Znów popracowałam, nie było łatwo :-(

Oj, nie było łatwo, nie było … Tak się cieszyłam, że nawet jeśli dzionek zbyt słoneczny nie dopisze, to chociaż zastosowanie  statywu pomoże … Tymczasem okazało się, że obiekty były położone albo ponad moją głową, dokąd statyw nie sięga, albo w tak trudno dostępnych miejscach, że też nie było sposobu, by tam statyw umieścić.

Ale jednak poćwiczyłam 🙂 Przede wszystkim ostrość wzroku własnego (hmm, a ostatnio wzrok mi się osłabił i potrzebne mi są okulary), poza tym pewność ręki, by opanować drżenie rąk wyciągniętych ponad głowę i do tego wszystkiego dobór parametrów ekspozycji takich, by było możliwe fotografowanie w dzisiaj zastanych warunkach 🙂 Starałam się pamiętać o zastosowaniu wszystkich udzielonych mi wcześniej porad odnośnie fotografowania z ręki przy użyciu soczewki …..

Uważam – nauka cenna, doświadczenie cenne, nawet jeśli efekty z dziś mizerne, to jednak nadzieja, że gdyby słoneczko lepiej dopisało, coś z tego byłoby 🙂

Wystawkę fotografii  malutkich grzybóweczek z konarów omszałej i oporościałej wierzby niniejszym otwieram 🙂

Malutkie grzybki z konarów omszałej i oporościałej wierzby

Malutki grzybek z konara omszałej i oporościałej wierzby

Malutki grzybek z konara omszałej i oporościałej wierzby

Malutki grzybek z konara omszałej i oporościałej wierzby

Malutki grzybek z konara omszałej i oporościałej wierzby

Malutki grzybek z konara omszałej i oporościałej wierzby

Malutki grzybek z konara omszałej i oporościałej wierzby

Malutki grzybek z konara omszałej i oporościałej wierzby

Malutki grzybek z konara omszałej i oporościałej wierzby

Malutki grzybek z konara omszałej i oporościałej wierzby

Malutkie grzybki z konara omszałej i oporościałej wierzby

Malutkie grzybki z konara omszałej i oporościałej wierzby

Malutkie grzybki z konara omszałej i oporościałej wierzby

Malutkie grzybki z konara omszałej i oporościałej wierzby

*****

Aby wiadomo było, jakiej wielkości „obiekty” wystęoują na powyższych fotografiach, oto one wobec podziałki milimetrowej:

przykładowy "obiekt" wobec podziałki milimetrowej

przykładowy "obiekt" wobec podziałki milimetrowej

inny przykładowy "obiekt" wobec podziałki milimetrowej

inny przykładowy "obiekt" wobec podziałki milimetrowej

🙂

Reklamy

Na krucho ;-)

Wygląda na żart? A tak naprawdę to nie żart, grzybek ten JEST kruchy, przypuszczalnie jest to jakaś kruchaweczka, która już w nazwie ma zakodowaną tę cechę swoich owocniczków, jaką jest ich kruchość 🙂 Ciekawe tylko jakaż to kruchaweczka, obawiam się,  że w tym przypadku będę musiała poprzestać na nazwie rodzajowej …. ….. ….. 😦

Oto „kruchutka kruchaweczka jakaś” fotografowana przed wieczorem najdłuższego i bardzo miło grzybnego dnia 25 miesiąca października  – najdłuższego dnia w tym roku 🙂 🙂 🙂

Psathyrella sp.

Psathyrella sp.

I teraz będę mogła już przejść do maluszków, maleńtasków, do moich dzisiejszych maluśkich grzybóweczek 🙂

😛

Na niebieskawozielono :-)

Jako trzeci – grzybek w sam raz dla wodnych ludzi, ludzi mórz, ludzi jezior, czystych mórz, czystych jezior, mórz i jezior o ślicznej niebieskawozielonej barwie wody ….. 🙂

Po obserwacji pewnych cech – przypuszczam – Stropharia sp. 🙂 Coś więcej później, jeśli powiedzie się rozpoznawanie na podstawie zaobserwowanych cech 🙂

Grzybek śliczny jest, z racji przedwieczornej pory zdjęć jego mam niewiele, ale nich chociaż jedna fotografia pokaże, czemu dedykuję tego grzybka ludziom wód morskich i śródlądowych 😉

Stropharia sp.

