Maj to nie tylko kwiaty …

… Maj to także pora grzybków 🙂

Samego tylko wczorajszego dnia spotkałam kilka pięknych grzybków, przedstawię jednego z nich, który kształtem kapeluszka mogłyby konkurować z kapeluszem czy to Napoleona, czy innego XVIII-XIX wiecznego władcy czy dygnitarza 🙂

Grzybkiem tym jest piestrzyca, na razie nie rozpoznana przeze mnie do gatunku, później się tym zajmę, teraz tylko wpisy tu i tam i do ogrodu pobiegnę, by w nim szukać równie pięknych i ciekawych wrażeń majowych 🙂

Piestrzyca rosła licznie na przydrożu i na samej leśnej dróżce, w borze sosnowym, nieopodal dostarczającego wilgoci mokradełka 🙂 Prócz wilgoci mokradełko dostarczało także komarów, tak więc fotografowanie piestrzycy było dość ekstremalnym zajęciem pod zmasowanym atakiem komarzego towarzystwa 😉 Jednak dałam im radę, dzielna ze mnie rywalka dla komarów, ich kilka padło, ja przeżyłam i zdobyczne fotografie zamieszczam 😉

piestrzyca Helvella sp.

piestrzyca Helvella sp.

piestrzyca Helvella sp.

piestrzyca Helvella sp.

Reklamy

Kukułek tam bez liku :-)

Jest taka łąka, na której nie dość, że kukułek bez liku, a myślę tu o kukułce plamistej, to jeszcze i ptasia kukułka daje znak swojej obecności 🙂 🙂 🙂 Niech ta łąka trwa i trwa w takim stanie, w jakim kukułkom, tym plamistym wiedzie się tam dobrze, przez co mogą rosnąć tam i kwitnąć obficie, ku radości takich jak ja, potrafiących to piękno dostrzec, docenić, ukochać …

Kukułki ptasiej głos nagrany mam, natomiast kwietne kukułki na fotografiach utrwalone, niech cieszą moje oczy i wszystkich tych, którzy tu zajrzą, by na nie popatrzeć 🙂

kukułka plamista

kukułka plamista

kukułka plamista

kukułka plamista

Biały zagajnik … :-)

Maj nie skąpi mi wrażeń … każdy dzień jest piękny, przepięknie umajony, a te dnie, w które jestem bliżej natury niż na codzień, tym bardziej cudne są 🙂

Taki na przykład poranek w lesie … kwiecia w nim mnóstwo, samego białego, przez co zagajnik ten zyskuje od wczoraj ode mnie miano Białego Zagajnika …. i pamięć zyskuje, że kiedykolwiek w maju będę chciała taką białość leśnego runa oglądać, tam właśnie się udam i tam będę nią sycić wzrok, zapachy chłonąć, a cudnym seledynem świeżych liści i bielą drobnych kwiatków cieszyć się …

moja ulubiona leśna roślinka siódmaczek leśny z jej siedmioma płatkami korony i siedmioma działkami kielicha

moja ulubiona leśna roślinka siódmaczek leśny z jej siedmioma płatkami korony i siedmioma działkami kielicha

skromniutka, bo dwulistna?, konwalijka

skromniutka, bo dwulistna?, konwalijka

królowa leśnego maja ... konwalia majowa ... od jej kwiatków zapach piękny, szczególnie o poranku ...

królowa leśnego maja … konwalia majowa … od jej kwiatków zapach piękny, szczególnie o poranku …

 

 

Pelargoniowy …

Tego samego dnia i wieczora, co granatowoniebieska Entoloma, tylko jeszcze później,  znalazłam innego wymarzonego grzybka, pelargoniowego zasłonaka 🙂 Zasłonaki to grzybki, których nazwa pochodzi od charakterystycznej zasnówki widocznej podczas rozwoju owocnika. Jest to bardzo liczny rodzaj, w którym dodatkowo wyróżnia się  sekcje skupiające gatunki o podobnych cechach.

Gdy znalazłam wśród torfowców grzybki pachnące jak pelargonie, wniosek mógł być tylko jeden! Zasłonak pelargoniowy Cortinarius paleaceus. Nie dość, że lubi wilgotne miejsca nie wybrzydzając szczególnie na gatunki towarzyszących mu drzew, mogą być zarówno liściaste, jak i iglaste, to jeszcze ma ten charakterystyczny, bardzo przyjemny zapach pelargonii.

