Jesienna zaduma

Patrząc na te grzybki, które rosły na omszałym pniu mam wrażenie, że pogrążyły się one w jesiennej zadumie …. Taaak, jesień mija, trzeba będzie przeczekać zimę, by obudzić się znów w maju ….

Grzybki pogrążone w jesiennej zadumie

Jesiennie duma sobie grzybówka hełmiasta. Tak sądzę, ponieważ rośnie ona na drewnie, grzybki mają charakterystyczne żyłki między blaszkami i część owocników rośnie w kępce.

Mycena galericulata

Reklamy

Do startu, gotowi …..

Cykl fotografii z dzisiejszego poranka chyba wyjaśni tytuł znakomicie 🙂

Jedno z drzew, które mijam po drodze do pracy, jest żywicielem żagwi łuskowatej. W kilku miejscach pnia właśnie wyrasta sierpniowe pokolenie owocników tego grzyba, które, wczoraj zauważone, fotografowałam dziś rano.

Żagiew łuskowata nie jest chyba zbyt lubianym grzybem, najczęściej widuję jej owocniki kopnięte lub utrącone. A chyba bardzo niewiele osób wie, że jest to grzyb jadalny! 🙂 Co prawda, walory kulinarne mają tylko młodziutkie owocniki, ale kto wie, może warto skosztować smak młodziutkiej żagwi łuskowatej … 🙂

Polyporus squamosus "w blokach startowych"

Polyporus squamosus "w blokach startowych"

Polyporus squamosus - te wystarowały nieco wcześniej ;-)

Polyporus squamosus - te wystartowały nieco wcześniej 😉

... i wcześniej ....

... i wcześniej ....

... a te ruszyły najwcześniej ...

... a te ruszyły najwcześniej ...

Wokół tych młodziutkich owocników latało mnóstwo owadów – myślę, że to właśnie poznane niedawno  na Chwastowisku warszawskim grzybiarki 🙂  Podjęłam mizerną próbę wykadrowania jednej z grzybiarek, która dała się złapać w kadr, niestety nie miałam z sobą DCR-ki 😦 A to błąd, poważny błąd 😦 Tę soczewkę powinnam mieć ZAWSZE przy sobie!

grzybiarka na Polyporus squamosus

grzybiarka na Polyporus squamosus

„On musi tu gdzieś być” ;-)

Zacytowałam te słowa z komentarza do wpisu o moich początkach blogowania z muchomorem czerwonym w tle, a sromotnikiem bezwstydnym w komentarzach 😉

Dokładnie tak właśnie dzisiaj było (ech, już wczoraj, północ minęła 25 minut temu 😉 Po południu pojechałam do pewnego lasu, pooglądałam sobie różne grzybki, a gdy wracałam, w pewnym momencie poczułam TEN ZAPACH. Cofnęłam się nieco, podeszłam nieco do przodu, stwierdziłam, że najsilniej czuję ten zapach pośrodku i postanowiłam pójść za zapachem i spróbować GO znaleźć ….. 🙂

Jak później obliczyłam, przeszłam 21 kroków, cały czas kierując się wskazaniami mojego nosa, szłam prostopadle do ścieżki, przy której ten zapach wyczułam  i nagle – BINGO!!! JEST!!! Dorodny, piękny, choć bezwstydny 😉 choć muchy się już uwinęły z pobraniem całości zarodnikonośnej  mazi z główki to wciąż było czuć baaaaaardzo charakterystyczny zapach,  nawet z 10 metrów 😮 i na pewno jeszcze dalej, ale jak daleko tego już nie sprawdzałam 🙂

Mój sromotnik bezwstydny rósł w młodym zagajniku sosnowym, jak mogłam stwierdzić z całą pewnością, był to zagajnik posadzony ludzką ręką, drzewka w rzędach, radliny, ale to wcale nie przeszkodziło sromotnikowi, by tam sobie wyrosnąć 🙂

Żałuję,  że było już pod wieczór i z braku dostatecznej ilości światła  zdjęcia z ręki  przy wysokim ISO nie mogły wyjść wyraźniejsze, ale chociaż jedno muszę pokazać jako dowód spotkania 🙂

Phallus impudicus

Phallus impudicus