Leśny boczniak – płucny :-)

Grzyby boczniaki znamy ze sklepów – oferowane są na tackach styropianowych boczniaki ostrygowate. Także w lesie możemy te boczniaki ostrygowate znaleźć, rosną w porze okołozimowej, i smacznie zjeść 🙂

Natomiast w porze letniej spotkane boczniaki to boczniaki łyżkowate, inaczej płucne. Też są jadalne, aczkolwiek ja nigdy ich do konsumpcji nie zbierałam. Po pierwsze dlatego, że są rzadkie (kategoria R na Czerwonej Liście), po drugie dlatego, że w ciepłej porze letniej grzyby szybko robaczywieją, dla owadów stanowią m.in. miejsce rozrodu, składania jaj. Z tych względów odpuszczam sobie zbiór koszykowy, natomiast z całą przyjemnością, przerwaną może jedynie odganianiem komarów, fotografuję je 🙂

Dodam, że boczniaki zarówno ostrygowate, jak i płucne, mogą stanowić kolejne przykłady gatunków wyrastających na drewnie, vide wczorajszy wpis 🙂

boczniak płucny Pleurotus pulmonarius

Reklamy

Lejki na ściółce???

Na początku niewiele wskazuje, że wyrośnie z nich coś na kształt lejka, popatrzcie sami:

młodziutka lejkówka, przypuszczalnie Clitocybe gibba

choć czujne oko zauważyłoby delikatnie formujący się od spodu zaczątek lejkowatego kapeluszka:

młodziutka lejkówka, przypuszczalnie Clitocybe gibba

Ja wzięłam je za młode lejkówki, bo rosły bliziutko takich oto grzybków:

lejkówki, przypuszczalnie Clitocybe gibba, potrzebne byłoby sprawdzenie cech mikroskopowych

lejkówki, przypuszczalnie Clitocybe gibba, komentarz jak wyżej

lejek jak się patrzy 🙂

A gdyby ktoś ciekaw był, jakie duże one są, proszę, takie oto:

przypuszczalna Clitocybe gibba wobec miarki

i jeszcze raz przypuszczalna Clitocybe gibba wobec miarki

Cechy charakterystyczne lejkówki lejkowatej (nawet w nazwie podreślono jej „lejkowatą lejkowatość” 😉 ), inaczej zwanej żółtobrązową, to  jasnoochrowy, matowy, wcześnie lejkowaty i zwykle z garbkiem w centrum kapelusz oraz słaby, ale przypominający gorzkie migdały zapach. I tu wyrzucam sobie, że tego nie sprawdziłam! Ale nadrobię to, gdy tylko znów ją gdzieś zauważę 🙂

Jak jedwab …. :-)

Na chwilkę odchodzę od moich „Kartek z wakacji”, by pokazać coś niecodziennego z mojej codzienności 🙂

Po trzech sezonach obserwacji (to już tyle czasu jestem zapamiętałą grzybowoman? 😉 ) nadszedł sezon czwarty, a wraz z nim nagroda za tyluletnią cierpliwość w obserwowaniu pewnego miejsca, które mieści się niedaleko od mojej codziennej drogi do pracy 🙂

Myślę, że historia opowiedziana fotografiami wyjaśni wszystko, a dopowiem tylko to, że w tym roku po raz pierwszy udało mi się naocznie oglądać i fotograficznie utrwalić taką oto sekwencję wydarzeń.

zaraz po wakacjach udałam się w to miejsce i w szczelinie klonu ujrzałam to

co po kilku dniach urosło i coraz bardziej dawało nadzieję na ujrzenie

takiego oto grzybka pochwiaka jedwabnikowego Volvariella bombycina

po południu tego samego dnia, gdy go rano zobaczyłam "wyklutego" wyglądał tak

a następnego dnia o poranku wyglądał tak

Volvariella bombycina to naprawdę niezwykły grzybek

Cykl rozwojowy od zalążka jaja do „wyklucia” się grzybka trwał blisko tydzień (od 22.07 do 28.07), żywot pięknego grzybka raczej nie jest długi, bo jest on grzybkiem bardzo delikatnym. Ale jego grzybnia trwa w tym klonie już cztery lata, a kto wie, zapewne i dłużej, bo to ja znam to miejsce od czterech lat, a nie wiem, co się tam działo wcześniej 🙂 Mam nadzieję, że jeszcze w tym roku ujrzę tam kolejne piękne owocniki, a i w następnych latach nie zabraknie jedwabistych pięknisiów 🙂

Szyszkowiec pod bukami

Wyrasta w lasach różnego typu i chociaż częściej w górach, to jednak ja spotkałam go na nizinach, w buczynie 🙂

Ma bardzo charakterystyczny wygląd, powierzchnia szaroczarnego kapelusza o grubych łuskach kojarzy się z szyszką, stąd nazwa.

