„Nawierzbowe” cudeńka :-)

Dzisiaj miejsce wspomnień zajmie bieżąca relacja z mojej dzisiejszej przedimieninowej wycieczki, podczas której szukam sobie prezentów 😉

I znalazłam! Spełniło się kolejne z grzybowych marzeń, a wystarczyło w tym celu odwiedzić zarośla wierzbowe dostrzeżone niedawno w pewnym lesie …..

Grzybek, który pokażę zaraz na zdjęciu wygląda być może niepozornie, ale mimo to sprawił, że gdy go znalazłam poczułam się bardzo, bardzo szczęśliwa!!! 😛 To oznacza tylko jedno – nie wygląd zdobi grzybka 😉

Powodem do dumy i szczęścia jest to, że znalazłam grzybka bardzo rzadko notowanego, który ma nadaną na Czerwonej Liście zagrożonych gatunków kategorię V – narażony na wymarcie. Jest to na pewno związane ze stopniową utratą jego siedlisk – łęgów i łozowisk 😦

Wspaniale, że poznałam w swoich stronach tak piękne stanowisko jak to, które dziś oglądałam, zliczałam, fotografowałam. Dziś podam tylko jedną fotkę, bo jest już późno  dla osoby, która jutro od raniusieńka wybiera się na kolejne poszukiwania, ale obiecuję kiedyś coś jeszcze dorzucić 🙂

Mały grzybek, a ogromny powód do radości - Exidia recisa

Grzybki, które dziś znalazłam, były nieco zmrożone porannym przymrozkiem, to taka pora roku, która naraża owocniczki  Exidia recisa na ustawiczne i radykalne zmiany warunków otoczenia, ale to dzielne grzybki, poradzą sobie nawet w takich trudnych warunkach.

Z pewnym zadowoleniem dodam, iż nie był to jedyny grzybkowy prezent, jaki sobie dziś wyszukałam, ale o innych coś więcej później … 😛

Reklamy

Wspomnień czas …

Skoro przywołałam wspomnienie jednego z pierwszych napotkanych przeze mnie grzybków – skórnika szorstkiego, grzybka napotkanego w czasie, gdy zaczynało kiełkować  moje „grzybowe fiśnięcie”  – to może teraz pokażę Phlebia radiata żylaka promienistego 🙂

Moje „grzybowe fiśnięcie” miało początek zimą, na przełomie lat 2007/2008, toteż zauważałam wówczas gatunki , które właśnie o tej porze roku są dobrze widoczne. Wilgoć otoczenia sprawia, że widać to, czego trudno byłoby szukać o innych porach roku, gdy takie grzybki nie rosną, zasychają, a ich grzybnia „czeka na lepsze czasy”.

Proszę wyobrazić sobie, jak bardzo zdumiewałam się, gdy z odległości ładnych kilku metrów byłam w stanie wypatrzyć pomarańczowe plamki wielkości najwyżej 2-3 cm. Po bliższym zapoznaniu się z nimi te jaskrawopomarańczowe plamki okazywały się być grzybkiem – żylakiem promienistym 😮

Żylak promienisty jest niewybrednym gatunkiem, wyrasta na uschłych lub opadłych gałęziach, pniach, pniakach różnych gatunków liściastych, niekiedy nawet iglastych. Początkowo ma postać takich kolistych płasko rozpostartych owocników. Z czasem rozrasta się na spore powierzchnie, których środek ma inną, trudną dla mnie do określenia barwę – cielistoróżowawą, ale nieco odstające, postrzępione brzegi owocnika są nadal jaskrawopomarańczowe.

Phlebia radiata na opadłej gałęzi

Aby było jasne, jakie ten żylak promienisty miał rozmiary, oto ten sam owocnik wobec podziałki milimetrowej 🙂

Phlebia radiata wobec podziałki milimetrowej

Wichry wiały, a mnie spełniały się marzenia :-)

Pogoda wczorajszego dnia nie rozpieszczała nas, całą Polskę dotknęły jakieś utrudnienia, niektóre graniczące z klęskami 😦 Ja nie miałam świadomości tego praktycznie do samych wiadomości wieczornych, tak się bowiem złożyło, że byłam poza wszelką informacją realizując zmodyfikowany plan dnia wczorajszego.