Stropharia sp.

Na ceglasto :-)

Jako drugi – grzybek w sam raz dla budowlańców i murarzy, ale tylko tych, którzy prawdziwą ceglastą cegłą budują .i murują .. 😉  I znów – oczywiście nie polecam tego TRUJĄCEGO grzybka do jedzenia, a jedynie do poszukania, pooglądania, pofotografowania 🙂

Łysiczka CEGLASTA ma nawet w nazwie zaakcentowaną cechę barwy swoich kapeluszków. Spotkałam dziś śliczną rodzinkę na pniaku dębowym, obok na tym samym pniaku rósł szczeciniak rdzawy, co upewniło mnie co do tożsamości pniaka 🙂

Portretów łysiczki (maślanki) ceglastej powstało sporo, a nie bardzo mogłam się zdecydować, które pokazać, a które odrzucić, więc też sporą serię ich pokażę 🙂 I proszę mi wierzyć, jeszcze trzy razy tyle portretów powstało 🙂

Hypholoma sublateritium - rodzinka, tylko gdzie jest Tata? ;-)

Hypholoma sublateritium – rodzinka, tylko gdzie jest Tata? 😉

Hypholoma sublateritium - wciąż ta sama rodzinka :-)

Hypholoma sublateritium – wciąż ta sama rodzinka 🙂

Hypholoma sublateritium - wciąż ta sama :-)

Hypholoma sublateritium – wciąż ta sama 🙂

Hypholoma sublateritium - wciąż ta  :-)

Hypholoma sublateritium – wciąż ta 🙂

Hypholoma sublateritium - wciąż .... :-)

Hypholoma sublateritium – wciąż …. 🙂

Hypholoma sublateritium - gromadka rozkosznych maluszków :-)

Hypholoma sublateritium – gromadka rozkosznych maluszków 🙂

Hypholoma sublateritium - raz jeszcze gromadka rozkoszna ;-)

Hypholoma sublateritium – raz jeszcze gromadka rozkoszna 😉

Hypholoma sublateritium - maluszki pod czujną opieką szczeciniaka rdzawego (w tle)

Hypholoma sublateritium – maluszki pod czujną opieką szczeciniaka rdzawego (w tle)

Na różowo :-)

Chwilowo odchodzę od tematu maleńkich grzybeczków, bo co niektóre większe dziś mnie również zachwyciły i przyciągnęły, a jak tylko skończę z maksi-grzybkami-z dziś przejdę do tych malenieczkich 🙂 😮 😛

***

Jako pierwszy –  grzybek w sam raz dla małych dziewczynek, które uwielbiają różowy kolor 🙂 Oczywiście nie polecam tego TRUJĄCEGO grzybka do jedzenia, a jedynie do poszukania, pooglądania, pofotografowania 🙂

Na bazie zeszłorocznych doświadczeń i pomocy w rozpoznawaniu, jaką znajdowałam w zeszłym roku na w odniesieniu do bardzo podobnych grzybków znalezionych też w lesie liściastym, wówczas pod bukami, dziś pod olszą, brzozą, leszczyną –   stawiam tezę, iż jest to grzybówka czysta Mycena pura. Postaram się tę tezę  zweryfikować, o efektach napiszę, a póki co pokażę te różowe grzybeczki 🙂

Mycena pura - na razie na etapie domniemań, ale będę się upewniać

Mycena pura - na razie na etapie domniemań, ale będę się upewniać

Kolejne maluśkie grzybki, wystąp!