Fotografie ukazują głównie cechy wyglądu grzybka, za późno i za ciemno było na coś więcej, ale myślę, że dla walorów poznawczych warto pokazać tego grzybka 🙂

Cortinarius paleaceus zasłonak pelargoniowy

Cortinarius paleaceus zasłonak pelargoniowy

Cortinarius paleaceus zasłonak pelargoniowy

Cortinarius paleaceus zasłonak pelargoniowy

Cortinarius paleaceus zasłonak pelargoniowy

Cortinarius paleaceus zasłonak pelargoniowy

Cortinarius paleaceus zasłonak pelargoniowy

Cortinarius paleaceus zasłonak pelargoniowy

Granatowoniebieski …

Chciałabym czymś ucieszyć czytelników, czymś zaskoczyć, zaintrygować, zafrapować … Czy uda się tym razem, jeśli pokażę granatowoniebieskiego grzybka?

Znalazłam go prawie na życzenie, „wymyśliłam sobie”, że powinien tam rosnąć, dokąd dotarłam … i to się spełniło! Było to niewielkie śródleśne torfowisko, torfowisko pośród jodeł i świerków, daleko od domu, dokąd było bardzo, bardzo warto pojechać 🙂 I pośród mchów torfowców te piękne granatowoniebieskie grzybki, o różowawych blaszkach, świadczących o różowym, charakterystycznym dla rodzaju Entoloma wysypie …. Tak bardzo się ucieszyłam na widok tych grzybków! 🙂 To, że to Entoloma wiedziałam od razu, wszak marzyłam sobie o ich spotkaniu, natomiast dzięki oznaczeniu pod mikroskopem wykonanemu przez Znajomego dowiedziałam się, że to Entoloma nitidum 🙂

Oto prezentacja zdjęć mojego niebieskogranatowego grzybka:

Entoloma nitidum, grzybek i jego blaszki

Entoloma nitidum, grzybek i jego blaszki

Entoloma nitidum, dorosły grzybek w towarzystwie młodziaczków

Entoloma nitidum, dorosły grzybek w towarzystwie młodziaczków

A teraz troszkę foto-wariacji na temat jednego grzybka, zdjęcia były wykonywane w porze wieczornej, statyw w końcu poszedł w ruch, bo z każdą chwilą coraz trudniej było ze światłem, ale może w tym roku znów je tam spotkam, to się postaram, by pora do fotografowania była odpowiedniejsza … 🙂 Dziś też inaczej bym zaplanowała kadr fotografii, to wszystko da się nadrobić, o ile znów je spotkam 🙂

Entoloma nitidum

Entoloma nitidum

Entoloma nitidum

Entoloma nitidum

Entoloma nitidum

Entoloma nitidum

Entoloma nitidum

Entoloma nitidum

Entoloma nitidum

Entoloma nitidum

Rok bez piestrzenicy??? Nie może to być :-)

Gdyby nie poniedziałkowy wypad do lasu, który nawet puszczą zwany jest 🙂 rok ten zapewne byłby rokiem piestrzenicowo-straconym 😦 Ale chyba jakieś przeczucie powiodło mnie do tego lasu, a właściwie tej puszczy … Co prawda cel miałam wyznaczony zgoła inny i tego nie udało się niestety zrealizować.  Chciałam sprawdzić, czy spotkane jesienią grzyby to może być smolucha Ischnoderma sp. jako, że doświadczenia z innym stanowiskiem smoluchy już dwa lata z rzędu upewniły mnie co do tego, że można zeszłoroczne owocniki obserwować jeszcze wczesną wiosną następnego roku. I właśnie chciałam sprawdzić takie jesienne owocniki, wówczas młodziutkie i niepewne co do gatunku, tymczasem okazało się, że żywiciela tego grzybka jak i samych grzybków nie ma … 😦 😦 😦 Cóż, jak zniknął żywicielski pień, czy konary, to jak mogłabym tam jeszcze znaleźć te grzyby … 😦 niestety podejrzewam ludzką ingerencję i nie ukrywam, że jestem zła, jeśli ktoś rzeczywiście zabrał to z lasu!

Na osłodę mojego rozczarowania otrzymałam za to w prezencie … piestrzenicę! Rosła zaraz obok i była piękna! 🙂 Była piękna tą pięknością mózgowatych zwojów główki piestrzenicowej, którą taką to chyba ona tylko posiada 🙂 Pytanie co do gatunku – niepewna jestem, czy to piestrzenica kasztanowata (obok są modrzewie, sosny), czy olbrzymia (dąb w pobliżu też był). Tak więc pozostanie ona na razie piestrzenicą, a i to jest piękne i ciekawe 🙂

W innym z kolei miejscu, gdzie z pewnością powinnam znaleźć właśnie piestrzenicę, i to tę olbrzymią, znalazłam tylko …. ślady robót leśnych i … ogryzki piestrzenicy tzn. resztki trzonków po wyciętych grzybkach 😦 I tak to się toczy, tam, gdzie się spodziewam, tam jej nie mogę zobaczyć, tam, gdzie nie myślę o jej spotkaniu, ona wychodzi mi naprzeciw …

piestrzenica Gyromitra sp.

piestrzenica Gyromitra sp.