Podczas fotografowania słoneczko przyświecało różnie bardzo, z chwili na chwilę oświetlenie się zmieniało, co dało mi sposobność do uzyskania fotografii szyszkowatej powierzchni kapelusza podobnych, a jednak bardzo różnych 🙂

 

Strobilomyces strobilaceus w cieniu

 

 

Strobilomyces strobilaceus w słoneczku

 

Ech, życie …..

Wakacje dawno minęły, „wakacje po wakacjach” także, ledwie w niedzielę znajduję czas na lasowanie ….. 😦

Dziś udało mi się chwilkę spędzić  „w lesie”, gdy oglądałam w telewizji film z serii Dzika Polska zatytułowany „Dyskretny urok śluzowca” ….. Film jest świetny, wart polecenia. Uczestniczą w nim znakomici znawcy śluzowców, grzybów, porostów, jest to wielka korzyść i przyjemność obejrzeć tak świetny program przyrodniczy. Chętnych zachęcam by zajrzeli na stronę Dzika Polska w TVP. Co prawda nie umiem jeszcze odtworzyć linkowanego tam filmu, ale może ktoś podpowie jak to zrobić 🙂

Inną namiastką pobytu w lesie jest słuchanie płyty z nagraniami głosów ptaków, teraz śpiewa mi słowik, przed chwilą wilga … Płyta została nagrana w Leśnym Studio Filmowym ORWLP w Bedoniu, nosi tytuł „Jaki to ptak”, służy nauce rozpoznawania ptakach po śpiewach i głosach. Ja zakupiłam ją w Polskim Towarzystwie Ochrony Przyrody Salamandra, to był bardzo trafiony zakup 😛

A teraz jeszcze jedna, bardzo ważna  sprawa. Każdy komu zależy na tym, by cała Puszcza Białowieska stała się Parkiem Narodowym, niech włączy się do zbierania podpisów. Potrzebne jest 100 000 podpisów, by zmienić obecne prawo, które od lat uniemożliwia rozszerzenie parku narodowego na terenie Puszczy Białowieskiej. Więcej informacji znajdziecie tu http://www.tydecydujesz.org/

Ten wpis ubarwię fotografią śluzowca, szczególnej, mało znanej, ale fascynującej formy leśnego życia. Nieliczne osoby w Polsce wiedzą o istnieniu śluzowców. Nieliczne osoby poświęcają im swój czas badawczy, ale ci którzy to robią, wiedzą, że warto 🙂

Śluzowcem tym jest  śluzek krzaczkowaty odmiana kanalikowa, napotkany przeze mnie 31 lipca w pewnym Pięknym Lesie. Porastał on obficie kłodę sosnową. Skąd wiem, że kłoda sosnowa? Ano dlatego m.in., że innym organizmem na niej znalezionym był klejoporek winnoczerwony Meruliopsis taxicola właśnie na sosnach saprotroficznie rosnący 🙂 Oto śluzek krzaczkowaty Ceratiomyxa fructiculosa var. porioides w całej okazałości w ujęciach trzech, aby widać było jego ogólny pokrój, jak i szczegóły budowy z bliska 🙂

Ceratiomyxa fructiculosa var. porioides

Ceratiomyxa fructiculosa var. porioides

Ceratiomyxa fructiculosa var. porioides

Kilka mgnień wczesnego lata :-)

Gdy ustały opisywane przeze mnie przed chwilą zagrożenia powodziowe, wyszło słońce …. Niczym niezakłócony błękit nieba i  promienie  słoneczne niosące ciepło i światło pozwoliły, by wczesne lato ukazało swe niepowszednie uroki 🙂

Pośród tej aury wczesnego lata kusiły swym urokiem jaskry ostre, i bodziszki, tylko z nazwy „żałobne”,  i, jak zawsze fascynujące i urocze, pszeńce gajowe 🙂 Oto i one w kolejności wymienienia 🙂

Ranunculus acer w dość niezwykłym jak na siebie usytuowaniu tuż przy ujętym w betonowe karby cieku przydrożnym

Geranium phaeum niedaleko potoku, potok ten jest obecnie, ku radości człowieka pana stworzenia, "uregulowany", co nie zmniejsza bynajmniej siły spływu wody po silnych opadach

Melampyrum nemorosa, którego gniazdo rodzinne na skraju łąki pod leśnym gajem się mieści 🙂

Pora na wstawianie wpisów dość niezwykła być może, ale co tam, pal sześć jak się będę czuła dzisiaj  w pracy …  skoro teraz właśnie wena mnie dopadła, to wykorzystałam to, nie zwlekając 😛

Wesołych Świąt!