Grzyby pełnią niezmiernie ważną rolę w obiegu materii w przyrodzie. Grzybom zawdzięczamy to, że  ściółka leśna, liście, igliwie, gałązki, gałęzie, konary i całe złomy drewniane zamieniają się w próchnicę. Gdyby nie grzyby nie zachodziłyby tak ważne procesy w przyrodzie skutkujące powstaniem próchnicy, ziemia byłaby corocznie przysypywana listowiem, igliwiem i innymi „odpadami” organicznymi i nic by się z nimi nie działo ….. Szczególne znaczenie mają dla tych procesów grzyby saprotroficzne odżywiające się martwą materią organiczną. Każdy nawet najmniejszy grzybek odgrywa znaczącą rolę w tych procesach, bo nawet jeśli grzybek maluśki, to występuje bardzo licznie. Aby się o tym przekonać, można wybrać się do lasu choćby i w listopadzie – byleby tylko było wilgotno, a nie mroźno – i popatrzeć na ściółkę, gałązki, źdżbła trawy. Ja tak uczyniłam w zeszłym roku i w listopadzie odwiedziłam jeden z ulubionych moich lasów. Ileż tam było grzybków najprzeróżniejszych, aż trudno sobie wyobrazić … Dostrzegłam na pewno tylko niewielką cząstkę grzybowej aktywności tamtej pory roku, a i to było bardzo ciekawe.

Pokażę jak aktywne potrafią być grzybki o takiej jeszcze niemroźnej porze roku – w mokrym listopadzie – na przykładzie  saprotroficznych ciżmówek „konsumujących chętnie” gałązki oraz źdźbła trawy 🙂

I tak jest przez większość roku, gdy tylko dość wilgotno będzie, to zauważymy całe mrowie grzybkowej drobnicy pożywiającej się materiałem ściółki i przyczyniającej się w ten sposób do krążenia materii w przyrodzie 🙂

Oto owocniki ciżmówki na cienkiej gałązce:

Crepidotus sp. na gałązce

Crepidotus sp. na gałązce

A tu owocniczki ciżmówki na … źdźble trawy … 🙂

Crepidotus sp. na źdźble trawy :-)

Crepidotus sp. na źdźble trawy 🙂

To ździebełko trawy mam do dzisiaj, fakt, przerwałam żywot tych owocniczków, ale tam pozostało jeszcze całe mnóstwo innych owocniczków ciżmówki  – a te ususzyłam  i przechowuję w pudełku po zapałkach, które choć niewielkie jest to i tak dużo za duże dla takiego ździebełka, ale trudno znaleźć mniejsze pudeleczka 😉

A po co je przechowuję? Bo może kiedyś uda mi  się podejrzeć ukryte przed ludzkim okiem tajniki budowy mikroskopowej tych grzybeczków ….. 🙂

I znów grzybek w rozmiarach mini-mini ;-)

… choć nie aż taki maluteńki, jak ten z wpisu o grzybku z kapeluszkiem wielkości łepka od szpilki czy też z wpisu o „szmaragdziku”, dzięki któremu spełniło się kolejne z moich grzybowych marzeń 🙂

Grzybek ten lubi miejsca bardzo wilgotne, czasem wyrasta w wodzie, w kałużach i ciekach, na zmurszałym drewnie, resztkach roślin, traw, liściach, igliwiu, w płatach mchów torfowców.

Gdzie występują takie miejsca, takie grzybka tego ulubione biotopy, tam można go wypatrzyć. Owocniczki  można zauważyć  stosunkowo łatwo dzięki odcinającej się od zieleni traw, czy mchów pomarańczowej barwie ich główek 🙂 Zagrożeniem dla tego grzybka jest zanikanie jego biotopów, tu wielkie zadanie dla ludzi, by pozostawiali takie miejsca, które przez swą podmokło-wilgotną naturę są szczególnie cenne dla wielu wilgociolubnych organizmów, w tym właśnie dla bohaterki niniejszego wpisu – mitróweczki błotnej Mitrula paludosa.

Fotografie  Mitrula paludosa są jedną z grzybowych pamiątek z tegorocznych wakacji. Widując tu i tam  mitróweczkę błotną miałam prócz pięknych górskich widoków kolejne miłe wrażenia z pobytu w pięknych górach 🙂

Pechowo jedynie składało się tak, że mitróweczki widywałam w porze przedwieczornej, gdy już słońce chyliło się ku zachodowi i tylko wielkim wysiłkiem aparatu i własnym udawało się chociaż mizerną fotkę grzybka wykonać. Pokażę mitróweczkę błotną wyrastającą na szyszce świerkowej, a to może być początek serii grzybków, które wyrastają na szyszkach świerka, sosny, są bowiem takie gatunki grzybków, które wyrastają wyłącznie na szyszkach i ze względu na to stanowią pewną grzybowo-szyszkową ciekawostkę … Ale o tym kiedyś, kiedyś w przyszłości …

