Tym razem bez świeżych zimowych widoków, ale za to z kolejnym grzybkiem rosnącym od lata do jesieni na uschniętych sosnach, wywrotach lub półwywrotach sosnowych, którego jeszcze wiosną następnego roku można oglądać, czyli również zimą
Grzybek ten nosi taką na poły stolarsko-grzybową, a zarazem jakże poetycznie brzmiącą nazwę – klejoporek winnoczerwony. Prawda, że ładnie? Podobnie łacińskie jego nazwy też ładnie brzmią – Gloeoporus taxicola, że nie wspomnę o Caloporus taxicola, czy Meruliopsis taxicola
Z łacińskich mnie się szczególnie podoba Meruliopsis taxicola
Dodatkowym atutem na niezwyczajność tego rosnącego resupinowato grzybka jest jego merulioidalny hymenofor
Nie są to ani blaszki, ani pory, ani kolce, ani żyłki, tylko hymenofor merulioidalny, ponieważ przypomina hymenofor Merulius sp. czyli rodzaju strocznik
Ale dość tych słownych zabaw, czas pokazać grzybka o którym tyle tu powypisywałam w mniej lub bardziej poetycznych, ale także mykologicznych określeniach i zwrotach ….
Młode owocniki klejoporka winnoczerwonego mają gładki hymenofor, później dopiero nabiera on cech merulioidalności. Oglądałam jesienią rozpostarte cynamonowe owocniki na wywrocie sosnowym, które podejrzewałam o to, że są klejoporkiem winnoczerwonym, ale nie pasował mi ten gładki hymenofor. Tymczasem okazuje się, że to mógł być młody klejoporek. Fajnie byłoby teraz pojechać i sprawdzić, czy hymenofor nabrał cech merulioidalnych, ale jak tu się wybrać, jak zima surowa, śnieżna i mroźna tego nie ułatwia, oj, nie ułatwia ….. Jeśli się zdołam wybrać, zimową fotę zamieszczę




