„Jest w moim kraju zwyczaj, że w dzień Wigilijny
przy wejściu pierwszej gwiazdy wieczornej na niebie,
ludzie gniazda wspólnego łamią chleb biblijny,
najtkliwsze przekazując uczucia w tym chlebie”

Cyprian Kamil Norwid

By Święta Bożego Narodzenia były wypełnione radością i miłością,
i by Nowy Rok spełnił wszelkie w nim pokładane nadzieje i marzenia…..

Wszystkim Gościom grzybowiska życzę WESOŁYCH ŚWIĄT !

🙂

A jako, że grzybowisko grzybowiskiem jest, oto gwiazdoszkowy-gwiazdkowy dodatek do świątecznych życzeń 🙂

gwiazdoszkowy-gwiazdkowy grzybek 😉 Geastrum striatum

Szyszkowaty pod bukami 2

Już było w moim grzybowisku o szyszkowatych pod bukami, znalazłam je pierwszy raz roku temu, a jako bukowe mikoryzaki w tym roku pojawiają się ponownie! 🙂 Śliczne są! 😮

Amanita strobiliformis - tu rośnie :-)

Amanita strobiliformis - tu rośnie 🙂

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

To wszystko jest jeden i ten sam grzybek, fotografowany przeze mnie pracowicie z wielu stron, taki to miałam szyszkowato-muchomorkowy poranek po drodze do pracy … a jak miło się potem pracowało, wiedząc, że jak tylko wrócę do domu, będę oglądać na ekranie laptoka mojego ślicznego … 🙂

Szyszkowate pod …. bukami ….

…. Tak, tak, wszystko możliwe, szyszkowate ……  muchomory  jako, że wchodzą w całkiem bezpieczne, a nawet baaardzo dla obu zainteresowanych stron pożyteczne związki mikoryzowe z bukami, wyrosły sobie w miejscu, które mijam codziennie podążając do pracy 🙂 Kochane grzybki, tak się ślicznie wpasowały w moją trasę, że nie było najmniejszego kłopotu, by je dostrzec, a następnie nacieszyć się nimi do woli 😮

A skąd buki po drodze do mojej pracy? Ano, rosną poza swoim naturalnym zasięgiem, bardziej na zachód niż naturalnie rosną buki w Polsce, ale zostały tam posadzone ludzką ręką, daaaawno temu i stanowią teraz cudowną ozdobę pewnego parku 🙂

Muchomor szyszkowaty w Polsce ma bardzo ciekawą historię, którą tak w skrócie mi opowiedziano, cytuję: „On jest gatunkiem ciepłolubnym, w Polsce był przez jakiś czas uznany za wymarły, „wskrzeszony” w roku 1967, potem stwierdzony ponownie dopiero w latach 90-tych w Poznaniu i w Górach Kaczawskich. I właśnie w ostatnich latach podawany częściej z różnych okolic Polski – tak, że z kat. Ex na poprzedniej liście teraz jest w kat. R.”

W 1967 roku miałam dopiero 4 latka i jeszcze przez kilkadziesiąt lat 😉 nie miałam pojęcia o istnieniu muchomora szyszkowatym zwanego, ale w końcu nadszedł czas na to 🙂 Teraz wiem, znam, znalazłam, poznałam, fotografowałam i wiele, wiele, wiele przyjemności i satysfakcji ze spotkań z Amanita strobiliformis miałam. W dodatku mam nadzieję na ponowne spotkania, jako że powiedziano również:  „Jak to „mikoryzak”, będzie w tym miejscu się pojawiał pewnie przez lata :-)”

Od razu widać, że jednak nie jestem dziś w terenie, tylko przy kompie, ale z ostrą dyscypliną wykończenia opracowania o pomnikach przyrody, jednak pozwoliłam sobie na chwilkę relaksu w towarzystwie muchomora szyszkowatego, a ile nowych pomysłów ciśnie mi się do głowy, jejku, gdybyście wiedzieli, Szanowni Czytelnicy, przerazilibyście się może 😉 a może ucieszyli 🙂

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

Wiele się ich napatrzyłam, od oseska, co ledwo dopiero spod ziemi wychodzi, ale już po wzorze na kapeluszku pokazuje, czemu on „szyszkowaty”, ma taki charakterystyczny deseń przypominający powierzchnię  szyszki sosnowej:

Amanita strobiliformis - osesek

Amanita strobiliformis - osesek

po przystojniaczki czarujące swym urokiem wrażliwe serce grzybofanki:

Amanita strobiliformis

Amanita strobiliformis

po „zgrzybiałych” 😉 staruszków, od których cała sprawa się zaczęła.

A co najsmutniejsze, że i takie obrazki widziałam, grzybki potraktowane „z buta”, miały wielkiego pecha wyrastając wprost na dziko wydeptanej ludzkiej ścieżce 😦 😦 😦

to też Amanita strobiliformis :-(

to też Amanita strobiliformis 😦