Plan zasadniczy był taki – mam dzień wolny, a zatem korzystam z niego porządkując swoje grzybkowe sprawy rozmaite, zdjęcia, suszki, notatki itp., itd. Najbardziej ulubionym byłoby wyjście w teren, ale tego akurat na wczoraj nie planowałam …

Tymczasem coś sprawiło, że musiałam swoje plany pozmieniać i wyjechać z domu 😦 Jednak nie ma to jak elastyczność i dostosowanie się do nowych warunków! 🙂 Postanowiłam wykorzystać przymusowy wyjazd na to, by odwiedzić pewien las i w nim poszukać czegoś ….. 🙂

Pierwsze kroki w las i cóż widzę? Taki próchniejący, charakterystycznie zabarwiony  na szmaragdowo kawałek drewienka, tym razem prócz szmaragdowej barwy ma coś na sobie! 😮 W ten sposób znalazłam kilka pierwszych „własnych” owocniczków zieleniaka drobnego, po tych wszystkich dotychczasowych przypadkach, że znajdowałam jedynie zabarwione szmaragdową grzybnią drewniane kawałki 🙂 Takie szmaragdowo zabarwione grzybnią zieleniaka kawałki drewna widuje się dość często, szczególnie na drewnie dębowym, ale nawet w swoim ogrodzie takie miałam 🙂 Jak wygląda takie drewienko można zobaczyć na jednej z fotografii w Atlasie grzybów Marka Snowarskiego.

Oczywiście trzeba było pokusić się o sfotografowanie grzybków, a tym razem to nie światło stanowiło największy problem, w sumie przy pomocy statywu to problem nie taki trudny do opanowania …. Jednak tym razem problem stanowił ….. wiatr! :-)))

Kilka ujęć wyszło poruszonych, bo wiatr poruszał drewienkiem, może nie w sposób widoczny dla mojego oka, ale niestety widoczny dla oka mojego aparatu. Dobrze, że chociaż troszkę udało mi się pomieścić pomiędzy uderzeniami wichru i kilka fotek na granicy akceptowalnej jakości udało się wykonać. Jednak przyjemność pierwszego spotkania z zieleniakiem drobnym była tak duża, że podejmuję decyzję na „TAK” aby pokazać moje pierwsze zieleniaki w moim grzybowisku 😮

Było ich kilka, maks 5 owocniczków, wysokości ok. 5 mm, troszkę były przyschnięte, ale jeden najmniejszy, coś jak ta duża główka od szpilki, prezentował się urodziwie, i trzoneczek jego widać i ładnie zaokrągloną miseczkę 🙂 Wszystko to pokażę na zdjęciach:

Chlorociboria aeruginascens - troszkę zeschnięte owocniczki

Chlorociboria aeruginascens – troszkę zeschnięte owocniczki

Chlorociboria aeruginascens - tu blisko tych przyschniętych jeden nie zaschnięty drobiażdżek

Chlorociboria aeruginascens – tu blisko tych przyschniętych jeden nie zaschnięty drobiażdżek …..

..... i jego portrecik - Chlorociboria aeruginascens :-)

….. i jego portrecik – Chlorociboria aeruginascens 🙂

Zarówno ten gatunek, jak i inne wczoraj napotkane – trzęsak listkowaty, wodnicha – świadczą o tym, iż nadchodzi wielkimi krokami pora na grzybki typowe dla chłodnej pory roku, które będzie można spotykać, obserwować i fotografować w nadchodzące chłodne dni i tygodnie, a jeśli zima będzie łagodna, także w dnie zimowe …

***

A dopiero wieczorem w Wiadomościach oglądałam tragiczne skutki wichur i śnieżyc w całej Polsce ….. 🙂

Giermek Czarnego Rycerza :-)

Było o Czarnym Rycerzu, ze wzmianką o jego giermku, to przecież trzeba też o nim słówko napisać, albo przynajmniej zdjęcie jakieś podać 🙂

….. po jakimś czasie ….. 🙂

Niestety, nie znalazłam odpowiedniego zdjęcia, widać, że temu naprawdę bardzo pospolitemu gatunkowi nie poświęcałam zbytniej uwagi, łatwiej będzie ponownie do lasu pojechać i gdzieś go na nowo poszukać, niż w moich foto-zasobach go szukać 😉

….. po jakimś czasie ….. 😮

Coś w zasobach jednak znalazłam, niech to zilustruje wpis o Giermku Czarnego Rycerza – kisielcu kędzierzawym Exidia plana – do czasu, gdy w naturze spotkam świeżutkiego, młodziutkiego, równie dorodnego …  i światełko lepsze dopisze … 🙂

Exidia plana

Exidia plana


Czarny Rycerz naszych lasów :-)

Ten grzybek jest wszystkiemu winien (ktoś musi być winien, prawda? choćby i grzyb 😉

Od samego początku mojego grzybowania towarzyszył mi wiernie, choć z początku, zanim się go „nauczyłam” myliłam go niekiedy z innym, podobnym kolorem, ale jak Ten Rycerzem, to tamten ledwie giermkiem Rycerza mógłby być … 🙂

Uchylając rąbka tajemnicy tożsamości Rycerza i giermka powiem, iż na miano Rycerza w moich oczach zasłużył kisielec trzoneczkowy Exidia truncata, a miano giermka przypadło w udziale kisielcowi kędzierzawemu Exidia plana.

