Lejkownik kubkowatokapeluszowy

Hmm, ostatnio zawodzi mnie nieco zdolność wymyślania tytułów … jednak grzybki przychodzą mi z pomocą 🙂 Bo cóż więcej można wymyślić, jeśli grzybek nazywa się lejkownikiem kubkowatokapeluszowym 😉 Spotyka się tego grzybka w lasach na drewnie. Ja swoje lejkowniki znajduję na pięknie omszałym drewnie. Ciekawie się prezentuje taki grzybek na tle żywozielonych mchów 🙂 Jest to grzybek późnej jesieni, widoczne na zdjęciu owocniki znalazłam pod koniec października zeszłego roku w buczynie (znów buczyna 🙂 ), natomiast dwa lata wcześniej napotkałam Pseudoclitocybe cyathifmormis w świetlistej dąbrowie. Jest to zgodne z „upodobaniami” tego gatunku do drewna drzew liściastych.

Pseudoclitocybe cyathiformis

Reklamy

Koralówka

Ze sporej liczby gatunków koralówki Ramaria sp. miałam do czynienia z kilkoma tylko. Najczęściej spotykam pospolite drobne gatunki, które przyjmują rozmiary dwóch-trzech złożonych razem pudełek od zapałek 🙂 Opisywałam już takiego grzybka w grzybowisku, natomiast ani słowem nie wspomniałam jeszcze o pięknym znalezisku z 2010 roku ….. Podobnie jak wspomniane niedawno patyczka i małozorek rosła ta koralówka w buczynie, a że jesień tego 2010 roku grzybkom sprzyjała, to i ten grzyb wyrósł licznie i okazale 🙂

Podpisać go niestety mogę jedynie nazwą rodzajową Ramaria sp. Koralówki są niezmiernie trudne w oznaczaniu, by je oznaczyć potrzeba odnotować wiele spostrzeżeń, potrzeba nawet prócz kawałka owocnika pobrać troszkę sznurów grzybni, a po tym wszystkim potrzeba wykonać sporo obserwacji mikroskopowych … Jako, że ani kawałeczka sznura grzybni nie zabrałam, nie mam nadziei na rozpoznanie tego pięknego grzyba 😦 Niech więc choć oczy nim nacieszę i doczekam kolejnego owocnikowania w jego rodzimej buczynie 🙂 W 2011 nie wyrósł tak licznie jak rok wcześniej, dostrzegłam tam tylko jeden owocnik, ciekawe co przyniesie obecny rok 2012 ….

Ramaria sp. z buczyny, a.d.2010

Patyczka i małozorek :-)

Jak to czasem przypadek rządzi tym, że znajduje się ciekawe, rzadkie grzybki 🙂

Jesienią 2010 r. znalazłam po raz pierwszy u siebie patyczkę lepką. Było to w pewnym lesie nad jeziorem, rosła obficie, z relacji znajomych wynikało, że „wysypała” w tym roku dość obficie, widziano patyczkę w wielu miejscach i w sporych ilościach. W związku z tym dostrzegając ją w innym miejscu, mogłam ją zupełnie zlekceważyć, pominąć i pójść dalej … Zrobiłam jednak inaczej, podeszłam do dostrzeżonej na poboczu drogi patyczki lepkiej, a w nagrodę dostałam … małozorka zielonawego! 🙂

Małozorek zielonawy o prześlicznej łaciońskiej nazwie Microglossum viride należy do kategorii V na Czerwonej Liście, co oznacza, że gatunek ten może w najbliższej przyszłości przesunąć się do kategorii wymierających, jeśli będą nadal działać czynniki zagrożenia. To tłumaczy moją wielką radość ze znalezienia tak interesującego grzybka, a wszystko to zawdzięczałam raczej pospolitej patyczce lepkiej. Raczej pospolitej, ale skądinąd wiadomo mi, że badacze przyglądają się ostatnio patyczce i z jednego szerzej rozumianego gatunku (tzw.  gatunek sensu lato) wydzielają odrębne gatunki 🙂

Miejsce, gdzie patyczka i małozorek obok siebie rosły – przydrożna skarpa w buczynie – wyglądało tak:

tu patyczka i małozorek, widać je?

A same grzybki z bliska wyglądają tak:

patyczka lepka Leotia lubrica s.l. po lewej i małozorek zielonawy Microglossum viride nieco poniżej na prawo od patyczki

Witajcie w Nowym Roku :-)

Trochę późno może na przywitanie Gości grzybowiska w Nowym Roku, ale skoro nie przywitałam się wcześniej, to lepiej teraz, choć późno, niż wcale 🙂

Sądząc po grzybowisku można by przypuszczać, że naprawdę w sen zimowy zapadło ono, ale to dlatego, że właścicielka grzybowiska czas styczniowy pracowicie spędzała i to właśnie w towarzystwie swoich grzybków 🙂 Porządkowałam, układałam, opisywałam swój zielnik grzybowy, a to czasu zabiera sporo, gdy cały 2011 rok jest do uporządkowania 🙂

W tym wszystkim pewna liczba suszków grzybkowych wędruje do oznaczania mikroskopowego, a wyniki oznaczeń bywają zaskakująco ciekawe i ekscytujące 🙂 Osobie dokonującej oznaczeń składam podziękowania, kiedyś może coś więcej o tym napiszę 🙂

A dziś tak jak obiecałam przed kilkoma godzinami postanowiłam pojechać w pewne wypatrzone na mapie miejsce, by je zlokalizować w naturze i porozglądać się tam za czymś ciekawym. Czego to można szukać o tej porze roku, zapytacie. O ile nie ma grubej warstwy śniegu, szukać można o tej porze roku ….. gwiazdoszy! 🙂 Potencjalne siedliska niektórych gatunków gwiazdoszy to miejsca przekształcone przez człowieka, zarośla bzu lilaka, śnieguliczki, głogu …. Po drodze do mojego upatrzonego miejsca natrafiłam na takie zarośla na przydrożu, zatrzymałam się tam, poszłam, poszperałam i gwiazdosza znalazłam. Jedynie problem stanowi to, JAKI to gwiazdosz, bowiem główka jego jest tak sfatygowana, że dalibóg, nie wiem, co to 😦 Ale nic to, wystarczy kiedyś znów tam pojechać, poszperać i albo inne okazy, albo we właściwszej porze nowe owocniki znaleźć, wówczas zagadka gwiazdoszowa wyjaśni się z pewnością. Tymczasem kilka migawek z dzisiejszej przejażdżki po łyk mroźnego oddechu i po gwiazdosza 🙂

W zaroślach bzu lilaka, śnieguliczki i głogu .....

.... wśród lekko tylko oprószonych śnieżnym puchem liści znaleźć można .....

.... gwiazdosza, tylko dalibóg, JAKI to gwiazdosz??? 🙂

Jest pewne prawdopodobieństwo, że to gwiazdosz uwieńczony, taki gatunek znajdowałam w dwóch innych miejscach pod bzem lilakiem, ale jak już wcześniej napisałam, trzeba się uzbroić w cierpliwość i zaczekać, albo na znalezienie mniej zniszczonych owocników, albo na świeże owocniki. Znów szkoła cierpliwości, ale to nic nowego dla mnie 😉