Piestrzenicy ładnie towarzyszył szczawik zajęczy 🙂

szczawik zajęczy Oxalis acetosella towarzyszący piestrzenicy :-)

szczawik zajęczy Oxalis acetosella towarzyszący piestrzenicy 🙂

No to jeszcze jedno spojrzenie na piestrzenicę 🙂

jeszcze jedno spojrzenie na piestrzenicę :-)

jeszcze jedno spojrzenie na piestrzenicę 🙂

Kolory zdjęć – chyba się troszkę wytłumaczę, fotografie robiłam o porze przedwieczornej, bez szansy na promyk słoneczka, stąd barwy stonowane i specyficzne dla takich bezświetlnych warunków … pana malarza Światło niestety zabrakło …

Nad pewnym stawem czyli historia wymiany opon :-)

Jakże korzystna może być sytuacja wymiany opon zimowych na letnie (jak również odwrotnie) 🙂

Długo w tym roku moje autko miało zimowe opony, ostatnio rzadko nim jeździłam i czynność wymiany opon powierzyłam warsztatowi dopiero wczoraj. Zawsze, gdy zostawiam tam samochód, udaję się na spacer, by o umówionej godzinie wrócić i odjechać już na właściwych oponach. Dzięki temu przez ostatnie kilka lat robię mimo woli rozpoznanie przyrodnicze tamtej okolicy 🙂 Przyniosło to już kilka ciekawych spostrzeżeń z pory zarówno wiosennej, jak i jesiennej 🙂

Jesienią zeszłego roku odnalazłam tam miejsce będące wyraźnie misą stawu, jednak o tej jesiennej porze misa ta była pusta, bez wody. Za to znalazłam tam grzybki, które okazały się ciekawe, są wpisane na Czerwoną Listę z kategorią R i w gronie znanych mi osób nie bywają znajdowane lub rozpoznawane 🙂

pusta jesienią misa stawu

pusta jesienią misa stawu

ale czy na pewno pusta???

ale czy na pewno pusta???

przecież tam są grzyby!

przecież tam są grzyby!

Hypholoma subericaeum

Hypholoma subericaeum

Hypholoma subericaeum

Hypholoma subericaeum

Hypholoma subericaeum

Hypholoma subericaeum

Tej wiosny nie mogłam nie zajrzeć w to miejsce i cóż się okazało … ? Okazało się,  iż staw jest „czynny” 🙂 Nie dość tego, że była w nim woda, choć niezbyt głęboka, to jeszcze do tego były w nim płazy!!! Żaby i kumaki! Płazy dawały cudowny koncert, żaby zielone charakterystycznie terkowały, a kumaki śpiewały swoimi flecikowymi głosikami 🙂 🙂 🙂 Raz po raz milkły, po chwili znów zaczynały swoje „muzykowanie”, cudnie było siedzieć nad stawem, wypatrywać żabki, kumaki, podglądać je nawet z lornetki i słuchać, słuchać, słuchać 🙂

staw w aspekcie wiosennym, teraz jak należy, z wodą :-)

staw w aspekcie wiosennym, teraz jak należy, z wodą 🙂

staw w aspekcie wiosennym, teraz jak należy, z wodą :-)

staw w aspekcie wiosennym, teraz jak należy, z wodą 🙂

staw w aspekcie wiosennym, teraz jak należy, z wodą :-)

staw w aspekcie wiosennym, teraz jak należy, z wodą 🙂

staw w aspekcie wiosennym, teraz jak należy, z wodą :-)

staw w aspekcie wiosennym, teraz jak należy, z wodą 🙂

jeszcze jedno spojrzenie na staw ...

jeszcze jedno spojrzenie na staw …

a teraz jeden z mieszkańców stawu - żaba zielona Rana esculenta :-)

a teraz jeden z mieszkańców stawu – żaba zielona Rana esculenta 🙂

jak również ślimak winniczek Helix pomatia :-)

jak również ślimak winniczek Helix pomatia 🙂

Wspomniałam jeszcze o kumakach, niestety z racji odległości nie udało mi się sfotografować kumaka, tak bym mogła go pokazać … 😦 jeśli dotrę jeszcze nad ten staw wiosną, a spotkam kumaka i sfotografuję go, to pokażę 🙂 Obecnie mam tylko taką fotkę:

kumak, widzicie go? :-)

kumak, widzicie go? 🙂

Tego dnia widziałam jeszcze żabę moczarową, trawną, kijanki, słyszałam i widziałam bażanta, słuchałam słowika … … … wrażeń moc, kto by pomyślał, że to wszystko dzięki wymianie opon z zimowych na letnie … 🙂 🙂 🙂

Dla odmiany coś z flory :-)

Mało słów, bo dziś dla wycieczki popracowej miałam baaardzo wczesną pobudkę, a jutro podobnie, ale dla prac domowych po pracy będę mieć wczesną pobudkę … 😦 Więc minimum słów, a tylko zdjęcia, z dziś, trzy, coś więcej jutro 🙂

zawilce trzy :-)

zawilce trzy 🙂

zawilce dwa :-)

zawilce dwa 🙂

zawilec jeden :-)

zawilec jeden 🙂

 

 

Mój i nie mój smardz ;-)

Wyrażone w niedawnym wpisie czarnowidztwo, że utracę uroki maja z powodu domowego remontu dementuję stanowczo!