Teraz o tym, czemu to on jest winien. Otóż jako towarzyszący mi od prapoczątków leśnych grzybowań dostarczał mi wielu wrażeń, natury zarówno estetycznej,  jak też naukowej. Kisielec trzoneczkowy jest niezmiernie przystojnym Czarnym Rycerzem, jego okazałe owocniki, mimo czarnej barwy, a może właśnie dzięki niej mają bardzo ciekawy image, od góry są gładkie, ale usiane drobinkami małych wypustek, będzie je widać na zdjęciach i bardzo ładnie widać je pod lupą. Od spodu natomiast są przybrane w aksamit – szalenie to eleganckie, czyż nie?

Teraz o barwie – zasadniczo jest ona czarna, ale bywa też jaśniejsza, co też będzie widoczne na zdjęciach, jednak czarne zabarwienie przeważa, czasem jest tak głęboko czarne, że aż przechodzi w granat! Stąd też i miano Czarnego Rycerza.

A te wrażenia naukowe? Nie wszyscy podzielają być może mój zachwyt nad tym grzybkiem, albo też nie spacerują po lasach zimową porą, gdy jest on szczególnie pięknie widoczny na dębowych gałęziach, gałązkach. W suchych porach roku kisielec zasycha i kamufluje się w postaci ledwie  cienkiego czarnego płatka. W związku z tym nie dostrzegają go, nie zauważają, nie odnotowują, dzięki temu ja i inni zapaleńcy mogliśmy dołożyć swoją cenną cząstkę do obserwacji rozmieszczenia tego gatunku w Polsce i dzięki temu już wiadomo, że los Czarnego Rycerza nie budzi obaw, poradzi on sobie bardzo dobrze i będzie mieszkał wszędzie tam, gdzie tylko znajdzie dla siebie jakąś uschłą dębową gałąź lub nawet tylko kawałek gałązki.

Czarne wcielenie Czarnego Rycerza 😉

Exidia truncata

Exidia truncata

A tu w nieco wypłowiałej zbroi, ale też ładny, a dodatkowo w kilku rzutach, od góry do spodu owocniczków 🙂

Exidia truncata

Exidia truncata

Exidia truncata

Exidia truncata

Exidia truncata

Exidia truncata

Exidia truncata

Exidia truncata

Zimowe zimówki, jadalne i smaczne, a jakże!

Na początek zwrócę uwagę na cechy charakterystyczne zimówki aksamitnotrzonowej istotne dla jej rozpoznawania – ciemny (brązowy, czasem u podstawy prawie czarny) aksamitny trzon, pomarańczowy, w czasie wilgotnej pogody lepki kapelusz i biały wysyp zarodników.Zwrócę też uwagę na to, iż może się zdarzyć, że wspólnie obok siebie będą rosły zimówka aksamitnotrzonowa i śmiertelnie trująca hełmówka obrzeżona, dlatego zbieranie zimówki aksamitnotrzonowej do konsumpcji MUSI być poprzedzone bardzo dobrym przygotowaniem i obowiązkowo sprawdzeniem wszystkich jej cech, aby nie doszło do pomylenia z hełmówką obrzeżoną!

Zimówki aksamitnotrzonowe to jadalne i smaczne grzybki, którymi uraczyć możemy się od jesieni do wczesnej wiosny, a gdy zimy łagodne – przez całą zimę! Rosną na pniakach i złomach drzew liściastych, jednak niekiedy także na iglastych. Śmiertelnie trujące hełmówki rosną z kolei głównie na drewnie drzew iglastych, ale niekiedy także na liściastych.

Gdy raz pokazano mi zimówki to wiedziałam, że mogę je zebrać i zjeść bez najmniejszych obaw 🙂 tak więc znalazły się w moim koszyku, a następnie na patelni  🙂

Innym razem zebrałam je już samodzielnie i też to był trafiony ruch „we właściwym gatunku” 🙂 Sprawdziłam ich WYSYP*, był BIAŁY, co też je odróżnia od tych niebezpiecznych  hełmówek (wysyp zarodników hełmówek jest ciemny, rdzawobrązowy).