Mitrula paludosa na szyszce świerkowej

Mitrula paludosa na szyszce świerkowej

Mam nadzieję, że do kolejnego spotkania z mitróweczką błotną tak się podszkolę w arkanach fotografii cyfrowej, że nie będą mi straszne ani zapadające ciemności, ani maleńkość jej owocniczków, jedno i drugie wymagające sporych umiejętności od grzybo-fotografa 🙂

Portrecik grzybka o kapeluszku jak łepek od szpilki :-)

Czyżby zaczynało mi się to podobać? Mam już kolejne obiekty na oku – stara wierzba porośnięta mchami i porostami, a na jej gałęziach i konarach caaaałe mnóstwo przejawów myko-życia w postaci maluśkich grzybóweczek, jejku, jakie one były ładne! Tylko czy jeszcze w tym sezonie zdążę znaleźć czas, by pomęczyć się z foto-aparatem, statywem, soczewką i tymi maluśkimi grzybóweczkami …..

Dziś znalazłam czas żeby pofotografować grzybki malutkie jak łepek od szpilki, warto było się pomęczyć stojąc nad nimi i swoim sprzętem, dobierając parametry ekspozycji i kadry, miło teraz pooglądać efekt pracy, przede wszystkim po to, by wyciągnąć wnioski na przyszłość, na kolejne sesje tych i innych grzybków … 😛

ten grzybek ma kapeluszek jak łepek od szpilki, naprawdę :-)

ten grzybek ma kapeluszek jak łepek od szpilki, naprawdę 🙂

Dyskretny urok czasznicy :-)

O tak, ta czasznica ma w sobie sporo uroku, wdzięku i gracji 🙂 Spodobała mi się 🙂 Jak do tej pory częściej oglądałam zeszłoroczne owocniki czasznicy workowatej, tzw.  zejściówki, które już zbrązowiały i wysypały zarodniki, ale jednak mimo wszystko dawały się rozpoznać po charakterystycznym profilu owocnika.

Oto i ona:

Handkea excipuliformis

Handkea excipuliformis

Prawda, że ma w sobie to coś? W naturze szczególnie mnie zauroczyła, zdjęcie to już tylko zdjęcie … 🙂

Skoro powinno być jednak pionowe to zdjęcie, to proszę bardzo, oto pion 🙂

Handkea excipuliformis

Handkea excipuliformis

Przyznaję, i zdjęcie i czasznica zyskały 🙂 Błądziłam sądząc, że lepiej będzie wyglądać ta fotografia z odciętą górą 😦 Dodatkowo dyskretny urok czasznicy ta pionowa fotografia oddaje najlepiej, daje wrażenie zbliżone do widoku z natury 🙂

Jak to dobrze, że można skorzystać z dobrych rad i słusznych sugestii! 🙂 Dziękuję! 🙂

Huba

Wydawałoby się, nic dodać, nic ująć – huba po prostu 😉 A jednak tych „hub” spora rozmaitość jest i niewielu hubom jak dotąd poświęciłam swój „czas blogowy” 😉 a może jednak warto ….. 🙂

Dwa lata temu spotkałam pewną hubę na obumarłym dębie, właściwie to dwie sztuki tej huby na tym dębie rosły i z tego co mi wiadomo, a ostatnio byłam tam we wrześniu br. dąb nadal stoi i huby na nim wciąż rosną i mają się dobrze 😮

Ta „pewna huba” to czyreń dębowy Phellinus robustus, a wygląda on tak:

Phellinus robustus - owocnik pierwszy

Phellinus robustus - owocnik pierwszy

Phellinus robustus - owocnik drugi

Phellinus robustus - owocnik drugi

Phellinus robustus - wciąż jeszcze morfologia owocnika

Phellinus robustus - wciąż jeszcze morfologia owocnika

Phellinus robustus - tu wreszcie nieco romantyczniej ;-)

Phellinus robustus - tu wreszcie nieco romantyczniej 😉

« Older entries