🙂 🙂 🙂

Ostatnie dwa dni, sobotę i niedzielę, spędziłam w taki sposób, że mogłam zapomnieć o nieporządkach, kurzu, ustawicznym zmywaniu podłóg i trzepaniu wycieraczek …  🙂 Pogoda też miała na to wpływ, bo była przecudna! Gdy znalazłam się gdziekolwiek na łonie natury odczuwałam piękno maja wszystkimi zmysłami … Gdy później w domu oglądałam zdjęcia odczuwałam niedosyt … Zdjęcia nie oddawały zapachów,  śpiewu ptaków, brzęczenia owadów.  Zdjęcia odtwarzały jedynie obrazy …. a to za mało, by oddać urok tej najpiękniejszej spośród całego roku  aury majowej …

Wczorajszy pobyt na łonie natury połączyłam z przeszukiwaniem pewnych siedlisk w poszukiwaniu pewnych grzybków. Pochwalę się, że odniosłam pewne sukcesy na tej niwie (nowe stanowiska czarek, gwiazdoszy) 🙂 a dopełnieniem tego okazało się znalezisko pokazane mi przez pewną panią w jej ogródku – smardze! To były pierwsze oglądane przeze mnie smardze w tym roku, ale smardze „nie moje”, cudze, w cudzym ogródku, spostrzeżone przez kogoś innego, ale pokazane mi, mogłam też je sfotografować 🙂

wśród mozaiki  pól i leśnych zagajników ...

wśród mozaiki pól i leśnych zagajników …

... niewielkie osady, a w jednej z nich ... smardze w przydomowym ogródku :-)

… niewielkie osady, a w jednej z nich … smardze w przydomowym ogródku 🙂

Dzisiejszy dzień przyniósł mi tyle wrażeń, że w końcu akumulator mojego aparatu fotograficznego nie wytrzymał tego i … rozładował się! 🙂 ale co do tego momentu sfotografowałam, zobaczyłam, usłyszałam, poczułam … to moje! Poszczególne wrażenia zapewne opiszę wkrótce … teraz wspomnę, że pobyt w pewnym niemal zapomnianym przez ludzi miejscu zaowocował widokiem pięknego smardza, tym razem mojego własnego, samodzielnie dostrzeżonego i z zachwytem oglądanego i fotografowanego …

pośród mozaiki pagórków z tofowiskami i murawami na przemian ze spłachetkami pól ...

pośród mozaiki pagórków z torfowiskami i murawami na przemian ze spłachetkami pól …

... jeden jedyny samotny smardz wśród bluszczu, pod robiniami i bzem czarnym i lilakiem ...

… jeden jedyny samotny smardz wśród bluszczu, pod robiniami i bzem czarnym i lilakiem …

Plan na jutro … od rana do wczesnych godzin popołudniowych praca, a potem …. maj jest mój, mój jest maj! 🙂 🙂 🙂

 

 

I już znów mamy maj …

Tak, mamy maj, ale czy i kiedy ja z uroków maja skorzystam … ?

Rzecz w tym, że mam remont w domu i skutki tego wiadome, uwiązana jestem w domu, żyję na maleńkim skrawku wydzielonym z ogólnego rozgardziaszu, usuwam pył ceglany i gipsowy … Dobrze, że sporą część czasu mogę spędzić w ogrodzie, który dzięki mojemu domowemu uwiązaniu zyskuje.  Gdyby nie to, kto wie, zapewne latałabym gdzieś po lasach przez całe dnie, a w tej sytuacji ogródek doglądam, na pewno zyska na tym 🙂

Z poza ogrodowej przyrody jedynie kaczeńce udało mi się po drodze do pracy dorwać, sfotografować, dzięki temu mam choć jedną fotkę, którą mogę pokazać w grzybowisku, aczkolwiek to wcale nie grzyb, a roślinka, ale dobre i to 😉

Życzcie mi, aby remont skończył się w miarę szybko i bezboleśnie 😉 bym na osłodę trudów mogła w końcu coś pysznego w nowej kuchence ugotować i … pojechać w jakąś … bynajmniej nie siną, a zieloną dal … … … 🙂

knieć błotna Caltha palustris

knieć błotna Caltha palustris