* wysyp zarodników uzyskujemy kładąc owocniki na kartce na kilka-kilkanaście godzin hymenoforem do dołu, przez ten czas zarodniki (zazwyczaj, jeśli nie są zbyt młode, zbyt stare albo podsuszone), zarodniki wypadają na kartkę i można wówczas ocenić kolor wysypu, który w zależności od gatunku może być, biały, kremowy, różowawy, w różnych odcieniach beżu i brązu, czarny

Jak smakują zimówki aksamitnotrzonowe? Pachną troszkę jak ryby (słodkowodne ponoć), ale takie świeżutkie, więc to jest przyjemny, choć charakterystyczny zapach, odcinamy im CIEMNOBRĄZOWE AKSAMITNE trzonki, pozostawiamy same kapelusze i na masełko!!! Niemal prosto z patelni jedzone, z chlebkiem z masełkiem, są bardzo smaczne.

Oto widok zimówek aksamitnotrzonowych od strony kapeluszy, mniej widać tu ich charakterystyczne ciemnie aksamitne trzony, ale zerkając tu można obejrzeć także i te trzony.

Flammulina velutipes

Flammulina velutipes

Flammulina velutipes

Flammulina velutipes

Mózgowaty na krwawiącym, czyli odrobina horroru ….

Gdy napotkamy w lesie zimą taki obrazek, jak na pierwszym zdjęciu – przewrócony, obumarły pień sosnowy, innymi słowy leżący złom sosnowy – spodziewać się możemy:

– omawianego już kisielca karmelowego Exidia saccharina

– nie omawianego jeszcze, a ładnego i często spotykanego pniarka obrzeżonego Fomitopsis pinicola

– może też rzadkiego pięknoroga widlastego Calocera furcata

– a może i … skórnika krwiawiącego Stereum sanquinolentum :-/

A skoro tak, skoro możliwy jest skórnik krwawiący (naprawdę, proszę mi wierzyć, on pod byle dotknięciem przebarwia się na czerwono, brrr 😉 to .. MOŻE … TEŻ … wystąpić pasożytujący na jego grzybni –  trzęsak mózgowaty :-/  Trzęsak mózgowaty ze względu na swój wygląd swej przynależności gatunkowej raczej się nie wyprze, każdy go rozpozna, że to ten „mózgowaty trzęsak”, jak tylko ujrzy to co na fotce pierwszej i to co na pozostałych 😉

tu Tremella encephala

tu Tremella encephala

Tremella encephala

Tremella encephala

Tremella encephala

Tremella encephala

Obiecuję, że następnym razem już tak strasznie nie będzie (mam nadzieję 😉 a jeszcze trochę to może coś jadalnego wreszcie zagości 🙂

Poprawiłam pierwszą fotkę, tę „siedliskową”, bo poprzednia miała taki skos, jakbym to co najmniej na jakim pogórzu fotografowała, a przecież to moje niziny, choć polodowcowe ukształtowanie terenu daje znać o sobie tu i tam 😉

Z kisielem i karmelem skojarzenie słuszne bardzo …

Nic dodać, nic ująć – KISIELEC KARMELOWY i basta 🙂 Wszystko ukryte w tych dwóch słowach, przynależność rodzajowa i gatunkowa tu zawarta i oddana doskonale, a prócz przynależności rodzajowej i gatunkowej postać, barwa, konsystencja …. Wypada tylko dopowiedzieć, że spotkać można go na przewróconych, obumarłych sosnach, że jest rzadko notowanym gatunkiem, że w związku z tym cieszy mnie każde z nim spotkanie, a szczególnie korzystna pora do takich spotkań to – od jesieni do wiosny, poprzez zimy, jeśli łagodne. Jak łatwo się domyślić, w suchych i upalnych porach roku zasycha. Jeśli natrafi na takiego zaschniętego kisielca karmelowego wytrawny znawca (i wcale się nie chwalę;-) to potrafi go rozpoznać, a pewnymi sposobami utwierdzić w swoim rozpoznaniu, ale kto nie zorientowany, cóż 😉

Zatem szczególnie polecam porę od jesieni do wiosny   – także dlatego, że wówczas taka ciepła i miła uroda tego karmelowego grzybka ukazuje się bardzo ładnie 🙂

Jest kilka takich kisielcowo-trzęsakowo-galaretowatych gatunków, które szczególnie ładnie prezentują się od jesieni do wiosny, dzięki nim leśne spacery o tych porach roku mogą dostarczać wymienionych kisielcowo-trzęsakowo-galaretowatych wrażeń 🙂

Exidia saccharina

Exidia saccharina

Exidia saccharina

Exidia saccharina