda budka przed oczyszczeniem i po, obejrzała też wraz ze mną moje karmniki, chciałam tym sposobem zachęcić ją do zainteresowania się dokarmianiem ptactwa, a może i obserwacji ich lęgów 🙂

Teraz pozostało już „tylko” zawiesić budki z powrotem na drzewach. To było najtrudniejsze, ale wykonalne 🙂 Efekt? Wiszą już dwa wysprzątane M1 dla mojego ptactwa! 😛 Budki te mają średnicę otworu wlotowego 33 mm, są dedykowane m.in. dla bogatek, mazurków.

wysprzątane M1 na starej jabłoni 🙂

i drugie M1 wysprzątane na innej jabłoni 🙂

Te mniej profesjonalne budki zdjęłam dziś na dobre, na ich miejscu zawieszę budki o otworze wlotowym 28 mm, dedykowane dla modraszek, które niebawem otrzymam ze sklepiku Towarzystwa Przyrodniczego „Bocian” 🙂

A ptactwo wciąż korzysta z mojej stołówki 😛

Oto moje ptaszynki z bliska 🙂

bogatki przy karmniku butelkowym, czy ta bliższa patrzy na stwora z dziwnym czarnym okiem? 😉

i z daleka 🙂

bogatki przy karmniku butelkowym 🙂

Dziś nawet miałam wrażenie, że widzę u siebie drobnego ptaszka z czerwonym birecikiem, czyżby czeczotka??? 😛

Czy ciąg dalszy nastąpi to już zależy tylko od moich ptasząt 🙂

Mój ptaszyniec – początek sezonu wiosennego :-)

Zainspirowana przez Anquę, która w Plamce Mazurka, w odcinku poświęconym Pierwszym Warsztatom naprawiania gniazd bocianich w Pętowie koło Tykocina , zachęciła mnie do relacji z tego, co się będzie działo wiosną w moich budkach lęgowych dla ptaków, postanowiłam do czynu przystąpić nie zwlekając!  🙂 Anquo, dzięki za zachętę 😛

Na dzień dzisiejszy zaplanowałam czyszczenie budek lęgowych 🙂 Tak się fajnie złożyło, że budki moje zakupiłam w 2008 r. w sklepiku tego samego  Towarzystwa Przyrodniczego”Bocian”, które zorganizowało w tym roku Pierwsze Warsztaty naprawy gniazd bocianich w Pętowie 🙂

Kiedyś dawno, dawno temu, gdzieś ok. 6-8 lat, dokładnie w tej chwili nie pomnę, wykonaliśmy z mężem pierwszą budkę lęgową do naszego ogrodu. „Przepis” na wykonanie wzięty był z pisma Mój piękny ogród, gdzie podane były zasady, jak należy taką budkę zbudować. W ostatnim sezonie, gdy jeszcze wisiała, w 2007 r. budka ta wyglądała tak:

to ta pierwsza budka lęgowa, gdy jeszcze wisiała, w ostatnim sezonie 2007 roku

Jakiś czas po zmontowaniu pierwszej budki dokupiłam jeszcze dwie, ale nie były one tak profesjonalne (rozmiar, kształt), jak powinny być. Jakoś jednak ptasim rodzinkom służyły. W 2008 r. moja pierwsza, ta własnoręcznie wykonana budka rozpadła się. Z deseczek pożytek był taki, że zaczęły rosnąć na nim jakieś grzybki 😉 Trzeba było jednak koniecznie znaleźć źródło na nowe budki. Okazało się, że sklepik Towarzystwa Przyrodniczego „Bocian” oferował piękne, profesjonalnie, doskonale wykonane budki! 🙂 Zakupiłam dwie z otworami wlotowymi 33 mm i tak w 2008 r. stałam się posiadaczką ogrodu z czterema budkami – dwoma profesjonalnymi i dwoma mniej profesjonalnymi 🙂 Z zamówieniem spóźniłam się nieco i dlatego budki dotarły do mnie w kwietniu, który to termin był już dość późny, ale niezależnie od wszystkiego budki powiesiłam i zdałam się na ptaszęta i ich chęć założenia ptasich rodzinek mimo takiej już późniejszej wiosny 🙂

Ogród ma sporą powierzchnię i rośnie w nim kilka starych wysokopiennych drzew owocowych. One znakomicie nadają się do wieszania budek lęgowych 🙂 Jedna z moich „nówek” powieszona na starej jabłoni, wyglądała tak:

budka lęgowa z Towarzystwa Przyrodniczego "Bocian" zawisła na starej jabłoni w dniu 17 kwietnia 2008 r.

17 kwietnia tegoż roku w moim ogrodzie działy się już między innymi takie rzeczy:

17 kwietnia 2008 r. w moim ogrodzie było już tak wiosennie

cudny to był dzień wiosenny w moim ogrodzie

c.d.n.